Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 236 takich demotywatorów

Przywalić się do dwóch 14-latków, że palą jednego fajka na pięciu (reszta zdążyła uciec) to potrafią, ale do dwóch pijanych debili drących ryja na pół osiedla już nie

Przywalić się do dwóch 14-latków, że palą jednego fajka na pięciu (reszta zdążyła uciec) to potrafią, ale do dwóch pijanych debili drących ryja na pół osiedla już nie –

- Możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie? - Słucham. - Opowiem ci bajkę, jak kot palił fajkę, a kocica papierosa, przypaliła sobie kawał nosa, prędko, prędko po doktora, bo kocica bardzo chora, a pan doktor był pijany i przylepił się do ściany,

- Możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?- Słucham.- Opowiem ci bajkę, jak kot palił fajkę, a kocica papierosa, przypaliła sobie kawał nosa, prędko, prędko po doktora, bo kocica bardzo chora, a pan doktor był pijany i przylepił się do ściany, – a ta ściana była mokra, więc przylepił się do okna, a to okno było duże, więc wyleciał na podwórze, a z podwórza na ulicę, tam zobaczył czarownicę, czarownica była straszna, doktorowi pękła czaszka...- No i...?- No powiedz mi, skoro pamiętam ten wierszyk - jeszcze z przedszkola, to czemu nie pamiętam, gdzie położyłem klucze od mieszkania?

Ciężkie lata nauki na studiach inżynierskich nie poszły na marne

Ciężkie lata nauki na studiach inżynierskich nie poszły na marne –
0:45

Wyszedłem wynieść śmieci, pomyślałem że zapalę przy okazji. Stoję z fajką, wychodzi sąsiad i też zapala. Stoimy tak w całkowitej ciszy i palimy. W końcu wyrzuca peta i mówi "ech, ja pie*dole to życie"

Wyszedłem wynieść śmieci, pomyślałem że zapalę przy okazji. Stoję z fajką, wychodzi sąsiad i też zapala. Stoimy tak w całkowitej ciszy i palimy. W końcu wyrzuca peta i mówi "ech, ja pie*dole to życie" – Jak ja go rozumiem...

Jeden cię zabije, a drugi sprawi, że będziesz gejem - wybierz mądrze

Jeden cię zabije, a drugi sprawi, że będziesz gejem - wybierz mądrze –

Jak "el diablo" odpala fajkę

Jak "el diablo" odpala fajkę –
0:23
archiwum

Internauta znalazł to u swojego dziadka. Okazało się, że to fajka do palenia opium Dziadek chyba będzie miał dużo do wyjaśniania

Dziadek chyba będzie miał dużodo wyjaśniania –
archiwum

Kiedy dostaniesz trójkę z przyry i musisz odreagować

 –

Kiedy starszy brat pomaga ci ogarnąć kadzidło na jasełka

 –

Tak z fajką do ślubu jechać? Pogięło ją?!

Tak z fajką do ślubu jechać? Pogięło ją?! –

Ach, to były czasy!

