Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 17687 takich demotywatorów

poczekalnia

Gdyby można było wrócić do punktu wyjścia i przeżyć coś na nowo, jeszcze raz, to co byście wybrali?

Gdyby można było wrócić do punktu wyjścia i przeżyć coś na nowo, jeszcze raz, to co byście wybrali? – Pierwsze zakochanie się? Pierwszy pocałunek? Emocje pierwszej bliskości i ciepła ukochanej osoby? Czy może coś bardziej przyziemnego? Jeśli kiedykolwiek rozwinie się technologia, która pozwoli na nowo, z pełną mocą przeżywać dawne wspomnienia, to ten, kto ją opatentuje stanie się obrzydliwie bogaty.
poczekalnia

Po raz kolejny mężczyźni są bardziej poszkodowani niż kobiety. Koniec z kolegami, restauracjami, pubami, piłką nożną... Natomiast kobiety mogą nadal robić to co zwykle robią - prać, prasować, gotować, zmywać, sprzątać i narzekać

Natomiast kobiety mogą nadal robić to co zwykle robią - prać, prasować, gotować, zmywać, sprzątać i narzekać –

Kwarantanna, dzień 18: Już trzeci raz w tym tygodniu kupuję alkohol na następne dwa tygodnie

Już trzeci raz w tym tygodniu kupuję alkohol na następne dwa tygodnie –
archiwum – powód

Wybory prezydenckie czyli demokracja w wersji PIS

Wybory prezydenckie czyli demokracja w wersji PIS – Mam pomysł/poradę dla PIS jak zmienić Kodeks Wyborczy aby wybory były bezpieczne dla wszystkich wyborców:1. Jedynym kandydatem jest urzędujący prezydent Andrzej Duda2. Jeśli liczba głosów przeciw nie przekroczy 50% to kadencja zostaje automatycznie przedłużona3. Głosować przeciw można poprzez zapalenie światła w mieszkaniu4. Głosy są liczone przez patrole policji jako liczba okien z włączonym i wyłączonym światłem5. Zliczanie głosów odbędzie sie 10 maja W GODZINACH POŁUDNIOWYCHCzyż to nie jest bezpieczniejsze i szybsze od głosowania korespondencyjnego? A efekt podobny.Trochę się jednak boję że kolejny raz przekroczą próg absurdu i arogancji i skorzystają z pomysłu :/

Uroczy moment. Mały chłopiec z zespołem Downa po raz pierwszy poznaje swoją siostrzyczkę

Uroczy moment. Mały chłopiec z zespołem Downa po raz pierwszy poznaje swoją siostrzyczkę –
0:39
poczekalnia

Laska pierwszy raz po zostań w domu u kosmetyczki

Laska pierwszy raz po zostań w domu u kosmetyczki –

Ogłoszenie na czasie:

 –  WYPROWADZANIEMŁODZIEŻY DO 18 LAT- 20 ZŁ ZA PÓŁ GODZINY- MOŻLIWOŚĆ PUSZCZENIABILLIE EILISH I NAGRANIADWÓCH TIK TOKÓW- TYLKO SZCZEPIONE- SMYCZ I KAGANIEC WEWŁASNYM ZAKRESIEUWAGA! UŻYWAMY SŁOWA "ELUWINA"TYLKO RAZ W TRAKCIE CAŁEGO SPACERU.POZWALAMY NA JEDNORAZOWE WBIEGNIĘCIENA RAMPE W SKATEPARKU W PARKUSŁONECZNYM. NIE KUPUJEMY UŻYWEK.KONTAKT:FACEBOOK.COM/SPOTTEDGAJ71

Jak czytam tego typu posty to szlag mnie trafia, w jakim ja ku*wa kraju żyję...

