Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 275 takich demotywatorów

poczekalnia

Polska delegacja rządowa udała się do Wolnego Miasta Gdańska:

Polska delegacja rządowa udała się do Wolnego Miasta Gdańska: – Na jej czele stał profesor matematyki, premier i minister w pięciu rządach II RP Kazimierz Bartel, a w skład weszli: minister komunikacji inż. Kuehn, komisarz generalny RP w Gdańsku dr Strasburger, odpowiedzialny pracownik Komisariatu dr Weyers oraz korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej redaktor Sonnenburg. Stronę Gdańską reprezentowali Niemcy: wiceprezydent senatu Wierciński, senator spraw wewnętrznych Arczyński, senator ds. handlu Jewelowski, kierownik biura prasowego w Senacie Lubianski i przedstawiciel prezydium policji Pokrzywiński.
archiwum

Poszukiwana ws. zabójstwa sama skontaktowała się z policją. Powód? Brzydkie zdjęcie.

Poszukiwana ws. zabójstwa sama skontaktowała się z policją. Powód? Brzydkie zdjęcie. – Precious Landry była poszukiwana przez policję z Luizjany w sprawie usiłowania zabójstwa. Gdy jej zdjęcie zostało opublikowane przez lokalną organizację, kobieta postanowiła zainterweniować. Jak pisze "New York Post", Landry uznała fotografię za "brzydką". "To zdjęcie jest brzydkie" - napisała pod postem organizacji. Jej uwaga nie pozostała bez odpowiedzi."Droga Landry. Zawsze możesz zgłosić się do biura szeryfa i zrobić nowe zdjęcie, jeśli chcesz. Możesz też po prostu zaczekać, aż ktoś cię wyda i odbierze nagrodę" - zauważyli przedstawiciele St Martin Crime Stoppers.Kobieta po "akcji" długo się nie ukrywała. Już następnego dnia zgłosiła się do funkcjonariuszy prowadzących jej sprawę.Kolejny poziom skretynienia, osiągnięty.

Petersburg: pracownik pierwszego dnia wyniósł z biura wszystkie laptopy i zniknął Wziął pracę do domu

Wziął pracę do domu –

To byłoby śmieszne, gdyby nie było tak prawdziwe

To byłoby śmieszne, gdyby nie było tak prawdziwe –  Przychodzi mama Jasia do biurapośrednictwa pracy, żeby synowirobotę jaką załatwić:- Pani, nie byłoby dla Jasia jakieśroboty, bo pije chtopak i pije....- A co Jasiu potrafi?- No murować umie, podstawówkęskończył...- A to mamy: murarz, 4000 na rękę...- Pani kochana! Toć przecieżJasiu cały czas będzie chodziłpijany, jak tyle pieniędzy zarobi...A za mniej coś nie ma?No jest jeszcze - pomocnik murarza,3000 na rękę....- No ale 3000? To przecież będziepił i pit... A tak za 600-700 złotychto coś by się nie znalazło?- 600-700... Hmmm... To by Jasiomusiał studia skończyć

Do biura FBI dzwoni facet:

 –  - mój sąsiad John Smith, trzyma narkotyki w szopie na drewno. Wieczorem ten sam facet dzwoni do Smitha: - Było u ciebie FBI??? - Było - Porąbali Ci drewno?? -Tak - Dobra, jutro ty na mnie donosisz. Ktoś mi musi przekopać ogródek
archiwum

Aktor Jerzy Bończak zażartował przed konferencją. Dyrektorka teatru Aleksandra Gajewska straciła pracę.

