Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 41 takich demotywatorów

Za takie porady powinien być kryminał

 –
archiwum

Smarzowski gorszy niż hitlerowcy i staliniści.

Smarzowski gorszy niż hitlerowcy i staliniści. – Minęło już trochę czasu od premiery filmu Kler. Kto chciał zobaczył, kto nie chciał to nie i dał temu wyraz. Ale wszystkich oburzonych przebił ks Tadeusz Guz. Odprawiając rytuały w katedrze, przebrany w religijne fatałaszki grzmiał z ambony:"To jest zbrodnia przeciwko duchowieństwu i duszy narodu polskiego! Gdzie jest wymiar sprawiedliwości?! Duchownych przecież chroni konkordat!" Dorzucił też że takiego ''ataku'' na kościół nie było ani w czasach stalinowskich ani nawet w III Rzeszy.Tu trzeba mu przyznać, kościół z pewnymi tarciami ale jednak zawsze odnajdywał się dość dobrze w nowej rzeczywistości, czy to hitleryzmu czy demokracji ludowej. Na zdjęciu powyżej - ci czarni druidzi raczej nie błogosławią wielkanocnych koszyków a poniżej - mężczyzna z kapeluszem w dłoni to prezydent Bolesław Bierut, który wielokrotnie brał udział z przedstawicielami kościoła w różnych obchodach.
archiwum – powód

Obcy mężczyzna zaczyna krzyczeć na ojca niosącego chorą córkę, jego odpowiedź sprawia, że mężczyzna zalewa się łzami

Obcy mężczyzna zaczyna krzyczeć na ojca niosącego chorą córkę, jego odpowiedź sprawia, że mężczyzna zalewa się łzami – Brent musiał patrzeć, jak jego sześcioletnia córka, Emma, walczy z nowotworem mózgu przez prawie całe swoje krótkie życie. Teraz waleczna dziewczynka przygotowuje się na siódmą rundę chemioterapii. Niedawno ojciec z córką byli na wyjątkowej kolacje w restauracji w Bostonie. Po opuszczeniu lokalu Brent niósł Emmę na rękach, gdyż dziewczynka ma problemy z chodzeniem bez specjalnego chodzika. Gdy szedł ulicą nagle obcy mężczyzna zaczął na niego krzyczeć: "Co do k***y? Niech idzie sama. Oto dlaczego dzieci teraz są takie rozpieszczone w dzisiejszych czasach". Brent był zaskoczony słysząc agresję w głosie mężczyzny. "Musiałem podjąć decyzję jak zareaguję. Czy poczuję się lepiej jeśli się na niego wydrę, czy dam mu lekcję na całe życie". Postanowił zrobić właściwą rzecz i dał mężczyźnie nauczkę na całe życie."Moja córka niesie moją wiarę i moją siłę przez ostatnie 5 lat odkąd zdiagnozowano u niej guz mózgu" powiedział mężczyźnie. "Nie może chodzić, ale ja jestem szczęśliwy niosąc ją, ponieważ przez te wszystkie lata bardzo dużo mnie nauczyła. Więc proszę nie zwracać się do mojej córki w inny sposób niż z szacunkiem". Brent napisał w poście na Facebooku: "Nie będę opisywał całej historii, ale skończyła się ona tak, że dwóch dorosłych mężczyzn miało policzki całe w spływających łzach. Jeden, który potrzebował otworzyć oczy na prawdziwe życie i prawdziwą miłość i drugi który zawsze potrzebuje przypominania, że z każdej sytuacji może wyniknąć coś dobrego." "Jedyne o co proszę, to zmianę w dzisiejszym świecie? zmianę w sposobie w jaki myślimy. Świat jest taki jaki tworzymy jako ludzie. Mamy moc by sprawić, że dni będą lepsze lub gorsze. Ja wybieram, że chcę by nasze życia były lepsze".Brent pisze dalej w swoim poście: "Ta historia jest o tyle ważna, że służy jako przypomnienie, byśmy nie oceniali innych jeśli nie znamy całej ich historii. Masz moc by sprawić, że dni ludzi będą lepsze lub gorsze. Co zrobiłeś dziś? A co zrobisz jutro?" "Mogę zapewnić każdego, że każdy dzień z Emmą jest błogosławieństwem w moim życiu. Dziękuję Bogu za jej obecność w moim życiu. Emma jest dla nas idealna i zrobimy wszystko by pomóc jej znieść kolejną chemioterapię"
archiwum

