Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3171 takich demotywatorów

poczekalnia

RODO

RODO – A Ty jak sobie z nim radzisz? Nie Umiem Koperty Wg^ 12 min • O Jest wśród Was wiele osób, które podnoszą głos w temacie zasłaniania tablic rejestracyjnych. My uważamy że prawo nie jest jednolite, ale z szacunku do tych którzy mają odmienne zdanie, zdecydowaliśmy zasłaniać tablice. Wprowadzamy też nowe udogodnienie, dzięki któremu szybciej znajdziecie swoje ulubione zdjęcie na naszej stronie. Będziemy zdjęcia numerować. Pamiętajcie, jesteśmy dla Was. Trzeźwego weekendu!
Źródło: Nie umiem koperty

O krok od tragedii

O krok od tragedii – W Strzelnie ciężarówka potrąciła przechodzącą przez pasy kobietę. Kierowca najprawdopodobniej nie zauważył dwóch kobiet, które w ostatniej chwili weszły na pasy, gdy samochody powoli zaczęły ruszać.Poszkodowana odniosła tylko niewielkie obrażeniaInternauci spierają się, kto zawinił.Jakie jest Twoje zdanie?

Dokończ poprawnie zdanie. Co najczęściej robią polscy biskupi:

Dokończ poprawnie zdanie. Co najczęściej robią polscy biskupi: – 1. Ubolewają2. Apelują3. Proszą o datki4. Inne...

Kiedy Polak wyrazi swoje zdanie, które nie jest zgodne z "głosem ludu"

 –  ZupnikOpublikowane przez: f\ • 15 listopada o 17:10 • QNie lubię rosołu. Po prostu mi nie smakuje.p£) Lubię tol C) Komentarze•Autor to debil. Doucz się o rosole i potem zabiera)głosLubię lo! Odpowiedz 7 min•Nie pierdol głupot. Rosół jest pyszny, widać żenigdy go nie jadłeśLubię toł Odpowiedz - 6 minm Wróć do pisania o historii zup, o polityce cl niewychodziLubię to! Odpowiedz 6 minrosolovo.pl I znowu głos ignoranta który nie ma pojęcia odobrym rosole. Zapraszamy na naszą stronę rosolove.pl i nieprzejmujcie się Idiotami -zawszerosółLubię toł Odpowiedz 5 minIle ci zapłacili ci od pomidorowej żebyś tak pisał?Lubię lot Odpowiedz 5 minPo co piszesz o rosole skoro go nie lubisz? Nierozumiesz że są ludzie którzy go lubią I Ich obrażasz w ten sposób?Nie lubisz rosołu to go nie jedz ale nie pieprzLubię tol Odpowiedz 4 minKiedyś to była fajna strona o zupach, a teraz siękompletnie zepsuła, cofam polubienie, żegnamLubię tol Odpowiedz - 3 minMój kolega zwrócił ci ostatnio kulturalnie uwagężebyś zamknął ryj, to go zbanowałeś. taka tu jest wolność słowa na tejstronie, wystarczy mieć inne poglądy i już ten debil z małym wackiemcię zbanuje

Teraz zanim otworzysz gębę musisz wziąć pod uwagę zdanie feministek, wegan, mniejszości seksualnych i religijnych Inaczej ten cały obrażony i sfrustrowany tłum cię zniszczy w imię wolności oczywiście

Inaczej ten cały obrażony i sfrustrowany tłum cię zniszczy w imię wolności oczywiście –

Nauczyciel opowiada, czego uczyli go na studiach podyplomowych Wychowania do Życia w Rodzinie na Uniwersytecie Gdańskim

