Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3330 takich demotywatorów

Żal mi dzieciaków ery Netflixa. Nie znają tej adrenaliny wyjścia do kibla/kuchni/etc podczas przerwy na reklamy nasłuchując czy reszta już krzyczy "ZACZĘŁO SIE" by wrócić biegnąc po meblach by nic nie przegapić

Żal mi dzieciaków ery Netflixa. Nie znają tej adrenaliny wyjścia do kibla/kuchni/etc podczas przerwy na reklamy nasłuchując czy reszta już krzyczy "ZACZĘŁO SIE" by wrócić biegnąc po meblach by nic nie przegapić –

Psy nigdy nie umierają

Psy nigdy nie umierają – "Niektórzy z was, zwłaszcza Ci którzy niedawno stracili psa na rzecz "śmierci", nie do końca to rozumieją. Nie czuję potrzeby tłumaczenia tego, ale ponieważ sam nie jestem wieczny więc muszę to wyjaśnić.Psy nigdy nie umierają. Nie wiedzą jak to zrobić. Stają się zmęczone i bardzo stare, ich kości zaczynają boleć. Oczywiście nie umierają. Jeśli by umierały to przecież nie chciały by zawsze iść na spacer, a przecież chcą iść na spacer, nawet długo po tym jak ich stare kości mówią: "Nie, to nie jest dobry pomysł. Nie idźmy na spacer". One zawsze chcą iść na spacer. Nawet jeśli kolejny krok oznacza, że ich stare ścięgna nie utrzymają ich na nogach, to i tak będą szły dalej.To nie jest tak, że nie lubią twojego towarzystwa. Przeciwnie, spacer z tobą jest dla nich wszystkim. Symfonia zapachów, która je otacza to ich świat. Kocia kupa, zapach innego psa, gnijące szczątki jakiegoś ptaka, no i ty. To jest to co sprawia, że świat jest dla nich idealny, a w idealnym świecie nie ma miejsca na śmierć.Jednak psy stają się bardzo śpiące. I tu jest sedno sprawy. Nie uczą tego na uczelniach, gdzie wykładają co to kwarki, gluony oraz ekonomia Keynesa. Wiedzą tam tak wiele rzeczy, że zapominają o tym, że psy nie umierają. Naprawdę szkoda. Psy mają przecież tak wiele dobrych rzeczy, a ludzie potrafią tylko gadać.Gdy myślisz, że twój pies umarł, on po prostu usnął w twoim sercu. One wciąż merdają ogonem, przez co twoje serce tak boli i ciągle płaczesz. Kto by nie płakał mając szczęśliwego, merdającego ogonem psa w klatce piersiowej. Ała! One merdają gdy się tam budzą. Wtedy mówią: "Dzięki! Dzięki za cieplutkie miejsce do spania, w dodatku tak blisko twojego serca, to najlepsze miejsce!"Na samym początku ciągle się budzą, dlatego tak często płaczesz. Ich ogon merda. Ale po jakimś czasie śpią coraz więcej. (pamiętaj, że psia chwila jest zupełnie inna od ludzkiej chwili. Idziesz z psem na spacer, a dla niego to cały dzień przygód w ciągu jednej godziny. Potem wracasz do domu i zanim znowu z nim wyjdziesz to dla niego mija tydzień lub co najmniej kilka dni zanim znowu z nim wyjdziesz. Nie dziwi więc dlaczego tak kochają spacery).W każdym razie, jak już mówiłem, one zasypiają w twoim sercu, a gdy się budzą merdają ogonem. Po kilku psich latach śpią już coraz dłużej, więc i ty możesz. Były GRZECZNYMI PSAMI całe swoje życie i oboje to wiecie. Bycie grzecznym psem przez cały czas jest bardzo męczące, zwłaszcza gdy jest się już starym i bolą kości, a chcąc iść do przodu ląduje się pyszczkiem na ziemi i nawet gdy pada na dworze i nie chce się wyjść to i tak się wychodzi wysikać na zewnątrz bo tak czynią dobre psy. Więc zrozum, po czymś takim trzeba odespać w twoim sercu, więc będą spały dłużej i dłużej.Ale nie daj się zmylić, one nie są martwe. Nie ma czegoś takiego. One śpią w twoim sercu, a budzą się gdy tego najmniej oczekujesz. One już takie są.Jest mi żal ludzi, którzy nie mają psa śpiącego w sercu. Tak wiele tracą. Przepraszam, ale idę sobie popłakać."

