Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 53 takie demotywatory

Nie zostawiaj brudnych naczyń na kolejny dzień! – Babcie mówiły, że przed pójściem spać trzeba posprzątać stół i umyć naczynia, to była wiara przekazywana z pokolenia na pokolenie, mówiono, że nie jest dobrze zostawiać na talerzu ślady jedzenia, bo „głodne duchy” przybyły, aby rano pożywić się szczątkami....  Nie oznacza to, że duchy mogą w rzeczywistości jeść jedzenie, ale wiele z nich, gdy czują głód, wierzą że nadal mogą zachowywać się jak żywe i zbliżać się do okruchów.....  Tak zwane „głodne duchy” Dlatego czasami słyszymy dziwne odgłosy z kuchni.  Legenda mówi też, że nie wolno nam już zostawiać na stole brudnych talerzy, sztućców i szklanek, bo to może być „zaproszeniem” dla duchów...  Prawdziwe niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy zdadzą sobie sprawę, że nie ma sposobu, aby żywić się jedzeniem i odkryją, że mogą żywić się energią najbliższych ...  Wiesz już, kto jest w Twojej kuchni, jeśli w nocy słyszysz hałas naczyń...
 –
3-letnie dziecko zmarło podczas odprawiania "egzorcyzmów".Śmierć została uznana za zabójstwo. Egzorcyzmy były odprawiane z udziałem matki dziewczynki w kościele zielonoświątkowców w San Jose w Kalifornii – Dziewczynka zmarła we wrześniu zeszłego roku po tym, jak członkowie rodziny przeprowadzili ceremonię "uwolnienia jej od złych duchów". Lekarz sądowy hrabstwa Santa Clara uznał śmierć za zabójstwo spowodowane uduszeniem.Claudia Hernandez, matka dziewczynki została aresztowana i oskarżona o atak na dziecko, który spowodował jego śmierć. Hernandez powiedziała policji, że myślała, że dziewczynka jest opętana, ponieważ czasami budziła się z krzykiem lub płaczem. Podczas odprawiania egzorcyzmów Hernandez podobno "odmawiała dziewczynce jedzenia i ściskała jej szyję".  Tam, gdzie zaczyna się wiara, tam kończy się rozum
archiwum
Do tego stopnia, że w 2011 roku wydała 50.000 dolarów na urządzenie, które miało je wykrywać –
 –  Kiedy byłam mała, bardzo bałam się duchów, a moja mama mówiła, że można je wessać do odkurzacza. W ten sposób kazała mi sprzątać dom, twierdząc, że to po to, żeby się ich pozbyć.
W Turcji znajduje się opuszczona wioska duchów znana jako „Burj Al Babas”. W wiosce znajduje się 587 niezamieszkałych zamków, które wyglądają prosto z filmu Disneya. –
archiwum
Chińskie miasto duchów – Osiedle drapaczy chmur
archiwum
Dominikanin gwałcił pod pozorem wypędzania złych duchów. Jest akt oskarżenia – Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Pawłowi M., dominikaninowi, który pod pozorem pobożności gwałcił i dopuszczał się innych czynności seksualnych. - Życzył sobie seksu i przekonywał, że nie mogę odmówić Panu Bogu - zeznała jedna z ofiar zakonnika.O Pawle M. robiło się głośno, gdy w marcu dominikanie wydali oświadczenie, w którym przyznali, że w duszpasterstwie akademickim we Wrocławiu w latach 1996-2000 doszło do nadużyć. Zakonnik przekonywał, że rozpoznaje wolę Boga, i pod pozorem wypędzania "złych duchów" stosował przemoc, także seksualną. Bicie i gwałty miały według niego służyć "oczyszczeniu". Warto przypomnieć, że Dominikanie od lat 90-tych ostrzegają przed niebezpiecznymi rzekomymi sektami, tropią zaciekle i w licznych środkach przekazu ogłaszają jak zbierają na tą zbożną walkę pieniądze
Jak oduczyć dzieciaki wywoływania duchów –
0:11
Jak relacjonuje autorka zdjęć ..."te 15 minut, które spędziliśmy na oglądaniu tego „pożaru duchów” było zdecydowanie najbardziej ekscytujące. Jak zawsze najlepsze przygody mam z Chrisem!" –

Niesamowity "Kościół Duchów" w Czechach (50 obrazków)

