Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

poczekalnia

Coraz bliższy jest dzień, w którym będzie można komuś naj*bać przez internet

Coraz bliższy jest dzień, w którym będzie można komuś naj*bać przez internet –

Kierowca busa powiedziała, że to jej pierwszy dzień w pracy I teraz połowa wysiadających pasażerów mówi jej, że świetna robota

I teraz połowa wysiadających pasażerów mówi jej, że świetna robota –
poczekalnia

Takie czasy.

Takie czasy. – Dzień świra, reż. Marek Koterski.
Źródło: facebook.com

Ta kobieta przełamuje stereotypy. Pani Aneta Gójska na co dzień jest fizykiem jądrowym, pracującym w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Otwocku

Ta kobieta przełamuje stereotypy. Pani Aneta Gójska na co dzień jest fizykiem jądrowym, pracującym w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Otwocku – Po pracy jest trenerem męskiego zespołu piłkarskiego CKS-u Celestynów grającego w A-klasie

Dziś jest Dzień Szefa, ale nie przejmujcie się tym, bo szefowie nie przywiązują do niego większej wagi Wszyscy zgodnie zapewniają, że wszelkie wyrazy uznania, podziwu oraz wdzięczności przyjmują także w pozostałe 364 dni roku

Wszyscy zgodnie zapewniają, że wszelkie wyrazy uznania, podziwu oraz wdzięczności przyjmują także w pozostałe 364 dni roku –