Trochę mi żal atrakcyjnych ludzi, którzy teraz muszą się komunikować samymi słowami po raz pierwszy w życiu i do których dotarło, że nie mają osobowości

Trochę mi żal atrakcyjnych ludzi, którzy teraz muszą się komunikować samymi słowami po raz pierwszy w życiu i do których dotarło, że nie mają osobowości –

Idiota na quadzie zniszczył zasiane pole Oby dostał za swoje

Oby dostał za swoje –  Piotr Grzybowski – bez siły.13 godz.[Z serii – Czego nie robić podczas kwarantanny]Mam nadzieję, że osoba, która jest autorem „dzieła” z poniższych zdjęć, przeczyta mój post i chociaż cokolwiek zrozumie. Nie ukrywam, że mam pewne wątpliwości, że funkcja zwana rozumem działa u Ciebie prawidłowo, ale mimo wszystko spróbuję.Nie liczę, że się ujawnisz, że przeprosisz, że spróbujesz naprawić szkody w jakiejkolwiek formie. Chcę Cię tylko bezradnie prosić, żebyś więcej tego nie robił. Od dawna na forum pojawiają się zdjęcia zniszczonych przez quady dróg gminnych i prywatnych, wałów czy łąk, ale tym razem nasz bohater poszedł o krok dalej. Z pełną świadomością i premedytacją zniszczyłeś świeżo zasiane uprawy na kilku polach mojego dziadka i innych rolników w miejscowości Janówek Pierwszy. Przeraża to, że 20 metrów dalej mogłeś dokonać tego samego na ugorach, gdzie nie wyrządziłbyś żadnej szkody i mógłbyś to robić bezkarnie jeżeli już musisz. Ale wtedy nie byłoby frajdy, że niszczysz czyjąś pracę, prawda? Do tej pory głównym naszym zmartwieniem była ogromna susza i dziki, ale że zmartwień mamy mało to teraz pojawił się nowy szkodnik – Ty, człowiek.W tym szczególnym okresie Wielkanocnym trudno życzyć Ci źle, ale chciałbym, żebyś kiedyś doświadczył tego trudu pracy, którego musiał dokonać mój 80cio letni dziadek, żeby przygotować pola pod twoje wyczyny. Prawdopodobnie w 5 min zniszczyłeś jego pracę z ostatniego miesiąca. Nie żal mu pieniędzy, które zainwestował w ziarno, nawozy czy paliwo. Żal mu jego pracy i widoku, na jaki musi teraz patrzeć.Miałbym też prośbę do wszystkich świadków takich wyczynów, żeby reagowali w miarę możliwości. Wiem, że to nie łatwe mając przed sobą pędzącego quada, ale próbować naprawdę warto. Bez naszych reakcji tacy ludzie nie są może świadomi, jaką szkodę wyrządzają.
archiwum

Żebractwo, zwłaszcza §2

Żebractwo, zwłaszcza §2 – Art. 58. żebranie w miejscu publicznymDz.U.2019.0.821 t.j. - Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. - Kodeks wykroczeń§ 1. Kto, mając środki egzystencji lub będąc zdolny do pracy, żebrze w miejscu publicznym,podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.§ 2. Kto żebrze w miejscu publicznym w sposób natarczywy lub oszukańczy,podlega karze aresztu albo ograniczenia wolności.W dobie dzisiejszego naginania prawa, działania policji można by podciągnąć pod natarczywe żebractwo, jeśli do tego dodać bezprawne groźby, robi się ciekawie. Całkiem prywatnie to nawet żal mi tych policjantów, którzy muszą wyrobić normę mandatową, tym samym tracąc wysoki poziom szacunku w społeczeństwie, służąc reżimowi w rozpaczliwej chęci utrzymania się u władzy. Za kilka lat każdy z nich powie "ja tylko wykonywałem rozkazy"

Czy w waszej rodzinie też posyłacie na zakupy tego, którego najmniej żal?

Czy w waszej rodzinie też posyłacie na zakupy tego, którego najmniej żal? –

Na świecie panuje pandemia koronawirusa, państwa szukają szczepionki na wirusa, zamykane są granice, liczba zarażonych na świecie rośnie w zaskakujący tempie, umieralność na koronawirusa rośnie, a tymczasem...