Pomóżmy pokonać nowotwór

Pomóżmy pokonać nowotwór – Pomóżmy zebrać pieniądze na chemioterapie Misi. Im szybciej zbierzemy pieniądze tym większa szansa na całkowite wyleczenie. Pokażmy dla psa że człowiek też ma serce. To tylko pies i aż pies.       Zbiórka - https://pomagam.pl/h9qltyhy

Szukasz guza?

 –
archiwum – powód

Ile kosztuje życie?

Ile kosztuje życie? – Życie Mikołaja zostało wycenione na ponad milion złotych. Tyle kosztuje immunoterapia anty-GD2 w niemieckiej klinice w Greifswaldzie, jedyna szansa dla chłopca na pokonanie neuroblastomy - złośliwego nowotworu dziecięcego. U ośmiomiesięcznego Mikołaja wykryto guz wielkości grejpfruta. Przeszedł 8 cykli chemioterapii, w tym najostrzejszą megachemię, która niszczy komórki nowotworowe, ale także własny szpik. Swoje pierwsze urodziny Mikołaj spędził w izolatce, bo każda infekcja mogła skończyć się tragedią. Teraz dochodzi do siebie po autoprzeszczepie komórek, które odbudują szpik. Aby pokonać chorobę, po zakończeniu wyczerpującego leczenia w Polsce, potrzebny jest ostatni etap - immunoterapia przeciwciałami anty-GD2. Nie jest ona refundowana. Wesprzyj, udostępnij.RAZEM MAMY IELKĄ MOC!

Wykładowca KUL, ks. prof. Tadeusz Guz, uważa że politycy Prawa i Sprawiedliwości nie powinni przyjmować komunii świętej! Wszystko przez to, że "zezwalają na zabijanie dziecka poczętego", a ponadto "hołdują antyboskiej i antyludzkiej ideologii socjalistyczno-komunistycznej"

Wszystko przez to, że "zezwalają na zabijanie dziecka poczętego", a ponadto "hołdują antyboskiej i antyludzkiej ideologii socjalistyczno-komunistycznej" –

Suczka o imieniu Liu pracuje dla szpitala. Jest skuteczniejsza w diagnozie od elektroniki

Suczka o imieniu Liu pracuje dla szpitala. Jest skuteczniejsza w diagnozie od elektroniki – Suczka imieniem Liù wącha mocz badanych. Na podstawie jej reakcji lekarze mogą określić, czy pacjent cierpi na raka prostaty.Pies wspomaga lekarzy na oddziale onkologii już od pięciu lat. Zwierzak pracuje dla szpitala Humanitas we włoskiej Lombardii. Guz ma charakterystyczną budowę molekularną, a Liù jest w stanie wyczuć ją dzięki zmysłowi węchu. Zwierzę nie chodzi jednak po szpitalnych korytarzach, lekarze przekazują próbki moczu do wojskowego centrum weterynarii w Grosseto.Eksperyment rozpoczął się pięć lat temu. Diagnozy stawiane przez zwierzę miały być jedynie testem dla psa. Okazało się jednak, że wyniki są dużo lepsze niż wcześniej przypuszczano. Liù poprawnie wskazuje mocz pacjenta z nowotworem prostaty w 98 proc. przypadków – informuje włoski dziennik "La Stampa". Jest w stanie wykryć ślady raka już w jego wczesnej fazie

Ośmiolatek we wzruszającym liście nie prosi o prezenty na święta. Ma tylko jedno życzenie...

