Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 35 takich demotywatorów

Maklakiewicz i Himilsbach przyszli z psem do SPATiF-u. Przy stoliku pojawił się kelner. Na widok kundla zdenerwowany woła:

Maklakiewicz i Himilsbach przyszli z psem do SPATiF-u. Przy stoliku pojawił się kelner. Na widok kundla zdenerwowany woła: – - Czyj to pies?!Maklakiewicz wyjaśnił spokojnie:- Nie mamy pojęcia. Już tu siedział jak weszliśmy. Zapytaliśmy czy możemy się przysiąść. Pozwolił. A teraz pan poda trzy wódeczki

Picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości

Picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości – ~ Jan Himilsbach

Niedawno zmarły Tadeusz Pluciński opowiedział kiedyś taką historię:

Niedawno zmarły Tadeusz Pluciński opowiedział kiedyś taką historię: – "(...) Mieszkałem przed laty przy Piwnej, niedaleko Zapiecka i sklepu z kryształami. Wychodzę któregoś dnia przed dom, a idzie JANEK HIMILSBACH i trzyma stos talerzy, całą górę, dłońmi od spodu, a od góry przytrzymuje ten stos brodą.Zobaczył mnie i chrypi: ''Tadek!''. Ja: ''O, Janek, cześć, co tam, co tu robisz o tej porze?''. Janek: ''No, no, cholera jasna. Bierz te talerze, przytrzymaj''.Biorę, trzymam jak on, pod brodą, a on dalej: ''Tadek, byłem tu kurwa wczoraj, ale żeśmy tak do dna poszli, do podłogi, i kurwa, rozpierdoliłem całą zastawę, wybiłem wszystkie talerze, no i wiesz, jako dżentelmen odkupiłem i niosę, tylko nie pamiętam, kurwa, gdzie to było, gdzieś kurwa w rynku, ale kurwa, gdzie?''

Kamieniarz, aktor i pisarz Jan Himilsbach, przechodząc obok postoju taksówek przy kolumnie Zygmunta, gdzie czekała spora kolejka na taksówkę lub „okazję” zapytał:

Kamieniarz, aktor i pisarz Jan Himilsbach, przechodząc obok postoju taksówek przy kolumnie Zygmunta, gdzie czekała spora kolejka na taksówkę lub „okazję” zapytał: – - Kto z państwa do Śródmieścia? Kilka osób, które pomyślały, że trafiła się właśnie „okazja”, poszło za nim. Po chwili spaceru ktoś się zainteresował: - A gdzie ma pan ten samochód?- Ja nie mam samochodu, ale nudno mi było samemu iść - wyjaśnił aktor

Jan Himilsbach udzielał wywiadu pewnej wścibskiej dziennikarce, która postanowiła sprawdzić jego teatralny gust

Jan Himilsbach udzielał wywiadu pewnej wścibskiej dziennikarce, która postanowiła sprawdzić jego teatralny gust – - No więc, niestety nie uczęszczam do budynków teatralnych.- odpowiedział.- Dlaczego przedkłada pan teatr telewizyjny nad instytucjonalny? - No więc - jeśli mam być szczery - to przed telewizorem mogę siedzieć w slipach. - A czy wyżej pan stawia swoją twórczość literacką, czy kamieniarską? - Kamieniarską. - Czy mógłby pan wytłumaczyć naszym czytelnikom - dlaczego? - Myślę, że dlatego, że moim dziełem granitowym nikt sobie dupy nie podetrze...

Alkoholizm Jana Himilsbacha stał się niemal legendarny. Oto jedna z anegdot, która pokazuje jego skalę:

Alkoholizm Jana Himilsbacha stał się niemal legendarny. Oto jedna z anegdot, która pokazuje jego skalę: – Z powodu notorycznego alkoholizmu Himilsbacha, żona wychodząc na miasto zamykała Jaśka w domu bez kluczy. Niestrudzony w pijaństwie Jasiek wszedł jednak w układy z listonoszem. Wypatrywał go w oknie, a gdy ten nadchodził, rzucał mu kasę na flaszkę. Listonosz z gorzałą przychodził pod drzwi Himilsbachów, pukał i otwierał flaszkę. Jasiek przez dziurkę od klucza wysuwał cienki wężyk i doił

Schorowanemu aktorowi i pisarzowi Janowi Himilsbachowi znany warszawski lekarz wyznaczył limit alkoholowy - 100 gram wódki dziennie. Gdy pewnego razu spotkał Himilsbacha w stanie świadczącym, że wypił dużo więcej, z wyrzutem zawołał;

Schorowanemu aktorowi i pisarzowi Janowi Himilsbachowi znany warszawski lekarz wyznaczył limit alkoholowy - 100 gram wódki dziennie. Gdy pewnego razu spotkał Himilsbacha w stanie świadczącym, że wypił dużo więcej, z wyrzutem zawołał; – Jasiu, a nasza umowa.... miałeś poprzestać na 100 gramach… A ty myślisz, że ja się leczę tylko u ciebie?
archiwum

A jeśli mnie nie wybiorą...?