 –  Dariusz Misiuna28 marca o 21:28 · DŁUGI TYDZIEŃ W PIEKLE CZYLI W POLSCEPiątek: Rano przywożę matkę z warszawskiego szpitala-widmo na ul. Banacha, gdzie miała „prosty zabieg” bronchoskopii w związku z komplikacjami choroby nowotworowej. W szpitalu wybuchła epidemia, lekarze jednak nie używali maseczek. Dowiaduję się za to, że pomimo jej zerowej odporności kazano jej długo czekać w Izbie Przyjęć oraz przechodzić przez salę z brudną pościelą. Po powrocie do domu dostaje wysokiej gorączki. Myślimy, że to może być reakcja organizmu po zabiegu, choć wzbudza to w nas niepokój.Sobota: Matka rano ma 40 stopni. Dochodzi uporczywy kaszel. Próbuję dodzwonić się do przychodni, nikt nie odbiera. Pojawia się we mnie myśl, że należałoby sprawdzić, czy nie zarażono jej koronawirusem. Wydzwaniam też do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej, również bez skutku. Telefoniczny konsultant Narodowego Funduszu Zdrowia twierdzi, że należy uderzać do WSE lub do szpitala zakaźnego. Dzwonię więc na Wolską, nikt nie odbiera. Próbujemy zbić temperaturę paracetamolem. Obniża się o kilka stopni by po kilku godzinach rosnąć do 40. Kaszel się nasila.Niedziela: Matka rano ma 40,5 stopni. Dzwonimy na pogotowie. Dowiadujemy się byśmy „nie blokowali linii”, ponieważ „jak ktoś ma białaczkę i chłoniaka, to nie jest powód dla wzywania pogotowia, zajmujemy się tylko koronawirusem”. Przychodnia milczy. Instytut Hematologii, w którym przechodziła chemioterapię, również milczy. Lekarz kontaktowy z Banacha jako jedyny odbiera telefon. Mówi, że bardzo mu przykro, ale system jest niewydolny i dopóki u matki nie wykluczą koronawirusa, nie przyjmą jej do Instytutu Hematologii. Sugeruje jak najszybsze wezwanie karetki do zakaźnego, ponieważ przejazd samochodem wiąże się z dłuższą ścieżką oczekiwania, której może nie przeżyć. Ponieważ na Wolskiej ani Wołoskiej nikt nie odbiera, piszę mail do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej. Matka kaszle i ledwie łapie oddech.Poniedziałek: Matka niknie w oczach. Raz jeszcze dzwonię na pogotowie i mówię o dusznościach. Bardzo niechętnie, ale przyjmują zlecenie. Przyjeżdża wóz pancerny. Ratownicy ubrani w potrójne mundury najpierw rozmawiają ze mną przez megafon, potem opieprzają za to, że mój 95-letni ojciec i zatrudniona opiekunka nie noszą maseczek, w końcu zaś po bardzo niemiłej rozmowie zabierają matkę do szpitala na Szaserów, gdzie robią jej test na koronawirusa. Po półtoragodzinnym oczekiwaniu na powrotny transport medyczny, wraca do domu. Temperatura rośnie do 41 stopni, a mnie gotuje się krew i pęka serce.Wtorek: Czekamy na wyniki testu, które obiecano nam przedstawić w ciągu jednego lub dwóch dni. W międzyczasie dodzwaniam się do lekarza rodzinnego i proszę o jakąkolwiek pomoc, ponieważ matka tak koszmarnie się czuje, że może nie doczekać wyników badań. Słyszę, że nie może narażać swojego zdrowia oraz innych pacjentów, a poza tym to, wbrew temu co mówią w telewizji, nie jest zobowiązana do całodobowego dyżuru pod telefonem, tylko pracuje do 14. W radiu słyszę głos kogoś z rządu o wielkich sukcesach w walce z epidemią oraz o tym, że warto być cierpliwym, ponieważ „cierpliwość to dobro”. Jestem zły, jestem wściekły, jestem wkurwiony. Patrzę na zegar, jak klik, klik, minuta po minucie ucieka życie, nie dzwoni nikt z wynikami testu. Nie mam już serca rozmawiać ze „służbą” zdrowia. Telefon chwyta Samuela. Dzwoni od instytucji do instytucji, od lekarza do lekarza. Słyszymy dziesiątki pustych słów o procedurach, niemocy, wyższej konieczności. Zapisujemy kolejne numery telefoniczne. Nie sposób dociec, gdzie można otrzymać wyniki testu.Środa: Nad ranem dzwoni pani z WSE. Trzy dni od zgłoszenia. Prosi o nasze dane i mówi, że zostaniemy objęci kwarantanną. Pytam, czy mogą nam dostarczyć jakąś pomoc? Słyszę, że oni nie są od tego. Dziękuję pięknie za rozmowę. Kolejne telefony. Kolejne puste słowa. Zbywanie, ignorowanie, zabawa w gorący kartofel. Opiekunka rodziców ucieka na Ukrainę. Matka już niemal kona.Czwartek: Ostatecznie udaje się nam dodzwonić na Oddział Dermatologii szpitala na Szaserów przerobiony na punkt badań zakaźnych. Słyszymy, że matka nie ma wirusa. Możemy więc działać dalej. Tylko że nikt nie odbiera telefonów. A matka niknie. W końcu dodzwaniamy się do Instytutu Hematologii. Jeśli otrzymamy potwierdzenie na piśmie, że matka nie ma wirusa, przyjmą ją do siebie… w poniedziałek. Czy was do reszty porąbało, przecież moja matka może nie dożyć poniedziałku? Nasze argumenty zostają wysłuchane. Po dość trudnej rozmowie ze szpitalem na Szaserów i tekstach o procedurach, wyższej konieczności i niemocy, okazuje się, że jednak można wydrukować dany dokument i ktoś może go podpisać. W szpitalu nie ma skanera, więc jedziemy i odbieramy go sami.Piątek: Matka na w pół przytomna trafia do Instytutu Hematologii. Muszę zawieźć ją sam, gdyż karetka mogłaby ją zawieźć tylko do najbliższego szpitala. W drodze, co kilka minut, spoglądam na nią, czy jeszcze oddycha. Przetaczają jej krew. Podłączają pod aparat tlenowy. Trzymają na pustym oddziale. Robią kolejny test na obecność wirusa.
poczekalnia