Na świecie panuje pandemia koronawirusa, państwa szukają szczepionki na wirusa, zamykane są granice, liczba zarażonych na świecie rośnie w zaskakujący tempie, umieralność na koronawirusa rośnie,a tymczasem... – Znani youtuberzy "Friz i ekipa" zorganizowali sobie wyjazd do USA - mając za nic to, co się dzieje aktualnie na świecie, bo wyświetlenia i lajki muszą się zgadzać... Nie żal mi takich ludzi!

Pozdrawiam ze słonecznych wakacji w ciepłych krajach. A Wy co? Pewnie na chacie? Nawet mi Was nie żal

Nawet mi Was nie żal –
archiwum

Żal go trochę...

Żal go trochę... –

No to sobie wyjaśnili

 –  Wysłałem CV do takiej jednej firmy i po kilku dniactzadzwonili i zaprosili na rozmowę. W ogłoszeniunapisali, że wypłata wynosi dajmy na to 100 zł.Przyjechałem tam i około 3 godziny rozmawiałemz nimi o różnych kwestiach. Na końcu dyrektormówi:- możemy zacząć za dwa dni, tylko w ogłoszeniunapisaliśmy, że wypłata wynosi 100 zł, a taknaprawdę jest to 50 złOdpowiedziałem więc, że to nic takiego, bo teżponaginałem prawdę w moim CV,a w rzeczywistości nic nie potrafię.Nastąpiła niezręczna cisza i wyszedłem. Żal mitylko trochę straconego czasu.

Mam ogromny żal do Polski i rządzących, że tyle ludzi musiało wyjechać, bo w ojczyźnie nie widziało dla siebie przyszłości

Mam ogromny żal do Polski i rządzących, że tyle ludzi musiało wyjechać, bo w ojczyźnie nie widziało dla siebie przyszłości –

To było 7 lat temu, dziś przypadkiem sobie o tym przypomniałem

To było 7 lat temu, dziś przypadkiem sobie o tym przypomniałem – Jej konto jest od dawna nieaktywne. Nigdy się nie dowiedziałem, co się właściwie stało. Nadal jest mi trochę żal, gdy o tym pomyślę... Opowiem Wam autentyczną historię z mojego prywatnego życia,związaną z tym portalem. Jaki jest jej morał, nie wiem. Może Wymi powiecie.Poznałem tu, na Demotach, pewną dziewczynę. Dawno temu,miałem wtedy ok. 20 lat, ona kilka lat więcej. Pierwsza napisałaprywatną wiadomość, zaczęliśmy rozmawiać. Najpierw opierdołach, potem te wywody były coraz dłuższe, częstsze ibardziej osobiste. Dogadywaliśmy się rewelacyjnie i mieliśmymnóstwo wspólnych tematów. Trwało to w ten sposób pół roku.Potem powiedziała mi, że zamierza odwiedzić starego przyjaciela,który jest jak przyszywany brat, więc przez jakieś dwa tygodniebędzie w moim mieście. Spotkaliśmy się już następnego dnia po jejprzyjeździe, było świetnie. Był początek lata, jako student miałemjuż wolne od uczelni. Widywaliśmy się zatem coraz częściej,spędzaliśmy ze sobą całe dnie, a i tak już godzinę po rozejściu sięzaczynała pisać do mnie smsy, nieraz trwało to do późnej nocy.Odkąd widywaliśmy się "na żywo", zauroczyłem się, i to dośćmocno. Ale niczego nie próbowałem, ogromnie cieszyło mniesamo jej towarzystwo i nie chciałem niczego zepsuć. Gdy jej pobytdobiegał końca oświadczyła, że nie wraca na razie do siebie -wynajęła pokój w mieście i szuka tutaj pracy. Więc dalej sięspotykaliśmy i nadal było wpaniale. Istna sielanka.Aż pewnego dnia, po kolejnych kilku tygodniach, poszliśmy nakawę. Spodziewałem się, że będzie jak zwykle, ale nie. Od razupowiedziała, że ma dla mnie tylko pół godziny, spieszy się. Gdyusiedliśmy też była jakaś dziwna, mówiła tylko o sobie -współlokatorach, planach na wakacje itd., mi prawie nie dawaładojść do głosu. No i po półgodzinie wyszła.Po kilku dniach zadzwoniłem, nie miała czasu. Przy dwóch czytrzech kolejnych próbach umówienia spotkania też nie.Odpuściłem, uznałem że może ma trudny okres i później sama sięskontaktuje.Już się nie odezwała. Ja w końcu zapomniałem. Na tym sięskończyło.
archiwum

Gdyby nie fakt, że oni tak na poważnie, to nawet by to śmieszne było. Wczoraj modły były w intencji obrony granic przed wirusem z Chin. Mam nadzieję że następną intencją będzie łaska oświecenia bo żal patrzeć na ten cyrk.