Aktor Jerzy Bończak zażartował przed konferencją. Dyrektorka teatru Aleksandra Gajewska straciła pracę. – To reakcja władz województwa po konferencji prasowej sztuki "Hotel Westminster". Przed wydarzeniem aktor i reżyser Jerzy Bończak w niecenzuralny sposób żartował z siedzących na widowni przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego.Na nagraniu wdać, jak Bończak pyta dyrektor Aleksandrę Gajewską kim są ludzie siedzący na widowni."To trzy super dziewczyny z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego i Wydziału Kultury" - odpowiedziała Gajewska. Wtedy Bończak stwierdził, że "powie im do słuchu". Dyrektorka poprosiła aktora, żeby "tego nie robił, bo oni nie mają poczucie humoru", na co aktor stwierdził, że ich " pier*i". Władze województwa śląskiego zareagowały na zdarzenie błyskawicznie marszałek Chełstowski wezwał do siebie dyrektor Gajewską i uznał, że dalsza współpraca nie będzie możliwa, gdyż zachowanie dyrektorki "nie mieściło się w przyjętej i powszechnie rozumianej lojalności wobec pracodawcy".Dodam tylko, iż ta sztuka to komedia.

To są prawdziwe problemy w polskiej policji...

To są prawdziwe problemyw polskiej policji... –  RUMENDA GŁOWNA POLICJIBIURO RUCHU DROGOWEGOWYDZIAL NADZORU PROFILAKTYKI7910-20ul. Puławska 148/150; 02-624 Warszawa; tel. 22 60 131 20 fax 22 60 120 47wnip.brd@policja.gov.pl119Warszawa, maja 2019 tNACZELNIKWYDZIALU RUCHU DROGOWEGOKOMENDY WOJEWODZKIEJ POLICJI/wszyscy/KOMENDY STOLECZNEJ POLICJI5xamown unoune NuteunuyUprzejmie informuje, ze do Biura Ruchu Drogowego KGP wplywają informacje,z ktôrych wynika nieprawidłowy sposób zwracania się policjantów ruchu drogowego do osóbkontrolowanych, polegający na uzywaniu zwrotu typu Pani Anno",Panie Andrzeju" itdNależy zaznaczyt, ze zasady etyki zawodowej policjanta nakazują policjantowiwe wszystkich swoich dzialaninch przestrzegać zasad poprawnego zachowania i kulturyosobistej Wskazanym zatem jest, aby w toku wykonywanych obowiązków stuzbowychpolicjant stosowal się do wymienionych zasadi uzywał w stosunku do kontrolowanychzwrotów grzecznościowych. Nie jest natomiast uzasadnione wzbogacanie formy,,Pun/Pani"imieniem danej osoby. Moze to wzbudzać w kontrolowanym dyskomfort i poczucienniejszonego dystansu pomiędzy nim, akomfortowej dla kontrolowanego.policjantem, wsytuacji i tak często maloMając powyzsze naprzypomnienie podleglym funkcjonariuszom istoty prawidlowego przeprowadzania kontroliuczestnikow ruchu drogowego, w tym właściwej formy zwracania się do osób kontrolowanychuwadze, zwracam się z prosbą do Panów NaczelnikówNACZELNIK
archiwum

Afera podkarpacka. Tak ukraińscy bracia zarabiali na agencjach towarzyskich.

Afera podkarpacka. Tak ukraińscy bracia zarabiali na agencjach towarzyskich. – Pod okiem polskich służb, przez kilkanaście lat, dwaj ukraińscy bracia Aleksiej i Jewgienij R. zarabiali krocie na prowadzeniu agencji towarzyskich na Podkarpaciu. Bracia R. trudnili się handlem kobiet i sutenerstwem od lat 90. Pod pozorem prowadzenia legalnych interesów, w ramach działalności gospodarczej, prowadzili kilka agencji towarzyskich na Podkarpaciu. To w tych agencjach pojawiali się znani politycy, urzędnicy i biznesmeni. Lokale miały być chronione przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego, a seks-spotkania nagrywane ukrytą kamerą.Według byłego oficera CBA Wojciecha J. na jednym z takich nagrań miał być obecny marszałek Sejmu Marek Kuchciński.Też znajdzie się ktoś, kto będzie twierdził iż Polacy robią to samo na zachodzie? Przypominam, iż Ukraińcy przez kilkanaście lat prowadzili nielegalną działalność, którą wspierało państwo polskie, czyli polskie służby.
archiwum

Mennica extra

Mennica extra –
archiwum

Warszawskie inwestycje.