 –  Przemek Staroń17 października o 10:08 ·Mój licealny nauczyciel WdŻwR to był człowiek, który okazał się przełomowym pedagogiem w mojej karierze. Rozmawiał z nami, pytał o zdanie, chciał wiedzieć, co myślimy, nie oceniał, nie moralizował, mówił, że emocje i uczucia są kluczowe w naszym życiu i gdy uczeń jest nieszczęśliwie zakochany, powinno się go traktować ulgowo - tak samo, jak traktujemy osoby wracające po długiej chorobie. Chciałem być jak pan Sławek. Chciałem uczyć WdŻwR. Różne osoby jednak mnie często ostrzegały, że miałem szczęście do pana Sławka, że w praktyce wygląda to inaczej, że on jest wyjątkiem od reguły, że program tego przedmiotu to de facto etyka seksualna Kościoła katolickiego i nie ma nic wspólnego z nauką.Z różnych powodów zarzucilem ten pomysł, ale gdy zostałem nauczycielem etyki, zaoferowano mi studia podyplomowe z WdŻwR. Stwierdziłem, że to będzie niezła okazja, żeby przekonać się, jak to wygląda od środka, i w latach 2011-2013 studiowałem podyplomowo na UG Wychowanie do Życia w Rodzinie.Cóż. Od dziecka robiłem zawsze bardzo dokładne notatki. Na tych studiach naturalnie robiłem je także. Z chęcią podzielę się tym, co w nich znalazłem:Przedmiot I - metodyka wychowania do życia w rodzinie:➡️ "jedynym właściwym modelem wychowania do życia w rodzinie jest model abstynencyjny"➡️ "musicie mówić uczniom, że nie należy się kłaść obok swojej sympatii, bo może do czegoś dojść"➡️ "teraz zrobimy ćwiczenie, które będziecie mogli robić w szkole, zaprojektujemy w grupach idealną randkę, uwaga, randka musi zostać zaprojektowana zgodnie z czterema zasadami: a) max 20 zł na osobę b) zgoda wszystkich rodziców c) żadnych środków psychoaktywnych, lampka wina absolutnie odpada d) nie wolno projektować randki w miejscach niebezpiecznych - [pytam, co to znaczy] - czyli w miejscach odludnych, gdzie może do czegoś dojść".Przedmiot II - anatomia i fizjologia ludzkiej płodności (prowadziła je dr ginekologii, byłem tylko na fragmencie jednych zajęć, nie wytrzymałem):➡️ "nie obchodzi mnie, co mówi Tusk, Biedroń i reszta innych zboczeńców, możecie mnie podać do prokuratury, proszę bardzo".Przedmiot III - podstawy seksuologii (prowadzone przez seksuologa, również byłem tylko na jednych zajęciach, nie byłem w stanie więcej, ale za to notowałem niemal każde zdanie):➡️ "gdy znajdą kości Anny Grodzkiej za 100 lat, nikt nie pomyśli, że była kobietą, a nałożenie moszny na plastikową rurkę nie uczyni z niej mężczyzny, ale nie chcę dziś poruszać zagadnienia transseksualizmu, bo dewiacjami zajmiemy się jutro"➡️ "kobiety - nie chodzi o to, żeby je zrozumieć, bo tego nie da się zrozumieć"➡️ "mężczyźnie bez kobiety pozostaje tylko samogwałt"➡️ "małżeństwo jest silniejsze niż Związek Radziecki"➡️ "mózg kobiety, nawet jeśli jest wyłączony, to pracuje - jak Nowy York; mózg mężczyzny to jak zapyziała wioska, coś tam przebłyskuje; mózg mężczyzny jest jednordzeniowy; jak facet je, to je"➡️ "mężczyzna jak coś postanawia, to osiągnie cel, a kobieta nie jest w stanie spełnić tego, co mąż - jest inaczej ustawiona w życiu, mózg ją do tego predestynuje; pełni inne role społeczne"➡️ "pierwszym wyznacznikiem normy seksualnej jest różnica płci"➡️ "poród naturalny jest lepszy niż cesarskie cięcie, bo wszystko, co naturalne, jest lepsze niż sztuczne"➡️ "nauka próbuje szufladkować i to jest jej siła i słabość; ludzie nauki są z natury bardzo ograniczeni mentalnie, bo badają cząstkę i nie widzą całości"➡️ "ponad nauką jest Bóg - kto próbuje zrobić z nauki sanktuarium, jest głupi - trzeba czcić Boga, a nie ludzi".No.

