Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 198 takich demotywatorów

Bolesne słowa lekarza obiegają internet. I co niektórzy próbują wmawiać, że tacy ludzie mało się angażują w pracę...

 –  Jacek Skup·"Kto umrze to umrze i trudno" Właśnie wróciłem do domu po 24 godzinach pracy. Zmęczony, zdenerwowany, wściekły, bezradny.Na 8:00 do przychodni A. 1 porada: izolacja w związku z Covid. 2 porada: oczekiwanie na wynik wymazu. 3 porada: podejrzenie Covid,  skierowanie na wymaz. 4 porada: telefon pacjenta z dodatnim wynikiem testu. 5 porada: uffff, zwykłe nadciśnienie. W międzyczasie system gabinet.gov.pl pada kilkukrotnie. Jadę do przychodni B. Dziś tu nie pracuję, ale umówiłem się z pacjentem na zdjęcie holtera, przecież inne choroby nas nie opuściły. Nastepny punkt,  przychodnia C, zastępstwo, dziś będę tu jedynym lekarzem. Po drodze kupuję 7daysa, bo to jedyne pieczywo na stacji, do sklepu nie pójdę bo godziny dla seniorów. Wchodzę,  w poczekalni pacjent z żoną,  widzę że stan jest poważny. Ubieram się szybko w strój kosmonauty i przyjmuję. Diagnoza: ciężka niewydolność oddechowa. Sąsiedzi pacjenta covid+. Wzywam karetkę,  przyjechali bardzo szybko. Ustalają miejsce, nie ma żadnego na oddziale wewnętrznym w promieniu 50km od przychodni. Pacjent ZATRZYMUJE SIĘ! Przestaje oddychać,  przestaje bić serce. RKO, adrenalina, udaje się, ruszył.  Podwójna radość, pierwsza, że żyje,  druga, że teraz wymaga pobytu na oddziale intensywnej terapii, gdzie miejsce jest bliżej. Jedzie. Musimy zamknąć czasowo dzwi do przychodni, sterylizacja pomieszczeń,  zmiana ubrań.  W tym czasie mogę udzielac jedynie teleporad. Kolejny telefon, żona podaje, że jej mąż jest w ciężkim stanie. Pytam: - kaszle? -nie. -gorączkuje? -nie. Jadę do domu pacjenta ubrany we wszystkie konieczne środki ochrony. Stan pacjenta faktycznie jest ciężki. Gorączkuje. Kaszle... jest odwodniony, niewydolny oddechowo. Wzywam karetkę. Panowie nie zabierają pacjenta, bo nie mają dokąd, miejsc w szpitalu nie ma, a stan jest na tyle ciężki że nie rokuje przeżycia, zagraża zgonem podczas objazdu województwa w poszukiwaniu miejsca w szpitalu. Nie mam wyjscia, muszę podjąć leczenie w domu. Stosuję kilka metod z leczenia hospicyjnego, nie mam możliwości podłączenia tlenu, bo skąd. Mam nadzieję, ze pacjent nie będzie cierpiał. Później jest spokojniej.Wracam na chwilę do domu, pies od 7.30 nie był na spacerze. Pewnie gdyby umiał,  to spakowałby walizki i się wyprowadził. Nie umie i jest ze mną.  Idziemy na bardzo krótki spacer. Myślę sobie,  że może to dobrze, że nie mam rodziny,  bo by się już rozpadła przez to, że ciągle jestem w pracy. Jadę na nocny dyżur do Szpitala. Po drodze wstępuję do przychodni B, chcę sprawdzić wyniki wymazów zleconych we wtorek. Wczoraj ich nie było.  Dziś system nie działa. Niestety, pacjenci będą w niepewności przez cały weekend. W międzyczasie ok 10 konsultacji dla rodziny, znajomych, znajomych znajomych i ludzi, którzy nie odzywali się od 10 lat.Wchodzę do Szpitala. Przez 14 najbliższych godzin będę odpowiedzialny za zdrowie ok 60 000 osób. Pacjenci przychodzą,  rozpoznaję zaburzenia rytmu serca, biegunki, bole brzucha, złamanie podstawy czaszki i zespoły abstynencyjne, wczoraj przecież były imieniny Jadwigi, trzeba się było skuć jak świnia na cześć żony czy bratowej. Leczę pokornie, pacjentom nie mówię nic oceniającego itp. Nareszczie północ, mam trochę czasu dla siebie. Zjadam zakupionego przed poludniem 7daysa, znajduję chwilę na różaniec, który i tak idzie mi z oporem, a zamiast "módl się za nami grzesznymi" odmawiam "módl się za nami bezradnymi". Zdążyłem odmówić tajemnicę, słyszę dzwonek do drzwi. Ten dźwięk stawia mnie na równe nogi. Młody człowiek,  silny ból brzucha. Podaje, że zjadł grzyby przypominające kanie. Jest w złym stanie. Dzwonię na toksykologię z prośbą o szybkie przyjęcie i zostaje olany ciepłym moczem, mam sobie radzić sam. Na szczęście pomaga mi dyżurny chirurg i bierze pacjenta na Oddział.  W nocy jeszcze kilka interwencji. Dyżur kończę stwierdzeniem zgonu 92latki.Wracam do domu, pies się cieszy. Chwila przerwy. W niedzielę zaczynam pracę o 7.30 i kończę we wtorek o 18. W tym czasie media publiczne za głosem ministra Sasina pewnie wyleją na mnie i moje środowisko pomyje, bo "jesteśmy mało zaangażowani"Jeśli doczytałeś do tego momentu to błagam,  proszę,  zakładaj maskę i nie wychodź z domu jeśli nie musisz. Nie każ mi mówić patrząc prosto w oczy, że ktoś z Twojej rodziny umrze w domu,  bo nie ma dla niego miejsca w szpitalu. To ponad moją wytrzymałość.Systemu już nie ma, zostało chałupnictwo. Słowa premiera spełniają się na naszych oczach.

