Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 95 takich demotywatorów

Polska zremisowała 2-2 z Islandią w meczu towarzyskim – Gole dla Polski strzelili Zieliński i Świderski.Jak oceniacie grę Polaków?
Ja po dwóch piwkach też nagle staję się towarzyski –
0:36

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
Paradoks: im więcej czasu spędzasz w serwisach społecznościowych tym mniej towarzyski jesteś –
archiwum
TowarzyskiPolska - Finlandia – Brzęczek nawet Covida w składzie nie uwzględnił
A to nie był towarzyski? –
Spójrz na obrazek i zdecyduj szybko. Będąc świadkiem takiej sceny, której osobie zdecydowałbyś się pomóc najpierw? – 1. StaruszkaJeśli Twoja pomoc skierowana byłaby w pierwszym odruchu do staruszki, to oznacza, że nawet w sytuacji nagłej zadziałasz z rozwagą i spokojem. Skrupulatnie gromadzisz doświadczenia, uczysz się na błędach. Szanujesz tradycję, dobre wychowanie i starsze osoby. W miarę upływu lat sam stajesz się mentorem, lubisz przekazywać wartości uczyć i pokazywać je swoim dobrym przykładem.2. Dziecko Jeśli z pomocą pośpieszył(a)byś dziecku to może oznaczać, że masz nie zagojone rany przeszłości. Mogłaś doświadczyć mniejszych lub większych krzywd, ale odczuwałeś wielki ból i cierpienie w dzieciństwie. Paradoksalnie mimo przykrych doświadczeń jesteś bardzo pozytywną osobą, która docenia małe rzeczy, nawet takie obok których inni przechodzą obojętnie. Masz dar dzielenia się swoim sposobem patrzenia na świat z innymi ludźmi, zarażasz radością i energią.3. Kaleka Masz świadomość swoich braków, ale to co masz potrafisz wykorzystać w stu procentach i przekuć w sukces, czy to zawodowy czy towarzyski. Mało kto tak dobrze zna swoje atuty i pokonuje niedoskonałości jak Ty. Racjonalnie przeanalizowałeś swój potencjał i wiesz czym dysponujesz. Nie narzekasz, nie roztkliwiasz się nad tym czego nie masz i czego Ci brakuje. Nawet z wad potrafisz uczynić atut i ludzie bardzo to w Tobie cenią. 4 Pielęgniarka Jeśli zdecydowałbyś się najpierw pomóc pielęgniarce jesteś osobą, która ma problem z podejmowanie decyzji, ciągle się waha i lubi słuchać rad. Nie do końca ufasz sobie. Masz dużo doświadczenia i wiedzy, ale one trochę Cię przytłaczają. Masz bowiem świadomość wszystkich możliwości i dlatego ciężko Ci podjąć ryzyko. Musisz bardziej ufać swojemu przeczuciu, ponieważ rzadko mamy wystarczająco dużo danych by przewidzieć wszystkie następstwa. Czasem trzeba po prostu iść do przodu i wierzyć, że skoro podjęło się jakąś decyzję to była ona najlepsza z możliwych
archiwum
Maciej Rybus: Ćwiczyliśmy dwa warianty i tak zamieszaliśmy, że w końcu nie widzieliśmy, jak grać. – Już mecz towarzyski z Chile przed mundialem nam to pokazał. Oni nawet nie awansowali na mundial, przyjechali rezerwowym składem i sprawili nam spore problemy. Padliśmy tam fizycznie po treningach na zgrupowaniu, to jedno. Ale ich kultura gry – przyjęcie, wyjście na pozycję, podania prostopadłe – były imponujące. My tego nie potrafimy - podsumował piłkarz
archiwum
Polska 4-0 Litwa (12/06/18) Skrót Meczu HD Polski Komentarz –
Argentyna odwołała towarzyski mecz z Izraelem, który miał się odbyć w tę sobotę w Jerozolimie – Najmocniej naciskali na to Messi i Mascherano. Higuain w wywiadzie powiedział, że "Odwołanie meczu w Izraelu to dobra decyzja. Zdrowie i zdrowy rozsądek są naszym priorytetem. Czuliśmy, że po prostu nie możemy tam pojechać."W sprawie interweniował nawet sam Netanyahu, który zadzwonił do prezydenta Argentyny, żeby "uratować" ten mecz, ale dostał odpowiedź, że piłkarze po prostu nie chcą tam grać.
Kiedy słyszę, jak ktoś się przechwala, że jest bardzo towarzyski i kocha poznawać nowych ludzi –
"Lubię się bawić i jestem towarzyski! Nigdy nikogo nie ugryzłem. Radzę sobie świetnie z dziećmi! Proszę, przygarnij mnie! Moi właściciele nie mogli mnie dłużej trzymać, ponieważ nie można mieć psów w miejscu, w którym mieszkamy" –  Im playful friendly! I have never bit a single person. Im good around children! Please take me! My owners couldnt have me anymore beacuse we cant have dogs were we live..
