Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 160 takich demotywatorów

Jak pozyskać duże finansowanie dla swojego startupu - w prosty, szybki, legalny sposób! Fundusze Venture Capital ich nienawidzą!

Fundusze Venture Capital ich nienawidzą! –  Ponieważ co chwilę, ktoś szuka finansowania dla swojego startupu na już, chciałem się podzielić z Wami sprawdzonym sposobem. Zaznaczam - jest w pełni legalny (niestety wiąże się to też zapłaceniem podatku), szybki i co miesiąc w Polsce kilka osób uzyskuje takie wsparcie. Uwaga! Jest ono bezzwrotne!Może zacznę od tego, że środki (od miliona złotych w górę) są przyznawane bardzo szybko. Zazwyczaj nazajutrz (a czasem nawet samego dnia) jest decyzja. Wypłata zajmuje kilka dni, dwa tygodnie. Niestety, każdorazowe aplikowanie do programu wiąże się z wniesieniem opłaty. Na szczęście - bardzo niskiej - stawki zaczynają się od 3zł.Oczywiście, w pozyskanie środków z tego źródła należy włożyć trochę pracy. Przy czym nie jest to nic, czego nie potrafiłby zrobić każdy z nas na tej grupie. Produkt może być na bardzo wczesnym etapie. Możliwe jest nawet pozyskanie środków bez MVP.Ale nic za darmo. Przede wszystkim trzeba podjąć sześć kluczowych decyzji. Niestety, do czasu decyzji o przyznaniu środków nie wiemy czy były one właściwe.Co ważne - każdy dotychczasowy beneficjent, przeszedł w zasadzie tę samą drogę. Nie ma tu żadnych haczyków, ani ściemy. Aplikować o środki można nawet kilka razy w tygodniu. Jakie decyzje należy zatem podjąć? Pozwólcie, że zobrazuję to, a Wy sobie zwizualizujcie.Wyobraźcie sobie kwadrat o rozmiarach 7x7. Wybierzcie z niego jedno pole. Zaznaczcie je. Potem drugie - uwaga, pola nie mogą się powtarzać. Trzecie, czwarte piąte i szóste.Następnie w kolejne pola Waszego kwadratu wpiszcie liczby od 1 do 49. Numery z zaznaczonych wcześniej pól przenosicie na kupon Lotto, który składacie w najbliższej kolekturze. Teraz tylko trzeba czekać na decyzję do najbliższego losowania.Kurtyna!
archiwum

Fundusze Europejskie

Fundusze Europejskie – A gdzie jest opcja dla osob ktore pracuja od momentu wyjscia ze szkoly, przez ten czas zrobily kursy/szkolenia i co miesiac placa podatki?
archiwum – powód

PiS, a PO

PiS, a PO – Niektórzy mówią, że jedno zło. Ja uważam inaczej. Postaram się Wam, demotywatorowiczom przedstawić mój punkt widzenia. Jak zwykle diabeł tkwi w szczególe, czyli tym na co była przeznaczana waluta podatnika za rządów obu partii. PO przeznaczało ją na rozwój gospodarczy kraju, budowę nowoczesnych autostrad, odnawialne źródła energii, spłacenie długu publicznego, na finansowanie edukacji, a także na bezpieczeństwo kraju. Tymczasem PiS zamiast rozwijać kraj, to go pogrąża, o infrastrukturze zapomina, zamiast w OZE pakuje fundusze w węgiel, dług publiczny ciągle rośnie, a edukacja przez p. Zalewską popada w ruinę. Za to mają z czego przekupywać ludzi i kupować głosy sprzedajnych obywateli za 500 zł. Sami oceńcie kto jest z wami, a kto przeciwko wam.
archiwum

Dlaczego w Polsce gospodarka jest jaka jest?

Dlaczego w Polsce gospodarka jest jaka jest? – Co stoi na przeszkodzie? Fundusze na rozwój raczej by się znalazły, wystarczy obciąć głupie wydatki w stylu 500+. Fachowców też nie mamy mało. Przemysł też jakiś jest. W zasadzie mamy wszystko co potrzebne aby Nasz Kraj stał się istotny. Brakuje tylko jednego - woli z góry...
archiwum

Zaczynamy oszczędzać w PPK Fundusze z naszych środków zakupią akcje, obligacje itp.

Fundusze z naszych środków zakupią akcje, obligacje itp. – Czy ktokolwiek zadał pytanie co się stanie jeżeli fundusz z naszych środków zakupi akcje których wartość spadnie na łeb na szyję w czasie kryzysu. Kto wtedy zwróci nam stratę wartości środków?