Jerzy Kolasiński został pierwszym w historii Polakiem, który zdobył prestiżową nagrodę, która jest nazywana chirurgicznym "Oskarem"

Jerzy Kolasiński został pierwszym w historii Polakiem, który zdobył prestiżową nagrodę, która jest nazywana chirurgicznym "Oskarem" – 23 września dr Jerzy Kolasiński otrzymał „The best Case Report - Gold PAPER”. To Oscar w światowej chirurgii plastycznej. Nagroda jest przyznawana przez największy magazyn chirurgii plastycznej na świecie "Plastic and Reconstructive Surgery Global Open".Polski chirurg został uhonorowany za publikację, która dotyczy nowatorskiego sposobu rekonstrukcji piersi przy użyciu własnej tkanki tłuszczowej. Dzięki wymyślonej przez niego technice udało się całkowicie zrekonstruować pierś pacjentki po totalnej mastektomii z powodu raka. 

Ci ludzie zapłacili setki tysięcy dolarów, żeby trafić na szczyt listy najbrzydszych ludzi na świecie

Ci ludzie zapłacili setki tysięcy dolarów, żeby trafić na szczyt listy najbrzydszych ludzi na świecie –

Kiedy idziesz do chirurga plastycznego na NFZ

Kiedy idziesz do chirurga plastycznego na NFZ –

Oto celebrytka z najbardziej idealną twarzą na świecie

Oto celebrytka z najbardziej idealną twarzą na świecie – Tak przynajmniej twierdzi chirurg plastyczny dr Julian de Silva, który przeanalizował twarze gwiazd pod kątem ich zgodności z regułą złotego podziału. W przypadku Amber Heard, aktorki znanej głównie ze związku z Johnnym Deppem i tego, że oskarżyła go o pobicie, ta zgodność wyniosła aż 91,85 procent

Rok 1955. Sowiecki naukowiec Vladimir Petrovich Demikhov pokazuje Moskiewskiemu Towarzystwu Chirurgicznemu sukces w transplantacji głowy psa

Rok 1955. Sowiecki naukowiec Vladimir Petrovich Demikhov pokazuje Moskiewskiemu Towarzystwu Chirurgicznemu sukces w transplantacji głowy psa – Radziecki naukowiec Vladimir Petrovich Demikhov przyczepił do szyi psa drugą głowę, uzyskaną od małego brązowowłosego szczeniaka. Zarówno pies, jak i ścięta głowa szczeniaka żyły i reagowały na bodźce. Ich nerwy nie zostały połączone. Pies-hybryda przeżył trzy tygodnie. To nie pierwszy i nie ostatni eksperyment tego typu jaki uczony przeprowadził. W innym eksperymencie transplantacji głowy, pies przeżył 29 dni, zanim reakcja autoimmunologiczna spowodowała śmierć psa z przyszytą uciętą głową (nie istniały wtedy jeszcze leki supresyjne dla odrzutu transplantacji).Vladimir Petrovich Demikhov ukuł słowo „transplantologia”, wymyślił szereg metod chirurgicznych utrzymujących krążenie krwi w czasie transplantacji i jako pierwszy przeprowadził skuteczny "bypass" dla serca psa (który przeżył 2 lata po operacji). Popularyzował idee transplantacji organów i w konsekwencji chirurg z RPA Christiaan Barnard, na podstawie jego badań przeprowadził pierwszą transplantację serca człowieka do drugiego człowieka. Doprowadziło to też ostatecznie do przeszczepu głowy u małp przez dr Roberta White'a, który został zainspirowany pracą Demikhova. Dr Robert White utrzymał też przy życiu mózg małpy bez ciała

Oto 74-letnia Cher i jej 94-letnia matka Niesamowita siła genów czy dobry chirurg plastyczny?