Warszawskie inwestycje. –
archiwum

Tabliczki zakazujące wprowadzania psów w przestrzeni publicznej są nielegalne.

Tabliczki zakazujące wprowadzania psów w przestrzeni publicznej są nielegalne. – Nie można zabronić nikomu korzystania z ogólnodostępnych miejsc i przebywania na ich terenie z czworonogiem. Właściciele psów nie łamią prawa i nic im nie grozi, jeżeli nie zastosują się do zakazu."Osoba, która jest właścicielem tego psa, ma prawo się z tym psem się poruszać, po terenach generalnie dostępnych dla wszystkich osób" - zapewnia Piotr Mierzejewski z biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Zakaz wprowadzania psów do parków, na place zabaw czy na trawniki przy blokach to jedynie prośba i zalecenie. Niedostosowanie się nie powinno mieć żadnych konsekwencji prawnych. Grożą nam jedynie krzywe spojrzenia innych ludzi.

Ten kotek przyszedł do biura Stowarzyszenia Adwokatów Brazylii w deszczowy dzień. Przyjęli go i dali jedzenie - przyjęli go również jako honorowego pracownika. Nazywa się Leon

Ten kotek przyszedł do biura Stowarzyszenia Adwokatów Brazylii w deszczowy dzień. Przyjęli go i dali jedzenie - przyjęli go również jako honorowego pracownika.Nazywa się Leon –
archiwum

Etapy budowy nowych Browarów Warszawskich

Etapy budowy nowych Browarów Warszawskich – Browary Warszawskie to duża inwestycja położona na dawnych terenach fabrycznych. W skład kompleksu wchodzić będą apartamenty, biura oraz zrewitalizowane historyczne budynki.

Projekt, jakiego świat jeszcze nie widział

Projekt, jakiego świat jeszcze nie widział – W Chinach powstaje pierwsze na świecie "leśne miasto". Na terenie 175 hektarów zostanie zasadzonych ponad milion roślin i prawie 40 tys. drzew. Miejsce ma za zadanie m.in. pochłaniać zanieczyszczenia.W "leśnym mieście" wszystkie budynki - biura, domy, sklepy, hotele, szpitale i szkoły - będą pokryte roślinami i drzewami. Rocznie usuną one z powietrza 10 tys. ton dwutlenku węgla i 57 ton innych zanieczyszczeń. Dodatkową wyprodukują 900 ton tlenu. To nie wszystko. Miasto ma być także całkowicie samowystarczalne energetycznie.Dojedzie się do niego tylko elektryczną kolejką, a po mieście jeździć będą tylko pojazdy napędzane prądem