Butelkomat z Krakowa, którym nie tak dawno się zachwycaliśmy zniknął, ponieważ skończyły się fundusze

Butelkomat z Krakowa, którym nie tak dawno się zachwycaliśmy zniknął, ponieważ skończyły się fundusze – Butelkomat stanął w krakowskim urzędzie w połowie kwietnia. To pierwsze urządzenie w Polsce, które za zużyte butelki wypłacało gotówkę: 10 lub 20 groszy za sztukę. Sprzęt wzbudził ogromne zainteresowanie mediów (nie tylko lokalnych), które szeroko o nim informowały. Zrobiło też wrażenie na mieszkańcach miasta. Nierzadko, aby wrzucić butelkę, trzeba było… stać w kolejce.Po blisko dwóch tygodniach butelkomat zniknął z krakowskiego urzędu, ponieważ skończyły się fundusze na jego działanie. Urządzenie było gotowe na przyjęcie 15 tysięcy butelek
archiwum

Dzieci zbierają hajs

Dzieci zbierają hajs – Tosia i Piotr potrzebują pomocy. Czekają Ich kosztowne operacje. 1.06 organizujemy mecz charytatywny na leczenie Tosi i Piotrka, z którego zebrane fundusze zostaną przeznaczone na koszty operacji dla dzieci. Można pomóc wpłatą: adresNaZdjeciu
archiwum

"Tylko nie mów nikomu" 11 maja, o godzinie 14.30 premiera filmu Tomasza Sekielskiego

"Tylko nie mów nikomu"  11 maja, o godzinie 14.30 premiera filmu Tomasza Sekielskiego – Dawno żaden film dokumentalny nie wywołał w Polsce tak dużych emocji i oczekiwań jeszcze przed swoją premierą. Ale też żaden nie zajmował się tak kontrowersyjną kwestią jak pedofilia wśród polskich duchownych. Przez dziesięciolecia był to temat tabu wokół, którego panowała zmowa milczenia. „Tylko nie mów nikomu” to dokument, który w całości został sfinansowany ze zbiórki publicznej. Bez niej film ten by nie powstał, tylko w ten sposób udało się zgromadzić potrzebne fundusze. Dzięki temu byliśmy wolni do nacisków i niezależni w dążeniu do prawdy. Zdając sobie sprawę z ciążącej na nas odpowiedzialności, jedno możemy zagwarantować na pewno - ten film Was zaboli.                                                             - Tomasz Sekielski

Pierwszy taki przypadek w historii. Niewidomy żeglarz przepłynął Ocean Spokojny

Pierwszy taki przypadek w historii. Niewidomy żeglarz przepłynął Ocean Spokojny – Japończyk Mitsuhiro Iwamoto został pierwszym niewidomym, który przepłynął Ocean Spokojny na pokładzie łodzi żaglowej bez zawijania do portów."Nie poddałem się i zrealizowałem swoje marzenie"Iwamoto, który stracił wzrok mając 16 lat, wyruszył w tę podróż, by zebrać fundusze na cele charytatywne, w tym wspieranie wysiłków lekarzy walczących z chorobami powodującymi ślepotę
archiwum

Spłonęła Katedra Notre Dame. Z całego świata płyną nie tylko słowa wsparcia, ale i chęci wpłacenia pieniędzy na odbudowę zabytku. Padają coraz większe kwoty. I są to ofiary ze szczerego serca co należy docenić. Ale... Pośrednią przyczyną pożaru były podobno między innymi oszczędności przy pracach remontowych. Ostatnia renowacja ponad 800-letniego zabytku miała miejsce 200 lat temu. Na kolejne brakowało funduszy.

Pośrednią przyczyną pożaru były podobno między innymi oszczędności przy pracach remontowych. Ostatnia renowacja ponad 800-letniego zabytku miała miejsce 200 lat temu. Na kolejne brakowało funduszy. – Budynki kościelne we Francji zbudowane przed wejściem w życie ustawy o rozdziale Kościoła od państwa z 1905r. należą do państwa albo gminy. Dwa lata temu arcybiskup Paryża założył fundację Przyjaciele Notre Dame, której celem było zdobycie funduszy na remont bardzo już zniszczonej świątyni. Prośbę o wsparcie finansowe renowacji kierował zarówno do francuskiego rządu, jak i do ludzi. Udało się zebrać zaledwie 2 miliony euro. Realnie potrzebne było 60 milionów. Kustosz mógł rozporządzać tylko tym, co udało mu się zebrać.Mamy na świecie wiele zabytków. Niektóre są rangi równie wielkiej jak Notre Dame. Zastanówmy się przez chwilę czy nie powinniśmy dbać o nie póki jeszcze stoją, zanim jedyne co nam pozostanie to odbudowa tego, co do niedawna było bezcennym świadectwem historii.