Ach, to były czasy! –  My, urodzeni w latach 50-60-70-80-90 tych, wszyscy byliśmy wychowywani przez rodziców patologicznych.Na szczęście nasi starzy nie wiedzieli, że są patologicznymi rodzicami. My nie wiedzieliśmy, że jesteśmy patologicznymi dziećmi. W tej słodkiej niewiedzy przyszło nam spędzić nasz wiek dziecięcy. Wszyscy należeliśmy do bandy osiedlowej i mogliśmy bawić się na licznych budowach. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka go wyciągnęła i odkażała ranę fioletem. Następnego dnia znowu szliśmy się bawić na budowę. Matka nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Nie chodziliśmy do prywatnego przedszkola. Rodzice nie martwili się, że będziemy opóźnieni w rozwoju. Uznawali, że wystarczy, jeśli zaczniemy się uczyć od zerówki.Nikt nie latał za nami z czapką, szalikiem i nie sprawdzał czy się spociliśmy. Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z grypą służył czosnek, miód, spirytus i pierzyna. Dzięki temu nie stwierdzano u nas zapalenia płuc czy anginy. Zresztą lekarz u nas nie bywał, zatem nie miał szans nic stwierdzić. Stwierdzała zawsze babcia. Dodam, że nikt nie wsadził babci do wariatkowa za smarowanie dzieci spirytusem. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Mama nie bała się ze zje nas wilk, zarazimy się wścieklizną albo zginiemy. Skoro zaś tam doszliśmy, to i wrócimy.Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy trochę się baliśmy. Dorośli nie wiedzieli, do czego służą kaski i ochraniacze. Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.W sobotę wieczorem zostawaliśmy sami w domu, rodzice szli do kina. Nie potrzebowano opiekunki. Po całym dniu spędzonym na dworze i tak szliśmy grzecznie spać. Pies łaził z nami – bez smyczy i kagańca. Srał gdzie chciał, nikt nie zwracał nam uwagi. Raz uwiązaliśmy psa na sznurku i poszliśmy z nim na spacer, udając szanowne państwo z pudelkiem. Ojciec powiązał nas później na sznurkach i też wyprowadził na spacer. Zwróciliśmy wolność psu, na zawsze. Mogliśmy dotykać inne zwierzęta. Nikt nie wiedział, co to są choroby odzwierzęce.Sikaliśmy na dworze. Zimą trzeba było sikać tyłem do wiatru, żeby się nie obsikać lub „tam” nie zaziębić. Każdy dzieciak to wiedział. Oczywiście nikt nie mył po tej czynności rąk. Stara sąsiadka, którą nazywaliśmy wiedźmą, goniła nas z laską. Ciągle chodziła na nas skarżyć. Rodzice nadal kazali się jej kłaniać, mówić Dzień Dobry i nosić za nią zakupy. Wszystkim starym wiedźmom musieliśmy mówić Dzień Dobry. A każdy dorosły miał prawo na nas to Dzień Dobry wymusić. Dziadek pozwalał nam zaciągnąć się swoją fajką. Potem się głośno śmiał, gdy powykrzywiały się nam gęby.Skakaliśmy z balkonu na odległość. Musieliśmy znać tabliczkę mnożenia, pisać bezbłędnie. Nikt nie znał pojęcia dysleksji, dysgrafii, dyskalkulii i kto wie jakiej tam jeszcze dys… Nikt nas nie odprowadzał do szkoły. Każdy wiedział, że należy iść lewą stroną ulicy i nie wpaść pod samochód, bo będzie łomot.Gotowaliśmy sobie obiady z deszczówki, piasku, trawy i sarnich bobków. Czasami próbowaliśmy to jeść. Jedliśmy też koks, szare mydło, Akron z apteki, gumy Donaldy, chleb masłem i solą, chleb ze śmietaną i cukrem, oranżadę do rozpuszczania oczywiście bez rozpuszczania, kredę, trawę, dziki rabarbar, mlecze, mszyce, gotowany bob, smażone kanie z lasu i pieczarki z łąki, podpłomyki, kartofle z parnika, surowe jajka, plastry słoniny, kwasiory/szczaw, kogel-mogel, lizaliśmy kwiatki od środka. Jak kogoś użarła przy tym pszczoła to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.Ojciec za pomocą gwoździa pokazał, co to jest prąd w gniazdku. To nam wystarczyło na całe życie. Czasami mogliśmy jeździć w bagażniku starego fiata, zwłaszcza gdy byliśmy zbyt umorusani, by siedzieć wewnątrz. Jak się ktoś skaleczył, to ranę polizał i przykładał liść babki. Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa i piliśmy wodę ze strugi, ciepłe mleko prosto od krowy, kranówkę, czasami syropy na alkoholu za śmietnikiem żeby mama nie widziała, lizaliśmy zaparowane szyby w autobusie. Nikt się nie brzydził, nikt się nie rozchorował, nikt nie umarł. Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii.Nikt nam nie mówił, że jesteśmy ślicznymi aniołkami. Dorośli wiedzieli, że dla nas, to wstyd. Nikt się nie bawił z opiekunką.Od zabawy mieliśmy siebie nawzajem. Bawiliśmy się w klasy, podchody, chowanego, w dwa ognie, graliśmy w wojnę, w noża (oj krew się lała ), skakaliśmy z balkonu na kupę piachu, graliśmy w nogę, dziewczyny skakały w gumę, chłopaki też jak nikt nie widział. Oparzenia po opalaniu smarowaliśmy kefirem. Jak się głęboko skaleczyło to mama odkażała jodyną albo wodą utlenioną, szorowała ranę szczoteczką do zębów i przyklejała plaster. I tyle. Nikt nie umarł.W wannie kąpało się całe rodzeństwo na raz, później tata w tej samej wodzie. Też nikt nie umarł. Podręczniki szanowaliśmy i wpisywaliśmy na ostatniej stronie imię, nazwisko i rocznik. Im starsza książka tym lepiej. Jedyny czas przed telewizorem to dobranocka. Mieliśmy tylko kilka zasad do zapamiętania. Wszyscy takie same. Poza nimi, wolność była naszą własnością.Nasze mamy rodziły nasze rodzeństwo normalnie, a po powrocie ze szpitala nie przeżywały szoku poporodowego – codzienne obowiązki im na to nie pozwalały. Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami.Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani. My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze” wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw.A nam się wydawało, że wszystkiego nam zabraniają!
archiwum

