Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 12183 takie demotywatory

poczekalnia

Dziewczyny

Dziewczyny – Najwyższa pora spuścić złym ludziom magiczne wpie*dol

Niesprawiedliwie pojmana przez policję fotoreporterka, Agata Grzybowska wydała komunikat, w którym przekazała swoją wersję wydarzeń:

 –  Agata Grzybowska8 godi. • PubłieincKochane, Kochani.już (eslem w domu. Dziś została przekroczonakolejna granica.Kiedy wykonywałam swoja, prace, fotograf uyącprotest pod Ministerstwem Edukacji Narodowe),zostałam zaatakowana przez policjanta (tylkodlatego, że robiąc zdjęcie, błysnęłam mu w(warz fleszem), a następnie mimo okazanialegitymacji prasowej, s*ą wrzucona doradiowozu, gdzie próbowano mi wmówić, ze toja bytom agresywna. Zostałam przewieziona nakomendę na Wilczej, gdzie oskarżono mnie onaruszenie nietykalności osobistej policjanta.Usiłowano mnie .podejść", Żebym przyznała siędo winy.Absolutnie nie przyznaję się do stawianych mizarzutów.Bardzo chciałam podziękować ©StrajkowiKobiet i wszystkim osobom, które zebrały sięprzed komisariatem na Wilczej w akciesolidarności ze mnj i innymi zatrzymanymi.Prawda jest taka. że nie tylko ja jakololoreporterka (wiem, że lo czyni ze mnieosobę uprzywilejowaną), ale nikt z pokojowoprotestujących nigdy nie powinien byćzatrzymany. Nw ma zgody na powszechniestosowana w ostatnich tygodniach przez policjęprzemoc! Nie damy się zastraszyć!Całą sobą popieram @StrajkKobiei i wszystkieosoby, które od tygodni wychodzą na ulice wakcie niezgody na ograniczanie kobietom* iosobom niebinarnym dostępu do aborcii. 27 latto naprawdę o 27 lat za długo! Dziewczyny,razem jesteśmy silniejsze! Nie damy się!Chłopaki*, dzięki za wsparcie!Dziękuję ekipie RATS Agency oraz wszystkiminnym (otoreporterom i fotoreporter kom.Beacie Łyżwie Sokół - szetowe) działu foto wGazecie Wyborczej i Vanessie Gerze zAssociated Press.Chciałam również podziękować posłankom -Barbarze Nowackiej, Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, Annie-Marii Żukowskie) oraz postomMichałowi Szczerbie i Cezaremu Tomczykowiza kontakt z moją partnerką AleksandrąSzymczyk i gotowość pomocy. Dziękujęrównież reprezentującej mnie mecenas IzabeliSwierczynskiej i wszystkim przyjaciółkom iprzyjaciołom.Dziękuję tez, ze jw szlam dziś sama".Fot. Adam Stępień / Gazeta Wyborcza

Bishnu Shrestha, żołnierz w armii indyjskiej, pokonał około 40 uzbrojonych bandytów w pociągu, aby zapobiec zgwałceniu 18-letniej dziewczyny Używając tylko noża, udało mu się zabić trzech i zranić ośmiu napastników. Kiedy rodzice dziewczyny zaoferowali mu znaczną nagrodę pieniężną, odmówił mówiąc: "Walka z wrogiem w boju jest moim obowiązkiem jako żołnierza. Wzięcie na siebie bandytów w pociągu było moim obowiązkiem jako człowieka"

Używając tylko noża, udało mu się zabić trzech i zranić ośmiu napastników. Kiedy rodzice dziewczyny zaoferowali mu znaczną nagrodę pieniężną, odmówił mówiąc: "Walka z wrogiem w boju jest moim obowiązkiem jako żołnierza. Wzięcie na siebie bandytów w pociągu było moim obowiązkiem jako człowieka" –

Nasi sportowcy i nakładana na nich cenzura:

 –  Nasi sportowcy i nakładanana nich cenzura:Ruch Ośmiu Gwiazd******1 m:0Jak informuje portal Sport.pl, zawodniczkom, któremiały na ramieniu symbol Strajku Kobiet, trenerzagroził wyrzuceniem z drużyny.Tym zawodniczkom, które miały na ramieniubłyskawicę, kazał się w niej więcej nie pokazywać.Groził, że jedną odsunie od drużyny.mówi jedna z siatkarek polskiej ligi.Jeśli coś powiem, źle się to dla mnie skończy. Niemogę nawet pozwolić, żeby ktoś napisał, że nieudzieliłam komentarza.- mówi druga.Jak dowiaduje się portal, presję na trenerów mieliwywierać sponsorzy.Sęk w tym, że sponsorami są... spółki skarbupaństwa obsadzone przez kolesi z ***.To nie pierwszy raz, gdy spółki skarbu państwaobsadzone przez ***owców miały ingerować wkwestie światopoglądowe sportowców.W czerwcu 2020 r. PZKosz uzależnił wypłatę premiidla koszykarzy (należała im się za zajęcie ósmegomiejsca w mistrzostwach świata rok wcześniej) odpodpisania "umowy ambasadorskiej" z Energą,sponsorem kadry.Rzecz w tym, że w narzuconej umowie były międzyinnymi zapisy światopoglądowe, takie jak "zakazpropagowania postaw i ideologii sprzecznych z art.18 Konstytucji RP, stanowiącym, iż małżeństwo jakozwiązek kobiety i mężczyzny, rodzina,macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się podochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej".Cenzura, inwigilacja i protekcja.Demokracja w ***owskim wydaniu.Dziewczyny, a może tak niewinne 8 Gwiazdek naramieniu? 9TOLE421 udostępnienieDEMOTYWATORY.PL

Małe nieporozumienie

 –  BYŁEŚ ZE ŚMIECIAMI?ONE MIAŁY IMIONA...POZA TYM TO BYŁO ZANIM CIĘ POZNAŁEM I TYLKO JEDNA BYŁA NAPRAWDĘ PUSZCZALSKA...PARANOJA

Hobby od małego

Hobby od małego –

Sytuacja w szpitalach jest gorsza niż mogłoby się wydawać:

 –  Pawel Reszka2dSt3S ipodnsgooodrSfeSiz.d  · Dlaczego umierają„Moja żona ma covida. Modlę się, żeby nie musiała iść do szpitala. Oddziały covidowe to umieralnie” (rezydent anestezjologii) Dokładnie miesiąc temu minister Adam Niedzielski zapowiedział „podwojenie dostępnej bazy łóżek” dla pacjentów zakażonych wirusem. I udało się! Było 15 tys. łóżek, jest 35 tys. W ciągu 30 dni przybyło 20 tys.!Są jednak pytania: czy stoi przy nich odpowiedni sprzęt? Mają dostęp do tlenu? Skąd wzięto lekarzy, pielęgniarki, ratowników, by je obsługiwali? Łóżka są na serio? Czy też dyrektorzy szpitali, by poprawić humor ministrowi, tworzyli je szybkim pociągnięciem pisaka, robiąc np. z interny „internę covidową”?Statystycznie wyglądamy świetnie – tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych. Do tego mamy 657 wolnych respiratorów (wypada po 41 na województwo). Zachorowań mniej. Tylko dlaczego bijemy rekordy w liczbie zgonów? Zadzwoniłem do lekarza, który od miesięcy jest na pierwszej linii. Zapytałem, czy tak samo jak premier Morawiecki uważa, że osiągamy delikatną przewagę w walce z wirusem.„Redaktorze,telefon w lekarskim nie milknie. Przez cały dyżur biegam po siedmiopiętrowym szpitalu: laryngologia, okulistyka, chirurgia dziecięca, pulmonologia, ginekologia, chirurgia, ortopedia, onkologia, hematologia, radiologia, pediatria... Konsultacje, wkłucia centralne, reanimacja.Pacjenci umierają. Mój ostatni 24-godzinny dyżur odmierzała śmierć: zgon, zgon... pizza (zdążyłem zjeść połowę, bo mnie wezwali), zgon, zgon... Półtorej godziny snu i znów wezwanie. „Leć, bo się pacjent załamał”. Biegnę. Nie dobiegłem na czas. Taki dyżur to standard.Wieszasz kartkę i jużWiesz, że tych ludzi można byłoby uratować? Na pewno by żyli, gdyby to, co widzisz w statystykach, odpowiadało prawdzie. Mówisz, że „statystycznie” mamy zapas łóżek dla pacjentów covidowych.Opowiem ci, jakie to łóżka. Nasz szpital od początku pandemii przechodzi ciągłe reorganizacje. Najpierw covidowcy leżeli w wydzielonym budynku, potem tworzono miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, potem część pacjentów covidowych przeniesiono do innego skrzydła.To wszystko oznacza chaos. Na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, okulistyka tam, gdzie chirurgia dziecięca, chirurgia dziecięca tam, gdzie pediatria... A jutro może się to zmienić.Każda z tych rotacji przynosi statystyczne zwiększenie liczby łóżek covidowych. Jak? Wieszasz kartkę na drzwiach: „Oddział covidowy” – i już! Ale co to za oddział covidowy bez respiratorów, sprzętu, personelu? Sprzęt w kartonach: cewniki naczyniowe, cewniki pęcherzowe. Personel przypadkowy, z łapanki.                                             ***Zakładam wkłucie centralne. Sam go na jałowo nie założę. Musi ktoś pomagać. Jest pielęgniarka, ale ona nie wie, gdzie co leży:– Doktorze, ja nie jestem z tego oddziału.– Ja też nie.– Może w tych kartonach.– Może.Czas leci. Chory pogarsza się oddechowo.– Co to za pacjent?Milczenie.– Jakie ma obciążenia?Milczenie.Wszystkie pielęgniarki są z innych oddziałów. Nie mają prawa kojarzyć tych pacjentów – cztery dziewczyny na 40 pacjentów!Kolejne wezwanie. Covidowa interna. Pacjent niewydolny oddechowo. Intubuję, reanimuję. 5, 10, 15 minut. Żadnego efektu. Jestem wykończony. W 20. minucie padam, nie jestem w stanie ratować go dalej. Przerywam. Patrzę na niego, całkiem młody gość. Rocznik 65. Myślałem, że się uda.                                            ***Ktoś mnie puka w plecy. Pielęgniarka z interny: – Doktorze, a możesz spojrzeć, bo tam nam się jeszcze jedna pani pogarsza. Babcia. Obrzęki, zmiany pozakrzepowe na kończynach dolnych. Każę ją położyć na brzuchu. Saturacja się poprawia.– Jaki lekarz prowadzi?Nikt nie wie.– Dobra, pani musi tak leżeć.Po kilku godzinach łapie mnie internistka.– Pan reanimował moją pacjentkę?– Ja? Chyba nie…– Taka starsza pani na internie.– Na internie przekładałem jedną panią na brzuch.– O nią chodzi.– Co z nią?– Jak przyszłam, to była martwa… Jakby pan napisał, że była konsultacja anestezjologiczna...Nawet nie zauważyła, kiedy pacjentka jej zeszła! Teraz szuka dupokrytki. I co ja mogę napisać? Brak dalszych wskazań do eskalacji terapii, czyli że była nie do uratowania? Napiszę. Pomogę. Doktor jest sama na oddziale, też musi biegać po całym szpitalu i konsultować internistycznie. Nie ma szans, żeby to ogarnęła.                                                 ***Wzywają mnie do założenia wkłucia centralnego dla covidowca. Dziadek, 80 lat. W bardzo złym stanie. Niewydolny krążeniowo, obrzęknięty. Zakładam wkłucie. Piszę w konsultacji prośbę o wykonanie gazometrii i biegnę. Wzywają mnie na inne oddziały.O godz. 2:45 znów wezwanie do tego samego pacjenta: „Pacjent pogarszający się oddechowo”. Wracam. Dobijam się do drzwi, dzwonię. Na oddziale nie ma personelu. Za drzwiami pacjenci covidowi. Jeden z nich właśnie się załamuje!Idę w zakontaminowanym kombinezonie przez czystą część. Nie powinienem tego robić, ale człowiek chyba tam umiera. Pacjent leży na płasko, na plecach. Monitor obok, czujnik saturacji obok. Stoją sobie. Nie zostały podłączone. Podnoszę wezgłowie, podnoszę pacjenta. Uzyskuję saturację 85. Trzeba pilnie wykonać ileś czynności. Ale tu, kurwa, nie ma nikogo. Komu mam to zlecić?Wychodzę. Mijam pacjentów leżących na łóżkach. Starzy, niedołężni ludzie. Na ścianie kartka: „Telefon do pielęgniarek...”. Wiem, że żaden z pacjentów nie jest w stanie zatelefonować.Te oddziały to umieralnie. Są po to, żeby ludzie nie schodzili na ulicy.                                                  ***A ja? Kiedy ostatnio widziałem swoich pacjentów? A przecież mój oddział to OIOM! Pacjenci na stronie brudnej pod respiratorami, na czystej po wstrząsach, z zapaleniem otrzewnych, trzeba pilnować gospodarki wodnoelektrolitowej. Kiedy mam to robić, skoro konsultuję i reanimuję? Kto jest bez winy?Pamiętam z ostatnich dni jednego z covidowych pacjentów. Konsultowałem go na jakimś oddziale. Jak podszedłem do niego, miał niecałe 60 proc. saturacji. Patrzę, a w jego nogach leżą wąsy tlenowe!– Dlaczego to nie jest podłączone? – krzyczę do pielęgniarki.– A bo nie ma kto mu tego podłączyć, doktorze!Jezu! To zakładam te wąsy. Mija doba. Pacjent niewydolny oddechowo trafia do mnie na OIOM. Leży sobie pod respiratorem, leży, aż się butla z tlenem skończyła. I zmarł. Taka to, kurwa, smutna przygoda się zdarzyła.Dziwisz się? A ja wcale się nie dziwię. Na stronie brudnej na 19 pacjentów są trzy pielęgniarki. Powinno być dziesięć. Jedna na dwa stanowiska. Tlen w butlach, butle na dwukołowych wózkach przywiązane łańcuchami. Tak tu jest.Jeszcze pójdziemy za to siedzieć. To jest przecież sprawa do prokuratury. I co ja powiem: „Pacjent zmarł, bo skończyła się butla z tlenem, bo nie było komu przypilnować, bo jest mało pielęgniarek”? A co to obchodzi żonę tego faceta? Albo pana prokuratora? Jak widzisz, trudno przeżyć w moim szpitalu. Tu musisz mieć szczęście. Jak ktoś spostrzeże, że butla się kończy, będzie OK.Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli LombardięTlenu nie ma, nikt nie powiedziałDlaczego używamy butli? Brak tlenu w instalacji szpitalnej. Za dużo pacjentów podłączonych do respiratorów. Oczywiście, nikt nam niczego nie powiedział. Wszystko sprawdza się na żywym organizmie. Podłączam pacjenta pod respirator. Nie działa. Drugi? Lepiej. Po chwili dzwoni lekarka: – Coś się dzieje złego z pacjentem. Desaturuje!Sprawdzamy. Respirator nastawiony na 100 proc. podaje tylko w 36 proc. Wtedy wpadliśmy na to, że trzeba sprowadzić butlę, bo w ścianie ciśnienie jest zbyt niskie.                                               ***Na interwencję do drugiego budynku szpitalnego, gdzie jest kilka „lżejszych” oddziałów covidowych, jeździmy karetką. Leczy tam fajny hematolog, miły chirurg, neurolog, nefrolog. Ale nie ma anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej ani sprzętu. Więc jak się ktoś pogorszy, muszą wzywać nas. Najczęściej wzywają na ostatnią chwilę.Dlaczego? Otóż mają jeden monitor i dwa pulsoksymetry na oddział. Jeśli chory nie jest podłączony do sprzętu, to oni nie widzą, że się pogarsza. Tym bardziej że przy covidzie pacjenci z saturacją 70 proc. potrafią logicznie rozmawiać. Nie widać problemów. Aż nagle bach... Oni reagują, jak nastąpi to bach. Mówiąc wprost – jak pacjent zsinieje, dzwonią po nas.Respirator wziąć. Lifepacka: monitor z funkcją defibrylacji, kardiowersji brać. Plecak z ambu, z lekami, rurkami. Leki z lodówki. Dygam z tym do karetki. Z pielęgniarką przebieramy się w kombinezony. A pacjent się tam dusi.Rzadko udaje się zdążyć. Jesteśmy w drodze i dostajemy informację: „Możecie wracać, już po wszystkim”. Czasami nas nawet nie wołają. Widzą, że i tak nie zdążymy. I to też jest statystyka w praktyce. Na tamtych oddziałach są wyłącznie łóżka covidowe, które widzi w tabelkach pan minister. Ale są to łóżka bez dostępu do tlenu, bez sprzętu pomiarowego i bez personelu.                                                   ***Na interwencję zawsze chcę brać ze sobą pielęgniarkę z OIOM. One są doświadczone, znają się na rzeczy. Gdy trwa reanimacja, chcesz kogoś takiego obok siebie.Proszę je: „No pojedź ze mną” – i chyba nie muszę ci mówić, jaki jest ich stosunek do moich próśb. „Doktor, a może byś znalazł kogoś innego, co?”.Nie mam pretensji. Są upocone, umęczone, ledwie stoją. „Ratowanie życia” brzmi pięknie, ale to ciężka fizyczna praca. Pacjent waży 150 kg. Przenieś go z pielęgniarką na nosze!Wspominałem ci, że z okazji 11 listopada szpital wypłacał nagrody za walkę z covidem? Dostali różni ludzie: pan związkowiec, pani z kadr... Nie dosłała żadna z oiomowych pielęgniarek.                                               ***Anestezjolog ma grubą skórę. Często oglądamy śmierć. Mamy taką pracę. Mówimy: „mogę reanimować i jeść kanapkę”, ale dziś łapię się za głowę. Jesteśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. A to nie jest nawet środek epidemii. Miesiące walki przed nami. Wypłaszczanie krzywej widać tylko w ministerstwie. I chyba tylko dzięki sztuczkom matematycznym. Bo u nas jest dramat.Wczoraj zakaziła się moja żona. Ciągle myślę, co zrobić, jak się pogorszy oddechowo. Zostawiać ją w domu? Słać do szpitala? Ale kto się nią tam zajmie, jak nie będzie mnie obok? Czy przepracowany lekarz albo pielęgniarka zauważy, że tlen w butli się kończy? Skoro ja się boję, co muszą przeżywać inni ludzie, którzy nie są lekarzami?Myślę, że niedługo też się zakażę. Prawdę mówiąc, liczę na to. Chciałbym odpocząć od tego burdelu.PozdrawiamP.”Fot. Paweł ReszkaRelacje też na https://www.facebook.com/ReszkaPai polityka.pl
archiwum – powód