Brawo! Dwóch Polaków z Wrocławia zebrało na kickstarterze 24 mln złotych na stworzenie gry planszowej

 – Polska firma Awaken Realms ma na koncie już 5 planszówek, na wszystkie zbierali fundusze w serwisie crowdfundingowym Kickstarter, a rekord pobili podczas zbiórki na "Tainted Grail: The Fall of Avalon", grę osadzoną w realiach Anglii Króla Artura. Przy okazji pobili też rekord Kickstartera, nikt przed nimi nie zebrał takiej kwoty na swój projekt

Tak wygląda podróżowanie z niepełnosprawnym dzieckiem: Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji

Najgorsze jest to, że dotyczy to też miejsc, które zostały przebudowane za grubą kasę i powinny być przystosowane do takich sytuacji –  Alicja Kaiser Konieczna27 stycznia o 14:53 · Jestem mamą, dziecka z niepełnosprawnością. Od urodzenia jego stan się stabilizuje, ale rozwój nie ulega znaczącej poprawie. Szymek nie chodzi, nie siedzi, jest dzieckiem całkowicie zależnym. Z każdym kilogramem i centymetrem jest coraz trudniej i ciężej, ale dajemy radę. Raz na kwartał jeździmy do Berlina przebadać Szymka i ustawić mu leki i tak już od 10 lat. Zazwyczaj jeździmy samochodem, ale podróż trwa ok8h i jest bardzo męcząca. Dlatego wybrałam ICC Gdańsk-Berlin 5:30h. Przystąpiłam do zakupu biletu przez internet, utworzyłam konto, zalogowałem się, wybieram trasę itd., przychodzę do ustawowych ulg, żeby wybrać tą właściwą i tu pierwszy klops. Nie można wybrać taryfy zniżkowej dla inwalidów i ich opiekunów. Pomyślałam, że słaby ten user experience, trudno przejdę się do kasy, przynajmniej obędzie się bez pomyłek. Zmierzam do centrum obsługi klienta ICC. Nawet estetyczne pomieszczenie kilka kas, fotel, siadasz, zamawiasz. Więc siadam i mówię:- dzień dobry, chciałabym zakupić bilet, z Gdańska do Berlin, to moja pierwsza podróż pociągiem z synem lat 13, jest dzieckiem z niepełnosprawnością, całkowicie zależnym ode mnie jako opiekuna, nie chodzi, nie siedzi, nie stoi samodzielnie. Z jakiej oferty mogłabym skorzystać, aby była dopasowana do naszych potrzeb i była najkorzystniejsza finansowo, co tu dużo mówić, idzie kryzys.Pani poinformowała mnie, że są jeszcze bilety w promocyjnej taryfie i może mi taki bilet właśnie sprzedać. Ok, więc wygenerowała bilet i mówi, że do zapłaty jest 630 zł, przełknąłem ślinę i pytam, ale czy to na pewno to jest najkorzystniejsza oferta, bo mój przejazd z synem jest objęty zniżką, nie wiem teraz dokładnie jaką, ale czy nie będzie taniej, jeśli kupimy bilety poza promocja? Pani popatrzyła w stronę koleżanki i retorycznie odparła, Krysiu na 78% nie będzie taniej? No nie, to będzie najkorzystniejsza oferta. Więc jeszcze się dopytuje, ale czy na pewno nie byłoby taniej, kupić bilet na odcinek krajowy i osobno na zagraniczny? Pani powiedziała, że nie, że bilet do z Rzepina do Berlina, będzie droższy niż promocyjne, że normalny bilet kosztuje 230 zł a tutaj mam za 150+. Widząc narastającą irytację pani kasjerki, uznałam że wyczerpałam temat i zakupiłam bilet za 630 zł. Dopytam jeszcze czy jest możliwość uzyskania pomocy asystenta przy wniesieniu dziecka do pociągu. Pani podała numer, pod którym mam taką usługę zamówić, koniecznie przynajmniej 48 h wcześniej. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Po przyjeździe do domu zadzwoniłam pod wskazany numer i zanim umówiłam się z drużyną transportową, zapytałam, ile kosztowałby mnie przejazd z Gdańska do Berlina, korzystając ze zniżki dla osoby z niepełnosprawnością i opiekuna. Pani po chwili odpowiedziała, że przejazd dla dwóch osób na odcinku Gdańsk-Rzepin kosztować będzie mnie 31zł,a bilet z Rzepina do Berlina ok.19 €, spadłam z krzesła... Oszołomiona tą informacją, udałam się ponownie do centrum obsługiICC, niestety było już zamknięte, dla pewności podeszłam do kas regionalnych, sprawdzam i dopytuję, ile kosztuje bilet ze zniżką dla osób z niepełnosprawnością, pani potwierdziła cenę, która podano na infolinii. Wtedy poprosiłam o wymianę na tańszy bilet i