Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 249 takich demotywatorów

Zdjęcia, które pokazują, jak intrygujące i wyjątkowe jest życie w Korei Południowej (18 obrazków)

Źródło: brightside.me
W ten sposób sprawdzało się czy w jaskini nie ma niedźwiedzi –
Kto chciałby taki dzień w Polsce? –
Jeden z tych chłopców, którego życie uratował, został sfotografowany z tym lekarzem prawie 10 lat później. Wraz z tym zdjęciem mężczyzna opublikował także tamtą fotografię ze stołu operacyjnego, jak był małym chłopcem. –
Wszystko po to, by ta osoba nie była sama tego dnia. Zwyczaj ten zapoczątkował poeta i artysta Frank Starik, a cały projekt znany jest pod nazwą ''Samotny pogrzeb". –
Pewna kobieta zapytała starca: po ile sprzedajesz jajka? Stary sprzedawca odpowiedział: 50 groszy za jajko, proszę pani. Kobieta rzekła więc: wezmę 6 jajek za 2.50 albo odejdę i nie wezmę nic. Stary sprzedawca odpowiedział jej: – Może pani kupić po cenie, jaką sobie pani życzy. To jest dobry początek dla mnie bo dzisiaj nie sprzedałem ani jednego jajka a potrzebuję sprzedać cokolwiek by wykarmić rodzinę. Kupiła te jajka po cenie jaką chciała oszczędzając na staruszku 50 groszy i odeszła z uczuciem, że wygrała. Weszła do swojego eleganckiego samochodu i pojechała do eleganckiej restauracji ze swoim przyjacielem. Ona i jej przyjaciel zamówili to, co chcieli. Zjedli tylko trochę i zostawili sporą cześć z tego co zamówili. Dostali rachunek 400 zł. Kobieta zostawiła aż 500 zł i powiedziała właścicielowi eleganckiej restauracji, że reszta to napiwek. Ta historia może wydawać się całkiem normalna dla szefa luksusowej restauracji, ale bardzo niesprawiedliwa dla staruszka sprzedającego jajka... Pytanie brzmi: Dlaczego zawsze musimy udowodnić, że mamy moc nad biednym sprzedającym kiedy kupujemy od niego to co ma do zaoferowania i dlaczego jesteśmy hojni wobec tych, którzy nawet nie potrzebują naszej hojności? Kiedyś gdzieś przeczytałam: Mój ojciec miał zwyczaj kupować towar od biednych po wysokich cenach, mimo że nie potrzebował tych rzeczy. Czasami płacił im więcej. Byłam w szoku. Pewnego dnia zapytałam go: dlaczego to robisz, tato? Opowiedział: to jest dobroczynność owinięta w godność. Wiem, że większość z Was nie udostępni tej wiadomości, ale jeśli jesteście jedną z tych osób, które poświeciły swój czas na czytanie do tej pory udostępnij proszę tę historie. Może zasiejecie dobre ziarno
Wszelkich przedsiębiorców próbujących utrzymać się na powierzchni, gdy uderzają w nich tragiczne działania rządu i kolejne lockdowny, policja kontroluje bez oporu, ochoczo karząc mandatami. Ale tam, gdzie jest największe ryzyko zakażenia - zwłaszcza dla seniorów, dla których covid jest najgroźniejszy - tam policja z kontrolą nie wejdzie, "bo nie ma takiego zwyczaju" – To wprowadźcie ten zwyczaj albo zmieńcie zawód.Macie chronić obywateli i służyć prawu, nie chronić święte krowy i służyć do mszy Szef policji: Nie mamy w zwyczaju kontroli w kościołach- Tam, gdzie będzie lekceważenie, pojawi się represja - podkreśla komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk. Jednocześnie zapowiedział, że nie będzie kontroli przestrzegania obostrzeń w kościołach.
