Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 898 takich demotywatorów

archiwum

Rok 2100

Rok 2100 – - Mój dziadek był na III wojnie. Gołymi rękami zabił 16 ludzi.- Cieeeniaaas! Mój dziadek w 2020 był kierowcą autobusu, jednym kichnięciem zabił 70ciu.
Źródło: Internety

Brawa dla tego gdańskiego kierowcy autobusu

Brawa dla tego gdańskiego kierowcy autobusu –

Róża i Jan Zamoyscy uratowali podczas II wojny światowej przed zagładą ok. 400 polskich dzieci.

Róża i Jan Zamoyscy uratowali podczas II wojny światowej przed zagładą ok. 400 polskich dzieci. – Przez całą wojnę, z narażeniem życia pomagali polskiej ludności na Zamojszczyźnie. Róża za swoje bezgraniczne poświęcenie i oddanie sprawie zyskała miano „Anioła Dobroci”. Małżonkowie działali w Radzie Głównej Opiekuńczej – legalnej organizacji charytatywnej. Jan równocześnie był żołnierzem AK. Zajmował się zaopatrzeniem lokalnych oddziałów partyzanckich oraz melinował w swoim ogromnym majątku zdekonspirowanych działaczy. Podczas akcji wysiedleńczej na Zamojszczyźnie oboje nieśli pomoc wysiedlanym. Róża dowoziła codziennie żywność do jednego z obozów przejściowych w Zwierzyńcu, gdzie więziono dzieci przeznaczone do zagłady lub germanizacji. Widząc ich sytuację, próbowała znaleźć sposób, aby im pomóc.W lipcu 1943 r. udało jej się namówić męża, aby pojechał do Lublina i porozmawiał z dowódcą SS Odilo Globocnikiem. To śmiertelnie niebezpieczne dla Jana spotkanie zakończyło się sukcesem. Udało mu się przekonać gestapowca do wypuszczenia najmłodszych dzieci do lat 7, podkreślając, że w obozie może wybuchnąć epidemia, która dotknie również Niemców. Wkrótce wypuszczono 400 dzieci, które otoczono staranną opieką. Wiele z nich wróciło później do swoich rodzin. Za heroiczną postawę podczas wojny nie otrzymali żadnego odznaczenia. Nowe, komunistyczne władze Polski uznały ich za „wrogów ludu” i skonfiskowały ich wielki majątek. Jan odsiedział 8 lat w komunistycznym więzieniu, a Róża, żeby związać koniec z końcem pracowała jako pielęgniarka oraz prowadziła wraz z matką niewielki kiosk warzywny.Kiedy Jan wyszedł z więzienia nie wyjechali z Polski, lecz pozostali w ojczyźnie. „Moje miejsce jest w Polsce, jakakolwiek by ona była" – mówił Jan. W latach 60. znalazł pracę w szwajcarskich liniach lotniczych Swissair, gdzie pracował blisko 20 lat. Wychowywali czwórkę dzieci. W 1976 r. spadł na ich rodzinę bolesny cios - Róża zginęła tragicznie w wypadku autobusu miejskiego. Po 1989 r. Jan zaangażował się w życie polityczne – był m.in. senatorem II kadencji. Został odznaczony Orderem Orła Białego „w uznaniu znamienitych zasług położonych dla Rzeczypospolitej Polskiej” i tytułem honorowego obywatela Zamościa. Do końca życia walczył o odzyskanie nieprawnie skonfiskowanego majątku. Zmarł w 2002 r.

