Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 2302 takie demotywatory

 –
 –
Zdobyłem brązowy medal i bilet na mistrzostwa świata w Japonii w przyszłym roku!!! Pracujcie dalej ciężko chłopaki, osiągniecie dobre miejsca!!! –
 –  Agata FąferaPolska:> Gównoka wal erka 25 m2 potrafi kasować pół wypłaty, aco dopiero mieszkanie normalnej wielkości któremogłoby pomieścić 3-5 ludzi> Chcesz dać dziecko do żłobka/przedszkola? Ok, proszę,jesteś 325 w kolejce XD Ewentualnie płać tyle zaprywatną placówkę tyle co za mieszkanie XDD> Znalezienie godnej pracy, nie w januszexcie ruchającymcię na wszystkim, jest trudne nawet dla ludzi zwykształceniem, wszędzie wciskają śmieciówki albo naczarno> Ty albo kaszojad się rozchorujecie na cokolwiek? Ok,czekaj w kolejce rok do specjalisty albo wypierdolmajątek na prywatne leczenie. Albo po prostu sięwykończ, nikt nie będzie płakał XD> Zajdziesz w ciążę, ale zaczną się robić komplikacjektóre grożą twojemu życiu i zdrowiu? Who cares, masznakaz hodowania płoda bez względu na to jak bardzo cięto pokiereszuje. Chyba że masz kilka kafli by zrobić tripana Słowacje (ale wątpię że masz)Rządzący: o kurde przestają się rozmnażać, zróbmy imreklamę w telewizorze, myślę że zadziała, prawdachłopaki?
Świetna banda chłopaków –
 –  Dobra, jutro mecz, czas wlać trochę wiary w serca. Te chłopaki to na serio solidna ekipa. W pierwszym meczu -pech. Samobój, porażka różnicą jednej bramki. Ale przecież w tej drużynie są gwiazdy najlepszych klubów europy, na co dzień sięgają po najwyższe trofea lub indywidualne wyróżnienia. Kapitan? Jedna z najjaśniejszych gwiazd światowej piłki, być może najlepszy na swojej pozycji. Trener? Top. Wiele osiągnięć w jego CV, zna się na swoim fachu bez wątpienia. Na pewno z pomocą zaufanego sztabu wszystkie błędy zostały starannie przeanalizowane, wyeliminowane i wierzę, że przeciwnik z półwyspu iberyjskiego jest do zatrzymania. Czas na pierwsze punkty w turnieju.Portugalia-Niemcy, jutro godz. 18:00.
 –  Współlokatorka mi dziś powiedziała, żezawiodła się na randce, bozaproponowała, że zapłaci za siebie, akoleś z którym randkowała na toprzystał... Kobiety... O8Komentarze: 38O Lubię to!DodajkomentarzWyślijbo co to za mężczyzna, co niechce zapłacić za kobietę narandce, trzeba mieć jaja, iodmówić i zapłacić za nią.Beznadziejni są faceci2 min. Lubię to! Odpowiedzobowiązkowa służba w wojskuby się przydała, to by sięchłopaki nauczyły miećszacunek do ludzi i do kobiet.jak można tak wychować syna1 min. Lubię to! Odpowiedznie chciałabym z takim zakładaćrodziny, jak on miaby namzapewnić byt, skoro zapłacićparę groszy za dziewczynę, goprzerasta, co się dzieje z tymnarodemtrzeba być getelmanem izawsze na randce się płaci zakobiete, faceci, co z wami,przecież to była próbaPrzed chwilą Lubię to!Odpowiedz
 –
Źródło: fb.com/SekcjaGimnastyczna
Vince Coleman, dyspozytor pociągów Kanadyjskich Kolei Rządowych, poświęcił swoje życie, aby ostrzec nadjeżdżający pociąg przed zbliżającą się eksplozją. Jego telegraf brzmiał: "Zatrzymać pociąg. Statek z amunicją płonie w porcie i zbliża się do peronu 6, zaraz wybuchnie. To chyba moja ostatnia wiadomość. Do zobaczenia chłopaki." Dzięki tej wiadomości uratował około 300 istnień –
 –  spontanicznym oddaniem. y „s" była od początku ruchem masowym: w ostatnich dniach sirpnia 1980 r. strajkowało ponad 700 tys. osób1943. Strajki wy-buchały często na podłożu ekonomicznym i z drobnych powodów: według anonimowego świadka protest w Świdniku w lipcu 1980 r. zaczął się od podwyżki cen kotletów w stołówce. W 1988 r. świa-dek ten mówił: O tym, który zaczął ten strajk, mówią, że był wybuchowy, ner-wus i jak mu się krzywda działa, to nie patrzył, tylko wygarniał, co myśli. Tego dnia poszedł kupić kotlet do baru wydziałowego i okazało się, że [kotlet] podrożał z 10,20 na 18,10 złotych. Na dodatek dostał mały kotlet. Wziął, poszedł na halę i powiedział.. zobaczcie, to tyle kosztuje. Rzucił kotlet i mówi, że nie będzie ro-bił. Chłopaki! Nie robimy! Jeden, drugi, trzeci, znalazło się kilku. I tak to się zaczę1o1944. Postulaty strajkowe uchwalano drogą oddolną i demokratyczną: często każdy mógł do nich coś dopisać, a zebrani przyjmował Wieści o strajkach roznosiły
archiwum
k00rwa chlopaki – posmakowalem cipska julci piecze jak h00j
archiwum
Chłopaki patrzcie – Chłopaki patrzcie jak fajna jasna kulka na niebie :D
archiwum
chlopaki zbilem renegata – szkoda szkoda ze na zultej d-_- b

To były czasy!

To były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
archiwum
Stenogram z zamachu – To się nie uda.100 metrów... 100...Narwańcy. Dochodź wolniej. 90... 80...Odchodzimy. 70... 60...Dobrze chłopaki(?) 50... 40... 30... 20!!![Odgłos przypominający lekkie uderzenie o kadłub] [seria 3 lekkich uderzeń o konstrukcję samolotu][odgłos przypominający niszczenie konstrukcji]K**** mać![bardzo głośne niszczenie konstrukcji samolotu]O Jezu! K****!
archiwum
Chłopaki z pazurem. – Pewne rzeczy nie rdzewieją ;)
 –  Z pieniędzy Ministerstwa Kultury sfinansujecie remont jego dworku,	asfalt ma się kończyć zaraz przy bramie	jego pałacu od brata leśnika,	wszystkiego ma być w opór!	Kiedy będzie chciał mieszkanie,	sprzedacie mu je za połowę ceny,	kiedy złoży wniosek do CBA,	rozpatrzycie go pozytywnie.	A jeżeli będzie chciał skończyć studia,	to mu zrobicie uniwersytet	na stacji benzynowej, kurwa jego mać!
I teraz nie miałbym głowy –