zwrot różnicy za zakupiony bilet 630zł. I tu kolejna niespodzianka bilet promocyjny za 630zł, jest bezzwrotny i nie podlega wymianie! Zrezygnowana odeszłam, z zamiarem, że przyjadę jutro do centrum obsługi i na pewno pani kierownik coś poradzi. Rano pojawiam się w centrum ObsługiICC Gdańsk Główny, siadam, mówię: witam, chciałabym zwrócić bilet, który wczoraj zakupiłam, gdyż zostałam wprowadzona w błąd i przepłaciłam znacznie za przejazd. Pani zrobiła strapioną minę i potwierdziła, że te bilety nie podlegają zwrotom, dowiedziałam się też, że na stacji Gdańsk Gł. nie ma żadnego kierownika, nie ma też starszej kasjerki, ani nikogo kto zawiaduje tą niefrasobliwą obsługą, turkusowe zarządzanie. Nie kryjąc rozczarowania i reszty, poprosiłam pomimo wszystko o formularz reklamacyjny i zakupiłam również ten tańszy bilet. Poprosiłam o zorganizowanie brygady pomocniczej, pani wypełniła formularz, jeszcze raz potwierdziłam wszystkie informacje dotyczące syna i jego ograniczeń. Zirytowana wyszłam. Po godzinie zadzwoniono do mnie z infolinii ICC z potwierdzeniem złożenia zapotrzebowania na pomoc przy załadunku osoby niepełnosprawnej. Przeszłam jeszcze raz przez formularz zgłoszeniowy, odpowiadając ponownie na wszystkie pytania i korygując źle zaznaczone przez kasjerkę odpowiedzi np. „czy ma problem z poruszaniem się?” Odp.: NIE ?! Podczas rozmowy okazało się jednak, że jeśli osoba nie jest w stanie samodzielnie zejść z wózka i podtrzymywana przez drużynę wejść po schodkach, to taka pomoc nie będzie mogła być udzielona, gdyż według przepisów drużyna nie może podnosić osoby będącej na wózku i wnosić jej do pociągu. I tu zaniemówiłam. Właśnie mam bilet za 630złi kolejny, który kupiłam przed chwilą i na końcu okazuje się, że ten pociąg w ogóle nie jest przystosowany do transportu osób niepełnosprawnych niechodzących! Pani wytłumaczyła, na czym pomoc polega i że taka osoba musi być zdolna do stania lub chodzenia i przy asyscie drużyny będzie wprowadzona do pociągu. Mogę też wnieść sama dziecko na rękach... stwierdziłam, że nie ma takiej opcji, syn jest po operacji i kręgosłupa waży 28 kg, nie podjęłabym się takiego CrossFit na peronie na mrozie. Powtórzyłam pytanie, czy istnieje jakaś inna możliwość umieszczenia w pociągu dziecka bez wyjmowania go z wózka? Niestety w świetle przepisów nikt nie może mi oficjalnie pomoc, pewnie mogłabym liczyć na uprzejmość drużyny, ale... Zwątpiłam, czy ktokolwiek z nich widział kiedyś osobę z niepełnosprawnością. Dopytam jeszcze czy i dlaczego jest taka rozbieżność w informacjach między centrum obsługi klienta na dworcu a infolinią, która informuje mnie o tym wszystkim w momencie, kiedy bilety już mam zakupione i dlaczego te informacje nie są przekazywane przed zakupem biletu, a dopiero po fakcie i okazuje się że bilet jest bezzwrotny, więc nawet nie mogę odstąpić od tego przejazdu, tylko ewentualnie na drodze jakiegoś indywidualnego rozpatrzenia składać reklamację! Pani nie była w stanie mi na to odpowiedzieć i wcale się nie dziwię. Zostawiłam otwarte zlecenie na pomoc przy wsiadaniu z nadzieją, że być może drużyna będzie na tyle empatyczna i po prostu pomoże mi wnieść młodego na pokład.Coś jednak dalej budziło mój jaskółczy niepokój, weszłam na stronę internetową, przejrzałem warunki reklamacji, okazało się, że aby złożyć reklamację, należy również mieć zaświadczenie o rezygnacji z biletu, czego pani w kasie oczywiście mi nie dała, nie można czegoś takiego wygenerować poprzez stronę www, gdyż bilet został kupiony w kasie. Więc dalej, pakuję się znowu w auto, jadę na dworzec, wysiadam, wchodzę do centrum ICC, już bez witania, bo się dzisiaj rano witałyśmy. Proszę o formularz rezygnacji z przyjazdu. Pani spojrzała na bilety, już je kojarzyła i mówi:-no nie, na te bilety nie trzeba takiego formularza, bo one są bezzwrotne. Więc dopytuję, czy reklamacja będzie uwzględniona bez tego formularza, bo na stronie jest napisane, że bez rezygnacji reklamacje i zwroty nie są uwzględniane.