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu – To było kilka miesięcy temu. Wybrałem się na spontaniczne spotkanie z przyjacielem w mieście oddalonym od mojego o jakieś 300 km. Po spotkaniu, na drugi dzień, wracałem do domu. Czekała mnie 3-godzinna samotna trasa.Ogólnie dość często podróżowałem po kraju, ale nigdy nie zabierałem ze sobą autostopowiczów. Zasadniczo dlatego, że wszystkie podróże odbyły się z żoną, a mamy trzydrzwiowy samochód, do którego trudno jest wsiąść do tyłu lub z niego wysiąść. Poza tym mam bardzo "ostrożny" stosunek do osób podróżujących autostopem, nieważne z jakiego powodu. Zwyczajnie im nie ufam.Kilka razy mijałem ludzi z banerami, proszących o podwózkę w różne miejsca, ale nie zatrzymywałem się i przejeżdżałem obok. Tamtego dnia było inaczej.Po przejechaniu około 1/3 trasy zauważyłem faceta z plecakiem, wędrującego wzdłuż drogi. Odwrócił się i widząc mnie, podniósł rękę. Nie mam logicznego wytłumaczenia dlaczego, ale postanowiłem się zatrzymać. Opuściłem szybę i spytałem gdzie idzie. - Im bliżej (tu padła nazwa mojego miasta) tym lepiej - odpowiedział nieznajomy.Pokiwałem głową, a ten z radością wskoczył na tylne siedzenie.- Zapnij tylko pasy bezpieczeństwa - przypomniałem i ruszyłem dalej.Na oko dawałem mu ponad 30 lat. Miał niezbyt schludną fryzurę i brodę, jego ubrania były postrzępione i stare. Ogólnie wyglądało na to, że długo nie spał. W rękach kurczowo ściskał stary plecak. Jednocześnie nie czułem nieprzyjemnego zapachu (alkoholu, dymu, potu, ani nic innego tego typu). Nie miałem humoru rozmawiać, ale facet najwyraźniej potrzebował się wygadać. Zaczął opowiadać całą historię swojej podróży od zachodniej części kraju, na wschód. Pieszo. Westchnąłem ciężko, przewidując kolejne historie o tym, jak młody zdrowy facet wylądował w innej części kraju bez pieniędzy, nie z własnej woli i nie ze swojej winy. I faktycznie, opowiedział może z 10 historii, które wydarzyły się u niego w ciągu ostatnich 5 lat, ale w sumie żadna z nich nie wzbudziła mojego zaufania. Każdą opowiadał z wielkim entuzjazmem i uśmiechem na twarzy.Słuchałem tego wszystkiego piąte przez dziesiąte, ale nagle moją uwagę przykuło jedno zdanie, w którym wspomniał o mieście, z którego pochodzi. Od razu zapytałem z prawdziwym zainteresowaniem:- Ooo, Ty naprawdę pochodzisz z tamtych stron? Ja też! Po chwili okazało się, że mieszkał w tym samym małym miasteczku co ja kiedyś i gdzie mam do tej pory rodzinę. Mało tego nawet ulica, na której mieszkał była niedaleko tej, na której ja mieszkałem.Po tej wymianie informacji zaczął mi opowiadać z nostalgią w głowie o swoim dzieciństwie i o tym w jakiej szkole się uczył. Przez chwilę milczałem, bo nie dość, że łączyło nas wspólne miejsce zamieszkania, to uczyli nas ci sami nauczyciele w podstawówce. Tyle, że prawie wszystkich moich kolegów z klasy pamiętałem, a ten w aucie wydawał mi się dużo starszy od nich. Odwróciłem się na chwilę, aby na niego spojrzeć. Przecież musiałem go kiedyś już widzieć. Może byłem w niższej klasie, a on w wyższej... ale po chwili mój mózg jakby nagle przeanalizował wszystkie informacje, powyciągał archiwalne dane i sobie przypomniałem:- Andrzej? - zapytałemPopatrzył na mnie zaskoczony.- No tak...Na mojej twarzy pojawił się mimowolny szeroki uśmiech:- Jestem Paweł, siedzieliśmy razem w 1 klasie!Powiedziałem to, zanim w pełni zdałem sobie sprawę z tego, co się dokładnie wydarzyło: przecież właśnie spotkałem mojego pierwszego szkolnego przyjaciela, z którym siedziałem przez cały rok w jednej ławce. Przyjaciela, z którym moi rodzice zabronili mi się bawić, ponieważ pochodził z patologicznej rodziny i palił fajki już w pierwszej klasie (!). W 2 klasie siedziałem już z innym kolegą, bo Andrzeja przeniesiono do innej szkoły.I spotkałem go właśnie dziś, diabeł wie gdzie, diabeł wie jak! Nie powinienem nawet tu być, bo to był nieplanowany wyjazd, który wypadł mi prawie w ostatniej chwili.Pogadaliśmy jeszcze z dwie godziny i zawiozłem go na dworzec kolejowy. Dałem mu pieniądze, aby mógł coś zjeść i dostać się jakoś do swojego domu. Muszę wspomnieć, że przez całą drogę (nawet po tym gdy dowiedział się kim jestem), ani razu nie poprosił mnie o kasę.Opowiedział mi o wszystkich swoich przygodach i byłem szczerze zdumiony tym, że osoba, która w rzeczywistości nie ma nic, zachowuje tak pozytywne nastawienie i po prostu dąży do jakiegoś postawionego sobie celu. Nie narzekał, nie prosił o pomoc. Podczas swoich opowieści, wspominał o historii gdy raz poszedł do przydrożnej knajpy i poprosił o coś do jedzenia, a on w zamian porąbie drzewo, posprząta podwórko lub podejmie się innego zajęcia. Odmówili mu, ale on stwierdził, że doskonale rozumiał dlaczego: "nie znali mnie... myśleli, że jestem jakimś chorym włóczęgą i że będzie ze mnie więcej szkody niż pożytku". Gdy to mówił, nie miał w głosie złości czy nienawiści.Żałuję tylko, że wtedy nie wpadłem na pomysł, aby kupić mu jakiś najtańszy zwykły telefon, aby mieć z nim jakikolwiek kontakt. W każdym razie mam cichą nadzieję, że stałem się dla niego swego rodzaju małym wsparciem po tym, co przeszedł. Jego wszystkie historie miały jeden morał, aby nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Nawet nie wiedziałem, jak bardzo wtedy tego potrzebowałem i zawsze będę mu za to wdzięczny
archiwum

Zastanów się zanim zagłosujesz, poznaj postulaty i oceń dotychczasowe działania Twoich faworytów. Nie kieruj się emocjami, ani wizerunkami medialnymi. Nie idź za tłumem, miej własne zdanie.

Zastanów się zanim zagłosujesz, poznaj postulaty i oceń dotychczasowe działania Twoich faworytów. Nie kieruj się emocjami, ani wizerunkami medialnymi. Nie idź za tłumem, miej własne zdanie. – To poważniejsza sprawa niż wybór nowego telefonu czy odkurzacza.
archiwum – powód

LISTY ŚMIERCI, film dokumentalny o byłych żołnierzach Wojsk Ochrony Pogranicza, których objęła tzw Ustawa Dezubekizacyjna. Polecam wszystkim, którzy mają jeszcze własne zdanie o tym, co robi PiS, to tylko 20minut, a łezka w oku się zakręci.

