Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1043 takie demotywatory

poczekalnia
Piramida kultury słowa i wulgarności – Zdaję sobie sprawę, że w dobie rozbuchanego i źle rozumianego "postępu" wielu okrzyczy mnie "zacofańcem", jednakże i tak chciałbym zaprotestować przeciwko narastającej w XXI wieku wulgarności, zarówno w życiu prywatnym jak i publicznym (np. media, piosenki, filmy itp.). Wulgarność rozumiana jako częste używanie wulgaryzmów w dowolnych kontekstach (do odróżnienia od rzadkiego przeklinania w sytuacjach nadzwyczajnych) jest zgnilizną moralną obecnych społeczeństw Europy i Ameryki, która rozpoczęła się w II poł. XX wieku i trwa do XXI wieku. Dawniej ludzie jakoś żyli i rzadziej używali wulgaryzmów - owszem, one istniały i były używane, ale rzadziej niż obecnie. Szczególny etos miała warstwa inteligencji, która szczególnie powstrzymywała się od wulgaryzmów (były wyjątki, ale większość inteligencji była kulturalna zarówno prywatnie, jak i publicznie). Niestety i to upadła, a inteligencja też często używa wulgaryzmów. Zostawiam wam to do przemyślenia.
 –  Przekonanie, że ty wszystko wiesz najlepiej, potrafisz najlepiej, nie popełniasz błędów
Źródło: https://quora.com

DOŁĄCZ DO NAS. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy wciąż gra, zbieramy do wirtualnej puszki pieniądze, które realnie zostaną dobrze wydane!


>>> Kliknij i dorzuć grosika <<<
 –
0:11
archiwum
Jedyne sensowne wnioski jakie się nasuwają to dymisja całego rządu, rozwiązanie parlamentu i nowe wybory... tylko czy Polacy do tego dorośli?Może poczekajmy z tym jeszcze pół roku, jak inflacja przekroczy 50% to może Polacy się obudzą i zaczną myśleć? –  Jarosław Kaczyński: Polski Ład nie miałszczęścia. Zostaną wyciągnięte wnioski

