Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 19313 takich demotywatorów

poczekalnia

Ona widziała w nim pieniądze, on widział w niej wygląd... Obydwoje nie widzieli miłości!

Ona widziała w nim pieniądze, on widział w niej wygląd... Obydwoje nie widzieli miłości! – Krótki opis dzisiejszych związków!

Kiedy chciałeś spędzić trochę czasu z wnuczką i z nią porozmawiać, ale ona ma ciekawsze rzeczy do robienia...

Kiedy chciałeś spędzić trochę czasu z wnuczką i z nią porozmawiać, ale ona ma ciekawsze rzeczy do robienia... –
poczekalnia

Jak się ściemnia w democie to wyłącza się komentarze

Jak się ściemnia w democie to wyłącza się komentarze – Kamienica została sprzedana przez miasto za 1mln PLN w 2010. Wyglądała tak jak na tym zdjęciu na samym dole. Kupcem była firma, w której współwłaścicielem i prezesem jest ojciec Marty Lempart, a nie ona sama.
poczekalnia

Kiedy dziewczyna przeprasza za swój zły humor i mówię, że każdy ma czasem gorszy dzień, a ona na to, że "NIE MA GORSZEGO DNIA, TYLKO JEST WŚCIEKŁA"

Kiedy dziewczyna przeprasza za swój zły humor i mówię, że każdy ma czasem gorszy dzień, a ona na to, że "NIE MA GORSZEGO DNIA, TYLKO JEST WŚCIEKŁA" –
0:05

Żenujące zachowanie niektórych kobiet w reakcji na ujawnienie kryminalnego oblicza uczestnika Top Model. Jeśli nawet one same trywializują tak poważne przestępstwo jak gwałt, to ciężko oczekiwać, by mężczyźni tego nie robili

Żenujące zachowanie niektórych kobiet w reakcji na ujawnienie kryminalnego oblicza uczestnika Top Model. Jeśli nawet one same trywializują tak poważne przestępstwo jak gwałt, to ciężko oczekiwać, by mężczyźni tego nie robili –  Justyna j^HiiHfc*Dobry gwałt nie jest zły ^ / J •58 m    Lubię to! OdpowiedzMonlka^Mka*Hmmm jak z kimś takim to proszę dwa razy v40 m   Lubte to!   Odpowiedz 0Mart* WPrzecież ona się zgodziła y gdzie tam gwałt pani Korwin-Piotrkowska widzi to ja me wiem Jestem ciekawa czy wogóle w kinie była38 m Lub* to! Odpowiedz O^ Olctaa Olciaa Marta Ostrowska no bo może pani Korwin nie czytała.Wioleta IMMNJeśli o niego chodzi może mnie gwałcić sił    & £
archiwum

Nareszcie! Znamy datę zakończenia p(l)andemii! Jak tylko wykonamy plan sprzedaży!

Jak tylko wykonamy plan sprzedaży! – Premier pytany był m.in. o to, kiedy Polska otrzyma pierwsze szczepionki i na jakie ilości może liczyć nasz kraj."W zeszłym tygodniu spotkałem się z najwyższym kierownictwem firmy Astra Zeneca i Pfizer i zadeklarowaliśmy, że tak szybko, jak te szczepionki zostaną dopuszczone do obrotu w UE przez Europejską Agencję Rejestracji Leków, tak szybko my zamawiamy maksymalną przysługującą Polsce z tytułu wielkości populacji, wielkości liczby ludności liczbę szczepionek" - powiedział Morawiecki."W odniesieniu do jednej z tych szczepionek już to zamówienie złożyliśmy (...) - około 16 mln dawek, bo tyle przypadało z dostępnych dla całej UE dawek i maksymalnego poziomu, o jaki mogliśmy zawnioskować". "Codziennie zajmujemy się procesem dystrybucji szczepionki w momencie, jak ona się pojawi, i przeprowadzeniem procedur szczepienia tych ludzi, którzy oczywiście będą chcieli" - zaznaczył Morawiecki.Zachęca wszystkich do zaszczepienia się, "bo to pomoże najszybciej zakończyć walkę z Covid-19".

