Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

poczekalnia

Sasza myślał, że tatuaż o treści: "ZAWSZE CHCĘ SEKSU" jest dobrym pomysłem. Do chwili kiedy trafił do więzienia.

Do chwili kiedy trafił do więzienia. –

Kobieta pracująca

Kobieta pracująca – Spotkałem "kilka" kobiet w życiu. Trochę się nasłuchałem jak to im ciężko, jak harują, jak się przemęczają. Jedna musiała przygotować mężowi obiad, posprzątać w domu, zrobić pranie... Kolejna pracuje 8 godzin i wraca wyczerpana... Następna ma dziecko, musi się nim opiekować, pielęgnować, więc też jest u skraju wytrzymałości...I jest jeszcze jedna, nie ma męża, nie ma dzieci, wstaje o 5 rano, przed 7 jedzie do pracy, około 15 wraca do domu, pomaga rodzicom w gospodarstwie, wykonuje prace, którym nie raz nie podołałby facet. Wieczorem ogarnia dom, jeśli ma u siebie remont, to kładzie panele, przykleja listwy, itd. A jeśli nie remont, to przygotowania do pracy - robienie dekoracji do szkoły, przygotowywanie kotylionów dla dzieci, itp. A najbardziej niebywałe jest w tym wszystkim to, że zawsze jest uśmiechnięta, nigdy nie narzeka, nie daje po sobie poznać zmęczenia, które na pewno jest, i skromnie twierdzi, że po prostu lubi pracować i pomagać. Szacunek

Zawsze marzyłem o odwiedzeniu restauracji wyróżnionej gwiazdką Michelin przynajmniej raz w życiu

Zawsze marzyłem o odwiedzeniu restauracji wyróżnionej gwiazdką Michelin przynajmniej raz w życiu – Świetnie, udało się- 5 minut później kelner przyniósł pierwsze danie:1. Rzodkiewki sezonu i śliwki, które wyglądały bardziej jak oliwki- super, przyszedłem tu, aby zjeść rzodkiewkę mojej babci”.2. Danie składało się z ostrygi, czosnku i zieleniny. Zjadłem wszystko, ale wciąż byłem głodny3. Jajko przepiórcze w jakimś zielonym sosie z musztardą. Jajko było miękkie i dość smaczne. Zjadłem też sos. Był z dodatkiem wodorostów4. Kawior z chlebem. Smakował jak zwykły kawior z supermarketu5. Znowu jajko. Zjadłem wszystko, nawet kwiaty6. Potem było to. Na dole znajdowała się biała gotowana ryba a na górze zielenina. Było dość smaczne. Tego wieczoru zjadłem tyle zieleniny, że nie czuje potrzeby jej jeść przez wiele kolejnych lat! 7. Herbatniki. Były chrupiące i słoneI to tyle. Wszystko trwało 4 godziny. Był to dość długi proces i byłem tym bardzo zmęczony! Zapłaciłem 220 dolarów.Ogólnie rzecz biorąc, nie żałuję wizyty w tej restauracji, ale nie sądzę, żebym pojechał tam jeszcze raz. Nie dlatego, że nie jestem wykwintnym smakoszem i nie dlatego, że było drogo. Po prosto mam wystarczająco dużo trawy w moim domku na wsi!
poczekalnia

-Zapytajcie prezydenta,on najlepiej będzie wiedział kogo ostatnio rozbawił -Pan mi nie udziela rad,to pan stoi przed komisją , a nie ja -Czasy się zmieniają a pan zawsze jest w komisjach.

-Zapytajcie prezydenta,on najlepiej będzie wiedział kogo ostatnio rozbawił-Pan mi nie udziela rad,to pan stoi przed komisją , a nie ja-Czasy się zmieniają a pan zawsze jest w komisjach. –

Pamiętasz, jak byłaś mała i obleśny wujek zawsze Cię całował na powitanie?

