Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 2901 takich demotywatorów

poczekalnia

Gdy szukasz gejowskiej orgii w Brukseli i widzisz jak twój kolega homofob złazi nagi po rynnie

Gdy szukasz gejowskiej orgii w Brukseli i widzisz jak twój kolega homofob złazi nagi po rynnie –
archiwum

Chłopaki....piszę to z życzliwości :))) Jak tak dalej pójdzie, to jedyną chętną osobą na zajęcie się waszą pałką...będzie kolega z patrolu :)))

Chłopaki....piszę to z życzliwości :)))Jak tak dalej pójdzie, to jedyną chętną osobą na zajęcie się waszą pałką...będzie kolega z patrolu :))) –
archiwum

Wbrew pozorom platformy jak FB czy Twitter nie mogą robic czego im sie podoba na swoich stronach internetowych jak kasowanie postów, ograniczanie zasięgów czy kasowanie kont, tylko dlatego, że są prywatnymi firmami

Wbrew pozorom platformy jak FB czy Twitter nie mogą robic czego im sie podoba na swoich stronach internetowych jak kasowanie postów, ograniczanie zasięgów czy kasowanie kont, tylko dlatego, że są prywatnymi firmami – Wiekszosc osób nie rozumie, że one działają jak operator telefoniczny udostepniające przesztrzeń dla rozmów. Ewentualnym łamaniem prawa na nich mogą zajmować się tylko odpowiednie służby, moderatorzy platfom mogą im najwyżej dostarczać dowodów. Wyobraź sobie, ze rozmawiasz z  kolegą i w rozwowę wcina się operator i mówiacy, że rozmawiacie na nieodpowiednie tematy, ucina wam rozmowe lub wręcz kasuje nr tel. Czyli odpowiednik kasowania konta. Analogicznie robi Fb czy Twitter.
archiwum

Że mu kolega z pracy żonę pobije, albo córkę?

Że mu kolega z pracy żonę pobije, albo córkę? –
archiwum – powód

Wyjąłem z barku flaszkę wódki, nalałem do kieliszka, golnąłem... ani smaku, ani zapachu! Prawie zawału dostałem! A potem sobie przypomniałem, że syna na weekend zostawiliśmy samego w domu. Wystarczyło pas wyjąć, żeby się przyznał, że wypił z kolegą i napełnił wodą

A potem sobie przypomniałem, że syna na weekend zostawiliśmy samego w domu. Wystarczyło pas wyjąć, żeby się przyznał, że wypił z kolegą i napełnił wodą –

Wesoła historyjka z życia Papy. W sam raz na dzień po tym, jak policja napier**lała pałami protestujących w Warszawie!

 –  Nie wolno przeklinać przy LolkuPrzyszły Papież już w dzieciństwie wyróżniał się wśród swoichkolegów, dlaiego l racji niepospolitych cech był przez nich wy-jątkowo traktowany.Karol cieszył się WŚtÓÓ kolegów wielkim szacunkiem. Wspominają oni,jak kiedyś pobili w szkole pewnego chłopca za to, ze w obecności Ka-rola użył wulgarnych słów.(HalinaKwiatkowska, „Wielki Kolega", Wydawnictwo Kwadrat, Krakói2003).

Kiedy kumpel narzeka, że gry są coraz droższe

Kiedy kumpel narzeka,że gry są coraz droższe –
0:02

Nie wiem jak to jest być kardynałem, ale chyba bym jednak pamiętał, gdyby ktoś mi powiedział, że kolega z pracy gwałci dzieci

Nie wiem jak to jest być kardynałem, ale chyba bym jednak pamiętał, gdyby ktoś mi powiedział, że kolega z pracy gwałci dzieci –

Kto by pomyślał, że z premiera jest taki podrywacz

Kto by pomyślał, że z premiera jest taki podrywacz – PS. Kolega mówi, że skądś zna tę panią

Kopiemy sobie na cmentarzu. Alejką obok przechodzi starsza para i pani pyta: - Przepraszam, czyj to będzie pogrzeb? Kolega, rozglądając się na boki: - Jeszcze nie zdecydowaliśmy