Kiedyś to było, teraz już nie ma

Kiedyś to było, teraz już nie ma – Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nasbywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
Od 1 stycznia w Austrii weszło prawo, które zezwala osobom terminalnie chorym na uzyskanie pomocy w samobójstwie – Jak podaje rp.pl, dorośli, którzy zechcą w ten sposób zakończyć swoje życie, muszą mieć postawioną diagnozę, a dwaj lekarze, w tym jeden specjalista medycyny paliatywnej, muszą potwierdzić, że chory jest zdolny do podejmowania niezależnych decyzji.Chory, który spełni te warunki, będzie miał  czas na zastanowienie się, czy nadal podtrzymuje swoją decyzję - będzie to 12 tygodni lub 2 tygodnie, jeśli cierpi na nieuleczalną chorobę. Jeśli po tym czasie będą trwać w swoim postanowieniu, medykamenty powodujące śmierć chorzy otrzymają w aptece, po uprzednim powiadomieniu prawnika lub notariusza.Aby zapobiec nadużyciom, adresy aptek, które sprzedają takie leki, będą ujawniane tylko tym prawnikom i notariuszom, którzy otrzymają powiadomienie.
Dorośli mówią: "Cholera, nie mogęchorować, nie mam na toani kasy, ani czasu" –
archiwum
Irlandia – W związku z rosnącą liczbą hospitalizacji Irlandia rozważa lockdown. Dyrektor generalny Health Service Executive (HSE), Paul Reid, informuje, że 52% wszystkich pacjentów na intensywnej terapii to osoby niezaszczepione. Przypomnijmy, że dorośli niezaszczepieni stanowią tam jedynie 7% osób powyżej 18 roku życia.Jak widać jest to kolejny kraj będący dowodem na to, że szczepionki „nie działają”
Dlaczego nie mogę podejść do kogoś, powiedzieć "Patrz na ten kamień, wygląda jak ziemniak!" i bum, jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi –
Dorośli czasem mogliby się uczyć od dzieci. Ochotnicza Straż Pożarna z Poznania z pomocą przedszkolaków pokazała jak powinien wyglądać korytarz życia –
Dorośli nie wybrzydzają przy jedzeniu tak jak dzieci, bo to oni robią zakupy i kupują to co sami lubią –
 –
archiwum
... który byłby w KK dla księży? – ja nie znam, mimo iż uczęszczam do Kościoła, na spotkania grup katolickich, bywałem na wyjazdach katolickich i mam bardzo wielu przyjaciół katolików. Wszyscy dorośli ludzie, których znam są w Kościele dla Jezusa. Zdarza się, że nie lubią jakiegoś księdza/biskupa, wtedy chodzą na Msze do innych
W małej wsi Uwielin w mazowieckim od niedawna istnieje "biblioteka na przystanku". – Na przystanku "Dębowa 01" coś dla siebie znajdą i dzieci, i dorośli. "Bardzo się cieszę, że zaglądacie do Skrzynki Skarbów. Jeśli podoba się tobie zabawka, to możesz zabrać ją do domu. Byłoby fajnie, gdybyście do skrzynki przyniosły, również swoje zabawki, które Wam się znudziły i już się nimi nie bawicie. One na pewno sprawią radość innym dzieciom. Pamiętaj tylko, że zabawki nie mogą być popsute" – pisze w liście do najmłodszych Teresa Wójcicka, sołtys Uwielin
Posłanka lewicy, Daria Gosek-Popiołek bez skruchy przyznaje, że też maluje kredą po chodniku i chce się oddać w ręce policji – "Szanowny Panie Komendancie!Na podstawie art. 19 pkt 1 i 20 pkt 1 ustawy z dnia 9 maja 1996 roku o wykonywania mandatu posła i senatora (Dz.U. 1996 Nr 73 poz. 350 z późn. zm) niniejszym zwracamy się z interwencją poselską ws. wydarzeń w Krakowie w dniu 07.10.2021 związanych z aktywnościami obywatelskimi osób dorosłych i dzieci chcących zamanifestować swoje wsparcie dla rodzin uchodźców.W dniu tym dzieci i dorośli, manifestując wsparcie dla dzieci i ich rodzin, które poddawane są na granicy polsko-białoruskiej procedurze tzw. push-back, spotkały się na ulicy Retoryka i przy pomocy kredy (zmywalnej, zwykłej kredy wykorzystywanej do zabaw i gier dziecięcych) rysowały na chodniku obrazki i pisały słowa wsparcia i empatii w stosunku do dzieci wypychanych przez Straż Graniczną poza terytorium Polski.Dochodzą do nas sygnały, że wobec niektórych uczestników tego wydarzenia były podejmowane czynności służbowe przez policjantów – tj. wylegitymowanie jak również zarekwirowana została kreda. Dowiadujemy się, że na miejsce miał zostać sprowadzony technik kryminalny w celu zbadania szkód wyrządzonych płytkom chodnikowym przez malujące dzieci i ich rodziców.Mając na uwadze powyższe, proszę o udzielenie odpowiedzi na następujące pytania:1. Jakie były przyczyny podjęcia czynności służbowej i jaka była podstawa prawna jej podjęcia?2. Ile tego typu działalności służbowych zostało w tym dniu podjętych?ilu policjantów i techników kryminalnych zostało zaangażowanych w te czynności?3. Jak wiele interwencji w ciągu ostatnich 12 miesięcy polegających na rekwirowaniu kredy i uniemożliwianiu rysowania nią na chodniku zostało przeprowadzonych?4. Jak wiele zgłoszeń dotyczących naruszania prawa przez dzieci rysujące kredą na chodniku zostało w ciągu ostatnich 12 miesięcy przyjętych?5. Jaka jest szacowana wysokość strat powstałych na chodnikach spowodowana rysowaniem przez dzieci kredą?Uprzejmie prosimy o przedstawienie odpowiedzi na wyżej postawione pytania.Jednocześnie w ramach poczucia obywatelskiej odpowiedzialności chcemy zaznaczyć, że w ciągu minionego roku posłanka Daria Gosek-Popiołek wielokrotnie ze swoimi dziećmi rysowała kredą na chodniku na skwerze przy ulicy Koniecznego i jest do dyspozycji organów śledczych w związku z, jak rozumiemy, możliwością naruszenia prawa przez nią i jej dzieci.Daria Gosek-Popiołek"
 –
Ma już na swoim koncie 260 tys obserwatorów, a jego zadania rozwiązują zarówno dzieci jak i dorośli –
Lipiec 2017, Echmiadzin koło Erywania, dorośli grają w tryktraka, dzieci w piłkę, czyli ostatnie chwile przed wybuchem kolejnej wojny światowej… Niesamowity moment uwiecznia Maciej Dakowicz, prowadzący w Armenii tygodniowe warsztaty fotografii ulicznej. – W małym, sennym miasteczku niewiele się dzieje, więc polski fotograf i dwóch uczestników jego zajęć wybierają pozornie mało interesującą popołudniową scenkę na osiedlu. Dakowicz usadawia się w taki sposób, by partię tryktraka mieć na pierwszym planie, panów siedzących pod sklepem w tle i bawiące się dzieci po prawej stronie kadru. Ustawia elektroniczną migawkę, tak aby nie irytować grających odgłosem klikania i już po dwóch minutach ma swoje fantastyczne ujęcie, o czym w tym momencie jeszcze nie wie: „A o tym co stanie się za chwilę… można przeczytać w podręcznikach historii”.
archiwum
Granica Białorusi i Polski – Dorośli zdrowi faceci, z telefonami, nie wyglądających na specjalnie zmartwionych. Ale wg lewicowych mediów to biedne schorowane kobiety i dzieci uciekające 4500km przed wojną.
W żołądku 2-letniego Marcelka znaleziono pety i karmę dla szczurów – W Sądzie Okręgowym w Poznaniu toczy się sprawa 22-letniej Anity W., która jest oskarżona o zamordowanie 2-letniego Marcelka. Kobieta wraz z partnerem urządziła piekło swojemu dziecku. Śledczy ustalili, że chłopiec był bity, rzucany do łóżeczka i uciszany kołdrą. Dorośli karmili go karmą dla szczurów oraz pozwalali, by jadł niedopałki papierosów