Sytuacja w szpitalach jest gorsza niż mogłoby się wydawać:

 –  Pawel Reszka2dSt3S ipodnsgooodrSfeSiz.d  · Dlaczego umierają„Moja żona ma covida. Modlę się, żeby nie musiała iść do szpitala. Oddziały covidowe to umieralnie” (rezydent anestezjologii) Dokładnie miesiąc temu minister Adam Niedzielski zapowiedział „podwojenie dostępnej bazy łóżek” dla pacjentów zakażonych wirusem. I udało się! Było 15 tys. łóżek, jest 35 tys. W ciągu 30 dni przybyło 20 tys.!Są jednak pytania: czy stoi przy nich odpowiedni sprzęt? Mają dostęp do tlenu? Skąd wzięto lekarzy, pielęgniarki, ratowników, by je obsługiwali? Łóżka są na serio? Czy też dyrektorzy szpitali, by poprawić humor ministrowi, tworzyli je szybkim pociągnięciem pisaka, robiąc np. z interny „internę covidową”?Statystycznie wyglądamy świetnie – tylko 60 proc. łóżek covidowych jest zajętych. Do tego mamy 657 wolnych respiratorów (wypada po 41 na województwo). Zachorowań mniej. Tylko dlaczego bijemy rekordy w liczbie zgonów? Zadzwoniłem do lekarza, który od miesięcy jest na pierwszej linii. Zapytałem, czy tak samo jak premier Morawiecki uważa, że osiągamy delikatną przewagę w walce z wirusem.„Redaktorze,telefon w lekarskim nie milknie. Przez cały dyżur biegam po siedmiopiętrowym szpitalu: laryngologia, okulistyka, chirurgia dziecięca, pulmonologia, ginekologia, chirurgia, ortopedia, onkologia, hematologia, radiologia, pediatria... Konsultacje, wkłucia centralne, reanimacja.Pacjenci umierają. Mój ostatni 24-godzinny dyżur odmierzała śmierć: zgon, zgon... pizza (zdążyłem zjeść połowę, bo mnie wezwali), zgon, zgon... Półtorej godziny snu i znów wezwanie. „Leć, bo się pacjent załamał”. Biegnę. Nie dobiegłem na czas. Taki dyżur to standard.Wieszasz kartkę i jużWiesz, że tych ludzi można byłoby uratować? Na pewno by żyli, gdyby to, co widzisz w statystykach, odpowiadało prawdzie. Mówisz, że „statystycznie” mamy zapas łóżek dla pacjentów covidowych.Opowiem ci, jakie to łóżka. Nasz szpital od początku pandemii przechodzi ciągłe reorganizacje. Najpierw covidowcy leżeli w wydzielonym budynku, potem tworzono miejsca covidowe na poszczególnych oddziałach, potem część pacjentów covidowych przeniesiono do innego skrzydła.To wszystko oznacza chaos. Na laryngologii jest oddział covidowy, laryngologia jest tam, gdzie okulistyka, okulistyka tam, gdzie chirurgia dziecięca, chirurgia dziecięca tam, gdzie pediatria... A jutro może się to zmienić.Każda z tych rotacji przynosi statystyczne zwiększenie liczby łóżek covidowych. Jak? Wieszasz kartkę na drzwiach: „Oddział covidowy” – i już! Ale co to za oddział covidowy bez respiratorów, sprzętu, personelu? Sprzęt w kartonach: cewniki naczyniowe, cewniki pęcherzowe. Personel przypadkowy, z łapanki.                                             ***Zakładam wkłucie centralne. Sam go na jałowo nie założę. Musi ktoś pomagać. Jest pielęgniarka, ale ona nie wie, gdzie co leży:– Doktorze, ja nie jestem z tego oddziału.– Ja też nie.– Może w tych kartonach.– Może.Czas leci. Chory pogarsza się oddechowo.– Co to za pacjent?Milczenie.– Jakie ma obciążenia?Milczenie.Wszystkie pielęgniarki są z innych oddziałów. Nie mają prawa kojarzyć tych pacjentów – cztery dziewczyny na 40 pacjentów!Kolejne wezwanie. Covidowa interna. Pacjent niewydolny oddechowo. Intubuję, reanimuję. 5, 10, 15 minut. Żadnego efektu. Jestem wykończony. W 20. minucie padam, nie jestem w stanie ratować go dalej. Przerywam. Patrzę na niego, całkiem młody gość. Rocznik 65. Myślałem, że się uda.                                            ***Ktoś mnie puka w plecy. Pielęgniarka z interny: – Doktorze, a możesz spojrzeć, bo tam nam się jeszcze jedna pani pogarsza. Babcia. Obrzęki, zmiany pozakrzepowe na kończynach dolnych. Każę ją położyć na brzuchu. Saturacja się poprawia.– Jaki lekarz prowadzi?Nikt nie wie.– Dobra, pani musi tak leżeć.Po kilku godzinach łapie mnie internistka.– Pan reanimował moją pacjentkę?– Ja? Chyba nie…– Taka starsza pani na internie.– Na internie przekładałem jedną panią na brzuch.– O nią chodzi.– Co z nią?– Jak przyszłam, to była martwa… Jakby pan napisał, że była konsultacja anestezjologiczna...Nawet nie zauważyła, kiedy pacjentka jej zeszła! Teraz szuka dupokrytki. I co ja mogę napisać? Brak dalszych wskazań do eskalacji terapii, czyli że była nie do uratowania? Napiszę. Pomogę. Doktor jest sama na oddziale, też musi biegać po całym szpitalu i konsultować internistycznie. Nie ma szans, żeby to ogarnęła.                                                 ***Wzywają mnie do założenia wkłucia centralnego dla covidowca. Dziadek, 80 lat. W bardzo złym stanie. Niewydolny krążeniowo, obrzęknięty. Zakładam wkłucie. Piszę w konsultacji prośbę o wykonanie gazometrii i biegnę. Wzywają mnie na inne oddziały.O godz. 2:45 znów wezwanie do tego samego pacjenta: „Pacjent pogarszający się oddechowo”. Wracam. Dobijam się do drzwi, dzwonię. Na oddziale nie ma personelu. Za drzwiami pacjenci covidowi. Jeden z nich właśnie się załamuje!Idę w zakontaminowanym kombinezonie przez czystą część. Nie powinienem tego robić, ale człowiek chyba tam umiera. Pacjent leży na płasko, na plecach. Monitor obok, czujnik saturacji obok. Stoją sobie. Nie zostały podłączone. Podnoszę wezgłowie, podnoszę pacjenta. Uzyskuję saturację 85. Trzeba pilnie wykonać ileś czynności. Ale tu, kurwa, nie ma nikogo. Komu mam to zlecić?Wychodzę. Mijam pacjentów leżących na łóżkach. Starzy, niedołężni ludzie. Na ścianie kartka: „Telefon do pielęgniarek...”. Wiem, że żaden z pacjentów nie jest w stanie zatelefonować.Te oddziały to umieralnie. Są po to, żeby ludzie nie schodzili na ulicy.                                                  ***A ja? Kiedy ostatnio widziałem swoich pacjentów? A przecież mój oddział to OIOM! Pacjenci na stronie brudnej pod respiratorami, na czystej po wstrząsach, z zapaleniem otrzewnych, trzeba pilnować gospodarki wodnoelektrolitowej. Kiedy mam to robić, skoro konsultuję i reanimuję? Kto jest bez winy?Pamiętam z ostatnich dni jednego z covidowych pacjentów. Konsultowałem go na jakimś oddziale. Jak podszedłem do niego, miał niecałe 60 proc. saturacji. Patrzę, a w jego nogach leżą wąsy tlenowe!– Dlaczego to nie jest podłączone? – krzyczę do pielęgniarki.– A bo nie ma kto mu tego podłączyć, doktorze!Jezu! To zakładam te wąsy. Mija doba. Pacjent niewydolny oddechowo trafia do mnie na OIOM. Leży sobie pod respiratorem, leży, aż się butla z tlenem skończyła. I zmarł. Taka to, kurwa, smutna przygoda się zdarzyła.Dziwisz się? A ja wcale się nie dziwię. Na stronie brudnej na 19 pacjentów są trzy pielęgniarki. Powinno być dziesięć. Jedna na dwa stanowiska. Tlen w butlach, butle na dwukołowych wózkach przywiązane łańcuchami. Tak tu jest.Jeszcze pójdziemy za to siedzieć. To jest przecież sprawa do prokuratury. I co ja powiem: „Pacjent zmarł, bo skończyła się butla z tlenem, bo nie było komu przypilnować, bo jest mało pielęgniarek”? A co to obchodzi żonę tego faceta? Albo pana prokuratora? Jak widzisz, trudno przeżyć w moim szpitalu. Tu musisz mieć szczęście. Jak ktoś spostrzeże, że butla się kończy, będzie OK.Czytaj też: Lekarze alarmują. Zaraz będziemy tu