Pamiętasz, jak byłaś mała i obleśny wujek zawsze Cię całował na powitanie? –
0:03
Źródło: giphy.com
poczekalnia

Na internautów zawsze możesz liczyć

Na internautów zawsze możesz liczyć –

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu – To było kilka miesięcy temu. Wybrałem się na spontaniczne spotkanie z przyjacielem w mieście oddalonym od mojego o jakieś 300 km. Po spotkaniu, na drugi dzień, wracałem do domu. Czekała mnie 3-godzinna samotna trasa.Ogólnie dość często podróżowałem po kraju, ale nigdy nie zabierałem ze sobą autostopowiczów. Zasadniczo dlatego, że wszystkie podróże odbyły się z żoną, a mamy trzydrzwiowy samochód, do którego trudno jest wsiąść do tyłu lub z niego wysiąść. Poza tym mam bardzo "ostrożny" stosunek do osób podróżujących autostopem, nieważne z jakiego powodu. Zwyczajnie im nie ufam.Kilka razy mijałem ludzi z banerami, proszących o podwózkę w różne miejsca, ale nie zatrzymywałem się i przejeżdżałem obok. Tamtego dnia było inaczej.Po przejechaniu około 1/3 trasy zauważyłem faceta z plecakiem, wędrującego wzdłuż drogi. Odwrócił się i widząc mnie, podniósł rękę. Nie mam logicznego wytłumaczenia dlaczego, ale postanowiłem się zatrzymać. Opuściłem szybę i spytałem gdzie idzie. - Im bliżej (tu padła nazwa mojego miasta) tym lepiej - odpowiedział nieznajomy.Pokiwałem głową, a ten z radością wskoczył na tylne siedzenie.- Zapnij tylko pasy bezpieczeństwa - przypomniałem i ruszyłem dalej.Na oko dawałem mu ponad 30 lat. Miał niezbyt schludną fryzurę i brodę, jego ubrania były postrzępione i stare. Ogólnie wyglądało na to, że długo nie spał. W rękach kurczowo ściskał stary plecak. Jednocześnie nie czułem nieprzyjemnego zapachu (alkoholu, dymu, potu, ani nic innego tego typu). Nie miałem humoru rozmawiać, ale facet najwyraźniej potrzebował się wygadać. Zaczął opowiadać całą historię swojej podróży od zachodniej części kraju, na wschód. Pieszo. Westchnąłem ciężko, przewidując kolejne historie o tym, jak młody zdrowy facet wylądował w innej części kraju bez pieniędzy, nie z własnej woli i nie ze swojej winy. I faktycznie, opowiedział może z 10 historii, które wydarzyły się u niego w ciągu ostatnich 5 lat, ale w sumie żadna z nich nie wzbudziła mojego zaufania. Każdą opowiadał z wielkim entuzjazmem i uśmiechem na twarzy.Słuchałem tego wszystkiego piąte przez dziesiąte, ale nagle moją uwagę przykuło jedno zdanie, w którym wspomniał o mieście, z którego pochodzi. Od razu zapytałem z prawdziwym zainteresowaniem:- Ooo, Ty naprawdę pochodzisz z tamtych stron? Ja też! Po chwili okazało się, że mieszkał w tym samym małym miasteczku co ja kiedyś i gdzie mam do tej pory rodzinę. Mało tego nawet ulica, na której mieszkał była niedaleko tej, na której ja mieszkałem.Po tej wymianie informacji zaczął mi opowiadać z nostalgią w głowie o swoim dzieciństwie i o tym w jakiej szkole się uczył. Przez chwilę milczałem, bo nie dość, że łączyło nas wspólne miejsce zamieszkania, to uczyli nas ci sami nauczyciele w podstawówce. Tyle, że prawie wszystkich moich kolegów z klasy pamiętałem, a ten w aucie wydawał mi się dużo starszy od nich. Odwróciłem się na chwilę, aby na niego spojrzeć. Przecież musiałem go kiedyś już widzieć. Może byłem w niższej klasie, a on w wyższej... ale po chwili mój mózg jakby nagle przeanalizował wszystkie informacje, powyciągał archiwalne dane i sobie przypomniałem:- Andrzej? - zapytałemPopatrzył na mnie zaskoczony.- No tak...Na mojej twarzy pojawił się mimowolny szeroki uśmiech:- Jestem Paweł, siedzieliśmy razem w 1 klasie!Powiedziałem to, zanim w pełni zdałem sobie sprawę z tego, co się dokładnie wydarzyło: przecież właśnie spotkałem mojego pierwszego szkolnego przyjaciela, z którym siedziałem przez cały rok w jednej ławce. Przyjaciela, z którym moi rodzice zabronili mi się bawić, ponieważ pochodził z patologicznej rodziny i palił fajki już w pierwszej klasie (!). W 2 klasie siedziałem już z innym kolegą, bo Andrzeja przeniesiono do innej szkoły.I spotkałem go właśnie dziś, diabeł wie gdzie, diabeł wie jak! Nie powinienem nawet tu być, bo to był nieplanowany wyjazd, który wypadł mi prawie w ostatniej chwili.Pogadaliśmy jeszcze z dwie godziny i zawiozłem go na dworzec kolejowy. Dałem mu pieniądze, aby mógł coś zjeść i dostać się jakoś do swojego domu. Muszę wspomnieć, że przez całą drogę (nawet po tym gdy dowiedział się kim jestem), ani razu nie poprosił mnie o kasę.Opowiedział mi o wszystkich swoich przygodach i byłem szczerze zdumiony tym, że osoba, która w rzeczywistości nie ma nic, zachowuje tak pozytywne nastawienie i po prostu dąży do jakiegoś postawionego sobie celu. Nie narzekał, nie prosił o pomoc. Podczas swoich opowieści, wspominał o historii gdy raz poszedł do przydrożnej knajpy i poprosił o coś do jedzenia, a on w zamian porąbie drzewo, posprząta podwórko lub podejmie się innego zajęcia. Odmówili mu, ale on stwierdził, że doskonale rozumiał dlaczego: "nie znali mnie... myśleli, że jestem jakimś chorym włóczęgą i że będzie ze mnie więcej szkody niż pożytku". Gdy to mówił, nie miał w głosie złości czy nienawiści.Żałuję tylko, że wtedy nie wpadłem na pomysł, aby kupić mu jakiś najtańszy zwykły telefon, aby mieć z nim jakikolwiek kontakt. W każdym razie mam cichą nadzieję, że stałem się dla niego swego rodzaju małym wsparciem po tym, co przeszedł. Jego wszystkie historie miały jeden morał, aby nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Nawet nie wiedziałem, jak bardzo wtedy tego potrzebowałem i zawsze będę mu za to wdzięczny