Niesamowita siła genów czy dobry chirurg plastyczny? –

Gwiazdy filmowe, które dzięki interwencjom chirurgicznym się nie starzeją. Jak wyglądałyby dziś, gdyby nie poddawały się różnym zabiegom? (11 obrazków)

Źródło: brightside.me
archiwum

Ma się ten dar

 –
archiwum

Drogie leczenie...

Drogie leczenie... – Co jakiś czas pojawia się w mediach informacja o chorym dziecku, którego może uratować bardzo skomplikowana operacja w USA, a w Polsce lekarze rozkładają ręce. Trzeba zebrać jedynie 1-2 mln zł.Czy ktoś się kiedyś nad tym w ogóle zastanawiał? Przecież chirurg i zespół, którzy operują dziecko mogą zrezygnować z swoich prowizji, skoro wiedzą, że tylko oni mogą uratować temu dziecku życie. Szpital mógłby pobrać jedynie symboliczną opłatę za pobyt i leczenie. Linie lotnicze mogłyby umożliwić darmowy przelot takiemu dziecku i rodzicom i wykorzystać to marketingowo. Takich przypadków jest niewiele- (rzadkie nowotwory, wady rozwojowe, niedorozwój kończyn) więc ryzyko nadużyć nie jest aż tak duże.   W przeciwnym razie dziecko na pewno umrze albo trwale straci wzrok, możliwość chodzenia itd. Czy dla dzieci nie można zrobić wyjątku i zamiast organizować zbiórki leczyć te dzieci możliwie jak najtaniej. Nikt od tego nie zbankrutuje...

Południowoafrykański chirurg, Mashudu Tshifularo wraz z jego zespołem stali się pierwszymi, którzy przywrócili komuś słuch przy pomocy technologii 3D

Południowoafrykański chirurg, Mashudu Tshifularo wraz z jego zespołem stali się pierwszymi, którzy przywrócili komuś słuch przy pomocy technologii 3D –
archiwum

Kilka dni temu zmarła Rosjanka Alla Levushkina - najstarsza czynna zawodowo chirurg na świecie. Miała 92 lata, w ciągu całej swojej kariery wykonała ponad 10 000 operacji

Kilka dni temu zmarła Rosjanka AllaLevushkina - najstarsza czynna zawodowo chirurg na świecie. Miała 92 lata, w ciągu całej swojej kariery wykonała ponad 10 000 operacji –

Choć pióro nie jest silniejsze od skalpela, ten chirurg pediatra zawsze znajdzie chwilę, by upewnić się, że blizna nie będzie jedynym wspomnieniem dziecka z pobytu w szpitalu Dlatego robi swoim pacjentom niespodziankę, rysując ręcznie na opatrunku postać lub coś, co ich interesuje

Dlatego robi swoim pacjentom niespodziankę, rysując ręcznie na opatrunku postać lub coś, co ich interesuje –

Tymczasem na sali operacyjnej

 –  Dr. K@medschooladvicePrawdziwa historia:Chirurg: Ktoś się zjebał?*cisza*Chirurg: Serio muszę wiedzieć,może przebiłem jelitoStudent: Ja się spierdziałem

11-letni Jonah Larson zasłynął swoim nietypowym hobby. Ma tysiące subskrybentów na swoich kontach stron społecznościowych. A to dlatego, że chłopiec szydełkuje z taką precyzją, o jakiej nasze babcie nie śniły

11-letni Jonah Larson zasłynął swoim nietypowym hobby. Ma tysiące subskrybentów na swoich kontach stron społecznościowych. A to dlatego, że chłopiec szydełkuje z taką precyzją, o jakiej nasze babcie nie śniły – Szydełkuje, żeby poprawić motorykę dłoni i zostać chirurgiem

Londyński chirurg plastyczny Julian De Silva, pokazuje jak wyglądałyby dziś słynne pięćdziesięciolatki, gdyby nie poddawały się zabiegom medycyny estetycznej (11 obrazków)

Źródło: brightside.me

Chirurg plastyczny wykorzystuje 'złoty podział', aby znaleźć celebrytów o doskonałych twarzach, a oto jego 10 najlepszych (13 obrazków)

Był już na stole operacyjnym, kiedy chirurg powiedział mu, że przekazał jego telefon żonie

Był już na stole operacyjnym, kiedy chirurg powiedział mu, że przekazał jego telefon żonie –
0:45

Tacy ludzie jak pani Róża też mają prawo głosu

 –  Róża..."chirurdzy klatki piersiowej - średniawieku to 59,15 lat."...."anestezjolodzy (55,17 lat)."15- letni chirurg, anestazjolog 17- letni? Nocóż. Bierzemy jak leci...Lubię to! • Odpowiedz ■ Oznacz jako spam • 1 d-r      Magda a™"iŁ"Pani Różo, to są dziesiętne "poprzecinku"...