LISTY ŚMIERCI, film dokumentalny o byłych żołnierzach Wojsk Ochrony Pogranicza, których objęła tzw Ustawa Dezubekizacyjna. Polecam wszystkim, którzy mają jeszcze własne zdanie o tym, co robi PiS, to tylko 20minut, a łezka w oku się zakręci. – Jest to opowieść filmowa o żołnierzu pograniczniku, który umarł z powodu depresji, w jaką popadł po otrzymaniu decyzji z wojskowego Zakładu Rent i Emerytur MSWiA, o obniżeniu mu emerytury z 2,5 tysiąca złotych do 850 złotych miesięcznie. W wyniku odstawienia przez niego leków, gdy był w trakcie leczenia, świadomie umierał powoli i w końcu skonał na rękach żony. Wcześniej pożegnał się z córkami i nakazał im przysiąc, że będą pomagały matce. Bohaterami filmu są też dwaj jego przyjaciele, żołnierze pogranicznicy, którzy znaleźli się w identycznej sytuacji, ale walczą. Protestują z odręcznie wypisanym plakatem ("Strzegliśmy granicy państwa, nie jesteśmy przestępcami"), ale są przeganiani przez ludzi, który wierzą Jarosławowi Kaczyńskiemu, że nałożona na nich kara, jest słuszna.

Ktoś w ostatniej chwili zmienił zdanie

Ktoś w ostatniej chwilizmienił zdanie –
archiwum

Kojarzycie znakomite "Trzy Billboardy za Ebbing, Missouri"? Takie coś pojawiło się w Sieradzu: Ktokolwiek za tym stoi, szacuneczek za pomysł!

Ktokolwiek za tym stoi,szacuneczek za pomysł! – 1. Zostawiłeś mnie, draniu2. Ale jakbyś zmienił zdanie3. Czekam tam, gdzie zawsze
archiwum

Premier Mateusz Morawiecki o kompromisie aborcyjnym

Premier Mateusz Morawiecki o kompromisie aborcyjnym – "Widzieliśmy w ostatnich latach, jakie napięcia wywołują próby przeprowadzenia zmian tzw. kompromisu aborcyjnego, zamiast przybliżać do celu, jakim jest pełna ochrona życia, polaryzują Polaków. Być może tzw. kompromis aborcyjny nikogo nie satysfakcjonuje, ale nie udało się wypracować lepszego".A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Przepisy aborcyjne powinny być zaostrzone, zliberalizowane, czy pozostawione bez zmian?

Małego chłopca odrzucili jego właśni rodzice, więc zaopiekowała się nim babcia. A dziecko wyraziło wdzięczność w przepiękny sposób. Historia opowiedziana przez księdza:

Małego chłopca odrzucili jego właśni rodzice, więc zaopiekowała się nim babcia. A dziecko wyraziło wdzięczność w przepiękny sposób. Historia opowiedziana przez księdza: – Pewien ksiądz napisał na Facebooku, że rutyna zabija wiele pięknych uczuć. Uświadomił mu to pewien mały chłopiec. Zobaczcie, co napisał ten mężczyzna:"Od dłuższego czasu jeden z członków wspólnoty przynosi mi świeżą różę każdej niedzieli rano, bym wpiął ją do kieszonki na piersi. Jako że zawsze dostaję jedną, z czasem przestałem o tym myśleć. To piękny gest, który po prostu przemienił się w rutynę. Niemniej, tej niedzieli miły gest na nowo stał się czymś wyjątkowym.Kiedy już miałem wyjść przed ołtarz, zaczepił mnie mały chłopiec i zapytał, co mam zamiar zrobić z różą.W pierwszym momencie nawet nie zrozumiałem, co miał na myśli. Dopiero po chwili przypomniałem sobie o wpiętym w sutannę kwiecie. Wskazałem różę i zapytałem, czy to o nią pyta.- Tak, proszę księdza. - Odpowiedział - Jeśli ksiądz będzie chciał ją później wyrzucić, chciałby ją sobie wziąć.Uśmiechając się powiedziałem, że oczywiście sprezentuję mu ją, a z czystej ciekawości zapytałem, dlaczego chciałby ją dostać.Chłopiec, który nie mógł mieć więcej niż dziesięć lat, spojrzał mi prosto w oczy i powiedział:- Chcę ją dać mojej babci. W zeszłym roku moi rodzice rozwiedli się. Na początku mieszkałem z mamą, no ale potem znowu wyszła za mąż i musiałem wrócić do taty. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale potem tato powiedział, że nie mogę zostać i wysłał mnie do babci. A ona jest taka kochana dla mnie! Gotuje mi i naprawdę o mnie dba. Jest dla mnie tak dobra, że chcę dać jej różę za to, że mnie kocha.Kiedy chłopiec skończył mówić, nawet nie wiedziałem, co mam mu odpowiedzieć. Miałem łzy w oczach, gdy podawałem mu różę. Po chwili powiedziałem mu, że to najpiękniejsze, co w życiu usłyszałem i wskazałem mu ołtarz mówiąc:- Weź tamten bukiet róż. Co tydzień rodziny kupują świeże kwiaty. Weź tamten bukiet dla babci. Zasługuje na nie.Ostatnie zdanie, jakie usłyszałem od roześmianego w tym momencie chłopca, brzmiało: "Piękny dzień! Poprosiłem o różę, a dostałem cały bukiet!"Często zapominamy, jak ważna jest rodzina i docenienie tego, że ktoś zawsze obok nas jest i o nas się troszczy. Ten dziesięciolatek potrafił docenić swoją babcię, bo przeżył odrzucenie ze strony rodziców. Pamiętajmy doceniać najbliższych!

