Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 101 takich demotywatorów

I się doigrał –
0:08

Przykre, ale prawdziwe:

 –  Kilka słów o sąsiedzkich relacjach w dzisiejszych czasach.Wychowałam się w bloku, gdzie sąsiad = przyjaciel.Odwiedzaliśmy się kilka razy w tygodniu, robiliśmy sąsiedzkie imprezy, jako dziecko często bawiłam się z innymi dzieciakami w piaskownicy lub w naszych mieszkaniach. Do tej pory mam paczkę przyjaciółek z klatki, z którymi zawsze spotykam się, gdy jestem w rodzinnym mieście.Moi rodzice często pilnowali dzieci innych sąsiadów, a w zamian za to my mieliśmy zapewnioną opiekę dla naszego kota, kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje. Gdy trzeba było zrobić gdzieś remont, nie wynajmowało się do tego ekipy, tylko prosiło się sąsiadów o pomoc. Zdarzało się, że moi rodzice pracowali do późna, więc niektórzy sąsiedzi z własnej woli zapraszali mnie i mojego brata na obiad.Czysta, sąsiedzka życzliwość.Uważałam, że takie relacje to coś normalnego. Przez całe studia w mieszkałam w akademiku, gdzie panowała podobna atmosfera - wiadomo, jak to w mieszkaniach studenckich bywa.Po studiach znalazłam pracę i przeprowadziłam się do mieszkania na nowo wybudowanym osiedlu. Dobrze pamiętam ten dzień - była sobota, południe. Gdy tylko się rozpakowałam, postanowiłam przywitać się z sąsiadami.Połowa nie otworzyła mi w ogóle drzwi, chociaż wewnątrz mieszkania słyszałam dialogi w stylu "Kto to? Nie wiem, jakaś typiara, nie znam. To nie otwieraj". Kilka osób przez drzwi spytało "kto tam?", a gdy odpowiadałam, że jestem nową sąsiadką i przyszłam się przywitać, słyszałam tylko "proszę stąd odejść, nie mam czasu".Byli też tacy, którzy otwierali drzwi, ale słysząc, kim jestem, machnęli dłonią, mówiąc, żebym nie zawracała im głowy. Jeden starszy pan spytał "Aa, to pani się tak łomotała na klatce? Mam nadzieję, że to już koniec, zagłuszała mi pani serial". Jakaś kobieta nakrzyczała na mnie, bo dzwonek do drzwi obudził jej dziecko.Tylko w jednym mieszkaniu trafiłam na miłą parę studentów, z którymi od razu umówiłam się na piwo i przy okazji dowiedziałam się, że podziwiają mnie za chęć zapoznawania się z innymi sąsiadami, bo w tym bloku mieszkają, cytuję "dziwni ludzie".Byłam, delikatnie mówiąc, zszokowana, ale oczywiście, zaczęłam szukać winy w sobie - była sobota, tłumaczyłam sobie, że sąsiedzi pewnie odpoczywają po ciężkim tygodniu, a tu przychodzi obca baba i zawraca im głowę. Pomyślałam, że na razie dam im trochę czasu i na zacieśnianie sąsiedzkich więzi przyjdzie jeszcze pora.W ciągu kolejnego tygodnia przekonałam się, że moi sąsiedzi nie znają słowa "dzień dobry". Parę razy zamknięto mi drzwi na klatkę przed nosem. Kiedy w windzie pies jednego z sąsiadów zaczął mnie zaczepiać i wyciągnęłam do niego rękę (może nie powinnam, bo niektóre psy tego nie lubią, ale ten wydawał się wyjątkowo towarzyski), jego opiekun burknął do mnie coś w stylu "niech trzyma pani ręce przy sobie".Raz nie było mnie w domu, a akurat nadkręcił się kurier i chciał zostawić paczkę u sąsiadki - po rozmowie na infolinii dowiedziałam się, że sąsiadka powiedziała, że może przesyłkę przyjąć, ale wyrzuci ją do śmieci. Szczęśliwie kurier przyjechał kolejnego dnia, kiedy byłam w domu.Z głębokim rozczarowaniem uznałam, że nie ma co robić drugiego podejścia do lepszego zapoznania się z moimi sąsiadami. Ale kiedy chciałam zrobić parapetówkę, pomyślałam, że rozsądnie byłoby ich chociaż o tym poinformować. Tym, którzy mieszkają najbliżej mnie, zostawiłam w skrzynce na listy słodką przekąskę i karteczkę z informacją, że tego dnia i o tej godzinie zapraszam ich na małą imprezę, a jeśli jednak wolą zostać u siebie, to, oczywiście rozumiem i postaram się, by było w miarę cicho.Na parapetówce pojawili się jedynie wspomniani wcześniej studenci oraz piątka moich znajomych. Była godzina dwudziesta, muzyka grała głośno, ale nie na tyle głośno, by komuś przeszkadzać (nawet na klatce nie było jej słychać). Zdążyliśmy może wypić po łyku piwa, kiedy do mieszkania zapukała... policja.Co się