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu

Przypadkowe spotkanie, które stało się jednym z najważniejszych w moim życiu – To było kilka miesięcy temu. Wybrałem się na spontaniczne spotkanie z przyjacielem w mieście oddalonym od mojego o jakieś 300 km. Po spotkaniu, na drugi dzień, wracałem do domu. Czekała mnie 3-godzinna samotna trasa.Ogólnie dość często podróżowałem po kraju, ale nigdy nie zabierałem ze sobą autostopowiczów. Zasadniczo dlatego, że wszystkie podróże odbyły się z żoną, a mamy trzydrzwiowy samochód, do którego trudno jest wsiąść do tyłu lub z niego wysiąść. Poza tym mam bardzo "ostrożny" stosunek do osób podróżujących autostopem, nieważne z jakiego powodu. Zwyczajnie im nie ufam.Kilka razy mijałem ludzi z banerami, proszących o podwózkę w różne miejsca, ale nie zatrzymywałem się i przejeżdżałem obok. Tamtego dnia było inaczej.Po przejechaniu około 1/3 trasy zauważyłem faceta z plecakiem, wędrującego wzdłuż drogi. Odwrócił się i widząc mnie, podniósł rękę. Nie mam logicznego wytłumaczenia dlaczego, ale postanowiłem się zatrzymać. Opuściłem szybę i spytałem gdzie idzie. - Im bliżej (tu padła nazwa mojego miasta) tym lepiej - odpowiedział nieznajomy.Pokiwałem głową, a ten z radością wskoczył na tylne siedzenie.- Zapnij tylko pasy bezpieczeństwa - przypomniałem i ruszyłem dalej.Na oko dawałem mu ponad 30 lat. Miał niezbyt schludną fryzurę i brodę, jego ubrania były postrzępione i stare. Ogólnie wyglądało na to, że długo nie spał. W rękach kurczowo ściskał stary plecak. Jednocześnie nie czułem nieprzyjemnego zapachu (alkoholu, dymu, potu, ani nic innego tego typu). Nie miałem humoru rozmawiać, ale facet najwyraźniej potrzebował się wygadać. Zaczął opowiadać całą historię swojej podróży od zachodniej części kraju, na wschód. Pieszo. Westchnąłem ciężko, przewidując kolejne historie o tym, jak młody zdrowy facet wylądował w innej części kraju bez pieniędzy, nie z własnej woli i nie ze swojej winy. I faktycznie, opowiedział może z 10 historii, które wydarzyły się u niego w ciągu ostatnich 5 lat, ale w sumie żadna z nich nie wzbudziła mojego zaufania. Każdą opowiadał z wielkim entuzjazmem i uśmiechem na twarzy.Słuchałem tego wszystkiego piąte przez dziesiąte, ale nagle moją uwagę przykuło jedno zdanie, w którym wspomniał o mieście, z którego pochodzi. Od razu zapytałem z prawdziwym zainteresowaniem:- Ooo, Ty naprawdę pochodzisz z tamtych stron? Ja też! Po chwili okazało się, że mieszkał w tym samym małym miasteczku co ja kiedyś i gdzie mam do tej pory rodzinę. Mało tego nawet ulica, na której mieszkał była niedaleko tej, na której ja mieszkałem.Po tej wymianie informacji zaczął mi opowiadać z nostalgią w głowie o swoim dzieciństwie i o tym w jakiej szkole się uczył. Przez chwilę milczałem, bo nie dość, że łączyło nas wspólne miejsce zamieszkania, to uczyli nas ci sami nauczyciele w podstawówce. Tyle, że prawie wszystkich moich kolegów z klasy pamiętałem, a ten w aucie wydawał mi się dużo starszy od nich. Odwróciłem się na chwilę, aby na niego spojrzeć. Przecież musiałem go kiedyś już widzieć. Może byłem w niższej klasie, a on w wyższej... ale po chwili mój mózg jakby nagle przeanalizował wszystkie informacje, powyciągał archiwalne dane i sobie przypomniałem:- Andrzej? - zapytałemPopatrzył na mnie zaskoczony.- No tak...Na mojej twarzy pojawił się mimowolny szeroki uśmiech:- Jestem Paweł, siedzieliśmy razem w 1 klasie!Powiedziałem to, zanim w pełni zdałem sobie sprawę z tego, co się dokładnie wydarzyło: przecież właśnie spotkałem mojego pierwszego szkolnego przyjaciela, z którym siedziałem przez cały rok w jednej ławce. Przyjaciela, z którym moi rodzice zabronili mi się bawić, ponieważ pochodził z patologicznej rodziny i palił fajki już w pierwszej klasie (!). W 2 klasie siedziałem już z innym kolegą, bo Andrzeja przeniesiono do innej szkoły.I spotkałem go właśnie dziś, diabeł wie gdzie, diabeł wie jak! Nie powinienem nawet tu być, bo to był nieplanowany wyjazd, który wypadł mi prawie w ostatniej chwili.Pogadaliśmy jeszcze z dwie godziny i zawiozłem go na dworzec kolejowy. Dałem mu pieniądze, aby mógł coś zjeść i dostać się jakoś do swojego domu. Muszę wspomnieć, że przez całą drogę (nawet po tym gdy dowiedział się kim jestem), ani razu nie poprosił mnie o kasę.Opowiedział mi o wszystkich swoich przygodach i byłem szczerze zdumiony tym, że osoba, która w rzeczywistości nie ma nic, zachowuje tak pozytywne nastawienie i po prostu dąży do jakiegoś postawionego sobie celu. Nie narzekał, nie prosił o pomoc. Podczas swoich opowieści, wspominał o historii gdy raz poszedł do przydrożnej knajpy i poprosił o coś do jedzenia, a on w zamian porąbie drzewo, posprząta podwórko lub podejmie się innego zajęcia. Odmówili mu, ale on stwierdził, że doskonale rozumiał dlaczego: "nie znali mnie... myśleli, że jestem jakimś chorym włóczęgą i że będzie ze mnie więcej szkody niż pożytku". Gdy to mówił, nie miał w głosie złości czy nienawiści.Żałuję tylko, że wtedy nie wpadłem na pomysł, aby kupić mu jakiś najtańszy zwykły telefon, aby mieć z nim jakikolwiek kontakt. W każdym razie mam cichą nadzieję, że stałem się dla niego swego rodzaju małym wsparciem po tym, co przeszedł. Jego wszystkie historie miały jeden morał, aby nigdy, ale to przenigdy się nie poddawać. Nawet nie wiedziałem, jak bardzo wtedy tego potrzebowałem i zawsze będę mu za to wdzięczny

12 października to Narodowe Święto Hiszpanii - Dzień Kolumba. Podczas pokazu nie wszystko poszło według planu...

