Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 345 takich demotywatorów

Dzięki pomysłowi UEFA, która wymyśliła, że mistrzostwa Europy odbędą się wszędzie, ich atmosfery nie czuć nigdzie –
archiwum
Czy ktoś w końcu ogarnie ten cyrk?!! Apel do rządu! – Przestańcie piep***rzyć o koronie i ile to łóżek zajętych albo ile umiera. Może teraz zaczniecie prowadzić statystyki ile osób umiera na inne choroby. W szpitalach z braku personelu bo wszyscy walczą z covidem, w domach bo nie ma miejsc dla osób chorych nie na covida. W przychodniach boja się ludzi chorych a w szpitalach nawet nie ma lekarza prowadzącego bo wszyscy delegowani do covidowców i leczy Cię kilku lekarzy a każdy po swojemu. O ile wgl leczy.W szpitalach atmosfera jak w wojsku. A o zwykłą zmianę opatrunku trzeba się prosić. No i ogólny brak informacji. Osoba chora nie wie co lekarze zamierzają robić bo nie podają żadnych informacji, osoby najbliższe mają tyle informacji ile chora im przekaże, a jak nagle stan się pogarsza i jest np. w śpiączce? No to jak nie masz znajomości nie dowiesz się nawet tego, że jest w śpiączce, a jeśli nawet to w sumie na więcej informacji nie licz, Co się dzieje w tych szpitalach? Czy ktoś w końcu może ogarnąć ten cyrk? #tematdlauwagi
Tlen powoduje rdzewienie metali, a my go codziennie wdychamy. Jeśli potrafi zrobić coś takiego ze stalą, pomyśl co może zrobić z twoimi płucami. Wesprzyj ruch na rzecz delegalizacji tlenu w atmosferze –
Ludzie nie tęsknią za PRLem, tylko za atmosferą tamtych lat i normalnymi relacjami międzyludzkimi –
Andreas Flaten ze stanu Georgia pracował jako mechanik w jednym z warsztatów. Uznał jednak, że atmosfera w pracy jest zbyt toksyczna i postanowił odejść – Nie spodobało to się jego szefowi, który jest przekonany, że w jego warsztacie jest świetnie, a on sam wcale nie jest jebnięty. Uznał więc, że nie wypłaci Andreasowi ostatniej pensji.Były pracownik zgłosił się do odpowiednich służb, by zmusić przedsiębiorcę do wypłaty pieniędzy za wykonaną pracę. W końcu się udało! Po kilku miesiącach Andreas otrzymał zaległe wynagrodzenie... w jednocentówkach polanych olejem. Były szef opatrzył stertę pieniędzy liścikiem z napisem "Fuck you".Mam drobne podejrzenie, że atmosfera w pracy mogła być rzeczywiście toksyczna...
archiwum
Ojtam ojtam !! – Tolerancja, akceptacja, inkluzywność, sielankowa atmosfera, tęcza, uśmiechy, zachwycone dzieciaki, wspólne poznawanie nowych tożsamości, zadowoleni rodzice, współpracujący nauczyciele i opiekunowie. Boli was ten widok, co? Prawaki? I dobrze. I ma was boleć. Nauczcie się tolerancji, wsteczniki pieprzone. To XXI wiek, do cholery.Wspaniała akcja, wspaniała fundacja, wspaniały pan sędzia. Pan sędzia  Brett Blomme, ten na zdjęciu w prawym dolnym rogu, sam zresztą żyje w homoseksualnym związku, i mają adoptowane dzieci. Uśmiechnięty, przebojowy mężczyzna, człowiek sukcesu.Szkoda tylko, że właśnie został aresztowany pod zarzutem posiadania i rozpowszechniania pornografii dziecięcej.I nie że jakieś tam ,,tylko" niewinne zdjęcia - ale filmy zawierające sceny gwałtu na dzieciach. Materiały dla najgorszych, najbardziej zdegenerowanych zwyroli, jakich ta ziemia nosi. Niektóre z nich miał udostępniać z budynku sądu, w którym pracował, i to było jedną z przyczyn wpadki.Taka sytuacja.