W Izraelu kierowca autobusu nie bawi się w półśrodki

W Izraelu kierowca autobusu nie bawi się w półśrodki –
0:21

Polka po kwarantannie opisuje, jak wygląda przygotowanie Polski do walki z koronawirusem:

 –  Gosia Kołder19 godz. · Właśnie kończy się moja kwarantanna domowa z powodu podejrzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19. Jeśli ktoś zastanawia się jak wygląda poziom przygotowania naszego kraju do epidemii to serdecznie polecam przeczytać moją historię.Wróciłam do Polski, po 3 tygodniach pobytu w północnych Włoszech, 24.02 i dokładnie tydzień później zaczęłam mieć objawy choroby: początkowo kaszel, ból głowy itp. Po 2 dniach zaczęłam mocno gorączkować, więc chcąc być osobą odpowiedzialną zadzwoniłam na podawaną wszędzie infolinię NFZ z pytaniem co mam zrobić? Jak mam skorzystać z pomocy lekarskiej nie stwarzając zagrożenia dla innych?Bardzo miła Pani na infolinii powiedziała mi, że zasadniczo to mam się obserwować (pomimo powrotu 9 dni wcześniej z rejonu zagrożenia), a jeśli poczuję się gorzej to wezwać karetkę...Próbowałam zadzwonić także do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, ale niestety wieczorem nikt nie odbierał. Zadzwoniłam także na Izbę Przyjęć Szpitala Zakaźnego, gdzie Pani poleciła mi... leżeć w łóżku, a gdybym chciała się zgłosić to żebym przyjechała do szpitala. Zostałam także poinformowana, że testy na koronawirusa są wykonywane JEDYNIE osobom na kwarantannie w szpitalu i gdybym chciała mieć taki test to nie ma takiej możliwości. Po moim pytaniu w jaki sposób mam się tam dostac otrzymałam odpowiedź: taksówką, albo czymkowiek. Dodatkowa rada polegała na tym, abym zakryła sobie twarz szalikiem jadąc tą taksówką... Myslę, że to nie wymaga komentarza.Przeczekałam jeszcze jedną noc, ale z powodu coraz gorszego samopoczucia (edit: między innymi kaszlu prowadzącego do wymiotów) i utrzymującej się gorączki (edit ponad 38°) podjęłam ponowne próby.Udało mi się dodzwonić do WSSE, gdzie po dłuższych konsultacjach między osobami tam pracującymi dostałam informację aby zadzwonić do Inspekcji Sanitarnej, a następnie na pogotowie i oni zawiozą mnie do szpitala. Próbowałam przez około 20 minut dodzwonić się do IS na dwa różne numery, ale niestety albo były zajęte, albo nikt nie odbierał.Z braku innych możliwości zadzwoniłam na pogotowie. Kolejny miły Pan był zaszokowany tymi wszystkim poradami, ale też powiedział mi, że przyjedzie po mnie Zespół Ratownictwa Medycznego ubrany w specjalne kombinezony i zabiorą mnie do szpitala. Spakowałam się na ewentualny pobyt na oddziale, ale niestety w miedzyczasie zadzwonił do mnie inny Pan z pogotowia i poinformował mnie, że z racji tego, że nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, bo jeszcze nie zaczęłam mieć niewydolności oddechowej i nie pluję krwią to niestety oni nie mogą po mnie przyjechać i mam dotrzeć