Ośmiolatek we wzruszającym liście nie prosi o prezenty na święta. Ma tylko jedno życzenie... – Ten niezwykły ośmiolatek chciał, aby ludzie wspomagali leczenie jego sześcioletniej koleżanki, która zachorowała na nowotwór mózgu. Kiedy Luke Bedford usłyszał o diagnozie, załamał się i postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.W swoim liście zaznaczył, że nie chce żadnych prezentów, a w zamian prosi o pomoc małej Orli – kuzynce jego najlepszego przyjaciela Thomasa. Dziewczynka ma raka i jest z nią bardzo źle. Luke wcześniej nie znał osobiście Orli, ale po tym jak usłyszał o jej sytuacji od razu chciał pomóc. Kiedy jego mama przekazała list do mamy chorej dziewczynki, obie wzruszyły się do łez.Mała Orla zachorowała już w wieku dziewięciu miesięcy i od tego momentu każdego dnia walczy o życie. Dziecko zaczęło cierpieć na bóle, których nie dało się zidentyfikować. Okazały się one na tyle uciążliwe, że lekarze postanowili wprowadzić ją w śpiączkę farmakologiczną.Po dogłębniejszych badaniach odkryto u niej guza mózgu wielkości 5 na 7 centymetrów. Był bardzo duży jak na takie malutkie dziecko. Lekarze oznajmili, że może nie przeżyć następnych kilku godzin...Po przetransportowaniu Orli do odpowiedniej placówki. mała przeszła operację, która miała pomóc. Dziewczynka radziła sobie dobrze, a guz się zmniejszać aż do feralnego maja tego roku, kiedy odkryto, że znów zaczął narastać.Zaczęła się wtedy kolejna chemioterapia, która potrwa aż do przyszłego roku. Na ten moment guz jest zbyt duży, żeby dało się go zoperować, a czy leczenie daje efekty dowiemy się dopiero na kilka dni przed świętami. Rodzice mogą się cieszyć z tego, że mała jeszcze nie rozumie jak wiele złego się dzieje.„Nie jestem zbyt emocjonalną osobą po tym wszystkim, co przeszłam, ale po przeczytaniu tego listu rozpłakałam się” - mówi mama chorej Orli. „Luke jest bardzo współczującym chłopcem i skoro jest taki w wieku ośmiu lat, to możemy sobie tylko wyobrażać jakim cudownym człowiekiem będzie, kiedy dorośnie”. Luke zaczął również kampanię zbierającą środki na pomoc w leczeniu dziewczynki. Zebrano na razie 1300 funtów przez internet i 400 lokalnie. Mały bohater codziennie dopytuje, czy są jakieś nowe donacje i nadal naciska na to, że nie chce żadnego prezentu. Rak mózgu to jeden z najczęstszych powodów śmierci dzieci, a tak niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Możemy tylko liczyć, że świadomość społeczna będzie coraz większa

Po ulicach Meksyku błąkał się bezdomny piesek. Przechodnie unikali go z daleka po tym, jak zobaczyli jego zdeformowaną twarz. Pies był torturowany, jego twarz wyglądała okropnie

Po ulicach Meksyku błąkał się bezdomny piesek. Przechodnie unikali go z daleka po tym, jak zobaczyli jego zdeformowaną twarz. Pies był torturowany, jego twarz wyglądała okropnie – Ludzie bali się go dotknąć, nikt go nie nakarmił, ani nawet nie pogłaskał. Piesek nie otrzymał żadnej pomocy, był więc skazany na śmierć z pragnienia, głodu i bólu.Pewna kobieta, Fernanda Herrer postanowiła pomóc zwierzęciu. Mimo, iż nigdy nie widziała licznych przypadków zaniedbywania zwierząt, ponieważ nie należy do żadnej organizacji, wystarczyło jedno spojrzenie na pieska, by wiedzieć, że musi coś zrobić.Ostrożnie zabrała pieska z ulicy i udała się do weterynarza. Jednak lekarz ten nie miał dobrych informacji...Weterynarz uważał, że Bruno - bo tak nazwała go Fernanda - nie ma szans na przeżycie. Leczenie byłoby bardzo kosztowne. Lekarz poradził eutanazję. Kobieta jednak nie chciała się tak szybko poddać. Każdy jeden weterynarz, do którego się udała, miał takie samo zdanie: psa należy uśpić.Kobieta jednak w dalszym ciągu walczyła. Znalazła klinikę weterynaryjną dr. Estebana Eduardo Richaud, który dał szansę biednemu zwierzęciu.Pieskowi zostały przeprowadzone badania, po których lekarz poinformował, że konieczna będzie chemioterapia, by wyeliminować guz z twarzy czworonoga.Rachunki za leczenie okazały się być bardzo wysokie. Rodzina Fernandy wraz z przyjaciółmi pomagają finansowo w ratowaniu psa.Kobieta wraz z dr. Richaud mają nadzieję, że piesek wyzdrowieje.Piesek jest szczęśliwy i radośnie macha ogonem kiedy tylko ktoś go pogłaszcze. Jest bardzo kochany i wdzięczny