Był taki słowiański zwyczaj grzebania pod progiem domu poronionych płodów oraz dzieci, które urodziły się martwe. Stąd też wziął się przesąd przenoszenia Panny Młodej przez próg i zakaz witania się przez próg – Umarlak mógł nie przepuścić świeżo upieczonej żony, dlatego trzeba było ją wnieść. Z kolei osoba, która nie wchodziła do domu mogła być uznana za diabła w skórze człowieka. Próg miał charakter ambiwalentny - z jednej strony był miejscem świętym, a z drugiej, ze względu na swą graniczność, był demoniczny
Doug jest lojalnym klientemrestauracji Arby's – Właściwie jest on najbardziej lojalnym klientem, jakiego tam mają. Doug jest 97-letnim weteranem II wojny światowej i od dawna uwielbia słynne kanapki z rostbefem, na których sieć zbudowała swoją reputację.Doug przychodzi codziennie, aby zjeść swoją ulubioną kanapkę.Prawie zawsze zamawia kanapkę z rostbefem z nadzieniem z sera szwajcarskiego i colę bez lodu. Wszyscy pracownicy zapamiętali to jako jego "zwyczaj". Po pewnym czasie jeden z pracowników chciał dowiedzieć się czegoś więcej o tym starszym człowieku i dlaczego tak bardzo fascynuje się jedzeniem, które serwujemy. Zapytał go więc, dlaczego ciągle tu przychodzi, dlaczego akurat w to miejsce?Doug odpowiedział: "To jest jedyne miejsce, gdzie mogę dostać kanapkę lub dostać cokolwiek innego do jedzenia, po czym nie boli mnie żołądek"Właściwie bliższe prawdy może być to, że kanapka tak bardzo mu smakuje, że przestał szukać alternatyw. Doug mieszka w pobliskim domu spokojnej starości, ale zawsze dba o to, aby zjeść swój codzienny posiłek w Arby's. I ma swój ulubiony stolik, przy którym chętnie jada. Personel traktuje go jak rodzinę, a pracownicy dokładają wszelkich starań, aby czuł się komfortowo. Doug jest tak lojalnym klientem i naprawdę dobrym człowiekiem, że pewnego dnia pracownicy zjednoczyli się i kupili mu kartę podarunkową o wartości 200 dolarów. Na początku myślał, że żartują, ale to było zdecydowanie prawdziwe. Odpowiedział im: "Dziękuję. Nigdy nie wiem, czy będę tu następnego dnia, ale bardzo wam za to dziękuję"Ale to, co może być nawet ważniejsze od tego... przynajmniej bardziej znaczące... to fakt, że wielu pracowników dało Dougowi swoje numery telefonów, w razie gdyby czegoś potrzebował. I wszyscy zaoferowali, że przyniosą mu jego ulubiony posiłek do domu spokojnej starości, na wypadek gdyby nie mógł tam dotrzeć. Następnie, po tym jak historia Douga trafiła do wiadomości publicznej, Arby's podarował mu kolejny prezent... darmowe jedzenie do końca jego życia. Teraz nie musi się już martwić o to, skąd weźmie następny posiłek, co daje mu więcej czasu na zawieranie kolejnych przyjaźni Właściwie jest on najbardziej lojalnym klientem, jakiego tam mają. Doug jest 97-letnim weteranem II wojny światowej i od dawna uwielbia słynne kanapki z rostbefem, na których sieć zbudowała swoją reputację. Doug przychodzi codziennie, aby zjeść swoją ulubioną kanapkę. Prawie zawsze zamawia kanapkę z rostbefem z nadzieniem z sera szwajcarskiego i colę bez lodu. Wszyscy pracownicy zapamiętali to jako jego "zwyczaj". Po pewnym czasie jeden z pracowników chciał dowiedzieć się czegoś więcej o tym starszym człowieku i dlaczego tak bardzo fascynuje się jedzeniem, które serwujemy. Zapytał go więc, dlaczego ciągle tu przychodzi, dlaczego akurat w to miejsce? Doug odpowiedział, mówiąc: "To jest jedyne miejsce, gdzie mogę dostać kanapkę lub dostać cokolwiek innego do jedzenia, poczym nie boli mnie żołądek". Właściwie bliższe prawdy może być to, że kanapka tak bardzo mu smakuje, że przestał szukać alternatyw. Doug mieszka w pobliskim domu spokojnej starości, ale zawsze dba o to, aby zjeść swój codzienny posiłek w Arby's. I ma swój ulubiony stolik, przy którym chętnie jada. Personel traktuje go jak rodzinę, a pracownicy dokładają wszelkich starań, aby czuł się komfortowo. Doug jest tak lojalnym klientem i naprawdę dobrym człowiekiem, że pewnego dnia pracownicy zjednoczyli się i kupili mu kartę podarunkową o wartości 200 dolarów. Na początku myślał, że żartują, ale to było zdecydowanie prawdziwe. Odpowiedział im: "Dziękuję. Nigdy nie wiem, czy będę tu następnego dnia, ale bardzo wam za to dziękuję". Ale to, co może być nawet ważniejsze od tego... przynajmniej bardziej znaczące... to fakt, że wielu pracowników dało Dougowi swoje numery telefonów, w razie gdyby czegoś potrzebował. I wszyscy zaoferowali, że przyniosą mu jego ulubiony posiłek do domu spokojnej starości, na wypadek gdyby nie mógł tam dotrzeć. Następnie, po tym jak historia Douga trafiła do wiadomości publicznej, Arby's podarował mu kolejny prezent... darmowe jedzenie do końca jego życia. Teraz nie musi się już martwić o to, skąd weźmie następny posiłek, co daje mu więcej czasu na zawieranie kolejnych przyjaźni
W Brazylii, dzieci na urodziny dostają wielki tort. Jubilat sam go kroi, a pierwszy kawałek ofiaruje osobie, którą najbardziej kocha –
0:47
 –  Miałem kiedyś kolegę... Wisiał mi 100 dolarów wielelat temu i zapomniał oddać. Jak próbowałem mudelikatnie przypomnieć to w ogóle nie reagował.Postanowiłem więc pożyczyć od niego te 100 dolców.Ostatnia rozmowa:On: Kiedy mi oddasz w końcu te 100 dolców?Ja: Nie planuję ci oddać, sam mi wcześniej tylewisiałeśOn: To chociaż oddaj tę różnicę, przecież teraz jestinny kursCoś czuję, że to była nasza ostatnia rozmowa.