mieli LombardięTlenu nie ma, nikt nie powiedziałDlaczego używamy butli? Brak tlenu w instalacji szpitalnej. Za dużo pacjentów podłączonych do respiratorów. Oczywiście, nikt nam niczego nie powiedział. Wszystko sprawdza się na żywym organizmie. Podłączam pacjenta pod respirator. Nie działa. Drugi? Lepiej. Po chwili dzwoni lekarka: – Coś się dzieje złego z pacjentem. Desaturuje!Sprawdzamy. Respirator nastawiony na 100 proc. podaje tylko w 36 proc. Wtedy wpadliśmy na to, że trzeba sprowadzić butlę, bo w ścianie ciśnienie jest zbyt niskie.                                               ***Na interwencję do drugiego budynku szpitalnego, gdzie jest kilka „lżejszych” oddziałów covidowych, jeździmy karetką. Leczy tam fajny hematolog, miły chirurg, neurolog, nefrolog. Ale nie ma anestezjologów, lekarzy medycyny ratunkowej ani sprzętu. Więc jak się ktoś pogorszy, muszą wzywać nas. Najczęściej wzywają na ostatnią chwilę.Dlaczego? Otóż mają jeden monitor i dwa pulsoksymetry na oddział. Jeśli chory nie jest podłączony do sprzętu, to oni nie widzą, że się pogarsza. Tym bardziej że przy covidzie pacjenci z saturacją 70 proc. potrafią logicznie rozmawiać. Nie widać problemów. Aż nagle bach... Oni reagują, jak nastąpi to bach. Mówiąc wprost – jak pacjent zsinieje, dzwonią po nas.Respirator wziąć. Lifepacka: monitor z funkcją defibrylacji, kardiowersji brać. Plecak z ambu, z lekami, rurkami. Leki z lodówki. Dygam z tym do karetki. Z pielęgniarką przebieramy się w kombinezony. A pacjent się tam dusi.Rzadko udaje się zdążyć. Jesteśmy w drodze i dostajemy informację: „Możecie wracać, już po wszystkim”. Czasami nas nawet nie wołają. Widzą, że i tak nie zdążymy. I to też jest statystyka w praktyce. Na tamtych oddziałach są wyłącznie łóżka covidowe, które widzi w tabelkach pan minister. Ale są to łóżka bez dostępu do tlenu, bez sprzętu pomiarowego i bez personelu.                                                   ***Na interwencję zawsze chcę brać ze sobą pielęgniarkę z OIOM. One są doświadczone, znają się na rzeczy. Gdy trwa reanimacja, chcesz kogoś takiego obok siebie.Proszę je: „No pojedź ze mną” – i chyba nie muszę ci mówić, jaki jest ich stosunek do moich próśb. „Doktor, a może byś znalazł kogoś innego, co?”.Nie mam pretensji. Są upocone, umęczone, ledwie stoją. „Ratowanie życia” brzmi pięknie, ale to ciężka fizyczna praca. Pacjent waży 150 kg. Przenieś go z pielęgniarką na nosze!Wspominałem ci, że z okazji 11 listopada szpital wypłacał nagrody za walkę z covidem? Dostali różni ludzie: pan związkowiec, pani z kadr... Nie dosłała żadna z oiomowych pielęgniarek.                                               ***Anestezjolog ma grubą skórę. Często oglądamy śmierć. Mamy taką pracę. Mówimy: „mogę reanimować i jeść kanapkę”, ale dziś łapię się za głowę. Jesteśmy wykończeni fizycznie i psychicznie. A to nie jest nawet środek epidemii. Miesiące walki przed nami. Wypłaszczanie krzywej widać tylko w ministerstwie. I chyba tylko dzięki sztuczkom matematycznym. Bo u nas jest dramat.Wczoraj zakaziła się moja żona. Ciągle myślę, co zrobić, jak się pogorszy oddechowo. Zostawiać ją w domu? Słać do szpitala? Ale kto się nią tam zajmie, jak nie będzie mnie obok? Czy przepracowany lekarz albo pielęgniarka zauważy, że tlen w butli się kończy? Skoro ja się boję, co muszą przeżywać inni ludzie, którzy nie są lekarzami?Myślę, że niedługo też się zakażę. Prawdę mówiąc, liczę na to. Chciałbym odpocząć od tego burdelu.PozdrawiamP.”Fot. Paweł ReszkaRelacje też na https://www.facebook.com/ReszkaPai polityka.pl
archiwum – powód

