Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 889 takich demotywatorów

poczekalnia

W Nowym Jorku zamontowano publiczne worki treningowe, aby pomóc ludziom wyładować nerwy

W Nowym Jorku zamontowano publiczne worki treningowe, aby pomóc ludziom wyładować nerwy –

Kiedy dziewczyna przeprasza za swój zły humor i mówię, że każdy ma czasem gorszy dzień, a ona na to, że "NIE MA GORSZEGO DNIA, TYLKO JEST WŚCIEKŁA"

Kiedy dziewczyna przeprasza za swój zły humor i mówię, że każdy ma czasem gorszy dzień, a ona na to, że "NIE MA GORSZEGO DNIA, TYLKO JEST WŚCIEKŁA" –
0:05

Zwykłe zmartwienia szarego człowieka

Zwykłe zmartwienia szarego człowieka –
Źródło: net

W jednym zdaniu może się dużo zmieścić. Może się wszystko zmieścić. Może się całe życie zmieścić

W jednym zdaniu może się dużo zmieścić. Może się wszystko zmieścić. Może się całe życie zmieścić –  Odwieziesz mnie?Odwiozę Olę najpierw stacja*alekim jest kurwa oladobra odwiez se ole*aleswietnie, jeszcze jakas alaspierdalaj, nie chce cie znac

Wszystko przez to, że Jarek nie ma żony. Gdyby miał, to by wiedział na co stać wku#wioną kobietę

Wszystko przez to, że Jarek nie ma żony.Gdyby miał, to by wiedział na co stać wku#wioną kobietę –

Jeszcze nie wiedzą czym to pachnie...

Jeszcze nie wiedzączym to pachnie... –  KosciórRZĄOTRYBUNAŁKOBIETY
archiwum

Polakom puszczają nerwy. Protestujący wymalowali na fasadzie kościoła św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty w Warszawie takie hasła:

 –

Największe marzenie? Odzyskać wewnętrzny spokój. Ukoić wszystkie skołatane nerwy. Poczuć pewność. Zaufać przede wszystkim sobie...

Największe marzenie? Odzyskać wewnętrzny spokój. Ukoić wszystkie skołatane nerwy. Poczuć pewność. Zaufać przede wszystkim sobie... –

Gdy cię ktoś wkurzy, pamiętaj, komórki nerwowe się nie regenerują, a naboje zawsze można dokupić

Gdy cię ktoś wkurzy, pamiętaj, komórki nerwowe się nie regenerują, a naboje zawsze można dokupić –