Niby Sebixy, ale na medycynie się trochę znają

Niby Sebixy, ale na medycynie się trochę znają –
archiwum – powód

To, że był to guz mózgu może wiele wyjaśniać...

To, że był to guz mózgumoże wiele wyjaśniać... –

Pokonała 6 złośliwych guzów nowotworowych – niezwykła historia Polki z Zaolzia

Pokonała 6 złośliwych guzów nowotworowych – niezwykła historia Polki z Zaolzia – Moja historia walki z rakiem ma swój początek już w czasie poczęcia, ponieważ mutację genetyczną odziedziczyłam najprawdopodobniej po własnym ojcu. Urodziłam się w Przemyślu jako czwarte dziecko plutonowego 38. Pułku Strzelców Lwowskich i jego ukraińskiej małżonki. Rodzina żyła pod dostatkiem i wszystko wskazywało na to, że będę miała ładne dzieciństwo i szczęśliwe życie. Jednak los chciał zupełnie inaczej. Po osiągnięciu dojrzałości rozpoczęłam pracę jako instrumentariuszka stomatologa, poślubiłam polskiego autochtona z Zaolzia i urodziłam syna. W wieku 28 lat po raz pierwszy usłyszałam straszliwą diagnozę: złośliwy rak jelita cienkiego.Były to 60-lata zeszłego stulecia, a w tych czasach był to raczej pewny wyrok śmierci. Idąc na operację do zwykłego szpitala miejskiego w Karwinie, miałam świadomość, że do domu pewnie już nie wrócę, a jeżeli tak, to tylko żeby umrzeć. Jednak los uśmiechnął się do mnie. Przeszłam udaną operację, później chemioterapię, otrzymałam rentę inwalidzką i wyzdrowiałam. Obawiałam się nawrotu choroby i przerzutów, ale po 5 latach lekarze stwierdzili, że jestem zupełnie zdrowa i zabrali mi rentę.Wtedy byłam chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Dziękowałam Bogu za „drugie” życie i możliwość wychowania dziecka. Nawet w najgorszym śnie nie przypuszczałam, że podobną diagnozę usłyszę w życiu jeszcze w sumie pięć razy. Mając 45 lat, pojawił się złośliwy guz macicy. Znowu udana operacja, jednak tym razem już z serią promieniowań jonizujących oraz chemioterapią. Skończyło się rentą inwalidzką, którą zostawili mi już na zawsze.Kolejne złośliwe nowotwory można opisać statystycznie w wersji skróconej:– w wieku 51 lat złośliwy nowotwór pojawił się w jelicie grubym (udana operacja, seria promieniowań oraz chemioterapia)– w wieku 54 lat złośliwy nowotwór zaatakował odbytnicę (udana operacja, seria promieniowań oraz chemioterapia)– w wieku 59 lat zdiagnozowano mi raka piersi (mastektomia, seria promieniowań oraz chemioterapia, a pod koniec terapii umiera mi mój mąż na chorobę Alzheimera)– w wieku 75 lat usunięto mi złośliwy nowotwór skórny (tym razem tylko zabieg chirurgiczny z miejscowym znieczuleniem…)Taką statystykę łatwo i szybko się czyta – jednak należy pamiętać, że za każdym razem przeżywałam wszystko od nowa, żegnałam się z życiem i przygotowywałam  na spotkanie z Bogiem. Sześciokrotnie zwyciężyłam w najtrudniejszym maratonie onkologicznym, w którym metą było wyzdrowienie i kontynuacja życia. Pomogła mi w tym niezłomna wiara w Boga.Takie historie nie trafiają się często. Pokazują jak niezwykłe mogą być ludzkie losy i ile siły życia tkwi w każdym człowieku

