Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 662 takie demotywatory

Otwarcie gastronomii...i kubeł zimnej wody – Po miesiącach lockdownu nastał dzień, na który czekali wszyscy Polacy- wreszcie można zjeść posiłek na mieście.Okazuje się jednak, że smak potrawom odbierają… ceny. Jedna z czytelniczek poskarżyła się na drożyznę nad polskim morzem.Za obiad dla trzech osób rodzina zapłaciła niebagatelną sumę 175 zł. Nie oszukujmy się – cena przekracza dniówkę przeciętnego Polaka
Poznajcie Masona Wartmana. Mason rzucił pracę na Wall Street, żeby założyć własną pizzerię w Filadelfii. Jeden kawałek pizzy kosztuje u niego 1 dolar – Jego klienci zaczęli płacić z góry za kawałek dla kolejnej osoby. Mason umieszcza takie „przedpłaty" na karteczkach, które wiesza na ścianie.Za każdym razem, gdy przyjdzie ktoś głodny, kto nie ma pieniędzy, może wziąć karteczkę ze ściany i zapłacić nią za posiłek. Restauracja Masona dożywia 40 bezdomnych każdego dnia
 –  TO JEST ŻYCIE
Mężczyzna w ciągu roku 300 razy zmieniał datę odlotu, aby korzystać z darmowych posiłków. Kiedy linie lotnicze zorientowały się ten odwołał rezerwację i dostał pełny zwrot pieniędzy –
Ale śmieci już nie –
 –
 –
Fotografia z Dublina wstrząsnęła internautami. Widać na niej 4-letnie, bezdomne dziecko jedzące posiłek na plastikowej skrzynce – Zdjęcie udostępnił jeden z wolontariuszy grupy "Ballymun Soup Run", która pomaga bezdomnym i potrzebującym. Zdjęcie podpisano "Nasz rząd jest temu winny. Czteroletnie dziecko i jedno z niewielu miejsc, w których może zjeść domowy posiłek". 4-letnia dziewczynka i jej rodzina przebywają obecnie w schronisku dla bezdomnych w Dublinie.
 –
"Do restauracji, w której pracuje mój syn Matthew, wszedł bezdomny mężczyzna i zapytał, czy mógłby kupić cokolwiek za 50 centów z ich menu. Mój syn zapytał faceta, co zamówi, a mężczyzna powiedział wszystko, co pomoże mu złagodzić głód. – Matthew następnie podał mężczyźnie rozsądny posiłek i spłacił go sam. Dał mężczyźnie zapłacone pokwitowanie i poprosił go, aby usiadł.Ale na tym się nie skończyło. Po drugiej stronie siedziała pani i obserwowała mojego syna. Poinformowała firmę o miłym uczynku Matthew i nie tylko to zrobiła, ale także dała mu świetny napiwek za jego hojny czyn.Jestem bardzo dumna z bycia jego matką, wiedząc, że odegrałam niewielki udział w wychowaniu takiego dżentelmena ”.
 –

„Zrobiłam dzisiaj mojemu 10-letniemu synowi test z matematyki. Spędził nad nim prawie godzinę. Do każdego zadania bardzo się przykładał i gdy skończył wziął głęboki oddech i podał mi go do oceny.

