Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 9409 takich demotywatorów

poczekalnia

Edukacja seksualna nie istnieje, więc powszechny jest brak wiedzy o płodności i metodach zapobiegania ciąży. Ograniczony dostęp do antykoncepcji - ostatnie miejsce w Europie. Brak rządowego dofinansowania do in vitro. Aborcja właściwie zakazana. A teraz jeszcze gazowanie i pałowanie..

Brak rządowego dofinansowania do in vitro.Aborcja właściwie zakazana.A teraz jeszcze gazowanie i pałowanie.. – Dobra zmiana?
Źródło: facebook.com
poczekalnia

Domaganie się działań w związku z sex aferami w Kościele nie jest atakiem. Agresorem jest tu właśnie kler, który umiejętnie odwraca kota ogonem. Katolicy milczą - ciche przyzwolenie, głupota? A może po prostu niedojrzałość i brak wiedzy

Domaganie się działań w związku z sex aferami w Kościele nie jest atakiem. Agresorem jest tu właśnie kler, który umiejętnie odwraca kota ogonem. Katolicy milczą - ciche przyzwolenie, głupota? A może po prostu niedojrzałość i brak wiedzy – Byli już tacy co mówili: "to nie u nas w parafii".  Uważając, że pedofilia wśród kleru to jakiś odległy problem, który nas nie dotyczy. Zawiedli się srogo, a ich dzieci przekonały się o tym na własnej skórze. Teraz dopiero widzimy skalę i osobistości, które były w to zamieszane. System jest doskonały. Odpowiedzialność mają osoby starsze, które zazwyczaj umierają przed końcem procesu. Wtedy szuka się jakiejś czarnej owcy i wszyscy jednomyślnie szkodzą nieżywemu. Są to lata zaniedbań i doświadczenia Kościoła w tuszowaniu przestępstw. Jeśli przyjrzymy się aferom w USA to okaże się, że to co dzieje się teraz w Polsce odgrywa się wg scenariusza. I to jest prawda, dziennikarze zrekonstruowali na podstawie podobieństw spraw instrukcję o tuszowaniu. Musimy działać, bo dzieci ciągle będą krzywdzone. Filmy Sekielskiego pokazują, że nic się nie zmieniło, choć retoryka Kościoła stara się nam wmówić, że problemu nie ma
poczekalnia

W tekturowym państwie winnych brak

winnych brak – Brońcie dalej kościołów ...
poczekalnia

Jestem niezwykle odważny

Jestem niezwykle odważny – Siedząc za komputerem wytknąłem brak odwagi innym

Istnieje wiele utalentowanych osób, o których przez ich brak pewności siebie nigdy nie usłyszymy

Istnieje wiele utalentowanych osób,o których przez ich brak pewności siebie nigdy nie usłyszymy –

Zdjęcia przedstawiają lekarzy na Białorusi, którzy protestują w związku z zatrzymaniem jednego z kolegów lekarzy oraz dziennikarki Trzymają oni kartki 0,00%% co ma związek z badaniami krwi, które potwierdziły brak alkoholu we krwi jednego z pobitych protestujących. Pozycja w której stoją lekarze ma przypominać którą muszą przez wiele godzin utrzymywać zatrzymani protestujący

Trzymają oni kartki 0,00%% co ma związek z badaniami krwi, które potwierdziły brak alkoholu we krwi jednego z pobitych protestujących. Pozycja w której stoją lekarze ma przypominać którą muszą przez wiele godzin utrzymywać zatrzymani protestujący – "Dziennikarka Kaciaryna Barisewicz pisała o pobitym na śmierć przez zwolenników Alaksandra Łukaszenki mieszkańcu Mińska Ramanie Bandarence. Lekarz Arciom Sorokin przekazał jej dokumentację medyczną, z której wynikało, że we krwi zabitego nie było alkoholu. Jej autentyczność potwierdziła później matka zabitego. Przedstawiciele władz, w tym Alaksandr Łukaszenka, przekonują, że Raman Bandarenka był pijany."