- ale pani tego nie potrzebuję, bo ten bilet i tak nie może być zwrócony ani wymieniony.Poprosiłam o pieczątkę i podpis, pieczątka to zawsze coś. I jeszcze na odchodne powiedziałam tylko, że drużyna, którą pani umówiła do pomocy, nie może mi pomóc, bo nie mogą podnosić wózka z dzieckiem i wnosić go do pociągu, bo przepisy na to nie pozwalają. Pani zdziwiona odparła:- Pierwsze słyszę!Niczego innego się nie spodziewałam. Pani pokazała mi palcem gdzie mam iść i się dopytać. Uśmiechnęłam się i poprosiłam, aby sama się dopytała, bo to w jej interesie jest mieć wiedzę, która się „dzieli”. Dziękuję, do widzenia, nie polecam.Dzień wyjazduPrzyjeżdżamy na dworzec 7 rano, dziecko zapakowane szczelnie w kokon, bo temperatura - 7, ale na dworcu trzeba być 30 min wcześniej, jakoś damy radę, podchodzę do informacji i pytam o drużynę, wyłania się miła pani z miłym panem, w uniformach jak brygada antyterrorystyczna, spodnie bojówki z kieszeniami, wysokie buty na grubej podeszwie antypoślizgowej, czapki, rękawiczki kamizelki odblaskowe, naprawdę robi to wrażenie. Silni, zwarci i bojowi jak mawiał dziadek. Pomyślałam sobie, na pewno nie będzie problemu, jak, poproszę, żeby wnieśli młodego z wózkiem. Przyszliśmy naokoło dworca w Gdańsku, nie działa żadna winda ani schody, remont, przeszliśmy przez dwa szlabany, dostaliśmy się na peron, czekamy, czekamy, czekamy. Pociąg podjeżdża, otwierają się drzwi do naszego wagonu, z którego wyskakuje chwatki konduktor i zanim się obejrzałam łapie za wózek i wnosi go razem ze mną do pociągu. W tym momencie drużyna już była w tunelu, nawet nie zdążyłam im podziękować... Ani zapytać, czy pomogą. Dlatego umawiać się trzeba koniecznie 48 h wcześniej, bo taki jest ruch w interesie, a zakres pomocy to asysta w przejściu pod szlabanem.Sam przedział dla osoby na wózku i jego opiekuna bardzo wygodny, WARS działa, konduktor bardzo miły i uprzejmy no i toaleta również dostosowana do potrzeb. Weszłam, sprawdziłam, jak można by tutaj przewinąć takie dziecko jak Szymon, no nie da się, ale w rogu stoi coś dużego, przykrytego jakąś szarą płachtą. Pomyślałam to na pewno przewijak! I zabrałam się do zdejmowania tej płachty, po zdjęciu okazało się, że tam jest coś, co wygląda jak jakiś rodzaj drabiny albo barierki. Podnoszę, w sumie lekkie to, aluminiowe, może da się na tym jednak młodego przewinąć. Nagle dostrzegam napis, zaniemówiłam, „rampa do wysokościowych peronów”. Czyli jest rampa, jest w pociągu ukryta, nikt nie wie, że tam jest, nikt o tym nie informuje, nikt z tego nie korzysta, bo nie wie, pani w kasie nie wiedziała, pani na infolinii też, drużyna o tym nie wiedziała, konduktor powiedział, że sprawdzi, czy działa...Po przekroczeniu granicy dopytałam niemieckiego konduktora, czy będę mogła, skorzystać z tej rampy wysiadając w Berlinie. Powiedział, że nie mają przeszkolenia w obsłudze polskich platform, ale zobaczy, co da się zrobić. Na marginesie nawet nie sprzedał mi biletu, tylko się uśmiechnął. Dojeżdżamy do Berlina, ja już lekko struchlałam, bo nikt nie przychodzi z pomocą, żadnej informacji zwrotnej od niemieckiego konduktora, może zapomniał, może olał. Wyglądam nerwowo i próbuje zgadywać, z której strony pojawi się peron, nie wiem jak ustawić wózek przy drzwiach, jeszcze do wyniesienia fotelik samochodowy też około 16kg.Podjeżdżamy, zatrzymujemy się, widzę peron, widzę pustkę, nie ma nikogo, nie ma osoby, która miała nas odebrać, nie ma nikogo, kto mógłby nam pomóc, przerażona myślę, jak ja go teraz stąd wyciągnę?? Aż tu nagle podjeżdża łazik marsjański prowadzony przez starszego pana w czerwonym berecie i mówi:-Achtung! machen Sie frei platz, langsam, langsam. Młody już na platformie hydraulicznej zjeżdża w dół. Można? Można! Nie miałam okazji podziękować panu konduktorowi, podziękowałam panu od platformy. Poniżej zdjęcia, a więc jednak można zadzwonić z pociągu, wysłać taką pomoc bez 48-godzinnego zapasu.To już prawie koniec, ale