Nasza sąsiadka nie ma Wi-Fi, więc rozmawialiśmy z nią poprzez dołączenie do naszego. Raz otrzymała 70 wiadomości od swoich dzieci mieszkających za granicą

Nasza sąsiadka nie ma Wi-Fi, więc rozmawialiśmy z nią poprzez dołączenie do naszego. Raz otrzymała 70 wiadomości od swoich dzieci mieszkających za granicą –

I nagle dziewczyna nie musi powtarzać drugi raz, żebyś wywiesił pranie

I nagle dziewczyna nie musi powtarzać drugi raz, żebyś wywiesił pranie –

Miłość nie ma granic. 89-letni Niemiec, Karsten Hansen raz dziennie spotyka się przy zamkniętej granicy niemiecko - duńskiej ze swoją 85-letnią miłością - Dunką, Ingą Rasmussen i wypija z nią herbatę

Miłość nie ma granic. 89-letni Niemiec, Karsten Hansen raz dziennie spotyka się przy zamkniętej granicy niemiecko - duńskiej ze swoją 85-letnią miłością - Dunką, Ingą Rasmussen i wypijaz nią herbatę –
archiwum – powód

"Trzy pokolenia w społecznym dystansie. Mój tata po raz pierwszy spotyka wnuka"

"Trzy pokolenia w społecznym dystansie. Mój tata po raz pierwszy spotyka wnuka" –

Kwarantanna, dzień 1432. Wstaję rano, piję kawę i już 16:00 - tak od paru długich dni płynie życie nasze i... naszych sąsiadów