Tak się w totalitarnym państwie odcina ludzi od informacji Brak możliwości weryfikacji danych. Totalna manipulacja

Brak możliwości weryfikacji danych. Totalna manipulacja – Od teraz będziesz wiedział o COVID-19 to, co chce rząd.  Jeśli epidemia będzie musiała nagle wygasnąć - to wygaśnie. Jeśli będzie trzeba pokazać, że w wyniku np. Strajku Kobiet gwałtownie wzrasta - to wzrośnie. Już żaden amator-dywersant nie będzie grzebał w danych i wyciągał prawdę na wierzch. Tak działa państwo totalitarne. Malutkimi krokami kierują nas w stronę zniewolenia. Można powiedzieć, że to jest drobiazg, ale od drobiazgów się zaczyna. To samo będzie można zrobić z ważniejszymi sprawami, np. z wyborami.Jakieś dalsze pytania? /^/^ Ministerstwo Zdrowia O J0--@MZ_GOV_PLDziś dane o zakażeniach do poziomu powiatu, dostępne będęna gov.pl.Pełna transparentność wszystkich danych zostaje zachowana.Źródłem danych jest system elektroniczny, do któregobezpośrednio raportują laboratoria.9 Michał Rogalski , @micalrgTeraz już na pewno nikt żadnych nieprawidłowości nie znajdzie, bowszystkie stacje sanitarne przestały podawać szczegółowe danepowiatowe.Po 225 dniach codziennego zbierania ich w arkuszu, od dziś jesteśmyzmuszeni przerwać naszą pracę...12:39 PM * 24 lis 2020©
Źródło: internet

Wypisują dzieci z religii. Oburzony ksiądz napisał list do rodziców, w którym przypomniał, że religia to najważniejszy przedmiot

 –  SKANDALICZNY LIST KSIĘDZA DO RODZICÓWWczoraj wieczorem, jako radna miasta Szczecin, zostałam powiadomiona o skandalicznym liście księdza katechety w jednym ze szczecińskich liceów. O jego treści powiadomiony został również jeden z radnych KO. Mam nadzieję, że nagłośnienie przez nas tej sprawy wpłynie na zmianę zachowań księży w szczecińskich szkołach.Sprawa jest oburzająca z wielu powodów. Po pierwsze, e-dziennik jest od powiadamiania rodziców o ocenach i zachowaniu dzieci, a nie od pouczania ich, czy agresywnego ewangelizowania. Wbrew zapędom katechety, nie jest jego rolą wyniosłe pouczanie rodziców, czy straszenie. Jego zadaniem jest przeprowadzić dla chętnych lekcje religii w szkole i to wszystko.Po drugie, jest to przejaw patologii, jaką jest "nauczanie" religii w szkołach. Szkoła nie jest miejscem na kultywowanie wiary, od tego są świątynie. Skandaliczne są słowa: "Religia jest najważniejszym przedmiotem ponieważ przygotowuje do życia wiecznego. Pozostałe zaś przedmioty przygotowują jedynie do życia doczesnego". Zdanie to ujawnia głęboką pogardę księdza wobec innych nauczycieli, jak i - wstyd przyznać-jego intelektualne niedostatki. Głoszenie nadrzędności wiary nad nauką jest żałosnym anachronizmem, także w wymiarze teologicznym. Skończyły się czasy, że wiarę budowało się groźbami, szantażem i strachem. Pomijając fakt, że religii nie powinno być w szkole, to tym bardziej nie powinien nauczać jej ktoś głoszący takie brednie i gardzący koleżankami i kolegami z pracy.Nie dziwię się, że rodzice nie chcą posyłać swoich dzieci na religię do autora listu. Po tym liście sądzę, że kolejni wahający zdecydują się na rezygnację. Jak niebezpieczne szyderstwo, w dobie ujawniania skandali pedofilskich w polskim Kościele Katolickim, brzmią słowa o tym, że "brak formacjirduchowej" w wykonaniu księdza okaleczy dzieci. Śmiem twierdzić, że jest wręcz odwrotnie. Strzeżmy swoje dzieci przed fanatykami religijnymi i nie ryzykujmy ich zdrowia psychicznego, oddając je w groźną opiekę agresywnym ewangelizatorom.Jeśli przedstawiona niedawno przez prezydenta Szczecina deklaracja otolerancji jest prawdziwa, powinien on podjąć interwencję, wyjaśnić tę sprawę i jasno wyznaczyć granice, w których w szkole powinnafunkcjonować religia. Na nic wizerunkowe chwyty pod publiczkę, jeśli będziezezwalać na restytucję średniowiecza w szczecińskich szkołach. Zwracamsię w tej sprawie z interpelacją.

Co się stanie z naszą planetą, gdy znikną z niej ludzie?