Taka ciekawostka. Zdanie: "Może jutro ta dama sama da tortu jeżom." brzmi tak samo czytane od tyłu

Taka ciekawostka. Zdanie: "Może jutro ta dama sama da tortu jeżom." brzmi tak samo czytane od tyłu –

Chcieli tylko zrobić remont w kuchni jak najmniejszym kosztem. Ich uwagę przykuło coś dziwnego na podłodze

 –  Eddie ze swoją dziewczyną przeprowadzili się do tegodomu dwa lata temu. Od razu po przeprowadzcedziewczyna zauważyła kartkę z dziwnym kodem, któraznajdowała się za szafką na leki w łazience. Na wszelkiwypadek ją zachowała, co opłaciło się dopiero teraz. Podpodłogą znajdował się profesjonalny sejf. Odkryto go wtrakcie remontu, który wykonywał Eddie - chcieli w tensposób oszczędzić pieniądze i nie zatrudniali ekipyremontowej. Niestety nie wiadomo do kogo należał,ponieważ wcześniej przez dom przewinęło się conajmniej sześciu mieszkańców.Kiedy dziewczyna przypomniała sobie o kartce, od razuudało się dostać im do sejfu. Zawartość robiła wrażenie,a zwłaszcza znajdujący się tam plik pieniędzy.Po przeliczeniu okazało się, że w sejfie było dokładnie51 080 dolarów.Nie tylko było co świętować, ale także czym.Znaleziona sześcioletnia butelka whiskyJames E. Pepper datowana była... na 1960 rokWiek burbona sam w sobie był czymś niezwykłym,ale to nie jedyna zaskakująca rzecz - sama whiskyJames E. Pepper również jest bardzo rzadko spotykana.Ostatnią rzeczą w sejfie była książka "Poradnik dlabłądzących" z 1977 rokuNa pierwszej stronie znajdowało się zdjęcie jakiegośchłopaka. Po chwili okazało się, że strony 1,7,11 i 14zawierają jakieś "wskazówki", które wyglądają nakonkretną zagadkę.Z tyłu zdjęcia było napisane "Alan, mam dla ciebieksiążkę, którą musisz przeczytać. Podkreśliłem kilkakluczowych stron. Twój przyjaciel, Vincent"Na stronie siódmej znajdowała się kartka z opisem stanuArizona. Zaznaczono na niej miejscowość Mesa,niedaleko stolicy stanu - Phoenix.Na stronie siódmej znajdował się również podkreślonyfragment "Jednym ze sposobów patrzenia na świat jakocałość jest użycie mapy, szkicu lub planu, który pokazujegdzie można znaleźć różne rzeczy"Strona 11 i kolejna zagadkaZdjęcie starego domu oraz podkreślone zdanie "Nieprzyniosły takich owocnych rezultatów"Na spodzie fotografii znajdował się kolejny napis"Gdzie jedno drzewo staje się trzema"Kluczem może okazać się drzewo ze zdjęciaA konkretnie to na prawej stronie, które rozdziela sięna trzy części.Ostatnia strona z zagadką"Większość współczesnych czytelników będzie chciałouwierzyć, że szczęście jest osiągalne za pomocą metod,o których współczesny świat nie wie nic"W książce znajdowała się również karta do BingoNiestety nikt nie wpadł na pomysł co może oznaczać anijak rozwiązać całą zagadkę. Eddie zauważył, że kod dosejfu miał 3 cyfry. Może to jest kod do innego sejfu?

Partia #R Revolution Mariusza Maxa Kolonko okazała się być swoistą sektą, w której oszukiwał i wykorzystywał swoich "wyznawców", którym kazał nazywać siebie "Generałem" i bez słowa sprzeciwu wykonywać wszystkie jego rozkazy