do szpitala na własną rękę. Po moim pytaniu w jaki sposób mam to zrobić nie stwarzając zagrożenia dla innych powtórzyła się rada z założeniem szalika na usta i nos.. Dostałam informację, że mogę próbować zgłosić sie do przychodni w miejscu zameldowania (na drugim końcu miasta) i oni MOŻE będą mogli mi pomóc zorganizować transport, ale w sumie to nie wiadomo.Po tym wszystkim udało mi się zbić nieco gorączkę i zdecydowałam SAMODZIELNIE zawieźć się do szpitala zakaźnego.Na miejscu wszystko poszło dość szybko, od razu trafiłam do izolatki, następnie na oddział dzienny, gdzie po około godzinie leżenia na kozetce w gabinecie lekarskim zostałam dokładnie zbadana, został wykonany test na grypę, który na szczęście wyszedł pozytywnie i z receptą oraz zaleceniem zostania w domu do czasu minięcia 14 dni od powrotu do Polski zostałam wypuszczona. Dodam tylko, że nie zostałam poddana testowi na koronawirusa.Następnego dnia miałam jeden telefon z Sanepidu z powtórzeniem zalecenia pozostania w domu i monitorownia temperatury do czasu minięcia 14 dni od powrotu z Włoch.Wszystko skończyło się dobrze, ale co gdybym faktycznie miała koronawirusa? Gdzie są te wszystkie skuteczne procedury stworzone przez nasze państwo? Co gdybym z tym wirusem wsiadła do tej taksówki albo z braku fuduszy do metra/autobusu?Nie mam żadych zarzutów wobec ratowników, lekarzy i pielęgniarek w szpitalu, na prawdę widać, że robią co mogą, ale brak im środków i możliwości, jest za mało karetek.W szpitalu obsługa mówiła mi też o tym, że generalnie robią za infolinię, bo nikt nie jest w stanie uzyskać nigdzie sensownych informacji.Długo zastanawiałam się czy to opisać, ale widząc jak sytuacja epidemiologiczna szybko postepuje stwierdziłam, że ludzie powinni wiedzieć jak realnie wygląda przygotowanie instytucji państwowych i sposób reakcji na zagrożenie epidemią.Niestety jestem mocno pesymistycznie nastawiona do tego co się wydarzy w naszym kraju w najbliższych dniach i tygodniach.Dbajcie o siebie: myjcie ręce, unikajcie miejsc publicznych i zgromadzeń ludzi, nie dotykajcie klamek i innych miejsc gdzie mogą się gromadzić patogeny, nie dotykajcie twarzy i oczu będąc poza domem, nadal można się zaszczepić na grypę i wspomagać swoją odporność. Zadbajcie też w miarę możliwości o starszych czy chorujących sąsiadów, bo oni są najbardziej zagrożeni (można przynieść im zakupy i zapytać co jakiś czas czy wszystko jest ok).Edit: pojawia się dużo zarzutów wobec mnie, że jadąc do Włoch i wracając stwarzam zagrożenie. W momencie naszego wyjazdu do Włoch zagrożenia tam nie było, a pierwsze przypadki pojawiły się na jakieś 48h przed naszym wyjazdem do Polski w innym regionie niż ten, w którym przebywaliśmy. Zalecenia o nie wyjeżdżaniu do Włoch i zgłoszeniu się w razie pobytu w północnej części i w przypadku choroby pojawiły się dopiero po naszym powrocie.