okazało? Sąsiedzi donieśli, że jest hałas, a na prośbę o ściszenie muzyki, ja i moi znajomi zaczęliśmy grozić im przemocą. Do tego para studentów, która mieszka w tym bloku to dilerzy narkotyków i na pewno wszyscy jesteśmy naćpani.Sądziłam przez chwilę, że jestem w ukrytej kamerze.Policjanci, na szczęście, okazali się dość wyrozumiali i skończyło się na pouczeniu. Kontynuowaliśmy imprezę, ale już w zepsutym humorze.W ciągu kolejnych miesięcy bałam się wyjść w ogóle z domu lub do niego wracać w obawie, że trafię na klatce lub w windzie na któregoś z sąsiadów. Częściej niż "dzień dobry" słyszałam jakieś niemiłe uwagi, niepotrzebne zaczepki.Dwa dni po parapetówce, gdy niosłam w przezroczystej reklamówce zakupy, w tym butelkę wina, jedna sąsiadka spytała "Co, znowu imprezka? Znowu będzie trzeba po policję dzwonić?" Nie odpowiedziałam.Zdaję sobie sprawę z tego, że czasy się zmieniły i dzisiaj każdy jest skupiony bardziej na sobie, ma swoich znajomych i nie szuka przyjaźni wśród sąsiadów. Być może uznacie, że narzucałam się swoim sąsiadom, ale naprawdę nie rozumiem, skąd w nich tyle jadu i pogardy dla drugiego człowieka.Blok, w którym się wychowałam, a ten, w którym mieszkam obecnie to dwa zupełnie różne światy i muszę wam powiedzieć, że jestem mocno przygnębiona, kiedy po pobycie w moich rodzinnych stronach wracam to szarej rzeczywistości.Naprawdę, tu już nie chodzi o to, że ktoś mi nie odpowie na "dzień dobry" czy zbeszta za głaskanie jego psa - chodzi o zwyczajny szacunek do drugiej osoby i nie uprzykrzanie sobie życia.
Dwóch typów zaczepiało mniena stacji benzynowej – Kiedy tankowałam auto jakiś starszy mężczyzna podszedł do mnie, zaczął udawać mojego ojca, kazał mi wracać do samochodu i skończył tankować za mnie. Kiedy goście sobie poszli, powiedział mi, że ma nadzieję, że ktoś kiedyś zrobi coś takiego dla jego córki
archiwum
Te same prawa, te same metody. – "Jeśli kobiety są agresywne to mają dokładnie takie samo prawo do kontaktu ze środkami przymusu bezpośredniego jak mężczyźni. Blokowanie aut policyjnych, fizyczne spychanie funkcjonariuszy, zniewagi i zaczepki. Nie może być przyzwolenia na agresję. Jak równouprawnienie to pełne"   Krzysztof Bosak.
Gdzie dwóch się bije, tam w ryjdostanie i tak najmłodszy... –
0:05
Odpisała im, że siedząc za klawiaturą łatwo jest kogoś wyzywać i na takie zaczepki w internecie nie powinno się reagować –
archiwum – powód
Kicia coś kombinuje –
0:36
Wiedząc jak silne są słonie, nie jestem zawiedziona, że gif jest ucięty –
0:07
 –
archiwum
Policja i prokuratura bezwzględnie ścigają nastolatków, którzy pomiędzy sobą rozsyłają erotyczne wiadomości. Ta sama policja i prokuratura okazuje wyrozumiałość i zrozumienie dla księży, którzy erotyczne wiadomości wysyłają do osób małoletnich. – Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie księdza z Ząbkowic Śląskich, który do 13-letniej uczennicy wysyłał SMSy z podtekstem pedofilskim. Gdy sprawa wyszła na jaw, uczennice z innych szkół - w których uczył ten ksiądz - opisywały w internecie jakiej treści SMS-y duchowny wysyłał do nich. Prokuratura tego wątku nawet nie zbadała.Umorzeniem zakończyła się również sprawa księdza z Zakopanego, który erotycznego SMSa wysłał do ministranta. Prokurator uznała, że "była to rozmowa zaprzyjaźnionego księdza z młodym człowiekiem". Wcześniej duchowny przy różnych okazjach pozwalał sobie na niewybredne komentarze, także z seksualnym podtekstem, i sprośne zaczepki kierowane do młodzieży np. podczas przerw.Natomiast gdy erotyczne wiadomości wysyłają sobie nastolatkowie, wówczas ich sprawy nie tylko kończą się skazaniem np. na prace społeczne, ale ponadto ich dane trafiają do rejestru pedofilów. Dlaczego organy państwowe tak rygorystycznie podchodzą do nastolatków i z taką wyrozumiałością do księży?
Ej, nadal jesteś obrażona? –
0:34
Albo mamy do czynienia z bardzo leniwym kotem, albo z bardzo głupim gołębiem. Chociaż po obejrzeniu drugi raz, sądzę, że to obie opcje na raz –
0:14
Ciekawe, jak by się to skończyło, gdyby nie panowie z budowy –
0:39