 –  Pierwszych kilka tygodni byłoby dość chaotycznych, w ciągu kilkugodzin wyczerpałoby się paliwo w elektrowniach, doprowadzającdo zatrzymani ich pracy. Bez prądu - światła i eklektycznychogrodzeń 1,5 miliarda krów, miliard świń oraz 20 miliardówkurczaków zostałoby uwolnionych z zamknięcia. Poszukującjedzenia (którego człowiek już nie mógłby im dostarczać), stająłyby się zapewne łupem dla ponad 500-set milionów psów i kotów,które teraz same musiałyby o siebie zadbać.Większość naszych domowych pupili nie jest przystosowana dożycia na wolności, dlatego prawdopodobnie „kanapowe" zwierzakizostaną zdominowane przez zaprawione w boju kundle ibezpańskie koty, nie wspominając już o dzikich zwierzętach -wilkach, kojotach i innych.Populacja pozostałych gatunków, których los związany jestbezpośrednio z ludžmi - szczurów i karaluchów równieżdrastycznie się zmniejszy. Inne- takie jak ludzkie wszykompletnie wyginą.Co się stanie z osiągnięciami naszej cywilizacji?W miastach wiele ulic zamieni się w rzeki. Bez pompelektrycznych tunele metra szybko wypełnią się wodą. Szybkopojawią się chwasty wyrastające z chodników, z czasem kolejnerośliny zaczną oplatać wszystkie budynki. Ale zanim do tegodojdzie miasta zostaną zniszczone przez pożary. Bez interwencjistraży pożarnej wystarczy jeden piorun by ogień strawił całeosiedle. Tak więc większość tych budynków zostanie zniszczonaw przeciągu kilku dekad.Za sto lat nie będzie już żadnych drewnianych budowli. Niewieledłużej przetrwają te mające stalową konstrukcję. Wieżowce,mosty, samochody -wszystkie wymagają ciągłej aplikacji farb ilakierów chroniących przed rdzą. Bez konserwacji zawarte wmetalu żelazo szybko wejdzie w reakcję z tlenem, któryodpowiedzialny jest za powstawanie korozji. Po kilkuset latachwszystkie gatunki zwierząt na całym świecie powrócą do stanu, wktórym znajdowały się zanim jeszcze wyewoluowaliśmy. Jednakich rozmieszczenie zmieni się na zawsze. Australię będą terazprzemierzać wielbłądy, a w Ameryce rozprzestrzenią się dziesiątkigatunków ptaków śpiewających, importowanych z Europy.Możliwe, że w pewnych zakątkach świata zwierzęta zbiegłe zZo0 mogłyby odtworzyć nową populację, prowadząc dopojawienia się Iwów lub hipopotamów na kontynencieamerykańskim.Promieniowanie elektromagnetyczne wytworzone przez radio,satelity i telefony pozostanie już na zawsze, przemierzającprzestrzeń kosmiczną. Jednak to, co ma największą szansę ponas pozostać to nasze śmieci!Wiązania chemiczne tworzące plastik oraz gumę wulkaniczną sąodporne na większość enzymów trawiennych produkowanychprzez bakterie do rozbijania naturalnych polimerów. Wprzeciwieństwie do metalu, plastik nie rdzewieje ani nie ulegakorozji. Po dotarciu do wód oceanicznych mikroplastiki ulegną wkońcu sedymentacji.Przetrwanie zależy jednak w dużej mierze do warunków -idealnym miejscem jest pustynia, gdzie brak wilgoci chroniorganízmy przed rozkładem i rdzą. Obieg węgla w przyrodzie ipoziom CO2 unormuje się po kilku tysiącach Tat. Zas lokalne złożadługowiecznych chemikaliów i materiałów radioaktywnychprzetrwają jeszcze długi czas. Trudno jest sobie wyobrazić, comogliby o nas myśleć kosmiczni paleontolodzy z przyszłości - jakwyjaśnią naszą miłość do plastiku lub fakt, że w geologicznymmgnieniu oka pojawialiśmy się w Afryce by skolonizować każdeniezamieszkałe do tej pory miejsce na Ziemi. Zastanawiać ichpewnie będzie również dlaczego w takim razie tak szybkozniknęliśmy...

