Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 355 takich demotywatorów

poczekalnia
 – Miasto w płd.-zach. Norwegii.Rok temu, w okolicach przedszkola koło mojego miejsca zamieszkania, rozglądałem się za grzybkami. I zauważyłem "stadko" muchomorów i innych trujaków na jego terenie. Powiadomiłem o tym pracowników przedszkola. Wtedy plac zabaw był remontowany więc dzieciaki nie miały dostępu do tego miejsca.Rok później, szukając znowu grzybków, zobaczyłem że to miejsce zostało ogrodzone płotem z furtką. Bardzo sensowne rozwiązanie. p.s. w czerwonych kółkach muchomorki
 –
10-latka z Podlasia zamówiła taksówkę i pojechała do Sosnowca na plac zabaw – 10-latka poprosiła taksówkarza o kurs do Sosnowca odległego o ponad 500 km. Kierowca przyjął zlecenie, bo dziewczynka go przekonała, że rodzice są w pracy i nie mogą odebrać telefonu, a ona jedzie do rodziny. Tak naprawdę zamierzała się spotkać z koleżanką poznaną w internecie na placu zabaw
Obejmują one plac zabaw, gry, a nawet zjeżdżalnie dla dzieci do zabawy podczas podróży –
 –
archiwum – powód
 –
 –
W sam raz dla jakiegoś dzieciaka bez przyjaciół –
 –
0:14
archiwum
Dziecko celuje pistoletem wodnym w pomnik rosyjskiego prezydenta Władimira Putina jadącego czołgiem autorstwa francuskiego artysty Jamesa Colominy na placu zabaw w Central Parku na Manhattanie w Nowym Jorku –
 –
0:26
 –
Pewnie teraz zostałyby uznane za zbyt niebezpieczne –
W dodatku to jedyny plac zabaw na świecie, na którym dobrze się bawią tylko osoby w wieku 60+ –  Tomasz Nowaczyk
Źródło: Facebook
Największym kozakiem w grupie za czasów dzieciństwa był ten, który potrafił w krótkich spodenkach zjechać po metalowej zjeżdżalni w letni upał! –
 – "19 czerwca 2021 r. był dniem bardzo upalnym. Temperatury przekraczały 30 stopni Celsjusza. Mikołaj Siemaszko oraz Robert Pieczarko, członkowie grupy "Czechowiczanie dla Przyrody", postanowili wykonać poglądowy eksperyment, który ukazuje, jak bardzo nagrzewają się "zabetonowane miejsca" w naszych miastach. Uzbrojeni w termometr Braun BNT400 odwiedzili popularne miejsca małej miejscowości Czechowice-Dziedzice. Wyniki ich eksperymentu okazały się porażające. Temperatura powietrza nad wysoką trawą w słońcu (dolny prawy róg) jest 20 stopni niższa niż w pełni ścinanej. Różnice w stopniach obszarów zielonych i zacienionych są gigantyczne. Natrafiłem na nie zupełnym przypadkiem, przygotowując tekst o transformacji klimatycznej. Nie wiem, dlaczego tymi badaniami nie krzyczy dziś cała Polska.Gumowa nawierzchnia na placu zabaw w słońcu nagrzała się aż do 66 stopni Celsjusza. Podobną temperaturę "osiągnął" samochód pozostawiony w słońcu na centralnym placu miasta - 66,6°C. Są miejsca bez zieleni, gdzie temperatura przekroczyła … 70 stopni! W 70 stopniach mają żyć ludzie? Technologia pokazała nam wyraźną różnicę w temperaturze nasłonecznionej ziemi w miejscu gdzie trawa nie była koszona (32,8*C), w miejscu gdzie była koszona tylko raz sezonie (37,1*C) i tam gdzie była koszona tuż przed nastaniem upałów (54,7*C). Krótka trawa nie jest w stanie obniżyć temperatury. Jednocześnie przetargi na jej koszenie wygrywają najtańsze firmy, które koszą ją rzadko ale jak to już robią, robią to przy samym gruncie. Efekt jest taki, że temperatura tych miejsc sięga 50 stopni.Pokazuję to zdjęcie z wielkim marzeniem, by zobaczyła go jak największa liczba osób. Uwidacznia, gdzie technologii powinniśmy mówić nie. Miasta powinny być innowacyjne swoją otwartością na naturę, a nie żelbetonem. Trudne wyzwanie, ale bez znalezienia złotego środka trudno te miejsca będzie nazywać naszym domem"