Na starość człowiek siedzi i myśli, gdzie mu te wszystkie lata uciekły

Na starość człowiek siedzi i myśli,gdzie mu te wszystkie lata uciekły –
archiwum

W połowie lat 30 XX wieku odbyło się spotkanie polskich komunistów na Kremlu,w czasie którego pijani w sztok Polacy wznosili okrzyki i wiwaty. Jeden z komunistów, miotając się od stołu do stołu, podniósł kielich i zakrzyknął:

W połowie lat 30 XX wieku odbyło się spotkanie polskich komunistów na Kremlu,w czasie którego pijani w sztok Polacy wznosili okrzyki i wiwaty. Jeden z komunistów, miotając się od stołu do stołu, podniósł kielich i zakrzyknął: – "Da zdrawstwujet marszał Piłsudski!", chcąc oczywiście powiedzieć: "Da zwrawstwujet marszał Stalin".W jednej chwili wszyscy otrzeźwieli, patrząc ze strachem na Stalina i zastanawiając się, jak zareaguje. Stalin spokojnie popykał fajką, popatrzył na nich i powiedział: "Nicziewo, nicziewo, eta toże był charoszyj marszał". W połowie lat 30 XX wieku odbyło się spotkanie polskich komunistów na Kremlu,w czasie którego pijani w sztok Polacy wznosili okrzyki i wiwaty. Jeden z komunistów, miotając się od stołu do stołu, podniósł kielich i zakrzyknął: – "Da zdrawstwujet marszał Piłsudski!", chcąc oczywiście powiedzieć: "Da zwrawstwujet marszał Stalin". W jednej chwili wszyscy otrzeźwieli, patrząc ze strachem na Stalina i zastanawiając się, jak zareaguje. Stalin spokojnie popykał fajką, popatrzył na nich i powiedział: "Nicziewo, nicziewo, eta toże był charoszyj marszał".
archiwum

Raz w życiu człowiek wyjdzie na fajka

Raz w życiu człowiek wyjdzie na fajka – i od razu "Jaracz"
archiwum

Towarzysz Stalin

Towarzysz Stalin – i jego polski sobowtór TW Bolek
archiwum – powód

Moje dzieci strasznie nie lubią zasady "nie palimy w samochodzie z dziećmi"

Moje dzieci strasznie nie lubią zasady "nie palimy w samochodzie z dziećmi" –
archiwum

Radni dają ci popalić?

Radni dają ci popalić? –

Kiedy wszyscy poszli zapalić, a ty jesteś niepalący

Kiedy wszyscy poszli zapalić,a ty jesteś niepalący –
archiwum

Kiedy wszyscy poszli zapalić, a ty jesteś niepalący

Kiedy wszyscy poszli zapalić, a ty jesteś niepalący –

Ma pięć miesięcy i myśli, że cygarem zaimponuje kolegom na podwórku

Ma pięć miesięcy i myśli, że cygarem zaimponuje kolegom na podwórku –