W 51-milionowej Korei dziennie notuje się ok. 300-400 zakażeń koronawirusem

W 51-milionowej Korei dziennie notuje się ok. 300-400 zakażeń koronawirusem – Kara za brak maseczki w przeliczeniu wynosi tu ok. 100 dolarów, ale policja nie ma za bardzo możliwości wystawiania mandatów, bo Koreańczykom nie przyszło do głowy, że można olać obowiązek noszenia maseczek

Tygrysy nie potrafią mruczeć. Zeby okazać radość, tygrysy przymykają oczy. Problem jest taki że brak wizji oznacza mniejsze bezpieczeńśtwo, dlatego tygrysy robią to tylko gdy czują się komfortowo i w 100% bezpiecznie

Tygrysy nie potrafią mruczeć. Zeby okazać radość, tygrysy przymykają oczy. Problem jest taki że brak wizji oznacza mniejsze bezpieczeńśtwo, dlatego tygrysy robią to tylko gdy czują się komfortowo i w 100% bezpiecznie –
poczekalnia

Za górami, za lasami w Tarnobrzegu

Za górami, za lasami w Tarnobrzegu – (...) Zamek już jest, tylko księżniczki brak.

Sytuacja w szpitalach jest gorsza niż mogłoby się wydawać:

 –  Pawel Reszka2dSt3S ipodnsgooodrSfeSiz.d  · Dlaczego umierają„Moja żona ma covida. Modlę się, żeby nie musiała iść do szpitala. Oddziały covidowe to umieralnie” (rezydent anestezjologii) Dokładnie miesiąc temu minister Adam Niedzielski zapowiedział „podwojenie dostępnej bazy łóżek” dla pacjentów zakażonych wirusem. I udało się! Było 15 tys. łóżek, jest 35 tys. W ciągu 30 dni przybyło 20 tys.!Są jednak pytania: czy stoi przy nich odpowiedni sprzęt? Mają dostęp do tlenu? Skąd wzięto lekarzy, pielęgniarki, ratowników, by je obsługiwali? Łóżka są na serio? Czy też dyrektorzy szpitali, by poprawić humor ministrowi, tworzyli je szybkim pociągnięciem pisaka, robiąc np. z interny „internę covidową”?Statystycznie wyglądamy świetnie – tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych. Do tego mamy 657 wolnych respiratorów (wypada po 41 na województwo). Zachorowań mniej. Tylko dlaczego bijemy rekordy w liczbie zgonów? Zadzwoniłem do lekarza, który od miesięcy jest na pierwszej linii. Zapytałem, czy tak samo jak premier Morawiecki uważa, że osiągamy delikatną przewagę w walce z wirusem.„Redaktorze,telefon w lekarskim nie milknie. Przez cały dyżur biegam po siedmiopiętrowym szpitalu: laryngologia, okulistyka, chirurgia dziecięca, pulmonologia, ginekologia, chirurgia, ortopedia, onkologia, hematologia, radiologia, pediatria... Konsultacje, wkłucia centralne, reanimacja.Pacjenci umierają. Mój ostatni 24-godzinny dyżur odmierzała śmierć: zgon, zgon... pizza (zdążyłem zjeść połowę, bo mnie wezwali), zgon, zgon... Półtorej godziny snu i znów wezwanie. „Leć, bo się pacjent załamał”. Biegnę. Nie dobiegłem na czas. Taki dyżur to standard.Wieszasz kartkę i jużWiesz, że tych ludzi można byłoby uratować? Na pewno by żyli, gdyby to, co widzisz w statystykach, odpowiadało prawdzie. Mówisz, że „statystycznie” mamy zapas łóżek dla pacjentów covidowych.Opowiem ci, jakie to łóżka. Nasz szpital od początku pandemii przechodzi ciągłe reorganizacje. Najpierw covidowcy leżeli w wydzielonym budynku, potem tworzono miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, potem część pacjentów covidowych przeniesiono do innego skrzydła.To wszystko oznacza chaos. Na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, okulistyka tam, gdzie chirurgia dziecięca, chirurgia dziecięca tam, gdzie pediatria... A jutro może się to zmienić.Każda z tych rotacji przynosi statystyczne zwiększenie liczby łóżek covidowych. Jak? Wieszasz kartkę na drzwiach: „Oddział covidowy” – i już! Ale co to za oddział covidowy bez respiratorów, sprzętu, personelu? Sprzęt w kartonach: cewniki naczyniowe, cewniki pęcherzowe. Personel przypadkowy, z łapanki.                                             ***Zakładam wkłucie centralne. Sam go na jałowo nie założę. Musi ktoś pomagać. Jest pielęgniarka, ale ona nie wie, gdzie co leży:– Doktorze, ja nie jestem z tego oddziału.