Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1934 takie demotywatory

Ten mężczyzna adoptował psy, które straciły czucie w tylnych łapach. Codziennie wychodzi z nimi na spacer do parku, gdzie wkłada je do wózków, aby mogły pobiegać i się bawić. Powróciła mi wiara w ludzi

Ten mężczyzna adoptował psy, które straciły czucie w tylnych łapach. Codziennie wychodzi z nimi na spacer do parku, gdzie wkłada je do wózków, aby mogły pobiegać i się bawić. Powróciła mi wiara w ludzi –
archiwum

URBEX - odkrywcy dziur

URBEX - odkrywcy dziur – Spacer po ruinach

Kiedy po długim dniu nagrywania scen pościgu dla National Geographic idziecie z kumplem do baru na drinka

Kiedy po długim dniu nagrywania scen pościgu dla National Geographic idziecie z kumplem do baru na drinka –
0:07

Wyszło jak zwykle

 –  Zadzwoniłem wczoraj do mojej dziewczyny, bo chciałem z nią poważnie porozmawiać. Tak naprawdę planowałem z nią zerwać, bo strasznie mnie męczy związek z nią i czuję, że nic z tego nie będzie. Chciałem być fair, więc poprosiłem ją o spotkanie. To miał być krótki spacer, na którym wszystko jej wyjaśnię. Wiedziała, że to coś ważnego, bo jej zapowiedziałem przez telefon, że to naprawdę pilna sprawa. Zjawiła się na czas, usiedliśmy na murku i podałem jej Tymbarka, którego kupiłem wcześniej w monopolowym po drodze. Otworzyłem swojego, a ona swojego i nagle wybuchnęła płaczem. Powiedziała, że tego się nie spodziewała, ale mogła się domyślić, skoro mówiłem, że to bardzo ważne spotkanie. Nie czaiłem, o co chodzi, jak na to wpadła, że ją rzucam. Pokazała mi swój kapsel od napoju. Miała pod nim napisane: "Wyjdziesz za mnie?". Rzuciła mi się w ramiona, że jak najbardziej, że nie mogła się doczekać i że super to zrobiłem, bo napój wyglądał jak nieotwierany. Zawiesiła sobie ten kapsel na łańcuszku na szyi i wtuliła się we mnie. Ten napój naprawdę był nowy. To przypadek, że pod kapslem był taki farmazon.Miałem z nią zerwać, a wróciłem do domu jako zaręczony. Kurwa.
archiwum – powód

No dalej pieski, nic nam dziś nie przeszkodzi w porannym spacerku

No dalej pieski, nic nam dziś nie przeszkodzi w porannym spacerku –
0:18
poczekalnia

Dla samuraja miecz był niezwykle ważny - nie tylko musiał zostać stworzony przez odpowiedniego rzemieślnika, ale i wojownik musiał się nim posługiwać.

Dla samuraja miecz był niezwykle ważny - nie tylko musiał zostać stworzony przez odpowiedniego rzemieślnika, ale i wojownik musiał się nim posługiwać. – Za niehonorowe uważano, jeżeli samuraj nie mógł przeciąć ciała przeciwnika jednym uderzeniem. No ale jak sprawdzić nowy miecz? Przecież nie można po prostu chodzić sobie po ulicach i rozcinać na pół przypadkowych przechodniów! Otóż, można. Nazywało się to tsuji-giri, czyli "morderstwo na ulicy". Ofiarami były osoby, które postanowiły wybrać się na nocny spacer. Część wojowników oczywiście sprawdzało miecze na ciałach zmarłych przestępców, ale nie do końca dawało to informację o jakości broni. Z pewnością przypomni Ci się to następnym razem, gdy będziesz nocą wracać do domu.

Chodźcie pieski, czeka nas super spacer. O ku**a, jednak nie

Chodźcie pieski, czeka nas super spacer. O ku**a, jednak nie –
0:18
archiwum

Panienki z "piorunem"

Panienki z "piorunem" – zapraszamy na spacer autostradą do piekła!