Polska gra-horror The Medium, inspirowana twórczością Zdzisława Beksińskiego, zwróciła się dzień po premierze, razem z marketingiem – W czwartek swoją premierę miała gra The Medium, horror od krakowskiego studia Bloober Team. W piątek zespół poinformował, że gra już się zwróciła. Jak wynika z komunikatu spółki, gra osiągnęła poziom, który pokrył koszty produkcji i marketingu.Akcja The Medium rozgrywa się w latach 90. w Krakowie w opuszczonym hotelu, który był wzorowany na dawnym hotelu Cracovia. Główną bohaterką jest kobieta-medium widząca świat duchów i próbująca rozwiązać zagadkę śmierci pewnego dziecka. Gra wykorzystuje mechanikę przenoszenia się między dwoma światami: realnym i metafizycznym, a projekty tego drugiego są inspirowane twórczością Zdzisława Beksińskiego. Twarzy głównym bohaterom użyczyli Weronika Rosati i Marcin Dorociński
Szwedzkie miasto rozrzuciło tonę kurzego gnoju, żeby zniechęcić ludzi do wspólnego świętowania – W 90-tysięcznym Lund na południu Szwecji zdecydowano się na radykalne kroki. By zniechęcić mieszkańców od świętowania Nocy Walpurgi w lokalnym parku, władze miasta rozrzuciły na jego terenie ponad tonę obornika. Wypadające w ostatnią noc kwietnia wydarzenie wywodzi się z pogańskiego witania wiosny, ale uchodzi też za noc duchów. Noc Walpurgi co roku przyciągała do miasta dziesiątki tysięcy ludzi, którzy gromadzili się w parku. Dlatego też w czwartek 30 kwietnia na terenie głównego parku miejskiego, w którym zwykle spotykają się biesiadnicy, rozrzucono tonę kurzych odchodów. Jak tłumaczył CNN burmistrz miasta Philip Sandberg, urzędnicy nie chcą, by Lund stało się epicentrum koronawirusa

Sytuacja we Włoszech jest o wiele gorsza, niż podają media. Oto relacja włoskiego lekarza z Bergamo:

Sytuacja we Włoszech jest o wiele gorsza, niż podają media.Oto relacja włoskiego lekarza z Bergamo: – Jak podaje portal polskiateista.pl: W mailach z wytycznymi, które obecnie codziennie otrzymuję z departamentu zdrowia, jest także akapit zatytułowany „Odpowiedzialność społeczna” – zawiera zalecenia, które w pełni popieram. Długo zastanawiałem się, czy opisać to, co się dzieje u nas i uznałem, że milczenie jest dalekie od odpowiedzialności. Postaram się więc opisać ludziom „nie zaangażowanym w sytuację” i bardziej odległym od naszej rzeczywistości, jak naprawdę wygląda sytuacja w Bergamo w ciągu ostatnich dni pandemii Covid-19. Rozumiem potrzebę powstrzymywania paniki, ale czuję powinność, aby przekazać informację o zagrażającym niebezpieczeństwie. Kiedy słyszę o osobach, które narzekają, że nie mogą chodzić na siłownię, albo nie mogą zagrać meczów piłkarskich, drżę. Rozumiem także szkody ekonomiczne i również martwię się sytuacją gospodarczą. Po epidemii, tragedia zacznie się na nowo.Jednakże, pomimo faktu, że w zasadzie dewastujemy także ekonomicznie nasz system opieki zdrowotnej, wykorzystam swoje prawo do wypowiedzi, aby ostrzec o niebezpieczeństwie dla zdrowia, które prawdopodobnie dotknie cały kraj. Przyprawia mnie o dreszcze fakt, że czerwone strefy nie zostały jeszcze wyznaczone dla regionów Alzano Lombardo i Nembro, pomimo wyraźnych zaleceń (zaznaczam, że jest to wyłącznie moja osobista opinia). Jeszcze w zeszłym tygodniu, sam ze zdumieniem patrzyłem na reorganizację całego szpitala, gdy nasz wróg jeszcze pozostawał w cieniu: oddziały powoli pustoszały, wybrane procedury medyczne przerwano, przygotowywano jak najwięcej wolnych łóżek na intensywnej terapii.Wszystkie te nagłe zmiany wniosły na szpitalne korytarze atmosferę surrealistycznej ciszy i pustki, której jeszcze w tamtym czasie nie rozumieliśmy, oczekując na wojnę, która dopiero miała się rozpocząć, a wiele osób (także ja) nie przypuszczało, że przyjdzie nam się zmierzyć z tak zaciekłym wrogiem (nawiasem mówiąc: wszystko to działo się w ciszy, bez szumu medialnego, zaledwie kilka gazet miało odwagę stwierdzić, że prywatna służba zdrowia nie jest wystarczająco przygotowana).Nigdy nie zapomnę mojego nocnego dyżuru tydzień temu, na którym nawet nie zmrużyłem oka, czekając na telefon od laboratorium mikrobiologii w Sack. Czekałem na wynik wymazu pierwszego podejrzanego pacjenta w naszym szpitalu, zastanawiając się nad tym, jakie konsekwencje będzie