Apokalipsa jest blisko... –
0:09

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
Darczyńcy zobowiązują się do przekazania 14 miliardów dolarów na "Zielony Mur" na Saharze, by przywrócić 100 milionów hektarów ziemi, stworzyć 10 milionów miejsc pracy, co poskutkuje wyłapaniem 250 milionów ton dwutlenku węglaz atmosfery –
W rumuńskiej jaskini Movile międzynarodowy zespół speleologów odkrył jadowitego parecznika z gatunku Cryptops speleorex (Król jaskiń), którego przedstawiciele ostatni kontakt ze światem zewnętrznym mieli około 5,5 mln lat temu – Organizmy, żyjące w tej całkowicie do niedawna odseparowanej jaskini, korzystają z chemosyntezy, gdyż lokalna atmosfera zawiera głównie siarkowodór i dwutlenek węgla. Ten czynnik oraz szczególnie niebezpieczne i trudne wejście do jaskini spowodowały, że jaskinia była do tej pory badana tylko w niewielkim stopniu i przez bardzo nielicznych naukowców. Dlatego żyjące w niej organizmy nie miały żadnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Aż do 2020 roku
archiwum
Idą święta... – Idą święta...
Świąteczna atmosfera nadjeżdża – Wraz z nią super-covid uk
archiwum
Świąteczna atmosfera – Świąteczna atmosfera 2020
Źródło: onet.pl
 –
archiwum
Ojczyzna nasza dzięki naszym rządom znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać. Gasnącej gospodarce, rząd zadaje codziennie nowe ciosy. – Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Atmosfera niekończących się bankructw, konfliktów, nienawiści – sieje spustoszenie psychiczne. Strajki, gotowość strajkowa stały się normą. Wciąga się do nich nawet szkolną młodzież. Padają wezwania do fizycznej rozprawy z "pisiorami", z ludźmi o szalonych poglądach. Szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych przestępstw Partii Rządzącej, przekrętów i oszustw. Rosną milionowe fortuny kolegów partyjnych. Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski. Już nie dni, lecz godziny przybliżają ogólnonarodową katastrofę. Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów wierzyłem, że potrafimy zbudować socjalizm i nie zbankrutować. Historia oceni nasze działania. Obywatelki i obywatele! Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się w mojej głowie wizja nowych obostrzeń, danin i podatków. Zostaniecie nimi obciążeni od przyszłego roku, łącznie z tymi o których już wiecie.
Tylko rodzina jest trochę patologiczna –
 –  Komisariat Policji V w Krakowie2,3 *****(58)Policja w Krakowieiritickif 4 miesiące temuZostałem tutaj zatrzymany na 48 godzin za brakdowodu osobistego przy sobie. Otrzymałemjednoosobową celę z toaletą, niestety bez okna, alebytem na to przygotowany. Łóżko wąskie, alewygodne, cela przytulna i funkcjonalna. Ręcznikczysty, pachnący. Kajdanki były nieco zardzewiałe,ale spełniały swoje zadanie, więc w porządku Naplus na pewno darmowy transport z miejscazatrzymania. Policjanci mili, pomocni. Obiektpamiętający czasy PRL, ale dobrze utrzymany. Miłakameralna atmosfera. Lokalizacja w pobliżucentrum, dobrze skomunikowana. Blisko KładkiBernatka i wielu lokali gastronomicznych.Śniadania podstawowe, ale dobre. Dlazmotoryzowanych może być problem z parkingiem,ale zaraz obok jest piętrowy płatny parking, Ogólniepolecam.
Derby Poznania to dla mnie coś kompletnie surrealistycznego – Zero podwyższonego ryzyka, zero policyjnych obstaw, kibice wymieszani. Poznań jest jednym z nielicznych miast które nie zwariowały, a taka atmosfera derbów to ewenement na skalę światową
Choć oczywiście rozumiem, że fajnie byłoby wiedzieć, że na Wenus jest życie –