Gdyby nie fakt, że oni tak na poważnie, to nawet by to śmieszne było. Wczoraj modły były w intencji obrony granic przed wirusem z Chin. Mam nadzieję że następną intencją będzie łaska oświecenia bo żal patrzeć na ten cyrk. –

Niech Pani Magda już lepiej nigdzie wyjazdu na narty nie rezerwuje...

Niech Pani Magda już lepiej nigdzie wyjazdu na narty nie rezerwuje... –  Magda Ogórek@ogorekmagda4 dni temu coś mnie tknęło i odwołałam wyjazd nanarty, chociaż było żal (ferie, od lat Oberstdorf,Bawaria). Znajomi: „eee, nie, nic nie będzie, Chinydaleko".Ech, ta kobieca (mamusina) intuicja: Bawariapotwierdziła 1 przypadek koronawirusa.
archiwum

POMÓŻCIE!

POMÓŻCIE! – To nie jest wirus ani zbiórka na pałac dla kenijskiego księcia. To zbiórka na ratowanie życia Gizma! Kim on jest? Jest prawie rocznym psem, który nie miał w życiu szczęścia. Jego właściciel skatował go tak, że jego żuchwa trzymała się na stawach. Teraz ma szansę na nową, kochającą go rodzinę, ale żeby to zrobić trzeba najpierw do końca wyleczyć jego szczękę. Więc, jeśli komuś nie żal złotówki lub dwóch prosiłbym w imieniu Gizma o pomoc. Żeby go uratować ZOSTAŁY TYLKO 2 DNI!

Pewien właściciel złotej rybki wydał 500 dolarów na operację wycięcia u niej guza

Pewien właściciel złotej rybki wydał 500 dolarów na operację wycięcia u niej guza – A są ludzie, co po 5 latach porzucają psa w lesie, bo żal im wydać trochę kasy na hotel dla zwierząt, kiedy wyjeżdżają na wakacje

Mam sąsiada, który ma 90 lat i Alzheimera. Zawsze rano pyta czy nie widziałem jego żony. Aż mi go żal, kiedy po raz n-ty odpowiadam, że jego żona umarła 20 lat temu. Mógłbym udać, że nie usłyszałem pytania, ale widok jego szerokiego uśmiechu za każdym razem, kiedy słyszy odpowiedź jest tego wart

Mam sąsiada, który ma 90 lat i Alzheimera. Zawsze rano pyta czy nie widziałem jego żony. Aż mi go żal, kiedy po raz n-ty odpowiadam, że jego żona umarła 20 lat temu. Mógłbym udać, że nie usłyszałem pytania, ale widok jego szerokiego uśmiechu za każdym razem, kiedy słyszy odpowiedź jest tego wart –

Disco-polo nie jest wiodące dlatego, że ludzie tego słuchają, a dlatego, że twórcom nie chce się podnieść poziomu