Kopiemy sobie na cmentarzu. Alejką obok przechodzi starsza para i pani pyta:- Przepraszam, czyj to będzie pogrzeb?Kolega, rozglądając się na boki:- Jeszcze nie zdecydowaliśmy –
Źródło: 3listopada
archiwum

Kiedy mam 8 lat i mój kolega użył przy moich rodzicach słowa "dupa"

Kiedy mam 8 lat i mój kolega użył przy moich rodzicach słowa "dupa" –
0:03

Czarny kolega opowiada o hejcie, jaki spotkał go w Biedronce. Szanujmy się nawzajem

Czarny kolega opowiada o hejcie, jaki spotkał go w Biedronce. Szanujmy się nawzajem –
archiwum

Film wrzucony dla przestrogi innych

Film wrzucony dla przestrogi innych – "Nagranie z wideorejestratora. Następnego dnia sprawa została zgłoszona na policje na wypadek gdyby żartownisiom udało się "wylegitymować" kogoś innego. Pomyślałem, że tyle słyszy się o dziwnych wyłudzeniach, próbach kradzieży, na wnuczka, na policjanta etc, że gdyby doszło do czegoś podobnego, to jakaś poszlaka już jest. Policjant na dyżurce usłyszał cały przebieg zajścia, zapisał sobie moje dane, ale nic więcej. Ani nie zabezpieczył nagrania, ani nie obejrzał go nawet. Po niemal 3 miesiącach, gdy media lokalne zainteresowały się tematem, policja wszczęła śledztwo. No ale po takim czasie, ani monitoringu miejskiego nie da się już ściągnąć, a z samego wideo za dużo wyczytać się nie da. Co lepsze, dopiero po 2 tygodniach od "wszczęcia śledztwa" zostałem przesłuchany w tej sprawie, a mój kolega, który towarzyszył mi podczas zajścia po kolejnych dwóch. Nie dziwne, że śledztwo zostało następnie umorzone. Pilnujcie się i pamiętajcie o swoich prawach".
Źródło: Tekst autora z opisu filmu

Kiedy jesz loda w towarzystwie homoseksualnego kolegi

 –

"Kolega pyta"- czyli uniwersalna metoda zadawania krępujących pytań, które niby nie dotyczą nas. Lekarze jednak wiedzą swoje... (16 obrazków)

Marcin Meller o pożegnaniach:

 –  DŁUGIE POŻEGNANIE       Dawno, dawno temu mój kumpel przeżywał srogi miłosny zawód. Tak się złożyło, że zbliżał się Sylwester, co oczywiście nie poprawiało mu nastroju. Wybraliśmy się więc razem na huczną imprezę do mojej przyjaciółki Pauliny. Było jeszcze grubo przed północą, kiedy przed zajmowaną przeze mnie kanapę zatoczył się ubrany w zimową kurtkę rozczarowany kochanek, mający już ewidentnie mocno w czubie  i z emfazą godną rzymskiego senatora ogłosił wszem i wobec:  - Marcin mój przyjacielu! Przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie!  - Kto cię wyrzuca? – zapytałem zdziwiony, bo mimo, że kumpel był zadziorem,  nie zauważyłem żadnej bijatyki.  - Paulina mnie wyrzuca mój przyjacielu, tak, gospodyni mnie wyrzuca! – potrząsnął dramatycznie głową.  - Ale za co?  - Za prawdę! Za to, że prawdę jej powiedziałem! – przyjaciel był coraz bardziej wzburzony.  - A jaką to prawdę jej powiedziałeś?  - Najprawdziwszą! Że wszystkie kobiety to kurwy mój przyjacielu! – wykrzyczał dramatycznie i w tym momencie zarejestrował siedzącą obok mnie dziewczynę. Natychmiast ukłonił się szarmancko i dodał – Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu!  - po czym ruszył chwiejnie w stronę drzwi wejściowych.  Wybiła północ, składaliśmy sobie tłumnie życzenia, kiedy nagle ktoś mnie  walnął w plecy z siłą Obelixa, że mało płuc nie wyplułem i zanim się obróciłem, usłyszałem znajomy głos i frazę:- Marcin mój przyjacielu, przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie! – kolega ewidentnie od blisko dwóch godzin krążył po imprezie, cały czas w kurtce, żegnając się z każdym i głosząc swą krzywdę męczennika za prawdę, przy czym zapomniał, że jak w „Dniu świstaka” już odbyliśmy tę rozmowę. Było to w sumie niesamowite, bo powtórzył słowo w słowo swoją diagnozę relacji męsko-damskich i dokładnie w tym samym momencie zauważył  stojącą obok mnie koleżankę, tyle że teraz miast się skłonić  podniósł  otwarte dłonie w przepraszającym geście i rzekł:  - Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu! – I ruszył w stronę drzwi wejściowych.   Poszedłem poprosić gospodynię o amnestię, impreza była piękna, irytacja nieco jej przeszła, chociaż wielce się zdziwiła, że delikwent nadal szaleje na kwadracie. Powiedziała, żeby kumpel przeprosił, a przynajmniej się zamknął, to nie będzie musiał wychodzić. Popędziłem przekazać mu dobre wieści zanim faktycznie wyjdzie nawalony na mróz, co mi się udało. Może Was zaskoczę, ale o ile wcześniej cierpiał, tak teraz się naprawdę potężnie wkurwił. Wygłosił płomienną mowę, w której jasno wyłożył, że nie ma za co przepraszać, bo to jego krzywdzą za głoszenie prawdy, milczeć również nie będzie, bowiem prawda i honor milsze są mu niż jakieś sylwestry, za prawdę i honor życie dać warto, wiedział o tym Skrzetuski, wiedział Leonidas, wiedzieli samuraje, więc tym bardziej warto wylecieć z imprezy, na której hołduje się hipokryzji, zakłamaniu i dulszczyźnie o obrażaniu przyjaciół nie wspominając. I zaczął żegnać się ze mną po raz trzeci.  Może Was zaskoczę, może na  Waszych twarzach odmalują się szok i niedowierzenie, może stracicie wiarę w boski porządek rzeczy, ale kiedy miksowałem się z sylwka po trzeciej nad ranem, kumpel nadal się żegnał. Potem się dowiedziałem, że zamykał imprezę dopijając z gospodynią resztki.  A dlaczego wspominam tę historię z zamierzchłej przeszłości? Bo pierwsza mi przyszła do głowy, kiedy zacząłem myśleć o pożegnaniu. Mimo, że łza się w oku kręci, smuteczek duszę przepełnia o miejsce walcząc z nostalgią, to pierwsze kurde co mi do miłującego wszelkie absurdy i surrealizmy łba przychodzi, to błazeńska akcja z imprezy.  Bo ja się żegnam kochani. To mój ostatni felieton w „Newsweeku” i sam nie wierzę w to co piszę. Bo to wiele pięknych lat było, wielkich wzruszeń i epickich gównoburz, za co z całego serca dziękuję Tomkowi Lisowi. Nie tylko za gościnę na łamach „Newsweeka” a wcześniej „Wprost”, ale przede wszystkim za to, że do pisania felietonów mnie namówił, a nawet zmusił. I okazało się, że polubiliśmy się z tym specyficznym gatunkiem twórczości.   I teraz w blisko pięćsetny piątek odkąd zacząłem pisać Wasze ulubione felki, powtórzę za klasykiem: „Dzień dobry. A na wypadek gdybyśmy się już potem nie widzieli – także dobry wieczór i dobranoc.”                                     The EndPS. Moje odejście z „Newsweeka” wynika z tego, że 16 listopada obejmę funkcję redaktora naczelnego Wirtualnej Polski.

Co to za wygłupy? Pijemy!

Co to za wygłupy?Pijemy! –
0:10

Kiedy spotykasz na mieście kogoś z pracy

 –