 – Zostanę jak głupi z tym angielskim...
archiwum

Swego czasu w "Spatifie" do toalety wtacza się nieźle wstawiony Jan Himilsbach. Załatwiwszy swoją potrzebę, zostawia babci klozetowej na tacy banknot o zdecydowanie zbyt dużym nominale. Spostrzegłszy to babcia wybiega za aktorem:

Swego czasu w "Spatifie" do toalety wtacza się nieźle wstawiony Jan Himilsbach. Załatwiwszy swoją potrzebę, zostawia babci klozetowej na tacy banknot o zdecydowanie zbyt dużym nominale. Spostrzegłszy to babcia wybiega za aktorem: – - Panie Janku, ale to za dużo, pan się pomylił, oddaję, ja jestem uczciwa... - I dlatego tu, ku#wa, siedzisz – skwitował Himilsbach
archiwum

Jan Himilsbach

Jan Himilsbach – Himilsbach zmarł podczas kilkudniowej libacji alkoholowej, a jego śmierć zauważono dopiero po kilku dniach, nieznana jest więc dokładna data śmierci Jana Himilsbacha, a jedynie dzień w którym stwierdzono jego śmierć – S. Koper „Skandaliści PRL” wyd. 2014, s. 305

Trochę anegdot z życia Jana Himilsbacha - genialnego aktora, nazywanego Marcelem Proustem spod budki z piwem:

 –  Przed barem "Zodiak" w Warszawie, gdy robotnicyukładali chodnik- "Tyle dróg budują, tylko, ku**a, nie ma dokąd iść!".W hotelu, gdzie dzielił pokój ze znawcą antyku, poetą,Mieczysławem Jastrunem- "Ustalmy, szczamy do umywalki czy nie?".Gdy zaproponowano mu rolę Hamleta i nie doszło dopremiery- "Hamlet to nudna rola, a Ofelia zwykła szmata".Na scenie Kabaretu "Pod Egidą" Jan Pietrzak (ciekawedlaczego, pewnie z zazdrości) bezskutecznie namawiał godo zakończenia spontanicznego popisu:- Jasiu, zejdź!- Zejdę, jak zejdzie Edward Gierek!!! - OdparłHimilsbach.Historiami o parze Himilsbach-Maklakiewicz zapisanojuż tony papieru. W zasadzie byl to jedyny duet aktorskiwykreowany przez polskie kino. "Wniebowzięci", "Jakto się robi?" - to klasyka polskiej komedii. Równieżprywatnie byli ze sobą bardzo zżyci. Plotka głosi, że wdwa dni po pogrzebie Maklaka Himilsbach zadzwonił dojego matki.- Zdzisiek jest? - pyta zachrypniętym głosem.- Ależ panie Janku - dziwi się matka - przecież pan wie,że Zdzisiek umarł.- Wiem, ku**a, ale mi się w to wierzyć nie chce. Bardzopanią przepraszam.Cały Himilsbach."Jasiu" grywał zwykle - z nielicznymi wyjątkami -króciutkie, kilkudziesięciosekundowe epizody w filmachlat 70-tych i 80-ych. Oficjalnie mówi się, że do filmuściągnął go Marek Piwowski propozycją zagrania w"Rejsie". Sam Himilsbach utrzymywał, że byłoodwrotnie, że to on wysłał Piwowskiego na studiareżyserskie.Najsłynniejsza anegdota o Himilsbachu iznienawidzonych przez niego samego oponentachbrzmiała:Któregoś dnia do warszawskiego "Spatifu" wszedłprzewodniczący Komitetu Kinematografii - partyjny"książę" od którego zależały wszystkie ówczesneprodukcje. Kłaniał się grzecznie panom aktorom,panowie aktorzy z poszanowaniem, odpowiadaliukłonami. "Książę" usiadł, zamówił herbatkę. Naglespostrzegł Janka.- Dobry wieczór panie Janku... - Rzekł w swejłaskawości.- Uważaj w którą stronę kręcisz łyżeczką ch.ju! -odpowiedział Himilsbach.Znów, cały "Jasiu".Pierwszym dyrektorem warszawskiego "Spatifu", który'przeszedł do historii filmu, był Włodzimierz Sidorowski.Tę karierę dyrektor zawdzięcza Janowi Himilsbachowi."Jaś" postanowił, że tak będzie się nazywał grany przezniego bohater "Rejsu". To był akt zemsty, boSidorowski z powodu jakiejś rozróby dał mu kiedyśczasowy' szlaban na zabawy' w lokalu.Jak już mowa o "Rejsie".. Jeśli gdzieś usłyszymy: "O,droga...", to koniecznie należy' dokończyć: "...chy'ba naOstrołękę". W towarzystwie wręcz wypada zagaić:"Służbowo...". Zawsze bowiem znajdzie się ktośuprzejmy, kto skwapliwie zapyta: "Jak to służbowo?". Imożna będzie odpowiedzieć, wymachując jednocześnieręką przed sobą: "Na statek...". Brakuje jeszcze tylko,aby ktoś rzucił od niechcenia: "Nuda. Nic się nie dzieje,proszę pana". Wtedy już pozostaje tylko się przedstawić:"Bardzo mi przykro, Sidorowski".Kolejna anegdotka z "Rejsu" dotyczy synkaMamoniów, który' zachow ał się bardzo nieprzyzwoicie ipozbawił filmow ego Sidorowskiego posiłku. Jakutrzy'muje Dominik Kubiński, ponoć któregoś razu,kiedy milicja zatrzymała wstawionego JanaHimilsbacha, Marek Piw owski poszedł na komisariat,by wyjaśnić spraw ę. Komendant posterunku zgodził sięnie wyciągać konsekwencji, pod warunkiem że w filmiezagra jego synek. I stąd wziął się mały' Romuś, który' taknaprawdę w cale nie zwinął Sidorowskiemu kiełbasy..Opowiada Mamcarz:W latach 80-tych pracowałem w kabarecie działającymprzy ZPR-ach w Warszawie. Najbarwniejszą postaciąkabaretu był Jan Himilsbach. W miesiącach letnichzwykle występowaliśmy w miejscowościachnadmorskich, trochę pracując, trochę odpoczywając.Ja, jako osoba najmłodsza z grupy, miałem za zadaniedyskretnie baczyć na to, by Jasiu nie nadszarpnąłswojego zdrowia i był sprawny dnia następnego. Był tojeden z pierwszych moich wyjazdów z grupą. Trasęrozpoczęliśmy w Gdańsku. Zostałem zameldowany wjednym pokoju z Himilsbachem w hotelu Hevelius.Rozpakowaliśmy się i Jasiu daje komendę.- Chodź idziemy do baru. Mam na jedno piwo.- Nie jest źle, nie ma pieniędzy, więc nie przeholuję -pomyślałem.Schodzimy. W barze zaraz pojawiło się kilka osób znieograniczoną zdolnością finansową. Każdy chciałwypić zdrowie z Panem Jankiem, a przy' okazji ze mną.Miałem czuwać nad tym, by Himilsbach nie wypił zadużo. Byłem w sytuacji dość niezręcznej. Nie chciałemzachowywać się gruboskórnie, postanowiłem więcwiększość alkoholu spływającego na nasz stolikprzyjmować na siebie, by jakoś chronić Janka.Około godziny drugiej Himilsbach spotkał się (jak siępóźniej dowiedziałem) przy' windzie z Jurkiem Cnotą.- Co, zjeżdżasz do baru? - pyta Cnota.- Cały czas jestem. Odprowadziłem tylko Mamcarza,ma strasznie słabą głowę. Kogo mi oni dali do pokoju! -odpowiedział Himilsbach.Himilsbach pił kiedyś piwo na środku Marszałkowskiej.Podeszła do niego staruszka- Co Pan tu, proszę Pana, sieje zgorszenie? Piwo Panpije na środku ulicy?- Babciu - powiada Janek - pani nie wie o co chodzi, jado organizmu wprowadzam bajkowy' nastrój.Od śmierci Maklakiewicza - Himilsbach coraz rzadziejpojawiał się w Alejach (chodzi o "Spatif'). Byłschorowany i stan zdrowia nie pozwalał mu na zabawy'tak huczne, jak dawniej. Nie miał już swojejcharakterystycznej chrypy, mówił szeptem, chodził ztrudem. Znany warszawski lekarz, codzienny gość"Spatifu",wyznaczył mu więc alkoholowy' limit - sto gramdziennie. Jednak w niedługi czas potem zobaczyłHimilsbacha w stanie wskazuj ącym na spożyciewiększej ilości.- Jasiu! A nasza umowa - karcił aktora - miałeśpoprzestać na stu gramach?!- A ty' myślisz, że ja tylko u ciebie się leczę? - spokojnieodparował Himilsbach.Cały' "Jasiu".
archiwum – powód