Niby takie proste. Czemu tylu ludzi nadal to przerasta? Żyj i daj żyć innym

Niby takie proste. Czemu tylu ludzi nadal to przerasta? Żyj i daj żyć innym –  Siema!Od kilku miesięcy temat LGBT zrobił się absurdalnie głośny, a od kilku dni zaostrzył się do granic, które - jak tak dalej pójdzie - zostaną przekroczone i zrobi się naprawdę źle.Wszyscy boją się coraz bardziej.Jedni, że im ktoś wejdzie na chatę i stłucze dziecko penisem, inni że zaczną się egzekucje i rozstrzeliwanie każdego w czerwonych spodniach.Do niedawna myślałem, że potrafię oddzielić emocje od medialnych przekazów i politycznego szczucia. Okazało się jednak, że nie. Kilka dni temu miałem zderzenie z ciężarówką. To była ta homofobiczna ciężarówka, sącząca z megafonów jad wobec społeczności LGBT. Zderzenie było metaforyczne. Z jednym fizycznym akcentem.Tego dnia pierwszy raz spotkałem takiego poje-busa na żywo. I krew mi się zagotowała. Może miałbym to w nosie, ale dla mnie LGBT to nie tylko zbiór literek. To moi konkretni przyjaciele, których mam w tych środowiskach. Nigdy nie słyszałem, żeby ktokolwiek z nich podawał dzieciom tabletki na zmianę płci, albo próbował uczyć je masturbacji. Nigdy też nie jeździli na przyczepie tira, kręcąc dupą w stringach do techno. Znamy się od lat. To są dobrzy, mądrzy i inteligentni ludzie. Z takimi ludźmi lubię się bujać.Ta okrutna nagonka, którą mamy dziś wkoło powoduje, że coraz częściej słyszę od nich, że chcą wyjechać z Polski. A ja nie chcę, żeby wyjeżdżali, bo ten kraj potrzebuje dobrych, mądrych i inteligentych ludzi. Wyszedłem na jezdnię, stanąłem przed maską i pokazałem kierowcy, żeby wypierdalał. To znaczy machnąłem ręką, a powiedziałem pod nosem. Nawet nie drgnął. Wiadomo – miał misję. W jego mniemaniu każdy taki przejazd chroni dzieci przed złem. A może bez sensu, że powiedziałem to pod nosem. Może myślał, że jestem fanem.Zrobiłem to jeszcze raz.Patrzył na mnie z góry – dosłownie i w przenośni.I stałem taki bezsilny. Najgorsze uczucie na świecie.A to cholerne dudnienie z głośników płynęło cały czas. On stał. Jemu grało. Mnie szlag trafił. To był ten moment, w którym powinienem był rzucić jakimś tekstem. Sprytnym, mocnym i zabawnym do tego stopnia, że facet słyszy, wypada z kabiny, tarza się po ziemi, przeprasza, rozumie, wyłącza szczekaczkę, zjada ciężarówkę, po czym umiera na moich oczach ze śmiechu. To był ten moment!Otworzyłem usta i...Jedyne co z nich wypadło to ślina. Oplułem ten samochód.Ostatnio zareagowałem tak w piątej klasie.Dziś czterdziestoletni siwy gość z brzuchem plujący na przednią szybę busa – żenada.Wiem.Ciągle o tym myślę.  O tym, że tak się nie robi, bo reagowanie agresją na agresję jest słabe. O tym, że ja, człowiek po studiach, ojciec, mąż, stand-uper, stary wyga, który pręży się tu nieraz na facebooku, albo na scenie i często próbuje pouczać innych, jedyne co potrafiłem zrobić, to zebrać w pysku trochę śliny i cisnąć ją przed siebie.Że zjadły mnie nerwy. Że pękłem. Że zareagowałem źle. Ale nie mogłem nie zareagować w ogóle.Nie w tych czasach.Można myśleć, żeby to olać, ale wstawcie sobie w miejsce czterech literek L, G, B i  T  kilka innych, tworzących Wasze nazwisko. I to coś jeździ po mieście i łączy Was z pedofilią. Nadal brak reakcji będzie wystarczający?Można założyć, że te komunikaty są tak bardzo oderwane od rzeczywistości, że lepiej machnąć ręką, bo kto w to uwierzy.Zapytajcie ludzi z Kraśnika.Niektórzy obok mnie zareagowali dużo lepiej. Zaczęli trąbić, zagłuszając megafonowe bzdury.Może mogłem zacząć śpiewać? Lepsze „Oczy zielone” niż to dziadostwo. Może trzeba zacząć chodzić po mieście z syreną przeciwlotniczą?Może mogłem zgłosić na policję zakłócanie spokoju i mieć nadzieję, że je przyjmą, bo nie zawsze to działa.Myślę też ciągle o tym, że przegrałem nie tylko z emocjami, z kulturą i klasą, ale też z tym, na co myślałem, że jestem odporny: z polityką i mediami. Jeśli ja oplułem, to czy bardzo się dziwię, że osoby, które są bezpośrednio szykanowane, wyrywają lusterka tym furgonetkom, albo wypisują na gmachu ministerstwa imiona ofiar homofobii?Nie dziwię się.Są z tym wszystkim sami.Na zimno, na spokojnie, siedząc przy klawiaturze nie popieram żadnych aktów wandalizmu i agresji. I wciąż nie mogę sobie wybaczyć tego głupiego plunięcia.Ale nie można na to wszystko patrzeć już tylko przez pryzmat rezultatu. Gdzieś są przyczyny.To nie jest zabawa, to nie są żarty. Ludzie zaczynają się opluwać i szarpać na ulicach.Pisałem niedawno posta o swoich dzieciach i o ich kłótniach. O tym, że muszę wtedy reagować, a nie podjudzać.Ludzie w garniturach!Władza to nie tylko limuzyny, kuzyn w Lotosie i darmowe wejściówki na mecz reprezentacji.To odpowiedzialność!I nie tylko za swoich. Nie rządzicie połową królestwa. Przestańcie załatwiać partyjne interesy i swoje jebane wojenki kosztem żywych ludzi. Ogarnijcie się trochę, bo jeszcze moment i powiesi się kolejny dzieciak na Podkarpaciu, albo w Trójmieście spłonie typ w ciężarówce.Nie zapanujecie nad tym. Mi też się wydawało, że sobie poradzę.Jeszcze można wymienić ministra edukacji i jeszcze da się zmienić przekaz dnia w TVP. Można też ciągle nie podpisywać ustawy o związkach partnerskich, ale można też Kaję Godek uczynić dożywotnią ambasador RP na Wyspach Salomona.I można jeszcze dziś pogadać z chłopakami od moralności, żeby przeczytali z ambon jakiś studzący list w niedzielę. Macie stały kontakt. Chociaż w nich wierzę najmniej. Żyjemy przecież w kraju, w którym stoi ponad 700 pomników Jana Pawła II, piętrzą się tysiące dzwonnic, mamy dwie godziny religii tygodniowo i ciągle więcej mszy w publicznej telewizji. Mimo to nadal nie dociera do nas jedno proste zdanie, które Jezus uznał za najważniejsze:„Żebyście się wszyscy wzajemnie miłowali.”Gdybym otworzył szkołę gry na gitarze i po 2000 tysiącach lat nikt by nie potrafił zagrać kluczowego chwytu, to bym ją pewnie zamknął, a nie budował kolejne filie.