A co jeśli ziemia zaczyna się przed nami bronić

A co jeśli ziemia zaczyna się przed nami bronić – a koronka to taki pierwszy wysłannik? Taki tester z góry skazany na porażkę a prawdziwie działa dopiero zostaną wytoczone? Czyż natura nie dąży do równowagi a tam gdzie została ona zachwiana, wszystko musi się zacząć od nowa?

Może ktoś potrzebuje ładny kapelusz, albo po prostu chce zrobić dobry uczynek i pomóc starszej pani w trudnym okresie pandemii? Ten apel o pomoc udostępniło już 11 tysięcy internautów!

 –  Może ktoś potrzebuje ładnykapelusz, albo po prostu chce zrobićdobry uczynek i pomóc starszej paniw trudnym okresie pandemii? Tenapel o pomoc udostępniło już 11tysięcy internautów!Joanna Lis O myśli o: przyszłości w:Lipka Maria, Pracownia Modniarska,Kapelusze, Czapki.1 dzień Kraków, województwo małopolskie ·PubliczneEdit:Dodałam kolejnego posta z częścią informacji iodpowiedziami na najczęściej zadawanepytania..Wiem, że to ostatnio modne i popularne alewciąż skuteczne a o to przecież chodzi.. Mojababcia Marysia prowadzi w Krakowie naFloriańskiej 24 w bramie malutki sklepik zkapeluszamiświatem. Kiedyś dużo nakryć głowy robiła samadziś już ręce nie takie sprwne. Czy upał, czymróz, czy sniegi, czy deszcze chodzi bidulkado tego swojego sklepiku.. Ma swoich stałychklientów, kupują u niej aktorzy@TeatrSlowackiego 2o 9, politycy,adwokaci a, śpiewacy @operakrakow ,rektorzy i wykładowcy @jagiellonian.universityJest on dla niej całymJej stałymi klientkami były Anna Polony czy EwaWarta-Śmietana i wielu artystówi jaksama Babcia mówi pół Krakowa ubrała..Ostatnio jednak z powodu pandemii zaczęłobrakować klientów, nie ma turystów zzagranicy, którzy tak licznie do niej przychodzili iw jakiś dziwny i wspaniały sposób przekazywalisobie pocztą pantoflową namiar na jej sklepik ikupowali tak wiele kapeluszy. Już nieprzychodzą stali klienci, nowych też jak nalekarstwo. Ale Babcia się nie poddaje icodziennie dzielnie maszeruje do pracy..Zbliża się okres Świąteczny, może WaszDziadek, Tata, Babcia, Mama ucieszyliby się ztakiego prezentu jak kapelusz, toczek, beret,kaszkiet. Może ktoś dla siebie chciałby kupićjakieś nakrycie głowy.. Babcia nie ma pojęciajak wiele można zyskać poprzez takie akcje winternecie (jak to Ona mówi w internetach)..pokażmy jej, że faktycznie tak jest..udostępniajcie proszę ten post i pamiętajcie, żesamo udestępnianie nie wystarczy, jakbędziecie w okolicy to wstąpcie do mojej Babcichociaż powiedzieć dzień dobry i pozdrowić amoże coś Wam się spodoba i kupicie przyokazjieDEMOTYWATORY.PL