„Zrobiłam dzisiaj mojemu 10-letniemu synowi test z matematyki. Spędził nad nim prawie godzinę. Do każdego zadania bardzo się przykładał i gdy skończył wziął głęboki oddech i podał mi go do oceny. – Szybko sprawdziłam jego test i obliczyłam wynik.Uzyskał 89 punktów, czyli wychodziła z tego mocna czwórka.Na co jego oczy natychmiast wypełniły się łzami. Zrobił wszystko, co w jego mocy, bardzo się starał, by dobrze go wypełnić, a mimo to nadal zabrakło mu punktów do piątki.Spojrzałam na mojego chłopca i na jego test, który po chwili rozdarłam na kawałki.Mój syn jest niesamowity w kuchni. Potrafi bez wysiłku ugotować posiłek dla całej rodziny.Mój chłopak jest niesamowity w składaniu różnych rzeczy. Używa narzędzi jak zręczny rzemieślnik.Mój chłopiec jest członkiem-założycielem grupy dyskusyjnej matka i syn (to akurat właśnie wymyśliłam), bo jest wstanie mnie przekonać do zrobienia rzeczy, których nigdy nie planowałam zrobić.Mój syn jest przezabawny. Zawsze pierwszy zaczyna żartować, gdy zasiadamy do stołu.Mój chłopiec jest wrażliwą osobą. Jest miły i delikatny, kiedy wymaga tego sytuacja.Mój chłopiec jest pracowity. Zawsze pracuje nad czymś tak długo, dopóki nie poczuje, że jest to zrobione, tak dobrze, jak to tylko możliwe.Mojego syna NIE określa ocena, jaką uzyskał z testu matematycznego.Po tym, jak podarłam test spojrzałam mojemu dziecku w oczy i powiedziałam, że przez cały czas go obserwowałam. Widziałam, że dał z siebie wszystko, jak rozważał każdy problem. Wszystko dokładnie sprawdzał dopóki nie rozwiązał zadania. Patrzyłam, jak poprawia zadania, których nie był pewien. Jak wkłada cały swój wysiłek w ten test.Powiedziałam mu, że nigdy nie byłam z niego bardziej dumna.Dzieci to o wiele więcej niż wyniki ich testów. Nie definiuje ich np. tylko poziomem umiejętności czytania.Edukacja i szkoła są ważne, ale nie najważniejsze.Bardziej interesuje mnie to, jak mój syn traktuje innych, to czy jest uczciwy i jego pragnienie czynienia dobra, niż jakikolwiek wynik testu.Bardziej interesuje mnie jego zdolność uczenia się, to jak wykorzystywać swoje talenty, aby w przyszłości mógł utrzymać swoją rodzinę.Bardziej interesuje mnie jego charakter, który cały czas się kształtuje, niż to co wyszło z tego testu.Nasze dzieci powinny mieć możliwość pokazania nam, w czym są najlepsze, kiedy są jeszcze w szkole podstawowej.Byłam zszokowana presją, jaką czuł, czy dobrze sobie poradził z tym testem. Nigdy nie sądziłam, że może być rozczarowany swoim wynikiem i płakać z tego powodu. Podziwiam go za ambicję i to, że zależy mu na osiąganiu dobrych wyników.Nigdy nie byłam bardziej dumna, tak jak teraz z tych 89 punktów uzyskanych z testu matematycznego”
Moja żona nie żyje od 19 lat, ale zawsze w dniu naszej rocznicy, 16 sierpnia, upewniam się, że wypijam kieliszek szampana, jem dobry posiłek i kawałek pysznego ciasta, bo życie jest pełne momentów radości, smutku i wspominania drogi, jaką przeszliśmyz tymi których kochaliśmy –
"Widząc to dzisiaj, łzy napłynęły mi do oczu! Współczucie wobec innych wcale NIE wyszło z mody. – Dzisiaj po pracy zatrzymałem się na posiłek w restauracji. Czekając w kolejce, by złożyć zamówienie, zobaczyłem, że starszy, niepełnosprawny mężczyzna podjechał do kasjera stojącego przede mną. Z tego, co zauważyłem, ten mężczyzna prawdopodobnie cierpiał na tetrapreglię, czyli paraliż czterokończynowy, na to samo cierpi mój wujek.Mężczyzna uprzejmie próbował zapytać o coś kasjera. Zajęło mu to trochę czasu, zanim ktoś z nas zrozumiał, że mówi „Pomóż mi proszę”. Żaden z nas nie wiedział, jakiej pomocy potrzebuje, a kasjer zasugerował kilka rzeczy, zanim zorientował się, że mężczyzna potrzebuje pomocy w pokrojeniu i zjedzeniu posiłku.Szczerze mówiąc, pomyślałem, że kasjer mu nie pomoże, zwłaszcza w godzinach szczytu w centrum Chicago. Jednak ku mojemu zaskoczeniu zamknął kasę i zniknął z pola widzenia ....Jak się okazało poszedł umyć ręce i założyć rękawiczki! Musiałem zobaczyć, co stanie się dalej, zwłaszcza że dotknęła mnie ta sprawa, bo przecież wujek ma podobne problemy.Po chwili kasjer wyszedł z kuchni. Usiadł i zaczął kroić mężczyźnie jego posiłek. Pomógł mu też zjeść.W tym momencie łzy napłynęły mi do oczu. Poczułem wielką wdzięczność wobec niego za to, co zrobił. Stojąc w tej zatłoczonej restauracji nie mogłem powstrzymać swoich emocji.Ten pracownik wstrzymał wszystko dla tego człowieka. Wykroczył poza swoje obowiązki, aby pomóc niepełnosprawnemu klientowi. To była najmilsza rzecz, jaką można zrobić dla drugiego człowieka, którą widziałem w swoim życiu. Jednocześnie też wielka lekcja pokory."