Polscy siatkarze przegrali bezpośredni mecz z Brazylią, ale tą akcją Polaków zachwyca się cały świat

Polscy siatkarze przegrali bezpośredni mecz z Brazylią, ale tą akcją Polaków zachwyca się cały świat – Polacy zawsze walczą do końca!
0:17
archiwum – powód

Zawsze miej plan B

Zawsze miej plan B –

Bohaterski ratownik z Kościerzyny i osoba, która wie jak okazywać wdzięczność

Bohaterski ratownik z Kościerzyny i osoba, która wie jak okazywać wdzięczność – Właśnie tacy ludzie przywracają wiarę w człowieka! Ratowniku Medyczny, który wczoraj przechodziłeś przez kościerski SOR i dostrzegłeś moje małe dziecko, jej ciężki oddech i to, że pojawiły się problemy z przytomnością. Twoja błyskawiczna reakcja i "porwanie" Jej w pierwszej kolejności do gabinetu, dosłowne postawienie na nogi wszystkich i wysnucie trafnych podejrzeń, zapobiegło dramatowi. Przechodzili inni, ale to dzięki Tobie moja Diana nie zapadła w śpiączkę, dzięki Tobie dostała czas na szybką reakcję lekarzy. Dzięki Tobie moje dziecko żyje. Twoja wiedza, doświadczenie i refleks dały jej czas, który był bezcenny. Dzięki takiej reakcji mogliście ją szybko przetransportować do Gdańska, do Szpitala Akademickiego, gdzie jest na Intensywnej Terapii, pod opieką najlepszych lekarzy. Tak. Okazało się, że ma cukrzycę. Już zawsze będzie moim małym Cukierkiem, choć ta choroba przyszła nagle i podstępnie. Nigdy wcześniej na nic nie chorowała, a trafiła na SOR w skrajnym stanie. To wszystko zagrażało jej życiu. Nie musiała czekać na pomoc, bo błyskawicznie otrzymała ją od Ciebie. Nie wiem jak się nazywasz i nie mam pojęcia jak Ci podziękować, ale wierzę w siłę facebooka i to, że ten post przeczytasz. Dla nas jesteś BOHATEREM. Dziękujemy

Pies czekał w tym samym miejscu cztery lata na swoich właścicieli, którzy go porzucili. Miejscowi ludzie próbowali w tym czasie go zabrać do domu, ale ten nie dawał się, zawsze wracał w to samo miejsce. Nadali mu imię Leo i karmili go, aż w końcu właściciele dowiedzieli się o tym i postanowili wrócić się po niego

Pies czekał w tym samym miejscu cztery lata na swoich właścicieli, którzy go porzucili. Miejscowi ludzie próbowali w tym czasie go zabrać do domu, ale ten nie dawał się, zawsze wracał w to samo miejsce. Nadali mu imię Leo i karmili go, aż w końcu właściciele dowiedzieli się o tym i postanowili wrócić się po niego –
archiwum