– Ja też nie.– Może w tych kartonach.– Może.Czas leci. Chory pogarsza się oddechowo.– Co to za pacjent?Milczenie.– Jakie ma obciążenia?Milczenie.Wszystkie pielęgniarki są z innych oddziałów. Nie mają prawa kojarzyć tych pacjentów – cztery dziewczyny na 40 pacjentów!Kolejne wezwanie. Covidowa interna. Pacjent niewydolny oddechowo. Intubuję, reanimuję. 5, 10, 15 minut. Żadnego efektu. Jestem wykończony. W 20. minucie padam, nie jestem w stanie ratować go dalej. Przerywam. Patrzę na niego, całkiem młody gość. Rocznik 65. Myślałem, że się uda.                                            ***Ktoś mnie puka w plecy. Pielęgniarka z interny: – Doktorze, a możesz spojrzeć, bo tam nam się jeszcze jedna pani pogarsza. Babcia. Obrzęki, zmiany pozakrzepowe na kończynach dolnych. Każę ją położyć na brzuchu. Saturacja się poprawia.– Jaki lekarz prowadzi?Nikt nie wie.– Dobra, pani musi tak leżeć.Po kilku godzinach łapie mnie internistka.– Pan reanimował moją pacjentkę?– Ja? Chyba nie…– Taka starsza pani na internie.– Na internie przekładałem jedną panią na brzuch.– O nią chodzi.– Co z nią?– Jak przyszłam, to była martwa… Jakby pan napisał, że była konsultacja anestezjologiczna...Nawet nie zauważyła, kiedy pacjentka jej zeszła! Teraz szuka dupokrytki. I co ja mogę napisać? Brak dalszych wskazań do eskalacji terapii, czyli że była nie do uratowania? Napiszę. Pomogę. Doktor jest sama na oddziale, też musi biegać po całym szpitalu i konsultować internistycznie. Nie ma szans, żeby to ogarnęła.                                                 ***Wzywają mnie do założenia wkłucia centralnego dla covidowca. Dziadek, 80 lat. W bardzo złym stanie. Niewydolny krążeniowo, obrzęknięty. Zakładam wkłucie. Piszę w konsultacji prośbę o wykonanie gazometrii i biegnę. Wzywają mnie na inne oddziały.O godz. 2:45 znów wezwanie do tego samego pacjenta: „Pacjent pogarszający się oddechowo”. Wracam. Dobijam się do drzwi, dzwonię. Na oddziale nie ma personelu. Za drzwiami pacjenci covidowi. Jeden z nich właśnie się załamuje!Idę w zakontaminowanym kombinezonie przez czystą część. Nie powinienem tego robić, ale człowiek chyba tam umiera. Pacjent leży na płasko, na plecach. Monitor obok, czujnik saturacji obok. Stoją sobie. Nie zostały podłączone. Podnoszę wezgłowie, podnoszę pacjenta. Uzyskuję saturację 85. Trzeba pilnie wykonać ileś czynności. Ale tu, kurwa, nie ma nikogo. Komu mam to zlecić?Wychodzę. Mijam pacjentów leżących na łóżkach. Starzy, niedołężni ludzie. Na ścianie kartka: „Telefon do pielęgniarek...”. Wiem, że żaden z pacjentów nie jest w stanie zatelefonować.Te oddziały to umieralnie. Są po to, żeby ludzie nie schodzili na ulicy.                                                  ***A ja? Kiedy ostatnio widziałem swoich pacjentów? A przecież mój oddział to OIOM! Pacjenci na stronie brudnej pod respiratorami, na czystej po wstrząsach, z zapaleniem otrzewnych, trzeba pilnować gospodarki wodnoelektrolitowej. Kiedy mam to robić, skoro konsultuję i reanimuję? Kto jest bez winy?Pamiętam z ostatnich dni jednego z covidowych pacjentów. Konsultowałem go na jakimś oddziale. Jak podszedłem do niego, miał niecałe 60 proc. saturacji. Patrzę, a w jego nogach leżą wąsy tlenowe!– Dlaczego to nie jest podłączone? – krzyczę do pielęgniarki.– A bo nie ma kto mu tego podłączyć, doktorze!Jezu! To zakładam te wąsy. Mija doba. Pacjent niewydolny oddechowo trafia do mnie na OIOM. Leży sobie pod respiratorem, leży, aż się butla z tlenem skończyła. I zmarł. Taka to, kurwa, smutna przygoda się zdarzyła.Dziwisz się? A ja wcale się nie dziwię. Na stronie brudnej na 19 pacjentów są trzy pielęgniarki. Powinno być dziesięć. Jedna na dwa stanowiska. Tlen w butlach, butle na dwukołowych wózkach przywiązane łańcuchami. Tak tu jest.Jeszcze pójdziemy za to siedzieć. To jest przecież sprawa do prokuratury. I co ja powiem: „Pacjent zmarł, bo skończyła się butla z tlenem, bo nie było komu przypilnować, bo jest mało pielęgniarek”? A co to obchodzi żonę tego faceta? Albo pana prokuratora? Jak widzisz, trudno przeżyć w moim szpitalu. Tu musisz mieć szczęście. Jak ktoś spostrzeże, że butla się kończy, będzie OK.Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli LombardięTlenu nie ma, nikt nie powiedziałDlaczego używamy butli? Brak tlenu w instalacji szpitalnej. Za dużo pacjentów podłączonych do respiratorów. Oczywiście, nikt nam niczego nie powiedział. Wszystko sprawdza się na żywym organizmie. Podłączam pacjenta pod respirator. Nie działa. Drugi? Lepiej. Po chwili dzwoni lekarka: – Coś się dzieje złego z pacjentem. Desaturuje!Sprawdzamy. Respirator nastawiony na 100 proc. podaje tylko w 36 proc. Wtedy wpadliśmy na to, że trzeba sprowadzić butlę, bo w ścianie ciśnienie jest zbyt niskie.                                               ***Na interwencję do drugiego budynku szpitalnego, gdzie jest kilka „lżejszych” oddziałów covidowych, jeździmy karetką. Leczy tam fajny hematolog, miły chirurg, neurolog, nefrolog. Ale nie ma anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej ani sprzętu. Więc jak się ktoś pogorszy, muszą wzywać nas. Najczęściej wzywają na ostatnią chwilę.Dlaczego? Otóż mają jeden monitor i dwa pulsoksymetry na oddział. Jeśli chory nie jest podłączony do sprzętu, to oni nie widzą, że się pogarsza. Tym bardziej że przy covidzie pacjenci z saturacją 70 proc. potrafią logicznie rozmawiać. Nie widać problemów. Aż nagle bach... Oni reagują, jak nastąpi to bach. Mówiąc wprost – jak pacjent zsinieje, dzwonią po nas.Respirator wziąć. Lifepacka: monitor z funkcją defibrylacji, kardiowersji brać. Plecak z ambu, z lekami, rurkami. Leki z lodówki. Dygam z tym do karetki. Z pielęgniarką przebieramy się w kombinezony. A pacjent się tam dusi.Rzadko udaje się zdążyć. Jesteśmy w drodze i dostajemy informację: „Możecie wracać, już po wszystkim”. Czasami nas nawet nie wołają. Widzą, że i tak nie zdążymy. I to też jest statystyka w praktyce. Na tamtych oddziałach są wyłącznie łóżka covidowe, które widzi w tabelkach pan minister. Ale są to łóżka bez dostępu do tlenu, bez sprzętu pomiarowego i bez personelu.                                                   ***Na interwencję zawsze chcę brać ze sobą pielęgniarkę z OIOM. One są doświadczone, znają się na rzeczy. Gdy trwa reanimacja, chcesz kogoś takiego obok siebie.Proszę je: „No pojedź ze mną” – i chyba nie muszę ci mówić, jaki jest ich stosunek do moich próśb. „Doktor, a może byś znalazł kogoś innego, co?”.Nie mam pretensji. Są upocone, umęczone, ledwie stoją. „Ratowanie życia” brzmi pięknie, ale to ciężka fizyczna praca. Pacjent waży 150 kg. Przenieś go z pielęgniarką na nosze!Wspominałem ci, że z okazji 11 listopada szpital wypłacał nagrody za walkę z covidem? Dostali różni ludzie: pan związkowiec, pani z kadr... Nie dosłała żadna z oiomowych pielęgniarek.                                               ***Anestezjolog ma grubą skórę. Często oglądamy śmierć. Mamy taką pracę. Mówimy: „mogę reanimować i jeść kanapkę”, ale dziś łapię się za głowę. Jesteśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. A to nie jest nawet środek epidemii. Miesiące walki przed nami. Wypłaszczanie krzywej widać tylko w ministerstwie. I chyba tylko dzięki sztuczkom matematycznym. Bo u nas jest dramat.Wczoraj zakaziła się moja żona. Ciągle myślę, co zrobić, jak się pogorszy oddechowo. Zostawiać ją w domu? Słać do szpitala? Ale kto się nią tam zajmie, jak nie będzie mnie obok? Czy przepracowany lekarz albo pielęgniarka zauważy, że tlen w butli się kończy? Skoro ja się boję, co muszą przeżywać inni ludzie, którzy nie są lekarzami?Myślę, że niedługo też się zakażę. Prawdę mówiąc, liczę na to. Chciałbym odpocząć od tego burdelu.PozdrawiamP.”Fot. Paweł ReszkaRelacje też na https://www.facebook.com/ReszkaPai polityka.pl
archiwum – powód