Make life harder napisało list do organizatora Marszu Niepodległości:

 –  Harder  · Blog osobistyMake life harder1StSpg ofnsgosogdzrne.sSed  · LIST OTWARTY DO ROBERTA BĄKIEWICZA Panie Robercie, wielkie brawa za organizację wczorajszego pikniku. Rodzice dzieci, które wzięły udział w wydarzeniu, chciały Panu serdecznie podziękować. W dobie pandemii nasi milusińscy nie mają zbyt wielu okazji na integrację w gronie rówieśników, większość z nich na co dzień siedzi na Tik Toku albo na forach kibicowskich, więc wspólny spacer do Empiku, gdzie każde z nich mogło swobodnie błądzić między regałami, muskając palcami grzbiety książek - był niesamowitym doznaniem. Dopełnieniem baśniowego nastroju było wspólne czytanie fragmentów Harrego Pottera na tyłach księgarni. Pańska inicjatywa umożliwiła również dzieciom podjęcie twórczych działań na ulicach Warszawy. Szczególne podziękowania dla prowadzonego przez pana kółka teatralnego, które tegoroczny program artystyczny wzbogaciło o zabawy terenowe: restrukturyzację przestrzeni miejskiej, twórczy découpage chodników, a także wyczekiwany przez dzieci pokaz magiczny, dzięki któremu nasze pociechy mogły poznać sztukę rozpalania ogniska przy pomocy minimalnego zaangażowania wyobraźni. Mamy nadzieję, że tegoroczny sukces ugruntuje Pana pozycję w przedszkolu. Jednocześnie przypominamy, że dzieci, których rodzice wczoraj nie odebrali, czekają w poczekalni na komisariacie przy Wilczej. Pozdrowienia i ogromne wyrazy uznania. Sami byśmy Panu lepiej tego wszystkiego nie wymyślili. Z wyrazami, Make Life Harder

Miałam ciężki dzień z dzieciakami i było to po mnie widać. Mój mąż postawił przede mną piwo, powiedział, żebym się napiła, poszła na spacer, a on zajmie się kolacją To, co chce przez to powiedzieć: jeśli zamierzasz mieć dzieci, miej je z kimś, kto cię rozumie i wspiera

To, co chce przez to powiedzieć: jeśli zamierzasz mieć dzieci, miej je z kimś, kto cię rozumie i wspiera –

W Grecji rozpoczął się kolejny lockdown - teraz, aby wyjść z domu trzeba wysłać sms-a

W Grecji rozpoczął się kolejnylockdown - teraz, aby wyjść z domutrzeba wysłać sms-a – Jednym z wprowadzonych tam obostrzeń jest ograniczenie w przemieszczaniu się. Można wychodzić do pracy, do lekarza, apteki, odprowadzać dziecko do szkoły czy chodzić na spacer z psem. Jednak o każdym wyjściu z domu trzeba poinformować władze poprzez wiadomość tekstową zawierającą: imię, nazwisko, adres i powód, dla którego wychodzi się z domu

Kreatywność ludzi nie zna granic! Czeska Policja złapała mężczyznę, który wyszedł na spacer z psem kukiełką

Czeska Policja złapała mężczyznę, który wyszedł na spacer z psem kukiełką – W Czechach obowiązuje lockdown i jedynym wyjątkiem, który pozwala ludziom wychodzić z domu w nocy, jest wyprowadzanie psa. Ale nie takiego... Ostatecznie mężczyzna dostał tylko pouczenie
archiwum – powód

25-letni ja siedzę i wspominam, jak dosłownie kilka lat temu imprezowałem co weekend bez względu na pogodę, a teraz nawet na spacer się nie chce wyjść

 –

25-letni ja siedzę i wspominam, jak dosłownie kilka lat temu imprezowałem co weekend bez względu na pogodę, a teraz nawet na spacer się nie chce wyjść:

 –  NO NIC, JUTRO PÓJDĘ D0PRACY TO WTEDY SIĘ PRZEJDĘTalesTor cafe

Drobne przyjemności w naszym życiu są najważniejsze:

 –  W ŻYCIU CHODZI O DROBNE PRZYJEMNOŚCIWYJŚĆ NA PIWO, BOGADAMOBALIĆ RZĄD, KIEDY WPIERDALA SIĘ W NIE SWOJE SPRAWYCZASAMI UPIEC CIASTO, WYJŚĆ NA SPACER

Płacz i śmiech to prawie to samo ale to drugie jest przyjemniejsze

Płacz i śmiech to prawie to samo ale to drugie jest przyjemniejsze –  W życiu chodzi o drobne przyjemności Wyjść na piwo pogadać obalić rząd kiedy wpierdala się w nie swoje sprawy Czasami upiec ciasto wyjść na spacer

Będzie miał nauczkę, żeby przed zabraniem psa do samochodu pójść z nim na spacer

Będzie miał nauczkę, żeby przed zabraniem psa do samochodu pójść z nim na spacer –

Ośmiornica spacerująca po plaży

Ośmiornica spacerująca po plaży –
0:06

Być może najbardziej przerażające zdjęcie jakie zrobiono. Astronauta Bruce McCandless unosi się swobodnie w przestrzeni kosmicznej, z dala od wahadłowca, jedynie mając na sobie swój skafander, który utrzymuje go przy życiu. To był pierwszy taki spacer kosmiczny bez użycia linek asekuracyjnych, rok 1984

Być może najbardziej przerażające zdjęcie jakie zrobiono. Astronauta Bruce McCandless unosi się swobodnie w przestrzeni kosmicznej, z dala od wahadłowca, jedynie mając na sobie swój skafander, który utrzymuje go przy życiu. To był pierwszy taki spacer kosmiczny bez użycia linek asekuracyjnych, rok 1984 –

Bolesne słowa lekarza obiegają internet. I co niektórzy próbują wmawiać, że tacy ludzie mało się angażują w pracę...