Kiedy dowiedział się, że jest śmiertelnie chory zrozumiał, że „życie to coś więcej niż tylko pieniądze”

Kiedy dowiedział się, że jest śmiertelnie chory zrozumiał, że „życie to coś więcej niż tylko pieniądze” – Przesłanie, które  dociera i inspiruje nie tylko młodych lekarzy, ale każdego, kto próbuje odnaleźć spełnienie i szczęście.Singapurski lekarz- chirurg plastyczny, zdążył przekazać swoją wiadomość, zanim przegrał walkę z rakiem płuc w październiku 2012 roku:„Jestem typowym produktem dzisiejszego społeczeństwa” – powiedział w swoim przemówieniu. „Od najmłodszych lat przekonywano mnie, że do szczęścia prowadzi tylko droga sukcesu. Sukces natomiast oznacza bogactwo. Swoje życie kreowałem, więc zgodnie z tym mottem”.Pracował w okulistyce i przeszedł na chirurgię plastyczną. Zgarniał grube miliony już w pierwszym roku praktyki„Wiesz, ironią jest to, że ludzie nie widzą bohaterów w zwykłych lekarzach rodzinnych. Tworzą bohaterów z ludzi bogatych i sławnych” – powiedział Teo. „Są ludzie, którzy nie będą chcieli zapłacić 20 dolarów singapurskich (15 USD) za wizytę u lekarza rodzinnego, później te same osoby nie będą miały żadnych skrupułów, płacąc 10 000 dolarów singapurskich (7310 USD) za liposukcję czy 15 000 dolarów singapurskich (10 970 USD) za powiększenie piersi”.„Byłem u szczytu swojej kariery. Myślałem, że mam wszystko pod kontrolą”.11 marca 2011 roku zdiagnozowano u niego nieuleczalnego raka płuc i dano mu od trzech do czterech miesięcy życia. W najlepszym scenariuszu miał jeszcze 6 miesięcy.„Nie mogłem tego zaakceptować. Mam ponad stu krewnych po obu stronach, mojej mamy i taty… I żaden z nich nie miał raka.” – powiedział Teo, próbując zrozumieć przyczynę choroby, która rozprzestrzeniła się na jego mózg i kręgosłup.Z bezsilności wpadł w ciężką depresję„Ironią jest fakt, że wszystkie te rzeczy, które osiągnąłem, sukces, trofea, wszystkie moje samochody, mój dom, wszystko. Myślałem, że to przyniesie mi szczęście. Jedyne co z tego miałem to myśli o moich osiągnięciach i własnościach zaprzątające mi głowę, one jednak nie przyniosły mi upragnionego spełnienia. Nie było tam radości.”Z czasem zdał sobie sprawę, że to nie Ferrari ani kolejna „gwiazdka Michelina” podana na talerzu przynosi mu radość„To, co naprawdę sprawiło mi radość w ciągu ostatnich 10 miesięcy, to interakcja z ludźmi, moimi bliskimi, przyjaciółmi, ludźmi, którzy naprawdę o mnie dbają, śmieją się i płaczą ze mną, są w stanie zrozumieć ból i cierpienie, przez które przechodziłem”.Sam rozumiał teraz innych pacjentów chorych na raka – choroba nauczyła go czegoś, czego nigdy nie doświadczał jako lekarz, którego głównym celem był zysk„Nie wiedziałem, co tak naprawdę czują, dopóki sam nie stałem się pacjentem. Jeśli zapytasz mnie teraz, czy byłbym innym lekarzem, gdybym mógł na nowo przeżyć swoje życie, odpowiem, że tak. Teraz naprawdę rozumiem, jak tacy pacjenci się czują i przez co przechodzą. Czasem jednak, żeby coś pojąć trzeba tego doświadczyć na własnej skórze”„Nie ma nic złego w osiąganiu sukcesu czy w byciu bogatym, nie ma tu absolutnie nic złego. Jedyny problem polega na tym, że wielu z nas, tak jak ja, nie potrafi sobie z tym poradzi攄Wpadłem w taką obsesję, że nic innego nie miało dla mnie większego znaczenia. Pacjenci byli tylko źródłem dochodów, a ja starałem się wyciskać z nich każdego centa”.Na łożu śmierci dodał jeszcze:„Kiedy stanąłem naprzeciwko śmierci, kiedy już musiałem, rozebrałem się ze wszystkiego co miałem i skupiłem się tylko na tym, co ważne. Ironią jest fakt, że bardzo często dopiero kiedy zbliżamy się do śmierci, uczymy się, jak żyć”