ostatnim miłym akcentem była obsługa w niemieckiej kasie. Stoję w kolejce, podchodzę i proszę o bilet powrotny z Berlina, mówię, w czym rzecz, że ja i Szymek... Pani informuje mnie, żejako opiekun jadę za darmo, a Szymon ma ulgowy bilet jak każde dziecko. Już prawie odchodzę, a pani mówi, halo, halo, widzę, że mogę pani sprzedać bilet tańszy o10€, to jak pani pozwoli, to wycofam ten wcześniejszy bilet, nie mogę pani zrobić zwrotu na kartę, więc wypłacę pani gotówkę, jeśli się pani zgodzi? Wmurowało mnie, a kasjerka dopytuje czy mam jeszcze jakieś życzenia? Więc wspominam o pomocy z łazikiem marsjańskim. Pani zamówiła asystę, nie było żadnej ankiety i innych sprawdzających pytań, uprzedziła, że pomoc będzie tylko po stronie niemieckiej i spytała, czy potrzebuje pomocy w Gdańsku, bo może napisać adnotację, pomyślałam, fajnie by było, tylko czy ktoś przeczyta maila po niemiecku albo angielsku, czy wystarczą 48 h, aby to przetłumaczyć i zorganizować... Podziękowałam uprzejmie, jakoś sobie poradzę.PowrótBerlin HBF pan z platformą czekał, platformy były na dwóch końcach peronu, a nie jedna na dworzec. Wszystko szybko i sprawnie, wracamy. W Poznaniu po zmianie obsługi konduktorskiej zgłaszam, że będę wysiadać we Wrzeszczu i czy mógłby mi ktoś pomoc, bo w toalecie jest rampa i trzeba ja tylko zahaczyć. Pani powiedziała, że wróci z wiadomością i na pewno się uda, wróciła i potwierdziła, że ochrona dworca pomoże mi wysiąść. No to odetchnęłam z ulgą. Dojeżdżamy, czekamy w korytarzu, przed nami kilka osób, zastanawiam się, czy może już zdjąć plandekę z rampy, żeby było szybciej, poprosić, aby pasażerowie skorzystali z innego wyjścia, żeby nie przeciągać. W końcu Wrzeszcz peron, wszyscy wyszli, wyglądam, widzę mojego partnera, idzie w naszą stronę, ale nie ma nikogo z ochrony... Łapię fotelik, aby go wynieść, kładę na peronie, wracam po Szymka, a tu gwizd, świst i drzwi zamknęły się przed moim nosem, panika, krzyczę, ktoś inny też krzyczy. Pociąg stanął, konduktorka biegnie do nas i krzyczy. Dziecko w pociągu, nikogo z obiecanej pomocy nie ma, a pani mnie konduktor podbiega i przeprasza i mówi, że tam jest winda... winda z peronu do tunelu... ale najpierw trzeba wysiąść. Ochronabyła, ale na drugim końcu peronu, spotkaliśmy się po wejściu do tunelu, zapytałam, czy to nie oni minęli nam pomóc? Pani w mundurze straży ochrony kolei odpowiedziała, że nie i że są tu przypadkowo...EpilogGdzie my żyjemy? To nie miejsce na roztrząsanie całego kulawego systemu wsparcia, bo zamiast integrować, częściej wykluczmy osoby z niepełnosprawnością z życia społecznego. Zasłanianie się programem „Dostępność +” nie pomaga w praktycznym zastosowaniu tego, co powinno już działać, tego, co już jest dostępne. Jest obsługa — która nie potrafi sprzedać właściwego biletu, pomoc — która nie pomaga, rampa — o której istnieniu nikt nie wie, infolinia — która coś weryfikuje, ale po fakcie i w końcu konduktor—który zapomina, straż ochrony kolei — uktóra przypadkiem włóczy się po peronie... W sumie wszystko jest, ale z czapy i nie działa „Dostępność -”A przecież, to jedna firma, jeden biznes, jedna Polska, ale każdy ma gdzieś, następstwo tego, co robi, albo czego nie robi, ignorancja i całkowity brak odpowiedzialności.Przeczytałam ostatnio, że w ramach programu „Dostępność +” planowana, jest modernizacja 100 szlaków górskich i dostosowanie ich do potrzeb osób niepełnosprawnych, cudownie już jadę tam koleją!Mam nadzieję, że na tych szlakach będą również dostępne strzelnice i muzyczne ławeczki na 100-lecie niepodległości, bo jak twierdzi posłanka Krynicka:„Te strzelnice, Obrona Terytorialna, te ławeczki, to wszystko jest też dla osób niepełnosprawnych (...)”Szkoda, że wśród tych wszystkich atrakcji dla osób z niepełnosprawnością, nie znalazły się fundusze na kilka podnośników, zintegrowanie przekazu, rzetelnie przeszkolony personel, który z rozumieniem treści, komunikuje się po polsku.Czy to jest aż tak trudne?
archiwum