Wyszło jak zwykle

 –  Zadzwoniłem wczoraj do mojej dziewczyny, bo chciałem z nią poważnie porozmawiać. Tak naprawdę planowałem z nią zerwać, bo strasznie mnie męczy związek z nią i czuję, że nic z tego nie będzie. Chciałem być fair, więc poprosiłem ją o spotkanie. To miał być krótki spacer, na którym wszystko jej wyjaśnię. Wiedziała, że to coś ważnego, bo jej zapowiedziałem przez telefon, że to naprawdę pilna sprawa. Zjawiła się na czas, usiedliśmy na murku i podałem jej Tymbarka, którego kupiłem wcześniej w monopolowym po drodze. Otworzyłem swojego, a ona swojego i nagle wybuchnęła płaczem. Powiedziała, że tego się nie spodziewała, ale mogła się domyślić, skoro mówiłem, że to bardzo ważne spotkanie. Nie czaiłem, o co chodzi, jak na to wpadła, że ją rzucam. Pokazała mi swój kapsel od napoju. Miała pod nim napisane: "Wyjdziesz za mnie?". Rzuciła mi się w ramiona, że jak najbardziej, że nie mogła się doczekać i że super to zrobiłem, bo napój wyglądał jak nieotwierany. Zawiesiła sobie ten kapsel na łańcuszku na szyi i wtuliła się we mnie. Ten napój naprawdę był nowy. To przypadek, że pod kapslem był taki farmazon.Miałem z nią zerwać, a wróciłem do domu jako zaręczony. Kurwa.

Bardzo głośno było swojego czasu na temat podboju chińskiego rynku przez polski zespół "Bayer Full"

Bardzo głośno było swojego czasu na temat podboju chińskiego rynku przez polski zespół "Bayer Full" – Lider grupy - Sławomir Świerzyński, opowiadał o 67 milionach sprzedanych płyt (w Polsce sprzedali ich dla porównania ok. 17 milionów), koncertach z nadania rządu czy spotkaniach z ambasadorem.Te dokonania na rynku orientalnym brzmiały bardzo imponująco i miały stanowić o uniwersalności muzyki disco polo oraz twórczości "kultowego zespołu'. Wszystko fajnie, do momentu gdy muzyczne podboje Świerzyńskiego, traktowanego rzekomo przez Chińczyków jak "dziecko cesarza" okazały się po prostu... kłamstwem.Zespół co prawda wydał płytę ze swoimi największymi przebojami w języku chińskim, jednak ukazała się ona jedynie na rynku Polskim. Bardzo prawdopodobne, że nikt w Chinach o zespole nie słyszał. Do dziś nie wiadomo do końca co zawiodło lub co przeszkodziło zespołowi w ekspansji na wschodni rynek. Wiadomo natomiast, że liczby i wydarzenia, które Świerzyński podał w 2013 roku w wywiadzie dla gazety "Polska. The Times", były nie tyle co naciągane, co od początku do końca fałszywe

Najlepszy zapach dla mężczyzny? Żaden Armani czy Hugo Boss, tylko...

 –  Kiedyś przeczytałem w necie, że kobietom bardzopodoba się zapach WD-40, ale jakoś to olałem.Ostatnio naprawiałem coś w samochodziei później na ulicy podeszła do mnie kobietai zapytała jakie mam perfumy, bo bardzo jej siępodobają i mężowi chce takie kupić.Powiedziałem, że to dziwne, bo ja się niczymdzisiaj nie psikałem, na co ona odpowiedziała, żeto niemożliwe. Dopiero później zajarzyłem, żeczytałem kiedyś w necie o tym „cudownym"zapachu WD-40 działającym na kobiety. Idąc zaciosem postanowiłem sprawdzić żonę.Przyszedłem do domu i dałem jej do powąchaniarękę i zapytałem czy jej się podoba zapach, na coona: „Tak! Pewnie drogi?"

Powinieneś, powinnaś, on powinien, oni powinni, ona powinna, powinniście itd. Człowiek powinien tylko dwie rzeczy: urodzić się i umrzeć. Reszta pozostaje kwestią wyboru, obciążonego kosztami podjętej decyzji.

Powinieneś, powinnaś, on powinien, oni powinni, ona powinna, powinniście itd. Człowiek powinien tylko dwie rzeczy: urodzić się i umrzeć. Reszta pozostaje kwestią wyboru, obciążonego kosztami podjętej decyzji. –

Jarosław Olechowski - prawa ręka Kurskiego. Odpowiedzialny za to, co sobą reprezentują Wiadomości TVP. Właśnie otrzymał nagrodę specjalną mediów publicznych, czyli w sumie sam ją sobie przyznał

Jarosław Olechowski - prawa ręka Kurskiego. Odpowiedzialny za to, co sobą reprezentują Wiadomości TVP. Właśnie otrzymał nagrodę specjalną mediów publicznych, czyli w sumie sam ją sobie przyznał – Olechowski przyznał, że jest to nagroda bardzo ważna dla niego nie jako dyrektora, a jako dziennikarza, bo "to jest dowód na to, że warto pokazywać rzeczywistość taką, jaką ona jest". - My w naszych programach dot. epidemii koronawirusa nie koloryzujemy, nie mówimy, że epidemii nie ma albo, że jej efekty, jej skutki są niewiele znaczące. Z drugiej strony inaczej niż część mediów komercyjnych unikamy czarnej propagandy, pokazujemy rzeczywistość taką, jaka ona jest, mówimy prawdę, a to wielu osobom bardzo się nie podoba - ocenił szef TAI

Bolska do boju!