Mężczyzna

Mężczyzna – On zawsze po swojemu zrozumie
archiwum

Wolność słowa zawsze stanowiła zagrożenie dla Kościoła Ciemny lud chętniej łyka "prawdy objawione"

Wolność słowa zawsze stanowiła zagrożenie dla KościołaCiemny lud chętniej łyka "prawdy objawione" –

Przeczytaj, jeśli masz mniej niż 30 lat

 –  Marudzę jak miastowa młodzież –Czyli coś dla osób od 18 do 29 roku życia.Mógłbym zacząć ten tekst od słów – Polacy (niektórzy) – Już wiem, ile kosztują wasze żołądki teraz 13 października dowiem się, ile kosztują wasze sumienia. Ale nie zacznę, bo zaraz usłyszę – Warszawka, elita, ferrari, TVN, resortowe dziecko, nie wie co to prawdziwe życie, bo 500+ zjada na lunch. Poza wszystkim, dosyć mam takiej retoryki.Wiem jednak jedno. Prawdziwe życie, to także niebycie ślepym i głuchym na coraz głośniejsze pytania.Może należę do pokolenia, dla którego demokracja to pojęcie z kategorii idealizmu politycznego. Ale jak śpiewał przed laty mój kolega z zespołu Raz, dwa, trzy – Trudno nie wierzyć w nic…Demokracja jest w ruchu. Ewoluuje i zmienia oblicza. Składa się z wyborów i wątpliwości. Zadaje trudne pytania. Populizm jest miły dla ucha. Ona nie zawsze. W Polsce można by uznać, wszyscy jesteśmy za demokracją. Tylko każdy za własną.Doświadczamy ogólnoświatowego kryzysu demokracji, którą nazwał bym proceduralną. Widocznie długie lata używania, zabrały jej pierwotną atrakcyjność. Winston Churchill mawiał – Najlepszym argumentem przeciwko demokracji jest krótka rozmowa z przeciętnym wyborcą. Brutalne, ale i prawdziwe. Dlatego pisze do Was. Bo ciągle uważam, że nie jesteście przeciętni.Z badań Berlińskiego Centrum Studiów Wschodnioeuropejskich i Międzynarodowych wynika, że młodzi ludzie w Polsce nie ufają głównym partiom, wszelkim politykom, mediom i kościołowi. A wiedzę o polityce czerpią głównie z Facebooka. Dlatego piszę do Was właśnie tu.

Nieważne ile masz lat. Ważne, żeby zawsze być dżentelmenem

Nieważne ile masz lat. Ważne, żeby zawsze być dżentelmenem –

Powiedziałem mojemu psychologowi, że mam myśli samobójcze Teraz zawsze bierze pieniądze z góry

Teraz zawsze bierze pieniądze z góry –
archiwum

Mam nawet pomysł...

Mam nawet pomysł... – ...na transmitowane na żywo igrzyska. I niech los zawsze wam sprzyja!

Jeśli masz problem z kupieniem prezentu, kup książkę:

 –  Bez względu na płetI wlek, bez względu na charak-ter I usposoblenie, ksląłka Jestzawsźe mile widzianym prezen-tem dia każdego.Najlepszy podarek dla každegoto książka.

Królowa balu absolwentów z Teksasu przekazała koronę swojej koleżance z syndromem Downa, ponieważ ta zawsze chciała poczuć się jak księżniczka

Królowa balu absolwentów z Teksasu przekazała koronę swojej koleżance z syndromem Downa, ponieważ ta zawsze chciała poczuć się jak księżniczka –

Na samym początku naszego małżeństwa, aby uniknąć nudnych i nieinteresujących obowiązków, kiedy moja żona przygotowywała obiad zawsze proponowałem pomoc I zawsze coś musiałem przypalić. Później w myciu naczyń podobnie - zawsze albo nie domyłem, albo zostawiałem rysy na naczyniach

I zawsze coś musiałem przypalić. Później w myciu naczyń podobnie - zawsze albo nie domyłem, albo zostawiałem rysy na naczyniach – Jak proponowałem pomoc w prasowaniu, też ciągle coś musiałem zepsuć. I tak ze wszystkimi innymi rzeczami.Po paru miesiącach, żona nic mi już nie dawała do zrobienia, do tego za każdym razem prosi, abym się na nią nie obrażał, że nie daje mi w niczym pomóc