2017 "Wy macie zasady, my mamy fundusze"

2017"Wy macie zasady, my mamy fundusze" – 2018 "Wy macie zasady...."Jak to się szybko zmienia."Pycha kroczy przed upadkiem. A za upadkiem kroczy śmieszność "
Źródło: net
archiwum

Różnica między "socjalnym" systemem podatkowym, a typowym komunizmem jest zasadnicza... W komunizmie oddajesz CAŁY majątek państwu, i "możesz" coś dostać. W modelu "socjalnym" ZAWIŁOŚĆ systemu podatkowego sprawia, że nie wiemy, ile płacimy państwu...

W komunizmie oddajesz CAŁY majątek państwu, i "możesz" coś dostać. W modelu "socjalnym" ZAWIŁOŚĆ systemu podatkowego sprawia, że nie wiemy, ile płacimy państwu... – Przykładowo w Polsce... Wyróżnia się daniny publiczne (opłaty, podatki, składki, cła, dopłaty, i inne). Wśród najpopularniejszych podatków mamy PIT, CIT, PTU (VAT), PCC, akcyzę, rolny, leśny, od spadków i darowizn, od nieruchomości, od gier, od środków transportowych, czy też od psa (zwany "opłatą"). I specyficzne "cło".Wśród opłat mamy m.in. skarbową, adiacencka, koncesyjna, reklamowa, miejscowa, targowa, uzdrowiskowa czy eksploatacyjna.Wśród składek mamy m.in. zdrowotną (na NFZ), ubezpieczenia społeczne (ub. rentowe, emerytalne, wypadkowe i chorobowe), czy różne fundusze (FP, FGŚP)...Czy to mało? Każdy podatek wymaga odrębnych przepisów, a niektóre skomplikowanych ustaw (np. PIT, VAT). Wiele z nich są nowelizowane i to często. I wciąż powstają nowe... A pieniędzy brak, bo wciąż Polska się zadłuża. To nie jest tak, że te podatki nas nie dotykają, niektóre są przerzucalne (VAT, PCC, opłaty), a niektóre utrudniają działalność gospodarczą przez samo swoje skomplikowanie...
archiwum

Ninja pilnie poszukiwany. Japonia ogłasza alarm i szuka wojowników kusząc astronomicznymi zarobkami

Ninja pilnie poszukiwany. Japonia ogłasza alarm i szuka wojowników kusząc astronomicznymi zarobkami – Miasto Iga znane jest w Japonii jako miejsce narodzin ninja. Władze kraju załamują ręce i próbują przywrócić tradycyjnych wojowników. Nie jest to łatwe, bo ninja trzeba przeszkolić. Ale kandydaci są kuszeni pensją w wysokości 315 tys. złotych rocznie.Burmistrz Okamoto buduje także muzeum ninja. Miasto nie ujawnia budżetu, ale wiadomo, że fundusze pochodzą od rządu. Jest tylko jeden problem. W Japonii brakuje ninja. Liczba wojowników jest niska, ale, co zaskakujące, jest to bardzo opłacalny fach. Ninja mogą zarobić nawet 85 tys. dolarów rocznie, czyli ok. 315 tys. złotych.
Źródło: Ale ludzi do pracy brakuje. Problemem jest niskie bezrobocie w Japonii na poziomie 2,5 proc.
archiwum

Jak myślisz - po co ten delikwent użył słów wyróżnionych?

