Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 945 takich demotywatorów

poczekalnia
W Argentynie też się trafią mistrzowie parkowania –
0:23
 –
Czy aby na pewno? – Dla bezdomnego szczęściem będzie dach nad głową — kupisz za pieniądze.Dla głodnego szczęściem będzie posiłek — kupisz za pieniądze.Dla chorego szczęściem będzie zdrowie, które często mogą przywrócić leki, lecz zazwyczaj ich koszt przewyższa możliwości — kupisz za pieniądze. I tak dalej... Za pieniądze nie kupisz emocji, wartości, zasad, charakteru, człowieczeństwa; czasu, wspomnień, niewykorzystanych szans. Za pieniądze nie kupisz odpowiednich ludzi wokół siebie — to zależy od tego, co masz w sobie i na ile pozwolisz innym.
Źródło: JK
archiwum
Przyjąłbyś Polskich uchodźców z drugiej wojny światowej pod swój dach? –
archiwum – powód
PROSZĘ O POMOC – Nie dla siebie a dla dzieci
 –  -Mamo, proszę, opowiedz o Powstaniu...- Oj, Pawełku... Ja miałam wtedy 10 lat. Niewiele pamiętam. W lipcu byliśmy z rodzeństwem u dziadków w Woli Prażmowskiej, ale Irena strasznie płakała, więc wujek zawiózł nas do domu. Do mamy. Do Warszawy... To było 31 lipca 1944 r. Najpierw słychać było pojedyncze strzały, a potem... Potem była już tylko piwnica. My i inne kobiety z dziećmi, ze 30 osób, staruszki, jeden mężczyzna (żona mu »poszła w tango« i wyjechała w Lubelskie, zostawiając samego z pociechami). I mniej więcej 20-letni chłopak. Taki nie do końca rozgarnięty. Jego od razu Niemiec zastrzelił, bo się zdenerwował, że ten nic nie rozumie. Niemiec chciał zobaczyć jego ausweis. Niemiec strzelił, chłopak upadł. Krew ciekła mu z uszu i z nosa. Wciąż miał otwarte oczy.Wyprowadzili nas na podwórze. Niemcy i własowcy. Albo to może Ukraińcy byli? Nie wiem, Pawełku. To było na Konduktorskiej, gdzie mieszkaliśmy przed wojną. Pokazywałam ci kiedyś. Właściwie to na to podwórko sami wyszliśmy, kiedy Niemcy wrzucili do piwnicy gaz, który strasznie dusił. Bardzo krzyczeli... Zrywali z nas biżuterię, kopali. Zapędzili do drugiej piwnicy. Dom dalej. Siedzieliśmy tam całą noc. Wycie psów pamiętam i uderzenia naderwanej blachy o dach. Wszystko w aż bolącej ciszy. Rano kazali wychodzić, bo inaczej wrzucą granaty. Straszna ulewa, my w błocie, a oni wymierzyli w nas takie długie karabiny. Staruszki płakały, klękały, wyciągały ku niebu ręce: »Nie zabijajcie nas, kochani panowie!«. Jak oni się śmiali... Tacy młodzi chłopcy...Popędzili nas okopami na Piaseczyńską. Do opuszczonych garaży. Przed powstaniem, z innymi dziećmi, nosiliśmy jedzenie małemu Żydowi, który się w nich ukrywał. Ustawili nas nad garażowym kanałem i taki gruby Niemiec założył taśmę do wielkiego karabinu, który stał na ziemi… Złapaliśmy się za ręce... I wtedy, Pawełku, z daleka krzyk: »Halt! Halt! Nicht schießen!«. To był ten dobry Niemiec, o którym tyle razy ci opowiadałam, który przybiegł z rozkazem, żeby nie rozstrzeliwać Polaków. Cały zziajany, mokry, w takim ciężkim, rozpiętym płaszczu. Dlaczego dobry? Jak to? Przecież nie musiał biec!”...
archiwum – powód

Nikt nie narzekał

Nikt nie narzekał –  Było nas jedenaścioro starych warszawiaków, mieszkaliśmy w Mordorze... Na śniadanie matka kroiła zabytkowy bruk, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął na defiladzie motocyklowej po popsikaniu gazem przez przechodnia. Przechodnia zabrało MJN w 59. Nikt nie narzekał.Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Wawer, Ursus i Moko stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowie trzeciej linii metra. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.Z lotniskiem na Bemowie walczyła babcia. Do walki z black hawkiem, cessną i szybowcami służył mocz i mech. Kontroler lotu u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu Bemowskiego szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały wolno puszczone psy ratlerki. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy wegeburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy cafe latte na owsianym, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Miasto to miasto. Nikt nie narzekał.Gdy sąsiad złapał nas na wycinaniu 50-letnich drzew, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o wycięte drzewa, a ksiądz na Bemowie o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ksiądz z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem sąsiad wracał do domu, a po drodze brał sobie stare meble. Stare meble wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, stare meble leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.Latem wchodziliśmy na dach Varso, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem po Prymasa Tysiąclecia i linii kolejowej, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o DDR. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub SKM. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu i azbestu z cementowni na Odolanach. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, karty warszawiaka, słoiki. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.My, dzieci z naszego Mordoru kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.Nikt nie narzekał.
Kanadyjski sklep spożywczy IGA posiada ogród na dachu o powierzchni 25000 m2 i rozprowadza swoje świeże produkty bezpośrednio w sklepie –
 –
11 lipca brytyjski żołnierz wpadł przez dach kalifornijskiego domu po tym, jak jego spadochron nie otworzył się podczas skoku treningowego. – Spadochroniarz wyskoczył z samolotu na wysokości około 5000 m podczas grupowego ćwiczenia szkoleniowego prowadzonego z pobliskiego Camp Roberts, kalifornijskiej bazy Gwardii Narodowej. Przebił się przez dach i wylądował w kuchni. Zdjęcia pokazują, że wciąż jest przywiązany do uprzęży, gdy leżał oszołomiony na podłodze. W pełni przytomny żołnierz został przewieziony do szpitala. Jego obrażenia określono jako umiarkowane.
archiwum – powód
Po zwycięstwie Włochów w Euro facet wszedł na dach Piazza Navona, zabrał gitarę elektryczną ze wzmacniaczem i zagrał "We are the champions" –
28 kwietnia 1988 roku, samolot należący do Aloha Airlanes, po osiągnięciu wysokości przelotowej (7300m) nagle zaczął pękać. Powstała wyrwa i część dachu odpadła. Pilotom udało się bezpiecznie wylądować na najbliższym lotnisku – Jedyną ofiarą śmiertelną była stewardesa Clarabelle Lansing
 –
 –
 –
Co ten upał robi z ludźmi. Hitem staje się nagranie ze Starogardu Gdańskiego, na którym widać jak mężczyzna jadąc BMW przy prędkości 80 km/h wychodzi przez okno na dach i... zaczyna się rozbierać –
Tak aktualnie wygląda spalony dach katedry Notre Dame –
Czasem na zdjęciu jest też mistrz pierwszego planu –
Źródło: Facebook
archiwum
Szklane domy – Z płaskim dachem. Wyjaśni mi ktoś dlaczego płaski dach i max 70 metrów? Bo ja próbuję to rozkminić od jakiegoś czasu  no i nie daję rady.
Co ty wiesz o ryzyku?! –