 –  Polacy, ja to sobie tu siedzę w tym biednym kraju #niemcy i wam po prostu zazdroszczę:- W Niemczech mało lekarzy, dlatego dokumentacje wypełniają sekretarki po zawodówkach, spisują je z nagrań z dyktafonu. W Polsce kraj stac na to, zeby to lekarz przeznaczał 90% swojego czasu na to- W Niemczech nie stac kraju na dawanie ogromnego socjalu, tylko jak głupcy, zmniejszyli VAT- W Niemczech celebryci narzekają, ze ciężkie czasy nastały, Polskę stac na wydanie pol miliarda, aby wspomóc milionerów- W Niemczech proszą o pomoc Francje, Unie Europejska, współpracują z innymi narodami, zeby przetrwać ciężkie czasy, w Polsce smieja sie tylko z takiej jałmużny- W Niemczech nie moga zamknąć sklepów na lockdownie, bo gospodarka by padła, Polska gospodarka wszystko wytrzyma- W Niemczech panikują jak ilosc pozytywnych testów wejdzie na poziom 5%, w Polsce wicepremier przekręca sie na drugi bok pod kołderka jak codziennie testy sa na poziomie 30-50%- W Niemczech od paru miesięcy mowi sie tylko o walce z #koronawirus, w Polsce jest to temat poboczny, kiedy liczy sie przecież walka z wirusem LGBT- W Niemczech w wakacje Parlament pracował, przygotowywał nowe zalecenia i ustawy, w szpitalach ludzie robili nadgodziny, zeby stworzyć warunki do pracy i walki z wirusem na jesieni, w Polsce ludzie sie bawili i wygrywali z wirusem, który jest w odwrocie.Prawda jest taka, ze zachód zazdrości Polsce, jak ona przechodzi #koronawirus. Brawo
archiwum

Kiedy idziesz sobie ulicą zadowolony z piękną kobietą, pamiętaj, że 90% przechodniów myśli: a co ona w nim widzi?!

Kiedy idziesz sobie ulicą zadowolony z piękną kobietą, pamiętaj, że 90% przechodniów myśli: a co ona w nim widzi?! –
archiwum

dlaczego

dlaczego – dlaczego ona odpowiada mi dłużej niż steam support
archiwum

Zaczynasz strajkować, ponieważ sprzeciwiasz się przepisom prawnym wprowadzanym przez rząd

Zaczynasz strajkować, ponieważ sprzeciwiasz się przepisom prawnym wprowadzanym przez rząd – strajk się rozkręca, coraz więcej osób dołącza, i wtedy niczym Filip z konopi wyskakuje jakaś pacjentka, którą jej partia i media zaczynają lansować na przywódczynie strajku. Ludzie myślą "ok", "może faktycznie ona to zapoczątkowała". Postulaty się zmieniają, odbiegają od oryginalnych. Zaczynasz dostrzegać, że to nie jest to o co walczysz od początku i mówisz to głośno. Stajesz się wrogiem i przypisują Ci różne głupoty byleby nikt Cię nie słuchał
archiwum

Żadnej grupie społecznej - ani LGBT, ani Kościołowi Katolickiemu, ani muzułmanom, ani feministkom, ani nikomu innemu - nie można dawać specjalnych przywilejów. Im więcej dana grupa społeczna dostanie władzy, tym bardziej zacznie jej nadużywać i jednocześnie będzie cały czas twierdziła że to ona jest prześladowana (bo zabrania się jej prześladować innych).

Im więcej dana grupa społeczna dostanie władzy, tym bardziej zacznie jej nadużywać i jednocześnie będzie cały czas twierdziła że to ona jest prześladowana (bo zabrania się jej prześladować innych). – Taka jest natura ludzka i nic się z tym nie zrobi.