Bez względu na to czy jesteś w małżeństwie czy nie, powinieneś to przeczytać

Bez względu na to czy jesteś w małżeństwie czy nie, powinieneś to przeczytać – Kiedy wróciłem do domu, żona podała kolację.Wziąłem ją za rękęi powiedziałem, że muszę jej coś powiedzieć. Usiadła i jadła w milczeniu.Znów widziałem strach w jej oczach.Nagle byłem przerażony, nie byłem w stanieotworzyć ust. Ale musiałem jej powiedziećco myślę: chcę rozwodu. Żonanie była porywcza i zdenerwowana, tylkocichym głosem zapytała mnie o powód.Chciałem unikać odpowiedzi na to pytanie.To ją rozgniewało. Rozrzuciła wokół sztućcei krzyczała na mnie, że nie jestem mężczyzną. Tej nocy nie rozmawialiśmy już ze sobą. Płakałaprzez całą noc. Wiedziałem, żechce się dowiedzieć, co się stało z naszym małżeństwem, ale nie mogłem dać jej zadowalającej odpowiedzi:zakochałem się w Jane. Mojej żony już nie kocham.Z głębokim poczuciem winy, przygotowałemKontrakt małżeński, w którym zaoferowałem jej nasz dom, samochód, i30% naszej firmy. Przeglądnęła gokrótko, a następnie podarła go. Kobieta, zktórą spędziłem dziesięć lat mojego życia,była mi obca. Było mi przykro, za jej czas i energię, które zmarnowała ze mną, ale nie mogłem wrócić, zbyt mocno kochałem Jane.Wreszcie wybuchnęła głośno na moich oczachłzami, takiej reakcji się spodziewałem.Te łzy dały mi jakoś poczucie ulgi.Przez dłuższy czas myślałem nad rozwodem, miałem obsesję na punkcie tej myśli.Teraz to uczucie jest jeszcze silniejszei byłem pewien, że jest to dobra decyzja.Następnego dnia wróciłem do domu późno i zobaczyłem jąsiedzą przy stole coś piszącą. Byłem bardzo zmęczony tegowieczoru, więc poszedłem bez kolacji prosto do łóżka. Wiele godzin spędzonych z Jane mnie wyczerpały.Obudziłem się i zobaczyłem, krótkoże nadal siedzi przy biurku i pisze. To nie miało dla mnie znaczenia, więc odwróciłem się i natychmiast zasnąłem.Rano dała mi swoje wymagania odnośnierozwodu: nie wymaga niczego,jednak chce byśmy przez miesiąc żyli normalnie i udawali że nic się nie stało, zanim ogłosimy rozwód.Powód był prosty: Nasz syn pisze za miesiącprace klasowe i nie chce go naszymzepsutym małżeństwem obciążać.To mogłem zaakceptować. Ale poszła dalej:Chciała, żebym sobie przypomniał, jakw dniu naszego ślubu na rękach niosłem ją przez próg.Chciała żebym codziennie z naszej sypialni do drzwiwyjściowych nosił ją na rękach przez miesiąc. Myślałem, że ona całkowicie oszalała. Lecz by nasze ostatnie dni były przyjemne, jak tylko było to możliwe, zgodziłem się.Później powiedziałem Jane o warunkachmojej żony. Roześmiała się głośno ipowiedziała, że to absurd. "Nieważne co ona za sztuczkizastosuje, musi zaakceptować rozwód" powiedziałai szydziła.Po tym jak powiedziałem żonie, żechce się rozwieść, nie mieliśmywięcej kontaktu ciała. Więc nic dziwnego, żew pierwszy dzień nieznane uczucie było, kiedyniosłem ją na rękach. Nasz syn stał za nami ioklaskiwał. "Tato trzyma mamę w rękach," radował się. Jego słowa mnie zraniły. Od sypialni do drzwi salonu - Poszedłem10 metrów z nią w moich ramionach. Powoli zamknęłaoczy i szepnęła do mnie: "Proszę nie mów naszemuSynkowi o naszym rozwodzie. " skinąłem głową iprzygnębiające uczucie mnie napadło.Na drugi dzień wszystko przyszło o wiele łatwiej. Pochyliłagłowę na mojej piersi. Czułemzapach jej bluzki. Uświadomiłem sobie, że przez długi czas nie dostrzegałem jej.Uświadomiłem sobie, że nie jest już tak młoda, jakbył