Od ładnych kilku lat 31 października nie ma horrorów w TV – A pamiętam jak seanse horrorów były emitowane w tym dniu od wczesnych lat 90. Okej, film mogę obejrzeć na własną rękę online, albo z DVD, wiem że nie obchodzimy zbytnio Halloween, ale szkoda, że pewien klimat, niewielki zwyczaj już zaczął zanikać
 –
archiwum
Motanki- tajemnicze i magiczne laleczki Słowian – ,,Zwyczaj motania laleczek wywodzi się od wschodnich Słowian i rozpowszechniony był przede wszystkim na Białorusi oraz Ukrainie. Gospodynie robiły ziarnuszki czy żadanice z materiałów, które miały pod ręką, by służyły dzieciom za zabawki, ale również w celu odpędzenia pecha, ochronnie przed "złym okiem" lub po to, by spełnić swoje marzenia. Najważniejszą zasadą, której trzeba było przestrzegać podczas motania była ta, aby nie używać igieł i nożyczek. W ten sposób można bowiem było "podziurawić" los i ściągnąć na siebie nieszczęścia." [źródło:onet.pl]Katarzyna Dorota jest pomysłodawcą i właścicielką portalu Urban Magia na którym prezentuje szeroko pojętą magię ludową. Jej głównym zainteresowaniem są motanki (białoruskie), tj. magiczne laleczki wykonywane w tradycjach ludowych w przeróżnych celach, m.in. spełniania marzeń
Krakowska uczelnia wydała komunikat z prośbą, żeby nie znęcać się nad nowymi studentami – Rektor krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, Dorota Segda, podjęła decyzję o zlikwidowaniu tzw. "fuksówki". To krytykowany od lat zwyczaj praktykowany w środowisku, porównywany do wojskowej "fali". Przez pierwsze tygodnie roku akademickiego studenci pierwszego roku poddawani są różnego rodzaju praktykom, które często ośmieszają ich, czy męczą fizycznie. Dotychczas wśród "zabaw fuksówkowych" było np. usługiwanie studentom starszych roczników, noszenie na szyi tabliczek z obraźliwymi napisami czy udawanie masturbacji.Rektor krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, Dorota Segda, wydała oświadczenie, w którym przekazała, że jest przeciwna takim praktykom:"Proszę, wyrzućcie to słowo z głów. Ono przechodzi do przeszłości. [...] "Fuksówka" jest ostatnim reliktem czasów, w których można było bezkarnie wykorzystywać swoją "pozycję" po to, żeby "tresować", a często nawet "upokarzać" młodszych kolegów. Nazywanie tego zjawiska tradycją jest nieporozumieniem. "Fala" w wojsku to tradycja czy przestępstwo?Moje osobiste wspomnienia z pierwszego roku studiów związane z tym procederem są traumatyczne. A znam wiele gorszych przypadków niż mój..." - napisała Segda w oświadczeniu."Przyjmowanie kolegów na studia, a potem do teatru powinno być opieką; okazywaną przyjaźnią, serdecznością, pomocą i otaczaniem ciepłem. I niech to od dziś stanie się naszą najlepszą TRADYCJĄ" - dodała
archiwum
Co to w ogóle za durny zwyczaj żeby nieświadomemu dziecku religie narzucać? To jest jak znakowania bydła – Sam Jezus miał chrzest w wieku 30 lat. Ale wiadomo, pranie mózgu i rytuały za które pobiera się kasę trzeba zacząć jak najwcześniej

Te rzeczy są dla nas czymś normalnym. Jednak gdy je zrobisz za granicą, możesz wyjść na prostaka, obrazić tubylców lub nawet zapłacić wysoką karę (11 obrazków)

Źródło: brightside.me
archiwum
Jak co rok, w styczniu, pisowcom pękają dupska z okazji WOŚP. Nikt nie wie, skąd wziął się ten zwyczaj... – "Grosza daj pracownikowi, Sakiewiczem potrząśnij, ohoooooo"
W Turcji istnieje zwyczaj, w którym prywatne gospodarstwa i sklepy wpuszczają zwierzęta do środka, kiedy na zewnątrz jest mróz –
archiwum
Czy aby na pewno... – Na znak przynależności do Chrystusa i publicznego wyznania swej katolickiej wiary od wieków w uroczystość Epifanii praktykuje się zwyczaj naznaczenia poświęconą kredą drzwi swoich domostw. Według najstarszej tradycji pisano słowa „Christus mansionem benedicat” („Niech Chrystus błogosławi dom”), których skrót stanowią litery „CMB”.