Jack Robinson miał tylko cztery lata, gdy guz mózgu zakończył jego życie w kwietniu 2014 roku. W trzecią rocznicę jego śmierci, mama Marie odwiedziła jego grób niedaleko ich domu w Hampshire, w Wielkiej Brytanii. Usiadła obok nagrobka i wyszeptała:

Jack Robinson miał tylko cztery lata, gdy guz mózgu zakończył jego życie w kwietniu 2014 roku. W trzecią rocznicę jego śmierci, mama Marie odwiedziła jego grób niedaleko ich domu w Hampshire, w Wielkiej Brytanii. Usiadła obok nagrobka i wyszeptała: – – Jack, proszę, daj mamie znak, że tu jesteś.Jej prośba została natychmiast spełniona i cały świat zdziwił się tym, co się wydarzyło. Ze łzami w oczach Marie wyjęła komórkę i uchwyciła magiczną chwilę.Siedzący niedaleko nagrobka rudzik podleciał do niej.– Spojrzał prosto na mnie. Potem usiadł na mojej ręce i delikatnie skubał dziobem, mówi Marie: wzruszył mnie do łez i widzę w tym znak od Jacka.Mały ptaszek przypomniał matce o synu, którego już nigdy już nie spotka. Ale niezależnie od wszystkiego, on zawsze będzie w jej sercu. Udało jej się nagrać magiczną chwilę i teraz będzie mogła oglądać nagranie w chwilach, gdy najbardziej tęskni za synem

Zaledwie 17-letnia dziewczyna stanęła przed najtrudniejszym z możliwych wyborów: musiała wybrać albo własne życie, albo życie jej dziecka

Zaledwie 17-letnia dziewczyna stanęła przed najtrudniejszym z możliwych wyborów: musiała wybrać albo własne życie, albo życie jej dziecka – Nastolatka mieszkała w małej miejscowości Pocatello w stanie Idaho w USA. Była typową nastolatką - radosną, choć ze swoimi problemami, zakochaną, nieco zwariowaną i pełną planów na przyszłość. W ciągu zaledwie kilku dni jej świat runął w gruzach.Jenny była bardzo zakochana w Jasonie. Cały wolny czas spędzali razem i ostatecznie to on ją przekonał do pójścia do lekarza. Jenny od kilku dni miała bardzo silne bóle głowy. Badania wykazały, że siedemnastolatka miała w mózgu 2-centymetrowy guz. Potem przyszedł prawdziwy szok - to był rak.Potrzebna była natychmiastowa chemioterapia. Rodzina, przyjaciele, Jason - wszyscy wierzyli w to, że Jenny wyzdrowieje. Wtedy lekarze odkryli coś jeszcze.Chora na raka nastolatka była w ciąży! W tej sytuacji wybór był tragicznie trudny. Jeśli Jenny przerwałaby chemioterapię, przegrałaby walkę z rakiem. Jeśli jednak nie przerwałaby agresywnego leczenia, jej dziecko nie przeżyłoby.Jenny nie wahała się. Przerwała chemioterapię, choć ryzyko, że umrze przed porodem, było bardzo duże.Kilka miesięcy później na świecie pojawił się jej synek, Chad Michael.Jason wspomina, że gdy Jenny przytuliła ich synka, wyszeptała: "Zrobiłam to! Spełniłam mój obowiązek." To zdanie mówi wszystko na temat tego, czy nastolatka może być dobrą matką. Wiek tak naprawdę niewiele tu znaczy...Sześć dni po porodzie Jenny opuściła szpital wraz ze swoim synkiem. Trzymała go w ramionach, gdy zmarła dwanaście dni później.Pogrzeby z natury są smutne i bolesne, ale ten był zupełnie wyjątkowy. To niesprawiedliwe, że umarła dziewczyna, która powinna jeszcze mieć przed sobą całe życie. To niesprawiedliwe, że dziecko zostało bez matki.