na naszym ślubie. Widziałem małe zmarszczki na jej twarzy, a także pierwsze siwe włosy. Nasze małżeństwo pozostawiło na niej ślad. Przez chwilę, zadałem sobie pytanie, co za krzywdę jej wyrządziłem.Kiedy w czwartym dniu wziąłem ją na ręce, zauważyłem,że poczucie komfortu powstało ponownie.To była kobieta, która poświęciła mi dziesięć lat swojego życia.Piątego dnia zauważyłem, że zaufanie wzrasta.Nie powiedziałem Jane o tym. Z dnia na dzień, łatwiej byłomi ją nosić. Może to codziennie ćwiczenie uczyniło mnie silniejszym.Pewnego ranka, widziałem ją, jak myślała,w co się ubrać. Przymierzyła kilka stroi, ale nie mogła się zdecydować.Potem powiedziała z westchnieniem: "WszystkieUbrania są coraz większe. "NagleZdałem sobie sprawę, że ona znacznie schudła.Więc to było powodem, że noszenie jej stało się łatwiejsze!Nagle uderzyło mnie jak cios: Miała takwiele bólu i goryczy w swoim sercu!Podświadomie pogłaskałem ją po głowie.W tej chwili nasz syn i powiedział:"Tato, to już czas, trzeba mamę z pokojuprzenieść ". Ważną częścią jego życia było zobaczyć, jak tato mamę niesie na rękach z pokoju.Moja żona powiedziała do naszego syna, żeby bliżej podszedł.Gdy to zrobił, wzięła go w ramiona. Odwróciłem głowę, ponieważ obawiam sięzmienić zdanie w ostatniej chwili.Wziąłem ją w ramiona i zaniosłem z sypialni przez salon do korytarza. Jej ręka opadała na mojej szyi lekko. Trzymałem ją mocno w ramionach. To było jak w dniu naszego ślubu.Martwiłem się, bo waży mniej i mniej.Gdy miałem ją w ostatnim dniu w ramionach prawie nie mogłem się ruszyć.Nasz syn był już w szkole. Trzymałam ją i powiedziałem jej, żezauważyłem, że w naszym życiu brakowało intymności.Pojechałem do mojego biura i wyskoczyłem z samochodu nie zamykając go- na to było brak czasu. Bałem się, że z każdym opóźnieniem mogę zmienić decyzję.Pobiegłem po schodach.Kiedy podszedłem, Jane otworzyła drzwi. "Przepraszam, ale nie chcę się już rozwodzić"Powiedziałem.Spojrzała na mnie zaskoczona i dotknęła mojego czoła."Czy masz gorączkę?" zapytała. Wziąłem jej rękę z mojego czoła i powiedziałem: "Przykro mi, Jane, nie będę się rozwodzić. Nasze życie małżeńskie było pewnie dlatego tak monotonne, boona i ja nie docenialiśmy się, a nie dlatego, że nie kochamy się!Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, kiedy na naszym ślubieprowadziłem ją przez próg, ślubowałem jej lojalność i wiernośćdopóki śmierć nas nie rozłączy ".Jane wydawała się nagle obudzić. Uderzyła mnie w twarz, trzasnęła drzwiami i wybuchnęła płaczem. Pobiegłem na dół do kwiaciarni.Tam zamówiłem bukiet dla mojej żony.Ekspedientka zapytała mnie, conapisać na kartce. Uśmiechnąłem się i napisałem:Każdego ranka będę nosić cię przez próg, dopóki śmierć nas nie rozłączy.Kiedy przyjechałem po południu do domu, miałem uśmiech na ustach i bukietkwiatów w dłoni. Pobiegłem po schodach,moja żona była w łóżku - martwa.Walczyła kilka miesięcy z rakiem a ja byłemzbyt zajęty z Jane, żeby to zobaczyć. Wiedziała, że wkrótce umrzei chciała mnie uratować od negatywnego uczucia naszego syna do mnie.Przynajmniej w oczach mojego syna, pozostanę kochającym mężem.Drobne gesty w związku, tak naprawdę mają największe znaczenie, nie duży dom, samochód lub góra pieniędzy. Te rzeczy mogą rzeczywiście życiewzbogacić, ale nigdy nie są źródłem Szczęścia.To te małe akcenty dbają o bezpieczeństwo i poczucie bliskości.Żyj w szczęśliwym związku!
archiwum