Eli Thompson, chłopiec urodzony bez nosa, zmarł w niedzielę w Centrum Medycznym Springhill w Alabamie w wieku dwóch lat – Eli Thompson urodził się z rzadkim zaburzeniem zwanym arihinią, polegającym na wrodzonym braku nosa. Chłopiec nie miał też przegród ani zatok. Pięć dni po porodzie został poddany zabiegowi tracheotomii. 4 marca świętował swoje drugie urodziny. Ojciec chłopca zamieścił na Facebooku post, w którym żegnał synka: "Zeszłej nocy straciliśmy naszego małego kolegę. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego tak stało, ale będę cierpieć z tego powodu przez długi czas" - napisał Finch. "Miałem ogromne szczęście, że ten chłopiec był w moim życiu! Skończył swój wyścig o wiele za wcześnie, ale najwidoczniej Bóg tak chciał. Kocham cię, mały człowieczku" - dodał.  "Eli był zawsze zadowolony, szczęśliwy i uśmiechnięty. Każdemu przybijał piątkę" - mówił Al.com ojciec chłopca. Chłopczyk porozumiewał się językiem migowym. Był bardzo towarzyski. "Wielu ludzi poruszała jego choroba, bardzo wielu o niego się troszczyło" - mówił Jeremy Finch
archiwum

Jeśli myślisz, że za pieniądze nie można kupić marzeń, poznaj historię Al-Saadi Kaddafiego - syna byłego dyktatora Libii

Jeśli myślisz, że za pieniądze nie można kupić marzeń, poznaj historię Al-Saadi Kaddafiego - syna byłego dyktatora Libii – Piłka nożna była jednym z jego kaprysów. Zaczął grać w wieku 27 lat, został zawodnikiem Al-Ahly Trypolis. Ze względu na pozycję ojca mógł sobie pozwolić na wszystko. Od razu stał się kapitanem drużyny narodowej i prezesem libijskiej federacji piłkarskiej. Jakby tego było mało, na osobistych trenerów zatrudnił Bena Johnsona i Diego Maradonę.Kaddafi jako jedyny piłkarz klubu z Trypolisu poza numerem miał na koszulce swoje nazwisko. Między innymi po to, by sędziowie i rywale mieli świadomość, z kim mają do czynienia. W 2000 roku przekonano się o tym w Bengazi. Miejscowy klub mierzył się z Al-Ahly. Po skandalicznych decyzjach sędziowskich piłkarze gospodarzy w ramach protestu zeszli z boiska, ale uzbrojeni ochroniarze syna dyktatora zmusili ich do powrotu. Goście wygrali 3:1, inne rozstrzygnięcie nie wchodziło w grę. Wściekli kibice zaczęli protestować, podpalono siedzibę federacji piłkarskiej. Odwet był surowy. Część protestujących skazano na kary więzienia, trzy osoby na karę śmierci. Ukarano również klub, który został zdegradowany, a ośrodek treningowy zrównany z ziemią.Al-Saadi marzył o większej piłce. Chciał grać w Lidze Mistrzów, w eliminacjach tych rozgrywek miał występował w maltańskiej Birkirkarze. W ostatniej chwili trafił jednak do Al-Ittihad Trypolis, którego został prezesem. W barwach tej drużyny zagrał na Camp Nou z wielką Barceloną. 1 kwietnia 2003 roku prowadzona przez Radomira Anticia Duma Katalonii trenowała zgodnie z planem w La Masii. Sesja została niespodziewanie przerwana przez wizytę Al-Saadiego i jego drużyny. Syn libijskiego dyktatora przywitał się z piłkarzami, co wywołało spore poruszenie. Dzień później doszło do jeszcze większej niespodzianki, gdy Al-Ittihad zagrało z Barceloną mecz towarzyski na Camp Nou. Spotkanie było transmitowane przez telewizję TV3. Mówi się, że do kasy katalońskiego klubu wpłynęło 300 tysięcy euro. Tyle kosztowało spełnienie marzenia Kaddafiego.Wierzący w swoją wielkość Libijczyk miał jeszcze ambitniejsze plany, chciał występować w Serie A. W 2003 roku kupił 7,5 procent udziałów Juventusu. W tym klubie jednak nie zagrał. Marcello Lippi nie chciał go widzieć w swoim zespole. Al-Saadi nabył jeszcze 33 procent udziałów Triestiny, a nawet próbował przejąć pełną kontrolę nad Lazio.Ostatecznie wylądował w Perugii, choć trener Serse Cosmi zdawał sobie sprawę, że grający do tej pory w Al-Ittihad zawodnik nie przystaje umiejętnościami do Serie A. Dużą rolę w tym transferze odegrał Silvio Berlusconi, który zabiegał o dobre relacje między Włochami i Libią. Jak się okazało, kapitan libijskiej kadry nie przeszedł testów antydopingowych. Został zawieszony na trzy miesiące. Kara dla lubującego się w narkotykach i mocnych trunkach zawodnika mogła być dłuższa, ale Perugia zagroziła bojkotem. Ostatecznie Kaddafi zadebiutował w Serie A w spotkaniu z Juventusem, wszedł na ostatnie 15 minut.Później przeniósł się do Udinese Calcio, a do swojego dorobku w Serie A dodał kolejne 11 minut. Tym razem udało mu się nawet zaliczyć kontakt z piłką i oddać niecelny strzał. Następnie trafił do Sampdorii, w barwach której nawet nie zadebiutował. Włoskie media nie miały wątpliwości, że to najgorszy piłkarz, jaki kiedykolwiek zagrał w Serie A. W 2007 roku Kaddafi zakończył przygodę z piłką, gdy okazało się, że przyjmował środki dopingujące. Przekonywał, że nie sprawdził się we Włoszech, ponieważ nie grał w Juventusie - według niego był stworzony do występów u boku międzynarodowych gwiazd.W reprezentacji Libii występował w latach 2000-2006, rozegrał 18 meczów i zdobył dwa gole. Najbardziej znane wydarzenie z jego udziałem miało miejsce w 2003 roku w towarzyskim meczu z Kanadą (2:4). Kiedy selekcjoner niespodziewanie zdecydował się na zdjęcie Kaddafiego z boiska, ten pożegnał się ze wszystkimi obecnymi na boisku, co prawdopodobnie było jedną z najdłuższych zmian w historii futbolu.