Partia #R Revolution Mariusza Maxa Kolonko okazała się być swoistą sektą, w której oszukiwał i wykorzystywał swoich "wyznawców", którym kazał nazywać siebie "Generałem" i bez słowa sprzeciwu wykonywać wszystkie jego rozkazy – Mariusz Max Kolonko dwa miesiące temu założył partię #R Revolution, która miała zrobić przewrót na polskiej scenie politycznej. Były wielkie plany, szumne zapowiedzi i powoływanie się na rzekomy dwumilionowy elektorat, do którego miał dotrzeć. Dziś wiemy, że nie udało się nawet zebrać wystarczającej liczby podpisów, aby w wyborach wystartować, a więcej światła na to, co działo się za kulisami, rzuca jeden z użytkowników serwisu Wykop o nicku WildAnimal, który w #R Revolution pełnił ważną rolę. A pisze on tak:Witam wszystkich,jako że byłem dowódcą najwyższego szczebla w #R Revolution, chciałbym opisać wam, jak od środka wygląda #R, co tam się dzieje i jak ja na to patrzę z perspektywy czasu..Dużo osób pyta mnie, czy #R to sekta. Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, ale przytoczę pewną sytuację z mojego życia.Kilka lat temu byłem w Częstochowie na mszy egzorcystycznej, w społeczności mamre. Ktoś mi opowiadał, że są w czasie mszy opętania przez szatana etc. Poszedłem z ciekawości.Warunkiem przystąpienia do mszy była konieczność wyspowiadania się. Bo niby niewyspowiadany byłeś łakomym kąskiem dla szatana. Więc poszedłem do konfesjonału... Ksiądz mówił pięknie, a to co mówił chwytało za serce, aż łzy napływały do oczu. Ale najważniejsze jest to, co mówił. A mówił: Żeby wierzyć, że wszystko to, co się dzieje na mszy, że to wszystko prawda. A jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, to są to podszepty szatana i demonów. Że tylko wiara może cię uratować... I inne rzeczy nakierowujące cię na to, że masz bezgranicznie wierzyć w to, co będzie się działo na mszy.Dokładnie tak samo było w #R, Max Kolonko specjalnie uformował #R w wojsko. Kazał nazywać się generałem i bezwarunkowo słuchać rozkazów. Nienawidził, jak robiliśmy coś sami, wszystko miało przejść przez niego. Kazał się o wszystkim informować, nie pozwalał na własne zdanie. To było bardzo sprzeczne z tym, co mówił, bo mówił, że #R to ruch oddolny. A w rzeczywistości tylko on mógł być osobą decyzyjną w #R. Ludziom wpajał w głowę lojalność, kazał być zawsze LOJALNYM, a ktoś, kto nie słuchał rozkazów, bądź myślał samodzielnie był zawsze nielojalnym. Takie osoby się ostentacyjnie „wysyłało w kosmos”.Max powtarzał ludziom, że wszędzie dookoła są żydzi oraz marksizm kulturowy. Że jak ludzie nie będą lojalni, to My jako #R przegramy.Teraz może opiszę różne sytuacje, gdzie Max po prostu prowadził propagandę i ordynarnie kłamał.Max wszystkim dookoła mówił, że jego strona maxtvgo ma setki tysięcy subskrybentów. Otóż nie. To zwykłe kłamstwo, bo kiedyś podczas narady wygadał się, że to nie setki tysięcy, tylko kilka tysięcy. Ludziom w #R powtarzał jak mantrę, że #R liczy 2 miliony ludzi. W rzeczywistości w zamkniętej grupie „sztab główny #R” było 900 osób, z czego aktywnych może 150 osób. Reszta to tak zwane śpiochy. Max uznał, że skoro na Youtube i Facebook ma łącznie 2 mln polubień, to znaczy, że tyle osób jest w #R. Pomijając sam fakt, że czy na osobnych kontach na YT, czy na FB to byli ci sami ludzie. Tych liczb nie można łączyć, bo to tak, jakby z jednej osoby robić trzy...To druga sprawa, Korwin, gdy pisał post na FB, miał polubień 5-6 tys., gdy Max pisał post, miał 2-3, mimo że polubień profilu miał znacznie więcej.Pamiętam, jak robiliśmy akcję „czarny sikacz”.Max zrobił zebranie dowództwa, poinformował nas o swoim planie bojkotu firmy foodcare. Powiedział, jak ma to wyglądać i zarzekał się, że wyciągnie od właściciela firmy tę kasę na powstańców warszawskich. Jak to On powiedział: „Jutro pójdę do jego biura i choćbym miał wydusić to z niego, to wyciągnę od niego tę kasę”.Ja mówię cel szczytny, więc całą niedzielę nagrywałem filmy dla niego, miałem nadzieję, że faktycznie coś ugramy dla tych powstańców. Ale czas mijał, a ten bojkot mocno kulał, firma foodcare nawet nie odniosła się do naszego bojkotu... Kolejna narada i tu ważne, na naradzie Max mówi: Świetnie idzie ta nasza akcja bojkotu, widziałem pełno filmów w internecie, jak ludzie rozjeżdżają te puszki, foodcare już pęka”. Ja słucham tego i myślę „Co On kurwa pierdoli?!” Ale nie odzywam się, myślę może coś mi umknęło. Ale po naradzie przeszukałem internety i nic nie znalazłem, o czym mówił. No kurwa, kolejna ściema. Dziwne, że od akcji czarny sikacz minęło tyle czasu, a Max nie odniósł się publicznie do jej rezultatu.Kolejną sprawą były tak zwane zbiórki organizowane przez nas. Razem z kilkoma osobami zrobiliśmy zbiórkę na samochód dla weteranów. To był naszym zdaniem ogromy sukces, bo zbiórkę zrobiliśmy wewnętrznie, w zbiórce wzięło udział 80 osób i udało się uzbierać trochę ponad 22.000 zł. Za tę cenę ciężko było kupić fajny samochód, ale zrobiliśmy co w naszej mocy, żeby to wyszło OK.Oczywiście Max był niezadowolony, bo uważał, że powinniśmy kupić nowy samochód. Ja mu mówię, że to nie realne, bo nowe auto kosztuje około 100.000 zł, a nas było 80 osób. Skomentował to tak: „uzbierajcie chociaż 100 zł, a ja zorganizuje całą resztę”. Pomyślałem, że może chce w to wkręcić jakiś zagranicznych inwestorów. O jak bardzo się myliłem... Max wierzył w to, że #R to naprawdę 