Wpuścisz idiotę do biura to atrament wypije.

Wpuścisz idiotę do biura to atrament wypije. – Wpuścisz idiotę do domu to cię obrazi i będzie tłumaczył, że nie zna gramatyki
archiwum

Barbara Skrzypek, bliska współpracowniczka Jarosława Kaczyńskiego, pracowała dla wysokich urzędników z PZPR

Barbara Skrzypek, bliska współpracowniczka Jarosława Kaczyńskiego, pracowała dla wysokich urzędników z PZPR – Barbara Skrzypek jest jedną z bohaterek „taśm Kaczyńskiego”. Jej imię pada tam kilka razy w kontekście różnego rodzaju dokumentów spółki Srebrna - jak się okazuje, ma ona niewielkie udziały w tej firmie. „Pani Basia” jest jednak przede wszystkim bliską współpracowniczką Kaczyńskiego. Z prezesem PiS pracuje nieprzerwanie od 1990 r. Jest szefową jego kancelarii oraz dyrektorką biura prezydialnego PiS. Oprócz tego pełni funkcję pełnomocniczki Instytutu Lecha Kaczyńskiego.Zanim zaczęła zarządzać spółką Srebrna i stała się bliską współpracowniczką Jarosława Kaczyńskiego, pracowała z ważnymi urzędnikami związanymi z PZPR. Jak przypomina Krzysztof Brejza, cytując fragment książki Michała Krzymowskiego pt. „Jarosław”, Barbara Skrzypek była m.in. sekretarką gen. Michała Janiszewskiego. Od 1950 r. należał on do PZPR, a od 1972 r. był szefem gabinetu generała Wojciecha Jaruzelskiego. Pani Basia pracowała również w sekretariacie przedostatniego komunistycznego premiera Zbigniewa Messnera.
archiwum

CBA ignoruje aferę taśm Kaczyńskiego

CBA ignoruje aferę taśm Kaczyńskiego – Posłowie PO ujawnili, że choć minęło sześć dni od czasu, gdy pisemnie zwrócili się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o pilne zbadanie oświadczeń majątkowych prezesa PiS, CBA nie zajęło się tą sprawą. Określili układ wokół spółki Srebrna jaka „amoralną sieć powiązań Jarosława Kaczyńskiego”, przed którą polskie państwo kapituluje. Obecny szef CBA Ernest Bejda w przeszłości pracował dla spółki Srebrna.
Źródło: www.tvn24.pl

Mama przychodzi z noworodkiem do pracy

Mama przychodzi z noworodkiemdo pracy – Jest szczęśliwą matką, która pracuje w przyjaznym środowisku. Jej szef nie ma nic przeciwko, gdy przynosi córeczkę do biura.Zabieranie dziecka do pracy nie wpływa na jej wydajność. Jest w stanie wykonywać obie czynności w tym samym czasie. Ale jak sama mówi, wszystko to dzięki przyjaznemu i wspierającemu środowisku pracy."Wiem, że nie każde biuro i środowisko pracy sprzyja mamom i dzieciom, ale myślę, że więcej miejsc mogłoby być bardziej elastycznych niż jest obecnie".Pracuje w biurze, a jej szef pozwala jej robić tyle przerw ile potrzebuje do karmienia piersią swojego dziecka.Myślisz, że to dobry pomysł?

Zostawia kurtki na przystankach, przy dworcach i stacjach metra

Zostawia kurtki na przystankach,przy dworcach i stacjach metra – "Jeśli twojemu dziecku jest zimno, a brak mu ciepłego ubrania, ta kurtka jest właśnie dla niego. Niech go ogrzeje w zimne dni. Twój przyjaciel Marcin" - czytamy w serwisie kobieta.wp.pl. Marcin Kozera, szef biura podróży w Warszawie, rozwiesza kurtki od niespełna tygodnia. Z jego wyliczeń wynika, że mowa o 150 sztukach."Jakiś czas temu przy Dworcu Centralnym widziałem takiego małego chłopca, który marzł. Pomyślałem, że to mógłby być mój syn"I to wystarczyło..."Piękny gest. Warto dzielić się dobrem. Szacunek dla Pana" Jeżeli Twojemu dziecku jest zimno a brak mu ciepłego ubrania ta kurtka jest właśnie dla niego. Niech go ogrzeje w zimne dni