Źródło: sportowefakty.pl
archiwum – powód
Finlandia 0:5 Polska – Prezydent Kwaśniewski: "Liczyłem na 0,7 ale 0,5 też może być...
archiwum
Polska vs. Finlandia – Dlatego Grosicki tak dobrze grał, bo nie ma jak dobra motywacja.
archiwum
Polska 5 - 0 Finlandia – Polscy kibice mają powód do skandowania: Jeszcze jeden i jeszcze raz!
archiwum
Finlandia 0 - 5 Polska – Przypadek? Nie sądzę...
 –  1. próbujesz zawzięcie naprawić pralkę/telewizor zapomocą widelca i noża,jesteś ZARADNY2.	zaczepiasz każdą napotkaną kobietę na ulicypróbując ją rozśmieszyć swoim ulubionym kawałemz cyklu JO Jasiu",jesteś TOWARZYSKI3.	mówisz teściowej, iż dziś wygląda wyjątkowopięknie, o całe 60 lat młodziej, jesteś UPRZEJMYprzy 4 flaszce zwierzasz się najlepszemu kumplowi,że jego żona jest ekstra w łóżku,jesteś SZCZERY4.próbując to udowodnić robisz nieśmiertelnejaskółki, trzepiąc twarzą w chodnik za każdymrazem,jesteś KONSEKWENTNY5.wracając do domu okrążasz znaki drogowe, każdyz innej strony ulicy, jesteś OBROTNYnie kupujesz żonie obiecanych prezentów, bo niestarczyłoby na następną flaszkę,jesteś OSZCZĘDNY6. od dobrej godziny stoisz pod nie swoją bramą,dzwonisz domofonem i próbujesz wytłumaczyćgościowi spod 6, że właśnie u niego mieszkasz, ajest 3 nad ranem,jesteś ZAWZIĘTY7. zamiast jednej osoby widzisz czworaczki, jesteśSPOSTRZEGAWCZY8. zorientujesz się, że być może jest Ci zimno, gdyżjest 16 poniżej zera, a Ty zamiast w kurtce i czapcewyszedłeś z knajpy z etykietą od piwa na czole,jesteś BŁYSKOTLIWY
Polskie cheerleaderki z Gdyni odpowiadają szwedzkiemu piłkarzowi ręcznemu, który stwierdził że ich występy to "uprzedmiotowienie kobiet" – Szwedzcy dziennikarze dorzucili , że taka rozrywka "nie jest w porządku" oraz "wyjdźcie z jaskiń Polacy", na co nasze dziewczyny powiedziały: - Nie czujemy się uprzedmiotowione! I nigdy się tak nie czułyśmy, występując na parkietach w Polsce, Europie czy USA. Cheerleading jest sportem, tak go traktujemy, dla wielu z nas jest on kontynuacją sportowych karier. Przecież w naszym zespole są olimpijki, mistrzynie świata w fitnessie, mistrzynie Polski... - Naprawdę nie widzimy wielkiej różnicy w stopniu odsłaniania ciała kobiet trenujących takie dyscypliny, jak jazda figurowa na lodzie, gimnastyka artystyczna, taniec towarzyski, siatkówka plażowa czy pływanie. Przecież to też są sportsmenki, takie jak my, ale im nikt takich zarzutów nie stawia. Łączy nas to, że mamy skąpe stroje, ale trzeba pamiętać, że przede wszystkim są to stroje wygodne, które w naszym przypadku pozwalają na swobodne prezentowanie różnego typu ewolucji podczas występów.