2 mln ludzi, że założy stronę thanku.com, ogłosi tam zbiórkę i ludzie sami będą wpłacać pieniądze. O jakie było moje rozczarowanie...Akcja kupna samochodu, czyli akcja leonidas wyszła oddolnie. W dodatku, żeby ją zacząć, musiałem „bić się” z Maxem na email, bo nie chciał się na nią zgodzić. Mówił, że to niefajne, że to zniknie w szumie medialnym. Gdy w końcu udało się go przekonać, a cała akcja skończyła się sukcesem, Max skakał z radości pod sufit. Takie fajne zdjęcia zrobiliśmy, tak fajnie to było zorganizowane. Zdjęcia z tej akcji używa po dzień dzisiejszy. Bo to jedyna akcja i jedyne zdjęcia. Max nie ma nic więcej.Pamiętam, jak przed wyborami robiliśmy stronę internetową r-us.com. Max opowiadał, jaką chce stronę, jak to ma wyglądać. Opisał i przesłałem mu swoją stronę firmową, bo wiele z tych rzeczy co chciał było właśnie na mojej stronie. Chciałem zapytać, czy o coś takiego mu chodzi. Ten zobaczył stronę i się pyta, co to za strona, mówię że moja firmowa, on na to: „Pana strona, to Pan ma firmę? Dlaczego Pan nic nie mówił? Ja właśnie dzisiaj spotkałem się z właścicielem bardzo dużej firmy, który szuka podwykonawców, to mój kolega, byliśmy na obiedzie”. Jak zacząłem go pytać o szczegóły, to motał i zmieniał temat. Co to miało na celu? A no tylko tyle, żeby mi powiedzieć - „Jak będziesz grał w mojej drużynie, to będziesz miał mnóstwo pieniędzy”. Max czarował wszystkich dookoła pieniędzmi, obiecywał złote góry.Problem w tym, że wszystko, co robiliśmy, musieliśmy robić za swoje pieniądze. Max nigdy się do niczego nie dokładał, wręcz przeciwnie. Nawet od tego, co my inwestowaliśmy, chciał pobierać swój wilczy procent.Gdy ludzie ciągle pisali, że chcieliby naklejki na samochody, wpadłem na pomysł. Zrobimy małą zbiórkę, zrobimy sobie naklejki i roześlemy po wszystkich z #R. Gdy Max się o tym dowiedział, wpadł we wściekłość, powiedział, że nie ma zgody na własne inicjatywy. A wszystko musi przejść przez jego sklep na maxtvgo. Tak samo ze zbiórkami, nie mogliśmy już zbierać sami, bo zrobił stronę do zbiórek i zabierał 10% z tego, tzw. kosztu utrzymania? Kurwa, poważnie? Ja mam dokładać do tego, żeby go promować, a ten nie dość, że się nie dokłada, to jeszcze mi dziesięcinę podpierdala?Bardzo dużo rzeczy mnie denerwowało, ale siedziałem cicho. Bo skoro mówi, że ma plan, to OK, zaczekajmy, dajmy mu szansę. Tak sobie powtarzałem...Jak wyglądał plan Maxa:Max ułożył sobie plan, że zjednoczy prawicową scenę polityczną. Że cała Polska prawica wystartuje pod sztandarem #R.Max chciał przejąć elektorat Korwina, później dogadać się z Kukizem, a na koniec wchłonąć ruch narodowy. Max utonął we własnych kłamstwach, bo naprawdę uwierzył, że #R liczy dwa miliony ludzi. Mówił, że #R do nikogo nie pójdzie pierwsze, że to ludzie i partie mają do nas przychodzić, bo #R ma 2 miliony ludzi.Mas był dumny i zadufany w sobie, na koniec dnia został sam. I wtedy popełnił największy błąd, bo sam chciał wystartować w wyborach. Ludzie za własne pieniądze kupowali materiały, ulotki, banery i poświęcali swój czas, żeby zbierać podpisy. A ten truteń siedział na dupie w USA i jeszcze wymogi stawiał. Gdy było już jasne, że nie uzbieramy podpisów, że żadna lista się nie zarejestruje, to zrobił się agresywny, obwiniał wszystkich, tylko nie siebie. To On podjął decyzję o samodzielnym starcie, mimo tego że mu to odradzałem. Na koniec dnia okazało się, że król jest nagi i głupi, w dodatku bufon. Mnie zdegradował, bo miał do mnie pretensje, że nie poświęcam 24h na dobę dla #R, że nie walczę z trollami i konfederacją. Wtedy miarka się przebrała... Nie dość, że ostrzegałem go, to jeszcze na koniec mówi, że ja za mało robię i jestem nielojalny...Max sam kiedyś mówił, że nie zna polskich realiów i że potrzebuje doradców, żeby mu pomagali.Za doradców wziął sobie bezrobotnego 30-letniego kawalera na utrzymaniu rodziców, oraz około 50-letnią kobietę wpatrzoną w niego jak w obrazek, która na naradach powtarzała „tak Maksiu, właśnie tak”. A wziął ich dlatego, że mu ładne komentarze pisali. Nie ważne było, że oni się do tego nie nadawali, ważne było, że mu słodzą w komentarzach i klaszczą do wszystkiego, co mówi.Ej, weźcie sami spójrzcie, kto był lepszym doradcą:Max – startujemy w wyboracha) Max to zły pomysł, nie ma sensu, nie jesteśmy przygotowani i za mało czasu zostałob) Tak Maksiu, właśnie takNie wiem jak wy, ale Max wybrał BMax oszukiwał ludzi na każdym kroku, ludziom opowiadał coś, czego faktycznie nie ma. #R nie liczy 2 miliony ludzi, na maxtvgo nie ma setki tysięcy subskrybentów, Max nie ma kapitału na partię, na kampanię, na nic.Czasami mam wrażenie, że to całe zamieszanie to była jego ustawka. Że chciał po prostu, żeby ludzie z #R za własny czas i pieniądze promowali jego portal maxtvgo. Wszędzie kazał pisać, że "Maxtvgo to jedyna telewizja, którą warto oglądać". Miał też fioła na punkcie polubień, kazał "polubiać" wszystkie jego wpisy. Największego fioła miał na punkcie twitter, kazał lubić każdego swojego twitta i nie chciał nawet słyszeć, że jakiś będzie miał mniej niż 100 polubień.Czasami mam wrażenie, że te swoje twitty pisał częściowo po angielsku i często oznaczał amerykańską ambasador w Polsce, bo chciał być przez nią zauważony i może liczył na jakąś fajną fuchę w USA. Chciał pozorować na kogoś, kto ma realny wpływ na polską scenę polityczną