Disco-polo nie jest wiodące dlatego, że ludzie tego słuchają, a dlatego, że twórcom nie chce się podnieść poziomu – Nie oszukujmy się - wzmorzone pokazywanioe disco-polo w TVP nie jest wynikem opadniecia poziomu telewidzów, a wynikiem tego, że na czele TVP stoi burak Osobiście uważam, że disco-polo jest muzyką płaską jak naleśnik ina poziomie podwórkowym, kto nie chce, niech się nie zgadza, jegosprawa. Natomiast proszę mi nie mówić, że disco-polo jest takie, boludzie są tacy i tego słuchają. Disco-polo istnieje ponad lat 40, ale dopoprzedniej dekady towarzyszyła mu cała plejada piosenkiwyższego lotu, poezji śpiewanej itp. Ludzie słuchali disco-polo, alemieli też na co dzień Młynarskiego, Osiecką, Rynkowskiego,Grechutę, Klenczona, Koftę, Cygana i Kaczmarskiego,Gintrowskiego czy Łapińskiego. NA CO DZIEŃ. Mówicie, żeartyści produkują piosenkę taką, jaką chce publiczność. Nie prawda.Artysta, jeśli jest faktycznie artystą, robi to co potrafi. Osiecka,Młynarski, Kofta czy Grechuta nie pisali "pod gusta publiki". Pisalipiękne teksty, by publiczność mogła obcować z poezją na codzień.Ludzie chłonęli tę poezję z każdą nutą, zwiększali swoją wrażliwośći odczuwanie dzięki takim twórcom i poziomowi ich utworów.Pierwszy raz zaczyna być tak, że wszyscy piszą pod publiczność ito jest tragedia. Gdy sztuka zaczyna schlebiać gustom publiczności,czy "zapotrzebowaniu", to umiera. Sztuka przez tysiące lat odnosiłasię "do tej lepszej cząstki naszego ja" i wmawianie tego, że"sztuka ma schodzić do poziomu słuchacza" jest bzdurą, którejochoczo przyklaskuje większość obecnych autorów, którzy niemęcząc się produkują setki szmir, kasując za to pieniądze.Przypomina się H. Heine: Chcesz się bogaczy cieszyć łaską /pochlebsatwem czaruj niewybrednym / pieniądz jest bracierzeczą płaską / więc płaszczyć się należy przed nim / niechaj więctwoja kadzielnica / kołysze się przed złotym cielcem / czołgaj siebracie i zachwycaj / chwaląc półgębkiem zbłądzisz wielce / chlebcoraz droższy w naszych czasach / a wiersze darmo są i kwita /chwal pieski swego mecenasa / bylebyś nażarł się do syta. Żal.
Źródło: Własne

W wieku 11 lat odszedł niezwykły pies ratowniczy o imieniu Goran. Brał udział w ponad 100 akcjach ratunkowych w Polsce. By ocalić człowieka, był w stanie przeszukać całe gruzowisko. Żegnaj bohaterze!

W wieku 11 lat odszedł niezwykły pies ratowniczy o imieniu Goran. Brał udział w ponad 100 akcjach ratunkowych w Polsce. By ocalić człowieka, był w stanie przeszukać całe gruzowisko. Żegnaj bohaterze! –  To już tydzień bez bryg.Gorana... Goran...Przyjaciel...cudowny biszkoptowy labrador...ratownik (na zasłużonej emeryturze od 15 września). 28 października skończył 11 lat. Dzielnie pracował...uczestniczyl w ponad 100 akcjach, gdzie był ogromną nadzieją. Wchodził tam, gdzie ratownicy nie mogli ze względu na zagrożenie. Lokalizował topielców, czym zadziwiał tak wiele osób. Wywołał 1000 uśmiechów na twarzach ludzi, którzy go spotykali na swojej drodze. W piątek nakręciłem film jak biegł do mnie... w sobotę biegał podczas psiegoBerkowiska. W poniedziałek poszliśmy we dwójkę na spacer, nie mając świadomości, że będzie on ostatnim. We wtorek chodził po gruzach po treningu ze strażakami. Wskoczył jak zawsze do samochodu... Później zemdlał w ogrodzie... W gabinecie wyrok...guz wielkości melona w jamie brzusznej przyczepiony do kręgosłupa...nie dało się kontynuować zabiegu...guz był nieoperacyjny. Wyniki morfologii były w normie... USG coś nakreśliło...ale operacja dopiero dała pełny obraz sytuacji... Pytanie retoryczne od weterynarza...czy wybudzamy...bo to jest już koniec... Najdramatyczniejsza chwila dla przewodnika psa ratowniczego dosięgła tym razem mnie. Od diagnozy, złych informacji, przeplatanych nadzieją minęły tylko 3 godziny...jedne z najdłuższych w moim życiu. GORAN! Byłeś najwiemiejszym przyjacielem... Byłeś jednym z 28 psów ratowniczych [gruzowiskowychj w Polsce. Dzięki Tobie istnieje psieEgo. Wychowałeś Garego! Byłeś! Jesteś! Będziesz w moim sercu zawsze! "Straszny żal...ale on już nie cierpi. Zrobił mnóstwo dobrego i teraz będzie odpoczywał na chmurce i kibicował Garemu...a z nas będzie miał niezły ubaw"