 –
Jako, że weganie nazywają swoje żarcie po posiłkach mięsnych wziąłem odwet. Dzisiaj świeże marcheweczki z 100% mielonej wieprzowiny, panierowane we włoskich przyprawach i ozdobione natką pietruszki –
Doug jest lojalnym klientemrestauracji Arby's – Właściwie jest on najbardziej lojalnym klientem, jakiego tam mają. Doug jest 97-letnim weteranem II wojny światowej i od dawna uwielbia słynne kanapki z rostbefem, na których sieć zbudowała swoją reputację.Doug przychodzi codziennie, aby zjeść swoją ulubioną kanapkę.Prawie zawsze zamawia kanapkę z rostbefem z nadzieniem z sera szwajcarskiego i colę bez lodu. Wszyscy pracownicy zapamiętali to jako jego "zwyczaj". Po pewnym czasie jeden z pracowników chciał dowiedzieć się czegoś więcej o tym starszym człowieku i dlaczego tak bardzo fascynuje się jedzeniem, które serwujemy. Zapytał go więc, dlaczego ciągle tu przychodzi, dlaczego akurat w to miejsce?Doug odpowiedział: "To jest jedyne miejsce, gdzie mogę dostać kanapkę lub dostać cokolwiek innego do jedzenia, po czym nie boli mnie żołądek"Właściwie bliższe prawdy może być to, że kanapka tak bardzo mu smakuje, że przestał szukać alternatyw. Doug mieszka w pobliskim domu spokojnej starości, ale zawsze dba o to, aby zjeść swój codzienny posiłek w Arby's. I ma swój ulubiony stolik, przy którym chętnie jada. Personel traktuje go jak rodzinę, a pracownicy dokładają wszelkich starań, aby czuł się komfortowo. Doug jest tak lojalnym klientem i naprawdę dobrym człowiekiem, że pewnego dnia pracownicy zjednoczyli się i kupili mu kartę podarunkową o wartości 200 dolarów. Na początku myślał, że żartują, ale to było zdecydowanie prawdziwe. Odpowiedział im: "Dziękuję. Nigdy nie wiem, czy będę tu następnego dnia, ale bardzo wam za to dziękuję"Ale to, co może być nawet ważniejsze od tego... przynajmniej bardziej znaczące... to fakt, że wielu pracowników dało Dougowi swoje numery telefonów, w razie gdyby czegoś potrzebował. I wszyscy zaoferowali, że przyniosą mu jego ulubiony posiłek do domu spokojnej starości, na wypadek gdyby nie mógł tam dotrzeć. Następnie, po tym jak historia Douga trafiła do wiadomości publicznej, Arby's podarował mu kolejny prezent... darmowe jedzenie do końca jego życia. Teraz nie musi się już martwić o to, skąd weźmie następny posiłek, co daje mu więcej czasu na zawieranie kolejnych przyjaźni Właściwie jest on najbardziej lojalnym klientem, jakiego tam mają. Doug jest 97-letnim weteranem II wojny światowej i od dawna uwielbia słynne kanapki z rostbefem, na których sieć zbudowała swoją reputację. Doug przychodzi codziennie, aby zjeść swoją ulubioną kanapkę. Prawie zawsze zamawia kanapkę z rostbefem z nadzieniem z sera szwajcarskiego i colę bez lodu. Wszyscy pracownicy zapamiętali to jako jego "zwyczaj". Po pewnym czasie jeden z pracowników chciał dowiedzieć się czegoś więcej o tym starszym człowieku i dlaczego tak bardzo fascynuje się jedzeniem, które serwujemy. Zapytał go więc, dlaczego ciągle tu przychodzi, dlaczego akurat w to miejsce? Doug odpowiedział, mówiąc: "To jest jedyne miejsce, gdzie mogę