Wcale nie chodzi o fizyczność, o namiętne pocałunki i dotyk, który sprawia, że masz gęsią skórkę na całym ciele

Wcale nie chodzi o fizyczność, o namiętne pocałunki i dotyk,który sprawia, że masz gęsiąskórkę na całym ciele – To wszystko jest ważne, ale nie najważniejsze. Chodzi o to, żeby mieć w drugiej osobie partnera, kogoś kto cię wspiera bez względu na wszystko, kto cię zrozumie, nawet jeśli ma odmienne zdanie. Chodzi o to, żebyście dyskutowali, kłócili się, bronili swoich poglądów, żebyście poznawali swoje pasje, nie zamykali się w czterech ścianach, ma być ciekawie, ma się dziać.Chodzi o to, by spotkać taką osobę, która sprawi, że będziesz chciał być lepszym człowiekiem i która ci w tym pomoże
archiwum

Największym udziałowcem Springera został republikanin wspierający Trumpa. Czy Lis zmieni zdanie ?

Największym udziałowcem Springera został republikanin wspierający Trumpa. Czy Lis zmieni zdanie ? –
archiwum

Media nie mówią, że to Jackowski wskazał ciało Pana Piotra Woźniaka Rozumiem tych, co wątpią w jasnowidzenie, bo i ja sam nie wierzę w to do końca, ale jeśli..

Media nie mówią, że to Jackowski wskazał ciało Pana Piotra WoźniakaRozumiem tych, co wątpią w jasnowidzenie, bo i ja sam nie wierzę w to do końca, ale jeśli.. – Chłop ma na piśmie dziesiątki spraw z odnajdywania zaginionych osób (teraz jest nawet jego strona internetowa z dokumentacją), co jakiś czas robi wizje i około 50% się sprawdza to dlaczego główny nurt ani nauka się tym nie zainteresuje? Teraz głośna sprawa Pana Piotra Woźniaka - Staraka - Rodzina zaginionego wstydziła się tego, że korzystała z pomocy Jackowskiego i media milczały, pomimo tego, że właśnie on wskazał nurkom 2 punkty na mapie jeziora... Jasne jest to, że nie chodzi o poklask, ale to ledwo jedno zdanie, jakże istotne zostało przemilczane i moim zdaniem ludzie betonują się niejako racjonalizmem i twardą znaną nauką lub generalnie media i nauka boją się kwestionować swoich paradygmatów publicznie..

Nie ma jak idealny podział stron

Nie ma jak idealny podział stron – Myśl o środowisku, nie drukuj zbędnych maili