to miało dla nas i dla kliniki. Teraz kiedy o tym myślę i po tym wszystkim, co już widziałem, moje poruszenie spowodowane tym jednym podejrzanym przypadkiem wydaje się wręcz śmieszne i nieuzasadnione.Mówiąc wprost, sytuacja jest dramatyczna. Żadne inne słowa nie przychodzą mi na myśl, aby to opisać. Dosłownie wybuchła wojna – w dzień i w noc toczymy nieprzerwaną walkę. Jedni po drugich, nieszczęśni pacjenci przychodzą na szpitalne oddziały ratunkowe. Ich powikłania są dalekie od powikłań przy grypie. Należy przestać mówić, że to „gorsza” grypa. W ciągu tych ostatnich dwóch lat już się nauczyłem, że chorzy ludzie w Bergamo nie przychodzą do szpitala. Tak samo było i tym razem. Przestrzegali podanych zaleceń: tydzień albo dziesięć dni w domu z gorączką bez wychodzenia, aby nie ryzykować zakażania innych – ale tym razem nie dają rady. Nie mogą oddychać, wymagają tlenoterapii.Jest zaledwie kilka lekarstw, którymi można próbować leczyć wirusa.Przebieg choroby zależy głównie od naszego organizmu. Jedyne, co możemy zrobić, to wspierać go, kiedy już nie daje rady. Mówiąc wprost, przeważnie po prostu mamy nadzieję, że organizm sam pozbędzie się wirusa. Dostępne terapie antywirusowe są eksperymentalne i codziennie otrzymujemy nowe informacje na temat zachowania się wirusa. Pozostawanie w domu do czasu, kiedy objawy się pogorszą, nie wpływa na postęp choroby.Niestety teraz borykamy się jeszcze z dramatyczną sytuacją ze względu na brak wolnych łóżek. Opustoszałe oddziały, jeden po drugim zapełniły się w niesamowitym tempie. Ekrany wyświetlające nazwy pacjentów i przydzielające kolor poszczególnym przypadkom w zależności od tego, jak poważny jest ich stan i na który oddział mają zostać przydzieleni – świecą teraz całe na czerwono, a my zamiast wykonywać operacje dokonujemy diagnozy, która ciągle powtarza cztery przeklęte wyrazy: „obustronne śródmiąższowe zapalenie płuc”. Proszę mi powiedzieć, który wirus grypy w takim tempie powoduje taką tragedię.Jest różnica (muszę zagłębić w techniczne szczegóły): w klasycznej grypie, poza faktem, że zaraża dużo mniej osób w ciągu kilku miesięcy, powikłania zdarzają się dużo rzadziej, wyłącznie, kiedy wirus zniszczy barierę ochronną płuc, sprawiając, że bakterie atakują górne drogi oddechowe i oskrzela, powodując poważniejsze przypadki powikłań. U wielu młodych ludzi Covid 19 ma łagodne skutki, ale dla wielu starszych ludzi (ale nie tylko), jest jak Sars – niszczy pęcherzyki płucne i prowadzi do ich infekcji, upośledzając ich funkcjonowanie. Niewydolność oddechowa, będąca następstwem, jest często bardzo poważna i wymaga kilku dni hospitalizacji, zwykłe podanie tlenu na oddziale może nie wystarczyć. Przepraszam, ale mnie jako lekarza nie uspokaja stwierdzenie, że poważne przypadki zdarzają się głównie u ludzi starszych z innymi chorobami. Populacja ludzi w podeszłym wieku w naszym kraju stanowi najliczniejszą grupę społeczną i ciężko byłoby znaleźć kogoś, kto powyżej 65 roku życia nie zażywa tabletki na nadciśnienie albo cukrzycę.Zapewniam także, że widok młodych ludzi, którzy kończą zaintubowani na intensywnej terapii, albo jeszcze gorzej podpięci do ECMO – maszyny do ciągłego pozaustrojowego natleniania krwi – czyli urządzenia, które w najgorszych przypadkach pobiera od pacjenta krew, ponownie ją natlenia i wtłacza z powrotem do organizmu, po czym czekamy w nadziei, że organizm sam uzdrowi płuca – w takich przypadkach cały ten spokój odnośnie waszego młodego wieku mija. W tym samym czasie, kiedy w mediach społecznościowych nadal są osoby, które szczycą się tym, że nie uważają na siebie i ignorują zalecenia, buntując się przeciwko zaburzeniu ich codziennych przyzwyczajeń – w tym samym czasie jesteśmy świadkami katastrofy epidemiologicznej, która dzieje się na naszych oczach. I nie mamy więcej chirurgów, urologów, ortopedów – jesteśmy tylko lekarzami, którzy nagle stali się częścią samotnego zespołu, który