Kwarantanna, dzień 1432. Wstaję rano, piję kawę i już 16:00 - tak od paru długich dni płynie życie nasze i... naszych sąsiadów – W pierwszej kolejności poznałam dobowy rytm wypróżnień sąsiada z dołu. Niesie się odgłos przez szyb wentylacyjny. Sranko jest zawsze o tej samej porze. Dobrze, że chłop nie ma problemu z perystaltyką jelit. Pozazdrościć. Co drugi dzień woła starą, żeby mu podała papier toaletowy. No leniuszek z niego jest niezły.Po boku małżeństwo w średnim wieku po wspólnym kilkudniowym siedzeniu w domu doszło do wniosku, że się nienawidzą. A wszystko przez to, że po kilkunastu latach małżeństwa kapnęli się, że razem mieszkają. On się jej tak wystraszył, że chciał, żeby się wyprowadziła. Ona jednak mu szybko przypomniała, że to jest jej mieszkanie, więc ciężko będzie. Ich rozmowy bardzo często kończą się słowami „pierdol się” - i zdecydowanie nie chodzi o prokreacje.U góry bombelek jeździ codziennie po domu na zmianę na rowerze i na rolkach. No ale przecież co biedny ma robić jak nie może wyjść. Sąsiadom z dołu żyrandol już spadł dwa razy, głęboka rana na głowie, ale dziecko ma swoje prawa. Kto bogatemu zabroni.Sąsiadka z 1-go jest w ciąży w 9 miesiącu. Ale się nie przygotowuje do rozwiązania. Dostała oficjalne pismo, że rząd wstrzymuje porody na następne 1,5 roku. Poczeka zatem.Klatkę obok boski singiel z milionem mięśni codziennie chodzi z psem. Pies jest rozmiarów szczura, ale singiel chodzi z nim 20 razy dziennie, żeby go wybiegać. No co – z psem przecież można. Zwierzę już pierdoli te kwarantannę, nie ma siły więcej na spacery, zapiera się rękami, nogami i ogonem. Ostatnio udawał, że zdechł. No ale kto powiedział, że tylko z żywymi można wychodzić.Naprzeciwko sąsiadka odkryła u siebie nowe skille. Zbudowała sobie małą dochodzeniówkę. Wisi w oknie i cyka foty wszystkim co chodzą po dworze. Potem wstawia te zdjęcia na forum komentując - „Nie to, że donoszę, ale Pan w czerwonej czapce był już w sklepie 4 razy. I drugi raz dzisiaj kupił fasolkę z Pudliszek”. Zdjęcia dokumentuje w specjalnym zeszycie.Matka trójki dzieci siedząca w domu – zawsze z bananem na twarzy. Czasem się nawet zastanawiałam jakie tabletki bierze. Parę dni temu wstawiła sobie na fejsa opis – „Zostań w domu z dziećmi. To niepowtarzalna okazja, żeby spędzić czas z rodziną”. Wpisu już brak. Ostatnio widziano ją w sklepie około 16-tej w piżamie z rozbieganym wzrokiem. Miała pełen koszyk alkoholu i waleriany. Nie jestem pewna czy dzieci jeszcze są, bo jakoś u nich ciszej. Podobno dwójkę chciała oddać do okna życia, ale kolejka w Wilanowie była na 6 godzin stania…Wstaję rano, piję kawę i już 16-ta. A może umyję zęby? Za wcześnie, trzeba dawkować wyzwania. O 18-tej zastanawiam się czy przebrać się z piżamy w dres. Dobrze, że lekcje każą dzieciom odrabiać - przynajmniej odróżniam weekend od tygodnia. No i jeszcze Hubert Urbański pomaga. Zawsze taki ładny w tym gajerku w telewizorze, a ja w tym rozciągniętym, wypierdzianym dresie. I tak mija kolejny dzień kwarantanny…

Przejrzałam swoją szafę. Pierwszy raz w życiu mam w czym iść, tylko nie mam dokąd

Przejrzałam swoją szafę. Pierwszy raz w życiu mam w czym iść, tylko nie mam dokąd –
poczekalnia

Jezioro, łódka, piękna dziewczyna - na kwarantannie jak znalazł

Jezioro, łódka, piękna dziewczyna - na kwarantannie jak znalazł – ...nadejdzie dzień kiedy już Cię to nie dotkniedotknie Cię ktoś kto zobaczy w Tobie cały światdo swego serca drzwi otworzy Ci na ościeżpewnego dnia uwierz mi pokochasz jeszcze raz...

Ty!!! - ten spod siódemki czwarty raz wyprowadza Pikusia!?

Ty!!! - ten spod siódemki czwarty raz wyprowadza Pikusia!? –

Dziś była zmiana czasu

Dziś była zmiana czasu – I po raz pierwszy nie wzbudziła żadnego zainteresowania
Źródło: wikipedia

A mówiłem jej, że na dwóch na raz nie da się jechać

A mówiłem jej, że na dwóch na raz nie da się jechać –

Barman jeszcze raz to samo...

Barman jeszcze raz to samo... –