Różnica między tatą i mamą na placu zabaw –
0:16
 –
archiwum
Przyjaciele z Ukrainy,dziękuję Wam! – Dziękuję za to, że codziennie działacie dla naszego wspólnego dobra. Że - mimo własnej tragedii - nie wyciągacie rąk po socjal, ale ręce gotowe do pracy. Za to, że wstajecie rano i bez narzekania wykonujecie prace, których moi rodacy nie chcą się podjąć. Za to, że stawiacie dla nas domy, pieczecie chleb, szyjecie buty i sprawiacie, że nasze miasta i mieszkania lśnią czystością. Za to, że nasze dzieci uczą się od Waszych dzieci nowych zabaw i nowego języka. Za pyszne pierogi, barszcz i soljankę. Za motywowanie chłopaków do pracy, a dziewczyn - do dbania o siebie i o dom.Dziękuję, że jesteście z nami.
Chciałbym wziąć to pokolenie dzieciaków za rękę na jakieś 12 godzin i teleportować się z nim, gdzieś do roku 2002 – Obudzić się z nimi w sobotę i instynktownie włączyć telewizor, w którym leciałoby muzyczne notowanie Viva Polska, a zaraz po nim Dextera i Krowa i Kurczak na Cartoon Network. Zjeść z nimi paczkę maczug za 60 groszy, wyrzuć metr hubby bubby i napić się oryginalnego frugo, które potrafiło wykrzywić  buzie największego cwaniaka.Spędzić z nimi dzień na podwórku bez tych nędznych telefonów, by pokazać im, że kiedyś każdy z nas wiedział gdzie i o której znaleźć się na dworze, aby pograć w piłkę lub poskakać z dziewczynami w gumę. Walkman, ławka, słonecznik, vansy z targu, gra w kolory, wyliczanki, posiniaczone kolana, bazy w krzakach, pukawki na jarzębine, oranżada w butelce i lody kolorki. Chciałbym im pokazać jak można było zjeść obiad z prędkością światła, żeby nie tracić czasu na siedzenie w domu. Chciałbym ubrać ich w swoje spodnie na niedziele i ostrzec by mówili wszystkim, że nie mogą się dziś brudzić. Pokazać zwykły trzepak do dywanu, który był najlepszym placem zabaw, gdy nie miało się komputera i konsoli. Chciałbym, aby poczuły wspaniały  smak kanapki z masłem i cukrem.Chciałbym pograć z nimi w zbijanego, a nawet i ponownie strzaskać szybę w oknie sąsiada, aby pokazać im jak szybko dzieci potrafiły uciekać ze strachu, gdy groziło im się ojcem lub policją. Chciałbym, pokazać im co to znaczy mieć kumpli ze trzepaka i ile należy się przygotowywać do starcia w śmigusa dyngusa. Jak krzyczeć do mamy, aby rzuciła z okna dwa złote na chipsy i picie... i jak bardzo dzieci lubiły, gdy zrzucała nam frytki w woreczku.  Chciałbym spędzić z nimi chociaż te 12 godzin, by pokazać im na czym polegało kiedyś życie. Jak zwalniał czasy, gdy patrzyło się na życie wolnymi oczami, wspinało po drzewach wolnymi rękami i cieszyło się wolnym duchem, gdy rodzice pozwolili zostać wieczorem godzinę dłużej na dworze. Chciałbym, aby wiedzieli, że najgorsze kiedyś słowa brzmiały "wracaj już do domu!".Chciałbym, aby ten jeden dzień pozostał w ich sercach, po to, aby wiedzieli ile to wszystko dla nas kiedyś znaczyło.