Przezorny zawsze ubezpieczony

Przezorny zawsze ubezpieczony –  Spotted: Dąbrowa Górnicza/ZagłębieGOINCIA19 godz. OPozdrawiam osobę z autobusu 811 która w skuteczny sposób chroni sięprzed koronawirusem XD

I tak, za blokowanie karetki pseudo-zawodowy kierowca autobusu stracił pracę

I tak, za blokowanie karetki pseudo-zawodowy kierowca autobusu stracił pracę –

Madka kontra kierowca autobusu

 –  Hejted&Spotted: PKS Kłodzko1 g. • ©1. Chciałbym skrytykować jednego z kierowcównaszego PKS-u "Pana Bogdana" za bezczelność..Siedziałam z małym dzieckiem za kierowcą.. Mała miusnęła.. Dojechaliśmy do Ołdrzychowic.Przyszedłczas wysiadania..i spotkała mnie takaniespodzianka,że kierowca mi nie otworzył z przodudrzwi i musiałam ze śpiącym dzieckiem iść na środekautobusu., bo tam drzwi otworzył..

W piekle jest specjalne miejsce dla ludzi, którzy wsiadają do zatłoczonego autobusu z plecakiem na plecach

W piekle jest specjalne miejsce dla ludzi, którzy wsiadają do zatłoczonego autobusu z plecakiem na plecach –
Źródło: net

Odpalenie papierosa

Odpalenie papierosa – Najlepszy sposób na przyzwanie spóźniającego się autobusu.
archiwum – powód

Jeśli myślisz, że masz kiepski dzień to pamiętaj, że mógłbyś być tym kierowcą autobusu, który wiezie pełno potencjalnych nosicieli koronawirusa na kwarantanne, a za tobą stoi gość w kombinezonie ochronnym

Jeśli myślisz, że masz kiepski dzień to pamiętaj, że mógłbyś być tym kierowcą autobusu, który wiezie pełno potencjalnych nosicieli koronawirusa na kwarantanne, a za tobą stoi gość w kombinezonie ochronnym –

Póki nie znasz historii... ...nie oceniaj!

...nie oceniaj! –  Taka historia, trochę smutna. Wracam z treningu, wchodzę do autobusu MPK z rękawicami bokserskimi, w pozycji takiej jak miałem na załączonym zdjęciu. Widzę dwóch Panów żuli z browarami z rękach. Jeden wstał z miejsca i do mnie podszedł. Zapytał czy wiem jaką postawę nóg powinienem przyjąć podczas walki. Pokazałem mu postawę kickboxerską, czyli generalnie ta noga do przodu z której ręki walisz. On mi pokazał inną postawę, tą bardziej bokserską. Gdy w autobusie spróbowałem tej postawy, zobaczyłem że nie głupia ta rada i ma to sens. Dużo stabilniej podczas walki i można walić mocniej. Pan usiadł, ja wyszedłem, jako upierdliwiec dorzuciłem coś nt. "nie piję alkoholu, tylko ćwiczę". I tak sobie później myślę, nie głupi ten facet był. Nie każdy przecież zna się na boksie. Musiał więc kiedyś walczyć. Dlaczego więc jest na dnie? Czytam teraz książkę "Człowiek w poszukiwaniu sensu" austriackiego psychiatry który przeżył Auschwitz i Dachau, i on tam opisuje mechanizmy z których człowiek już ma dość i się ewidentnie poddaje. Kim jest wobec tego Pan żul? Pijakiem? Człowiekiem złym jak mnie uczono za młodu? "Nie rób tak jak on bo tak samo skonczysz". Jest to bumelant który ma wyjebane? Antyprzyklad dla społeczeństwa? NIE! To często jest człowiek mądry, mający wiedzę, doświadczenie i swoją historię, ale życie go tak przycisnęło że się kurwa nie podniósł! A alkohol, jako środek z rodziny depresantów, mu tylko tym pomógł. Dzisiejszy świat jest cudowny, wręcz cukierkowy. Każdy dużo zarabia, podróżuje. Możesz wszystko, całkowita wolność. No spoko. Pamiętaj jednak, życie też Ciebie może przytłoczyć i nie wiadomo ile będziesz mieć sił. Nie musisz mu od razu dawać na alkohol, ale uśmiechnij się, pogadaj, podziękuj za radę, zawsze możesz poprawić mu humor. I przede wszystkim, nie oceniaj!

Sześć grzechów głównych w poznańskim MPK:

 –  1. Studenci i inni uczniowie wchodzący z plecakami na plecach i wielkimiaktówkami na szkice/ rysunki.2. Kobiety z wielkimi przewieszonymi na ramię torebkami.3. Siatki z zakupami przewożone przez pasażerów podróżujące nawolnych miejscach siedzących.4. Matki z wózkami dziecięcymi nie ogarniającymi że na jedno stanowiskodla wózków przypada jeden wózek a nie 3.5. Stanie przy drzwiach i tym samym blokowanie swobodne wsiadanie/wysiadanie z tramwaju/ autobusu gdy pozostała przestrzeń pojazdu jestpusta.6. Nieogarnianie że najpierw się wysiada a później wsiada do tramwaju/autobusu.