Trzy tygodnie temu podczas rozgrzewki przed meczem Broendby - FC Kopenhaga, Kamil Wilczek niechcąco trafił piłką w głowę jednego z kibiców

Trzy tygodnie temu podczas rozgrzewki przed meczem Broendby - FC Kopenhaga, Kamil Wilczek niechcąco trafił piłką w głowę jednego z kibiców – Służby medyczne natychmiast udzieliły mu pomocy, a późniejsza tomografia wykazała, że Duńczyk ma guza mózgu. Kibicem, który został trafiony przez reprezentanta Polski okazał się David Nielsen, wierny kibic Broendby. Na jednym z portali społecznościowych zamieścił on poruszający wpis, w którym dziękuje Polakowi. Gdyby Wilczek nie trafił go piłką w głowę, Nielsen mógłby nie odkryć, że ma guza mózgu. Dzięki szybkiej diagnozie lekarzy ma jednak szansę na całkowite wyleczenie Witam wszystkich. Mam na imię David ijestem osobą, która została uderzona piłkąpodczas rozgrzewki przed meczem przeciwko FCKopenhaga. Chcę podziękować personelowimedycznemu, ochronie i wszystkim pracownikomklubu, a także fanom, którzy stali bliskomnie i od razu zareagowali. To uratowało miżycie. Nie mogę opisać, jak bardzo jestemwdzięczny za ich wysiłek. Okazało się, że mamguza mózgu i nie zostałoby on wykryty, gdybyKamil Wilczek nie uderzył mnie piłką w głowę.Jestem mu bardzo wdzięczny, za to, co sięstało. Zwłaszcza, że nigdy nie zająłby sięmną tak profesjonalny personel medyczny jakobecnie. Teraz czeka mnie operacja i etc...Dziękuję wszystkim jeszcze raz, jestem wamdozgonnie wdzięczny - napisał kibic Broendby.
archiwum

Kiedy inni się poddają, ja wciąż walczę, bo wiem o co… Walczę o SIEBIE! Karolina Dzienniak

Karolina Dzienniak – https://www.siepomaga.pl/karolina-dzienniak-2Rezygnując z drobnej przyjemności, możesz zostać bohaterem i ocalić życie Karoliny. Każda złotówka się liczy!

U 91-letniej Esteli Melendez lekarze podejrzewali guza, ale gdy przyjrzeli się bliżej jej przypadkowi, okazało się, że w ciele kobiety od 60 lat znajduje się martwy płód!

U 91-letniej Esteli Melendez lekarze podejrzewali guza, ale gdy przyjrzeli się bliżej jej przypadkowi, okazało się, że w ciele kobiety od 60 lat znajduje się martwy płód! – Lekarze nie mogli uwierzyć własnym oczom, ale nie podjęli czynności mających na celu usunięcie płodu. Organizm częściowo go wchłonął i usunięcie stwarza poważne niebezpieczeństwo dla życia pacjentki. Kobieta przez resztę życia musi żyć ze świadomością, że nosi w sobie swoje zmarłe dziecko. Niedawno zmarł jej mąż i jak sama wspomina to, że nie mieli dzieci, było ich największym smutkiem i zmartwieniem

Temu mężczyźnie usunięto guza mózgu. Po operacji została mu duża blizna

Temu mężczyźnie usunięto guza mózgu. Po operacji została mu duża blizna – Postanowił więc ją trochę przyozdobić

Przeczytałem, że w walce z nowotworami bardzo ważna jest profilaktyka. Sprawdziłem więc czy nie mam żadnych guzów na jądrach

Przeczytałem, że w walce z nowotworami bardzo ważna jest profilaktyka. Sprawdziłem więc czy nie mam żadnych guzów na jądrach – Teraz mam zakaz wstępu do biblioteki