Sylvester Stallone od urodzenia ma częściowo sparaliżowaną lewą część twarzy

Sylvester Stallone od urodzenia ma częściowo sparaliżowaną lewą część twarzy – Jest to spowodowane tym, że podczas jego narodzin lekarze byli zmuszeni użyć kleszczy położniczych, które na stałe uszkodziły nerwy w twarzy przyszłego aktora. Wynikiem tego jest m.in wada wymowy Stallone'a

Ktoś tu zapomniał wypić herbatkę z melisy

Ktoś tu zapomniał wypić herbatkę z melisy –
0:11

Kiedy bogaty znajomy mówi mi, żebym zwiedzał świat, póki jeszcze jestem młody

Kiedy bogaty znajomy mówi mi, żebym zwiedzał świat, póki jeszczejestem młody –
0:05

Google właśnie wyświetliło mi 21 900 000 wyników wyszukiwania w 0,62 sekundy, a ja i tak się wkurzam, bo tego, czego szukam, nie ma na pierwszej stronie

Google właśnie wyświetliło mi 21 900 000 wyników wyszukiwania w 0,62 sekundy, a ja i tak się wkurzam, bo tego, czego szukam, nie ma na pierwszej stronie –
archiwum

Matka która chroni swoje dzieci nie boi się niczego, a ta ma jeszcze nerwy ze stali :-)

Matka która chroni swoje dzieci nie boi się niczego, a ta ma jeszcze nerwy ze stali :-) –
Źródło: youtube

Ogromne nerwy Łukaszenki

Ogromne nerwy Łukaszenki – Prezydent Białorusi spotkał się w poniedziałek rano z robotnikami, ale spotkanie to nie przebiegło po jego myśli. Reakcja robotników była stanowcza. Prosto w twarz krzyczeli prezydentowi "odejdź!", kiedy ten przemawiał
0:29
archiwum

Co nam umyka w sprawie Margot.