Zaczepki językowe

Zaczepki językowe –  Bedziesz pić wódke?Jakże by nie!Proszę podać pytanie orazodpowiedź na nie, którabedzie brzmiala zarazemjak potwierdzenie,zaprzeczenie oraz pytanie
Zabawy z brytyjskimi policjantami – Większość bardzo wyluzowana i z humorem reaguje na zaczepki śmieszka. Ciekawe, jakby u nas taka zabawa się skończyła
archiwum
Nigdy nie reaguj na zaczepki i komentarze hejterów! Nic ich tak nie wyprowadza z równowagi  jak obojętność i brak reakcji. A potem usiądź i obserwuj jak im się podnosi ciśnienie i zaczynają się jeszcze bardziej wk*rwiać :) – Jednak bądźcie czujni i nie dajcie się zwieść !!! Hejterzy często przyjmują postawę "konstruktywnych krytyków" powołując się na (ich zdaniem właściwą) interpretację wolności słowa
Źródło: tvn24.pl
archiwum
Do nietypowego zdarzenia doszło podczas meczu podkarpackiej okręgówki pomiędzy Ostoją Kołaczyce a Czarnymi Jasło. Dwaj kibice gospodarzy przegonili grupkę czternastu szukających zaczepki pseudokibiców gości –
0:44
archiwum
Szukanie zaczepki level wegetarianin –
1000 lat minęło i nic się nie zmienia –  „...Na ogół biorąc, to Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowności i gdyby nie ich niezgoda wywołana mnogością rozwidleń ich gałęzi i podziałów na szczepy, żaden lud nie zdołałby im sprostać w sile” Ibrahim Ibn Jakub (ur. ok. 912/913 zm. po 966) relacja z podróży po krajach slowlańsklch
Miał już dosyć pytań o swój wzrost, więc załatwił to w niesamowity sposób! – Stworzył własne wizytówki, bo miał już dosyć ludzi pytających o jego wzrost. Ciężko jest być wysokim... ale można sobie z tym radzić - wystarczy odpowiedni sposób!„To musi być już nudne mieć ponad 208 centymetrów wzrostu, to nawet więcej niż bokserski mistrz Anthony Joshua”. Często ludzie zadają mu pytanie odnośnie tego, skąd bierze swoje ciuchy albo czy ma bardzo długie łóżko.Odpowiedzi na najczęściej zadawane mu pytania:„Tak – jestem wysoki, mam ponad 208 centymetrów wzrostu”.„Nie, nie żartuję. Tak, jestem naprawdę wysoki. Nie gram w koszykówkę, ale gram w siatkówkę”.„Tak, patrzenie na głowy ludzi od góry jest dziwne. Owszem, pogoda tutaj na górze jest okej”.„To była świetna rozmowa”