Himilsbach

Himilsbach – Himilsbach miał propozycję zagrania w zachodnim filmie, był tylko jeden warunek angażu: musiał opanować język angielski. Po długim namyśle Jan jednak odmówił. Kiedy pytali go o powody odrzucenia tak intratnego kontraktu Himilsbach wypalił szczerze: - Pomyślcie sami - ja się nauczę angielskiego, a oni jeszcze gotowi odwołać produkcję filmu. I co wtedy? Zostanę jak głupi z tym angielskim...

Brexitu ciąg dalszy. Pan Jan Himilsbach, otrzymał niegdyś propozycję udziału w zagranicznym filmie, pod warunkiem nauczenia się języka angielskiego. Aktor odmówił, a odmowę uzasadnił następująco:

Brexitu ciąg dalszy. Pan Jan Himilsbach, otrzymał niegdyś propozycję udziału w zagranicznym filmie, pod warunkiem nauczenia się języka angielskiego. Aktor odmówił, a odmowę uzasadnił następująco: – - Ja się nauczę angielskiego, a oni odwołają produkcję filmu i co? Zostanę jak ch..j z tym angielskim.
archiwum

Brexitu ciąg dalszy

Brexitu ciąg dalszy – Pan Jan Himilsbach, otrzymał niegdyś propozycję udziału w zagranicznym filmie, pod warunkiem nauczenia się języka angielskiego. Aktor odmówił, a odmowę uzasadnił następująco:- Ja się nauczę angielskiego, a oni odwołają produkcję filmu i co? Zostanę jak ch#j z tym angielskim.

Któregoś wieczoru Himilsbach zabalował i zamiast ruszyć do domu padł tam, gdzie stał, postanawiając uciąć sobie drzemkę. Obudził go kobiecy głos - Widzisz? Jak się nie będziesz uczył, to tak skończysz

- Widzisz? Jak się nie będziesz uczył,to tak skończysz – - Ale mamo, to Jan Himilsbach, wspaniały aktor i ceniony literat", padła odpowiedź. Wspaniały aktor i ceniony literat uniósł głowę, spojrzał spod przymrużonych powiek i wychrypiał:- I co, głupio ci teraz, stara k***o?"
archiwum

PoNoĆ...W "SPATiFie" do toalety wtoczył się nieźle wstawiony Jan Himilsbach. Załatwiwszy swoją sprawę, zostawia babci klozetowej na tacy banknot o zdecydowani zbyt dużym nominale,,,

PoNoĆ...W "SPATiFie" do toalety wtoczył się nieźle wstawiony Jan Himilsbach. Załatwiwszy swoją sprawę, zostawia babci klozetowej na tacy banknot o zdecydowani zbyt dużym nominale,,, – Spostrzegłszy to babcia wybiega za aktorem: "Panie Janku, ale to za dużo, pan się pomylił, oddaję, ja jestem uczciwa...". "I dlatego tu, k*rwa, siedzisz" - skwitował Himilsbach.
Źródło: FILMWEB

Pewnego dnia, do kawiarni SPATiF-u wpadł napity Jan Himilsbach i krzyknął na cały głos: "Inteligencja wypierdalać!"

+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
Pewnego dnia, do kawiarni SPATiF-u wpadł napity Jan Himilsbach i krzyknął na cały głos: "Inteligencja wypierdalać!" – Chwila konsternacji, goście patrzą po sobie. Na to wstał od stolika Gustaw Holoubek i powiedział: "Nie wiem jak państwo,ale ja będę wypierdalał"
Źródło: www.polskieradio.pl

Ja to chętnie napiłbym się kawy, ale wszyscy myślą, że ja tylko tą wódę, no i stawiają, a ja nie mam śmiałości, żeby im odmówić

Ja to chętnie napiłbym się kawy, ale wszyscy myślą, że ja tylko tą wódę, no i stawiają, a ja nie mam śmiałości, żeby im odmówić – Jan Himilsbach
archiwum

Kocham takie

Kocham takie – baśnie
Źródło: facebook
archiwum

fajne chłopaki

fajne chłopaki – zawsze mają pod górkę