dostać kanapkę lub dostać cokolwiek innego do jedzenia, poczym nie boli mnie żołądek". Właściwie bliższe prawdy może być to, że kanapka tak bardzo mu smakuje, że przestał szukać alternatyw. Doug mieszka w pobliskim domu spokojnej starości, ale zawsze dba o to, aby zjeść swój codzienny posiłek w Arby's. I ma swój ulubiony stolik, przy którym chętnie jada. Personel traktuje go jak rodzinę, a pracownicy dokładają wszelkich starań, aby czuł się komfortowo. Doug jest tak lojalnym klientem i naprawdę dobrym człowiekiem, że pewnego dnia pracownicy zjednoczyli się i kupili mu kartę podarunkową o wartości 200 dolarów. Na początku myślał, że żartują, ale to było zdecydowanie prawdziwe. Odpowiedział im: "Dziękuję. Nigdy nie wiem, czy będę tu następnego dnia, ale bardzo wam za to dziękuję". Ale to, co może być nawet ważniejsze od tego... przynajmniej bardziej znaczące... to fakt, że wielu pracowników dało Dougowi swoje numery telefonów, w razie gdyby czegoś potrzebował. I wszyscy zaoferowali, że przyniosą mu jego ulubiony posiłek do domu spokojnej starości, na wypadek gdyby nie mógł tam dotrzeć. Następnie, po tym jak historia Douga trafiła do wiadomości publicznej, Arby's podarował mu kolejny prezent... darmowe jedzenie do końca jego życia. Teraz nie musi się już martwić o to, skąd weźmie następny posiłek, co daje mu więcej czasu na zawieranie kolejnych przyjaźni
„Jestem dumna z mojego syna! Matthew pracował dzisiaj w restauracji, do której przyszedł bezdomny pan. Miał on przy sobie tylko pięćdziesiąt centów, czyli około dwóch złotych – Zapytał, czy w menu jest coś, co mógłby za nie kupić. Matthew zapytał go, na co miałby ochotę, gdy składał zamówienie. Mężczyzna powiedział, że nie ma to znaczenia, bo wszystko jest wstanie zaspokoić jego głód. Matthew więc zamówił dla niego obfity posiłek, za który osobiście zapłacił. Wręczył mu zamówienie i powiedział, żeby się zrelaksował i usiadł.I pewnie na tym ta historia mogłaby się zakończyć, gdyby nie to, że mojego syna w tym czasie obserwowała pewna kobieta. Widząc, jak zachował się Matthew, kobieta poinformowała szefostwo restauracji o tym jakiego wspaniałego ma pracownika. Oprócz tego nagrodziła Matthew bardzo hojnym napiwkiem!„Jestem taka dumna z bycia jego mamą. Mogę być z siebie zadowolona, odwaliłam kawał dobrej roboty wychowując syna na człowieka o tak wielkim sercu”

Właściciele restauracji chcą przyciągnąć jak najwięcej klientów, więc podają jedzenie w niespotykany sposób (16 obrazków)

Źródło: brightside.me
Dwie zakochane, bezdomnepary wzięły ślub w Katowicach – Kasia, Monika, Irek i Mariusz są od 10 lat bezdomni i mieszkają w prowizorycznych domkach na pograniczu Katowic i Siemianowic.Przed uroczystością narzeczeni otrzymali posiłek u sióstr kalkutek. Mogli też się wykąpać i wyspowiadać, a także skorzystać z usług fryzjerki i makijażystki.Świeżo upieczeni małżonkowie będą teraz objęci programem wsparcia dla osób bezdomnych, dzięki któremu przez rok będą mieli zapewnione mieszkanie treningowe, pracę i opiekę terapeutyczną.Oby dobrze wykorzystali swoją szansę!