Szokujące dla mnie jest to, że nadal w przypadku molestowania lub gwałtów przez księży na nieletnich, ich rodziny idą zgłosić tę sprawę najpierw do kurii, a nie na policję czy do prokuratury... Który artykuł lub film dokumentalny nie oglądałem na ten temat, (zarówno sytuacje w Polsce jak i za granicą) to zawsze wyłania się obraz, w którym w pierwszej kolejności informowany o zdarzeniu jest kościół

Który artykuł lub film dokumentalny nie oglądałem na ten temat, (zarówno sytuacje w Polsce jak i za granicą) to zawsze wyłania się obraz, w którym w pierwszej kolejności informowany o zdarzeniu jest kościół – Z jakiej k*** racji?! Czy gdyby córkę zgwałcił ci kierowca autobusu to poszedłbyś najpierw do jego szefa i związku zawodowego kierowców?! Czy nie jest tak, że ludzie od wieków sami pomagają kościołowi w zacieraniu takich sytuacji postępując właśnie w ten sposób? Jest to sytuacja, w której strona zacznie coś kręcić i kombinować, bo przecież w ich interesie jest to, aby skandal był jak najmniejszy, więc dlaczego samemu wchodzić w paszczę lwa? Poza tym sam fakt czegoś takiego jest w moim mniemaniu umniejszeniem czynu, jakiego ktoś się dokonał, no bo przecież na skargę do kościoła można przyjść z wielu powodów, ale tu mówimy już o przestępstwie, a te należy zgłaszać od razu odpowiednim organom. Kiedy wreszcie skończy się pobłażanie ludziom ze względu na ich zawód? To nie dotyczy tylko księży, często oczywista choroba psychiczna występująca np. u lekarza jest przez społeczeństwo wypierana, bo przecież to lekarz, więc nie może być chory...

Myślisz, że masz ciężko w pracy? Zostań kierowcą autobusu w Polsce

Zostań kierowcą autobusu w Polsce –

I bardzo dobrze! Ludzie, ufajmy sobie i pomagajmy, a wszystkim będzie żyło się lepiej

I bardzo dobrze! Ludzie, ufajmysobie i pomagajmy, a wszystkimbędzie żyło się lepiej –  Zgubiła ponad 4 tys. zł. Odnalazłysię w autobusie2019-12-13 09:50ST19-letnia radomianka zgubiła pokaźną sumęgotówki. Zgubę znalazła pani Daria, kierowcaautobusu MPK.
archiwum – powód

Kilka razy wsiadałam do autobusu z tym samym kierowcą, który zawsze zabiera swojego psa. Pewna Pani się zdenerwowała i mówi, że to jest niehigieniczne. Kierowca odpowiedział jej:

Kilka razy wsiadałam do autobusu z tym samym kierowcą, który zawsze zabiera swojego psa. Pewna Pani się zdenerwowała i mówi, że to jest niehigieniczne. Kierowca odpowiedział jej: – "Nie chcę zostawiać swojego psa samego przez cały dzień. On jest jak mój syn i dlatego zawsze będę go brał tam, gdzie sam idę"

Nie każdy bohater nosi pelerynę

Nie każdy bohater nosi pelerynę –  Spotted: RADOM1 godz. • 0Pozdrawiam kierowcę autobusu lini 7 który dnia6.12.19 o godz 16 nie wpuścił kanarów przyborkach XDDDD

Prototyp autobusu Ikarus do transportowania pasażerów prosto do samolotu

Prototyp autobusu Ikarus do transportowania pasażerów prosto do samolotu –

Z korygowaną wadą wzroku można zostać pilotem odrzutowca i kierowcą autobusu, lecz nie maszynistą pociągu Choć w najnowszych lokomotywach elektronika wyręcza człowieka z większości czynności, maszynistę musi cechować końskie zdrowie, jak 50 lat temu, kiedy sypał węgiel do parowozu

Choć w najnowszych lokomotywach elektronika wyręcza człowieka z większości czynności, maszynistę musi cechować końskie zdrowie, jak 50 lat temu, kiedy sypał węgiel do parowozu – Czeski kolega polskiego maszynisty kończy kurs w pół roku, nasz musi zaliczyć pełne 2 lata cykluA później zdziwienie, że na rynku brakuje 2000 maszynistów