12 października to Narodowe Święto Hiszpanii - Dzień Kolumba. Podczas pokazu nie wszystko poszło według planu... –
0:35
archiwum – powód

Ja cały dzień Ja całą noc

Ja całą noc –

Dzień jak co dzień we Francji

Dzień jak co dzień we Francji –
0:13
archiwum

Dzień Belfra-Tępiciela

Dzień Belfra-Tępiciela – Dziś swoje święto obchodzą nauczyciele, którzy za punkt honoru obrali sobie dokuczanie. Znacie takich? Macie takich? Możecie złożyć im dziś życzenia i być bardzo miłym, bo kolejne takie święto dopiero za rok.

Każdy dzień jest przygodą, jeżeli jest się odpowiednio niekompetentnym

Każdy dzień jest przygodą, jeżeli jest się odpowiednio niekompetentnym –

Kiedyś wystarczyły cztery plecaki, byle jaka szmacianka i miałeś zajęcie na cały dzień

Kiedyś wystarczyły cztery plecaki, byle jaka szmacianka i miałeś zajęcie na cały dzień –

Dzień jak co dzień na Wyspach Owczych: Kto chciałby tam mieszkać?

Kto chciałby tam mieszkać? –

Uśmiechnij się! Dziś Międzynarodowy Dzień Kawy

Dziś MiędzynarodowyDzień Kawy –
archiwum

Drogie Panie...

Drogie Panie... – tak tylko przypomnę, że w poniedziałek dzień chłopakawarto pomyśleć dogłębnie nad prezentem
0:11
archiwum

W szkole był problem z narkotykami, więc postanowiono zatrudnić policjanta do pilnowania uczniów Jak widać cały dzień grają w karty. Tyle wystarczy, żeby odwieść dzieciaki od głupich pomysłów

Jak widać cały dzień grają w karty.Tyle wystarczy, żeby odwieść dzieciakiod głupich pomysłów –

Novak Djoković, tenisista numer 1 na świecie pomagał zbierać ziemniaki z pola niedaleko Kopaonika, gdzie się wychowywał

Novak Djoković, tenisista numer 1 na świecie pomagał zbierać ziemniaki z pola niedaleko Kopaonika, gdzie się wychowywał – W mediach społecznościowych słynny tenisista podziękował gospodarzom za to doświadczenie, bo jego zdaniem uczy pokory. "Ci ludzie są mili, prawdziwi i ciężko pracują. W moim sercu odżywają wspomnienia z dzieciństwa".  Djoković, który zarabia na korcie miliony dolarów i na co dzień mieszka w Monte Carlo, podczas wakacji czy urlopów bardzo często zagląda na serbską prowincję i nie wstydzi się pokazywać, gdzie są jego korzenie.Krótko mówiąc swój chłop z niego!

Rozmowa jest najbardziej naturalnym i owocnym ćwiczeniem umysłu

Rozmowa jest najbardziej naturalnym i owocnym ćwiczeniem umysłu –  Kiedy byłem w Twoim wieku ćwiczyłem więcej cały dzień chodziłem do telewizora po to by zmieniać programy Dzieci są mniej wysportowani niż rodzice

Dziś jest Dzień Ćwiczenia Przed Lustrem Prośby o Podwyżkę Płacy No to do dzieła!

No to do dzieła! –
archiwum

Czy w Sejmie powinien być alkomat?

Czy w Sejmie powinien być alkomat? – "Zaszywają się w pokoju hotelu poselskiego, wyłączają telefon i znikają dla świata na dzień, dwa, czasem kilka. Zdarza się, że pod wpływem alkoholu uczestniczą w sejmowych posiedzeniach, a nawet udzielają wywiadu w mediach" - można przeczytać w jednym z artykułów w tygodniku "Wprost" na temat alkoholizmu wśród posłów