Jak myślisz - po co ten delikwent użył słów wyróżnionych? – zapewniających tzw. ostrożność procesową, pozwalających na świadome mówienie po nich najgorszych kłamstw i obelg zupełnie bezkarnie

Muzułmański milioner, który oddał wszystkie swoje pieniądze na cele charytatywne, zmarł na raka. Ali Banat przekonywał, że chorobę traktował jak „prezent”, który pozwolił mu odmienić życie i „pożegnać się ze zbędnym luksusem”

Muzułmański milioner, który oddał wszystkie swoje pieniądze na cele charytatywne, zmarł na raka. Ali Banat przekonywał, że chorobę traktował jak „prezent”, który pozwolił mu odmienić życie i „pożegnać się ze zbędnym luksusem” – Muzułmański milioner postanowił sprzedać swoje interesy i wyjechać do Togo. Tam wykorzystał swoje fundusze m.in. do budowy szkoły i utworzenia projektu dla muzułmanów Around The World (MATW). To rodzaj fundacji, której celem jest zbiórka funduszy na potrzeby lokalnej społeczności, m.in. wybudowanie nowej wioski i małego centrum medycznego. W ciągu ostatnich trzech lat zebrano prawie 600 tys. funtów.

Jeden z portali donosi, że działacze z organizacji World Wide Fund straszą wyginięciem rysiów i zbierają fundusze na ich ratowanie

Jeden z portali donosi, że działacze z organizacji World Wide Fund straszą wyginięciem rysiów i zbierają fundusze na ich ratowanie – Naiwni Polacy płacą rocznie ok. 20 mln zł. Z tego WWF Int'l ponad 10 mln zł, na pensje "ekologów" 3 mln zł. Pani Magdalena Dul-Komosińska, była prezes WWF Polska, zarabiała rocznie 290 tys. zł. Rysiów w Polsce żyje ok. 300

Pewna mama każe płacić swojej 5-letniej córce za czynsz. Uczy jej w ten sposób tego, jak wygląda prawdziwe życie

Pewna mama każe płacić swojej 5-letniej córce za czynsz. Uczy jej w ten sposób tego, jak wygląda prawdziwe życie – Wychowanie dziecka i przekazanie mu odpowiednich wartości jest nie lada wyzwaniem. W dobie internetu wiele kobiet swoimi metodami wychowawczymi dzieli się na blogach i portalach społecznościowych. Pochodząca ze Stanów Zjednoczonych Essence Evans również postanowiła się nimi pochwalić. Na swoim profilu na Facebooku opublikowała post, który wywołał burzę wśród internautów. Chcąc nauczyć swoją 5-letnią córkę szacunku do pieniędzy, postanowiła pobierać od niej opłaty za jedzenie oraz koszty związane z utrzymaniem domu. Dziewczynka co tydzień musi płacić matce 5 dolarów czynszu ze swojego tygodniowego kieszonkowego, które wynosi 7 dolarów. Do dyspozycji pozostają jej więc 2 dolary na własne zachcianki. Decydując się na to, Amerykanka chciała pokazać córce, że w dorosłym życiu większość pieniędzy, jakie zarobi, będzie musiała przeznaczyć na czynsz i inne związane z życiem opłaty, a na przyjemności pozostawać jej będą niewielkie fundusze.Popieracie takie metody wychowawcze?
archiwum

Aideen Strandsson to chrześcijanka i uchodźca z Iranu. Szwecja właśnie zdecydowała o jej deportacji, bo to jej wina że zmieniła wiarę na chrześcijańską i podlega prześladowaniom w kraju.

Aideen Strandsson to chrześcijanka i uchodźca z Iranu. Szwecja właśnie zdecydowała o jej deportacji, bo to jej wina że zmieniła wiarę na chrześcijańską i podlega prześladowaniom w kraju. – W tym samym czasie Szwecja oferuje dodatkowe fundusze, domy oraz terapię dla bojowników państwa islamskiego, którzy znaleźli się w Szwecji. Wojna neomarksistów z chrześcijaństwem i promocja Islamu, to codzienna rzeczywistość na Zachodzie.PS. Węgry zdecydowały o udzieleniu jej azylu.