Co nam umyka w sprawie Margot. – Nie ważne, czy to będzie pomalowany na tęczowo koleś uważający się za dziewczynę, który niszczy furgonetkę, czy wydziarany krzyżami i "patriota" z onr palący wóz transmisyjny, czy przeciętny Kowalski, któremu puściły nerwy i obił obu powyższych bejsbolem. Dla każdego powinna być taka sama procedura. Śledztwo, postawienie w stan oskarżenia, rozprawa, wyrok i kara, (bądź jej brak), a areszt powinien być stosowany tylko w wypadku: możliwości matactwa, recydywy, zagrożenia wysokiej kary, udowodnionej możliwości ucieczki, stanowienia zagrożenia dla społeczeństwa przez oskarżonego. Każda decyzja o areszcie powinna być konkretnie uzasadniona. Każdy aresztant powinien mieć prawo widzenia się z adwokatem i każde przesłuchanie powinno być w obecności adwokata. Natomiast na policji nie powinno być osób, które realizują swoje sadystyczne skłonności.

Poradzili mi przygarnąć kota... Powiedzieli że kot sprawia, że w domu jest przytulnie i że uspokoi on moje nerwy

 –

Puściły nerwy sąsiadowi

Puściły nerwy sąsiadowi –  Ogłoszenie sąsiadów, którzy od dwóch tygodni zakłócają spokój codziennym słuchaniem mszy o 7 rano uprzejmie prosi się o ściszenie telewizora, nikt nie ma ochoty wysłuchiwać wycia czyjegoś telewizora rano, tak samo jak obowiązkowych wiadomości wiczorem i różańca do 20:40. Przypominamy, że kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym

Pewnie kojarzycie to serce na bieszczadzkim stoku. Wiąże się z nim piękna, romantyczna historia

Pewnie kojarzycie to serce na bieszczadzkim stoku. Wiąże się z nim piękna, romantyczna historia – Serce na Solińskiej łące związane jest z właścicielami Hotelu Solinianka. Polka i obywatel Indii zakochali się w sobie i w bieszczadzkiej naturze, gdzie też postanowili się osiedlić. Po jakimś czasie, chcieli do tej pięknej krainy zaprosić swoich znajomych, później postanowili zbudować hotel. Nie był to jednak pomysł na standardowy budynek, chcieli  stworzyć miejsce, w którym rzeczywiście ich goście będą mogli odpocząć od pędzącego życia, ukoić nerwy, doznać masaży rodem z Indii. Tak powstało SPA.Po długich negocjacjach udało im się dokupić kilka hektarów ziemi wraz z lasem sięgającym do szczytu góry Suche Berdo. Chcieli tam wybudować kolej linową, gdzie w zimie można by jeździć na nartach, a przez cały rok z wieży widokowej na szczycie podziwiać 2 zapory wodne w Myczkowcach i Solinie, oraz wody 2 zalewów – Myczkowieckiego i Solińskiego.Niestety dziesięcioletnie starania Marii nie przyniosły efektu, ponieważ ówczesne władze nie zezwoliły na budowę. Maria po otrzymaniu decyzji odmownej była zdruzgotana. Widząc jej smutek, mąż, chcąc ją rozweselić, powiedział:  „Nie martw się, jeżeli któreś z nas umrze wcześniej, drugie zrobi na tym stoku wielkie serce z krzewów”. Maria się uśmiechnęła…Maria ze swoim mężem, stworzyli tutaj drugi dom, w którym spędzali wiele dni w roku. Niestety cztery lata temu ich wspólne szczęście przerwała nagła śmierć Marii, która nastąpiła z niewyjaśnionych przyczyn. Jej zrozpaczony mąż postanowił zrobić wszystko, aby jej spełnione marzenie – ośrodek Solinianka – trwało i miało się jak najlepiej.Kiedy wyjeżdżała z Bieszczad, nieraz powtarzała, że jej serce tam zostało, dlatego mąż uczcił jej pamięć i łączącą ich miłość, układając w pobliżu ośrodka olbrzymie, widoczne z daleka serce z czerwonych krzewów. Tym samym dotrzymał danego słowa, choć zawsze miał nadzieję, że zrobi to Maria.Pasmo góry Berdo zostało objęte ochroną i nazwane “Rezerwatem Nad Jeziorem Myczkowieckim”.