?

? –

Gillian Anderson zdumiona brakiem EDUKACJI SEKSUALNEJ w Polsce: "To nie może być prawda!"

Gillian Anderson zdumiona brakiem EDUKACJI SEKSUALNEJ w Polsce: "To nie może być prawda!" – Przed premierą pierwszego sezonu mieliśmy spotkanie z dziennikarzami. Nie wiedzieliśmy jeszcze, jak serial zostanie odebrany - czy się spodoba, czy nie. Była tam też dziennikarka z Polski, która powiedziała, że w polskich szkołach nie ma edukacji seksualnej i że to cudownie, że powstał taki serial. W związku z tym to właściwie my edukujemy polską młodzież w tym zakresie. To wielka odpowiedzialność. Asa (aktor grający w serialu syna aktorki) i ja spojrzeliśmy na siebie, myśląc: To nie może być prawda!. Kto by pomyślał? Nie wiedziałam, że istnieją państwa, gdzie ten temat jest zwyczajnie ignorowany - powiedziała gwiazda na antenie amerykańskiej radiostacji NPR

Dobrze, że Grzegorz Braun został ukarany za brak maseczki. Mam nadzieję, że wszyscy posłowie będą traktowani tak sa... A nie, jesteśmy w Polsce

A nie, jesteśmy w Polsce –
archiwum

ZAMIESZKI W SEJMIE! Kaczyński "Ściągnijcie te błyskawice esesmańskie! WIELU Z WAS BĘDZIE SIEDZIAŁO"

ZAMIESZKI W SEJMIE! Kaczyński "Ściągnijcie te błyskawice esesmańskie! WIELU Z WAS BĘDZIE SIEDZIAŁO" – Burdy w sejmie, Grzegorz Braun wyrzucony z Sejmu za brak maseczki
archiwum

Jak końcówka stawki mnie nie dziwi, tak czołówka (zwłaszcza pierwsza pozycja) no ja p******** jakim cudem?

Jak końcówka stawki mnie nie dziwi, tak czołówka (zwłaszcza pierwsza pozycja) no ja p******** jakim cudem? – Premier Mateusz Morawiecki, prezydent Andrzej Duda i Szymon Hołownia to liderzy listopadowego rankingu zaufania do polityków przygotowanego przez IBRiS dla Onetu. Największy brak zaufania ankietowani wyrażają wobec Jarosława Kaczyńskiego, Krzysztofa Bosaka oraz Zbigniewa Ziobry.

Wszystko zależy od interpretacji

Wszystko zależy od interpretacji –  Jeśli Chrześcijanie czytają Biblię, abywzmocnić swoją wiarę, to co czytająateiści, aby wzmocnić swój brak wiary?Adi Chanda, Teacher (2007-present) X*Answered WedTo samo.
archiwum

"Brak związków partnerskich to naruszenie praworządności" Miód na uszy Mateusza.

Miód na uszy Mateusza. – "Brak związków partnerskich, brak równości małżeńskiej, brak prawa do adopcji dzieci, brak ochrony przed przemocą osób LGBT+ to jest naruszanie praworządności – przekonuje Sylwia Suprek."Trzeba być i... aby nie rozumieć konsekwencji wypowiadania takich opinii właśnie teraz. A dwa być i... by nie rozumieć jak taki zapis w rzeczywistości byłby używany niezależnie kto by rządził.