Te piękne, słowiańskie dziewczyny

Te piękne, słowiańskie dziewczyny –
archiwum

Popularny podział na umysły ścisłe i artystyczne nie jest oddzielony murem

Popularny podział na umysły ścisłe i artystyczne nie jest oddzielony murem – Co więcej fajne dziewczyny też mogą iść na polibudę i łączyć oba aspekty

Wyszło jak zwykle

 –  Zadzwoniłem wczoraj do mojej dziewczyny, bo chciałem z nią poważnie porozmawiać. Tak naprawdę planowałem z nią zerwać, bo strasznie mnie męczy związek z nią i czuję, że nic z tego nie będzie. Chciałem być fair, więc poprosiłem ją o spotkanie. To miał być krótki spacer, na którym wszystko jej wyjaśnię. Wiedziała, że to coś ważnego, bo jej zapowiedziałem przez telefon, że to naprawdę pilna sprawa. Zjawiła się na czas, usiedliśmy na murku i podałem jej Tymbarka, którego kupiłem wcześniej w monopolowym po drodze. Otworzyłem swojego, a ona swojego i nagle wybuchnęła płaczem. Powiedziała, że tego się nie spodziewała, ale mogła się domyślić, skoro mówiłem, że to bardzo ważne spotkanie. Nie czaiłem, o co chodzi, jak na to wpadła, że ją rzucam. Pokazała mi swój kapsel od napoju. Miała pod nim napisane: "Wyjdziesz za mnie?". Rzuciła mi się w ramiona, że jak najbardziej, że nie mogła się doczekać i że super to zrobiłem, bo napój wyglądał jak nieotwierany. Zawiesiła sobie ten kapsel na łańcuszku na szyi i wtuliła się we mnie. Ten napój naprawdę był nowy. To przypadek, że pod kapslem był taki farmazon.Miałem z nią zerwać, a wróciłem do domu jako zaręczony. Kurwa.
archiwum

Na polskim Tik Toku można też spotkać takie "kwiatki". Podziwiajmy tej dziewczyny mocną samoocenę

Na polskim Tik Toku można też spotkać takie "kwiatki". Podziwiajmy tej dziewczyny mocną samoocenę –
0:12

Przed i po bożonarodzeniowej kolacji

Przed i po bożonarodzeniowej kolacji –

Jeśli masz ponad trzydzieści lat, nadszedł czas, aby zostawić młode dziewczyny w spokoju

Jeśli masz ponad trzydzieści lat, nadszedł czas, aby zostawić młode dziewczyny w spokoju – i znaleźć kobietę, która rozpozna oznaki udaru

Widzicie dziewczyny, to nie takie proste jak się może wydawać

Widzicie dziewczyny,to nie takie proste jak się może wydawać –
0:40

To samo miejsce - ulica Puławska w Warszawie, ale inny świat. Po 52 latach odtworzono słynne zdjęcie z "lewitującą dziewczyną"

To samo miejsce - ulica Puławska w Warszawie, ale inny świat. Po 52 latach odtworzono słynne zdjęcie z "lewitującą dziewczyną" – Autorem pierwszej fotografii był Zbyszko Siemaszko, natomiast odtworzonej - Łukasz Ostoja-Kasprzycki. I niezmiennie Pani Grażyna w roli "lewitującej dziewczyny"

18 życiowych problemów, które zrozumieją tylko dziewczyny z dużym biustem (19 obrazków)

Kiedy słyszysz, że dziewczyny rządzą światem

 –
archiwum – powód

...

... – PotrzebujePotrzebuje dziewczyny żeby patrzeć z nią w gwiazdy
archiwum

Szkieletor

Szkieletor – PotrzebujePotrzebuje dziewczyny żeby patrzeć z nią w gwiazdy

Zagadaj do dziewczyny

 –  @TheAfroSmash Zagadaj do niej ziomek, co się może stać, najwyżej zacznie się śmiać myśląc że to żart po czym uśmiech przejdzie w obrzydzenie gdy zda sobie sprawę że nie żartowałeś, zostawiając cię ze zrytą psychiką i brakiem pewności siebie na resztę życia. Na co czekasz?