musi zmierzyć się z tsunami, które nas przerasta.Przypadki się mnożą, doszliśmy do poziomu 15-20 hospitalizacji dziennie, wszystkie z tego samego powodu. Wyniki wymazów przychodzą teraz jeden po drugim: pozytywny, pozytywny, pozytywny. Nagle szpitalny oddział ratunkowy nie daje rady. Wprowadzone są procedury awaryjne: potrzebna jest pomoc na izbie przyjęć. Szybkie spotkanie, aby przeszkolić nowe osoby, jak działa oprogramowanie i za chwile pomagają pracownikom na dole, kolejni wojownicy na froncie wojny. Objawy dające podstawy do przyjęcia na oddział są zawsze takie same: gorączka i trudności z oddychaniem, gorączka i kaszel, niewydolność oddechowa itd… Badania, zdjęcia rentgenowskie cały czas dają tę samą diagnozę: obustronne śródmiąższowe zapalenie płuc. Wszystkie przypadki muszą być hospitalizowane. Ktoś już zaintubowany trafia na oddział intensywnej terapii. Jednak dla innych jest już za późno. Oddział intensywnej terapii się zapełnia, choć stale jest poszerzany.Jest to dla mnie nie do pojęcia, a przynajmniej mówię z puntu widzenia szpitala Humanitas Gavazzeni (w którym pracuję) – jak to jest możliwe, że wymaga się przemieszczenia i reorganizacji zasobów, które przecież projektowano właśnie po to, żeby radzić sobie w przypadkach takich katastrof.Każda reorganizacja łóżek, oddziałów, personelu, zmianowości i zadań jest nieustannie poprawiana, abyśmy mogli dać z siebie wszystko i jeszcze więcej. Oddziały, które przedtem wyglądały jak oddziały duchów są teraz przepełnione. Personel jest na skraju wytrzymałości. Widziałem zmęczenie na ich twarzach jeszcze zanim zostali tak ogromnie przeciążeni pracą. Widziałem osoby, które kończą pracę coraz później i później, nawet biorąc pod uwagę nadgodziny, które teraz już weszły nam w nawyk. Widziałem naszą solidarność i ciągłą gotowość do pomocy kolegom internistom oraz pytania „jak mogę ci teraz pomóc?” albo chęć pomocy, kiedy słyszę „zostaw mi tę hospitalizację”.Lekarze, którzy muszą przewozić łóżka i przenosić pacjentów. Pielęgniarki ze łzami w oczach, kiedy nie mogą uratować wszystkich chorych i ciężkie objawy pacjentów w stanie krytycznym, które zwiastują nieunikniony ich nieunikniony los.Życie społeczne dla nas nie istnieje. Jestem poza domem od kilku miesięcy i zapewniam, że zawsze robiłem wszystko, aby zobaczyć się z moim synem, nawet kiedy pracowałem w dzień i w nocy, bez snu i przekładając sen na później, dopóki nie zobaczę swojego dziecka – ale od dwóch tygodni z własnej woli nie widziałem ani swojego syna, ani swoich bliskich, z obawy, żeby ich nie zarazić, co w konsekwencji mogłoby doprowadzić do zarażenia starszej babci albo krewnych z innymi problemami zdrowotnymi. Wystarczają mi zdjęcia mojego syna, które oglądam przez łzy i kilka rozmów wideo. Więc również bądźcie cierpliwi, jeśli nie możecie wyjść do teatru, muzeum lub na siłownię. Miejcie litość nad słabszymi starszymi ludźmi, których możecie skazać na śmierć
 –
Okazało się, że ojciec jak kładłdziecko spać zapomniał położyćprześcieradło na materac –
Źródło: reddit.com
Uznane za jedno z najbardziej przerażających autentycznych zdjęć duchów, jakie kiedykolwiek zrobiono. Jest to zdjęcie wykonane w 1966 roku przez wielebnego Ralpha Hardy'ego –
Całe moje dzieciństwo na jednym zdjęciu –
Dla tych z was, którzy nie wiedzą,to Rick Moranis – Najbardziej znany jest z występów w klasycznych filmach, takich jak "Kosmiczne jaja", "Pogromcy duchów" oraz "Kochanie, skurczyłem dzieciaki". Znany jest również jako aktor, który zniknął z Hollywood ponad 20 lat temu po swoim ostatnim występie w 1997 roku. Dlaczego? Po utracie żony z powodu jej raka piersi zrezygnował z kariery aktorskiej, aby zająć się dziećmi i spędzić z nimi tyle czasu, ile mógł. Nie chciał być „tatą, który cały czas pracował”.Skoro miał już pieniądze, to postanowił zająć się tym, co w życiu jest naprawdę ważne
Takie wersje filmów mogłyby być dużo ciekawsze –