 –  Jacek Skup·"Kto umrze to umrze i trudno" Właśnie wróciłem do domu po 24 godzinach pracy. Zmęczony, zdenerwowany, wściekły, bezradny.Na 8:00 do przychodni A. 1 porada: izolacja w związku z Covid. 2 porada: oczekiwanie na wynik wymazu. 3 porada: podejrzenie Covid,  skierowanie na wymaz. 4 porada: telefon pacjenta z dodatnim wynikiem testu. 5 porada: uffff, zwykłe nadciśnienie. W międzyczasie system gabinet.gov.pl pada kilkukrotnie. Jadę do przychodni B. Dziś tu nie pracuję, ale umówiłem się z pacjentem na zdjęcie holtera, przecież inne choroby nas nie opuściły. Nastepny punkt,  przychodnia C, zastępstwo, dziś będę tu jedynym lekarzem. Po drodze kupuję 7daysa, bo to jedyne pieczywo na stacji, do sklepu nie pójdę bo godziny dla seniorów. Wchodzę,  w poczekalni pacjent z żoną,  widzę że stan jest poważny. Ubieram się szybko w strój kosmonauty i przyjmuję. Diagnoza: ciężka niewydolność oddechowa. Sąsiedzi pacjenta covid+. Wzywam karetkę,  przyjechali bardzo szybko. Ustalają miejsce, nie ma żadnego na oddziale wewnętrznym w promieniu 50km od przychodni. Pacjent ZATRZYMUJE SIĘ! Przestaje oddychać,  przestaje bić serce. RKO, adrenalina, udaje się, ruszył.  Podwójna radość, pierwsza, że żyje,  druga, że teraz wymaga pobytu na oddziale intensywnej terapii, gdzie miejsce jest bliżej. Jedzie. Musimy zamknąć czasowo dzwi do przychodni, sterylizacja pomieszczeń,  zmiana ubrań.  W tym czasie mogę udzielac jedynie teleporad. Kolejny telefon, żona podaje, że jej mąż jest w ciężkim stanie. Pytam: - kaszle? -nie. -gorączkuje? -nie. Jadę do domu pacjenta ubrany we wszystkie konieczne środki ochrony. Stan pacjenta faktycznie jest ciężki. Gorączkuje. Kaszle... jest odwodniony, niewydolny oddechowo. Wzywam karetkę. Panowie nie zabierają pacjenta, bo nie mają dokąd, miejsc w szpitalu nie ma, a stan jest na tyle ciężki że nie rokuje przeżycia, zagraża zgonem podczas objazdu województwa w poszukiwaniu miejsca w szpitalu. Nie mam wyjscia, muszę podjąć leczenie w domu. Stosuję kilka metod z leczenia hospicyjnego, nie mam możliwości podłączenia tlenu, bo skąd. Mam nadzieję, ze pacjent nie będzie cierpiał. Później jest spokojniej.Wracam na chwilę do domu, pies od 7.30 nie był na spacerze. Pewnie gdyby umiał,  to spakowałby walizki i się wyprowadził. Nie umie i jest ze mną.  Idziemy na bardzo krótki spacer. Myślę sobie,  że może to dobrze, że nie mam rodziny,  bo by się już rozpadła przez to, że ciągle jestem w pracy. Jadę na nocny dyżur do Szpitala. Po drodze wstępuję do przychodni B, chcę sprawdzić wyniki wymazów zleconych we wtorek. Wczoraj ich nie było.  Dziś system nie działa. Niestety, pacjenci będą w niepewności przez cały weekend. W międzyczasie ok 10 konsultacji dla rodziny, znajomych, znajomych znajomych i ludzi, którzy nie odzywali się od 10 lat.Wchodzę do Szpitala. Przez 14 najbliższych godzin będę odpowiedzialny za zdrowie ok 60 000 osób. Pacjenci przychodzą,  rozpoznaję zaburzenia rytmu serca, biegunki, bole brzucha, złamanie podstawy czaszki i zespoły abstynencyjne, wczoraj przecież były imieniny Jadwigi, trzeba się było skuć jak świnia na cześć żony czy bratowej. Leczę pokornie, pacjentom nie mówię nic oceniającego itp. Nareszczie północ, mam trochę czasu dla siebie. Zjadam zakupionego przed poludniem 7daysa, znajduję chwilę na różaniec, który i tak idzie mi z oporem, a zamiast "módl się za nami grzesznymi" odmawiam "módl się za nami bezradnymi". Zdążyłem odmówić tajemnicę, słyszę dzwonek do drzwi. Ten dźwięk stawia mnie na równe nogi. Młody człowiek,  silny ból brzucha. Podaje, że zjadł grzyby przypominające kanie. Jest w złym stanie. Dzwonię na toksykologię z prośbą o szybkie przyjęcie i zostaje olany ciepłym moczem, mam sobie radzić sam. Na szczęście pomaga mi dyżurny chirurg i bierze pacjenta na Oddział.  W nocy jeszcze kilka interwencji. Dyżur kończę stwierdzeniem zgonu 92latki.Wracam do domu, pies się cieszy. Chwila przerwy. W niedzielę zaczynam pracę o 7.30 i kończę we wtorek o 18. W tym czasie media publiczne za głosem ministra Sasina pewnie wyleją na mnie i moje środowisko pomyje, bo "jesteśmy mało zaangażowani"Jeśli doczytałeś do tego momentu to błagam,  proszę,  zakładaj maskę i nie wychodź z domu jeśli nie musisz. Nie każ mi mówić patrząc prosto w oczy, że ktoś z Twojej rodziny umrze w domu,  bo nie ma dla niego miejsca w szpitalu. To ponad moją wytrzymałość.Systemu już nie ma, zostało chałupnictwo. Słowa premiera spełniają się na naszych oczach.