Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 732 takie demotywatory

archiwum – powód

Prawdziwy dramat w życiu leniwego kanapowca

Prawdziwy dramat w życiu leniwego kanapowca –
0:12

Człowiek, ja tu wariuję z głodu, nakarm mnie

Człowiek, ja tu wariuję z głodu,nakarm mnie –
0:14

Bardzo smutne zdjęcie małpy, która straciła swoje dziecko

Bardzo smutne zdjęcie małpy, która straciła swoje dziecko – Zwierzęta też mają uczucia

3,5-letnia dziewczynka zgubiła na wakacjach swoją ulubioną zabawkę - pluszowego kota Widząc rozpacz córeczki, rodzice wysłali setki maili do sklepów w całej Polsce z pytaniem, czy może mają identyczną maskotkę

Widząc rozpacz córeczki, rodzice wysłali setki maili do sklepów w całej Polsce z pytaniem, czy może mają identyczną maskotkę – Sklep z Poznania postanowił jej poszukać w sklepach na całym świecie i ostatecznie sprowadził ją z Belgii, a zanim zabawka została przesłana, wysłał dziewczynce serię zdjęć pokazujących, że pluszak był na wakacjach. Brawo!
zwycięzca konkursu archiwum – powód

Czarna rozpacz na koniec szkoły

Czarna rozpacz na koniec szkoły – gdy w domu dostaną lanie wagarowicze i matoły
Źródło: Konkurs wygrany przez użytkownika chereq

Influencerce usunięto konto na Instagramie, które obserwowało 113 tysięcy fanów. Teraz wpadła w rozpacz bo jak twierdzi "nie potrafi normalnie pracować"

Influencerce usunięto konto na Instagramie, które obserwowało 113 tysięcy fanów. Teraz wpadła w rozpacz bo jak twierdzi "nie potrafi normalnie pracować" – "Jestem nikim bez moich zasięgów. Zwracam się do wszystkich, którzy zgłaszają moje konto - pomyślcie dwa razy zanim zrujnujecie mi życie, bo wszystkie pieniądze, jakie zarabiam, pochodzą z mojej działalności internetowej i nie chcę, żeby było inaczej. Musicie zrozumieć, że nie mam żadnych zdolności i posiadam 20 tysięcy dolarów kredytu studenckiego do spłacenia." "Próbuję odzyskać moje konto, dzwonię do wszystkich, których mogę, i nie wiem, dlaczego mi się to nie udaje. Nie mam kwalifikacji do pracy, nigdy nie mogłabym pracować normalnie.""Byłam pieprzoną prostytutką. Nie chcę do tego wracać. Rozbierałam się każdego jednego dnia, nie chcę tego robić.""Pracowałam też w pieprzonym McDonaldsie, zanim zajęłam się Youtubem, Instagramem i zanim zyskałam 100 tys. obserwujących. Zanim cokolwiek osiągnęłam, byłam pieprzonym przegrywem."Jakich czasów dożyliśmy?

W rocznicę katastrofy smoleńskiej warto przypomnieć słowa gorzkiej prawdy doświadczonego polskiego pilota Jerzego Grzędzielskiego, który zmarł kilka miesięcy po napisaniu tego tekstu

 –  Grzegorz Micuła10 marca 2017 ·Przy okazji kolejnej miesięcznicy co poniektórym pod rozwagę....Minęło już ponad sześć lat od katastrofy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszczerstw wynikających z braku wiedzy i cynizmu. Doczekałem się pięknej, wolnej Polski. Nie chcę jej stracić, o katastrofie smoleńskiej mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię, od Tokio i wyspę Guam na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.W cywilizowanym świecie do kokpitu samolotu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan prawie dwie godziny krążył po stronie tureckiej, po uzyskaniu zgody poleciał dalej. Pani kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po wylądowaniu. Proszę sobie wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a politycy sami wiedzieliby najlepiej co robić.Od momentu katastrofy pojawia się podejrzenia o spisek na życie prezydenta i zdradę stanu z obcym państwem. O bredniach głoszonych na temat katastrofy można napisać książkę lub nawet kilka. Wspomnę tylko wybrane. Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdził, że Rosjanie na lądowanie premiera Tuska przywieźli w teczce ILS (Instrument Landing System), a na lądowanie prezydenta już nie przywieźli. Dalej Rosjanie nie odpędzili, powtarzam kuriozalne określenie „nie odpędzili”, naszego kapitana i nie zamknęli lotniska. Odpowiem panu ministrowi: ILS waży kilkaset kilogramów. Na lotnisku Okęcie był montowany 4 lata. Specjalnie wyposażony samolot kalibrował go, stabilizował ścieżkę schodzenia i centralną oś pasa. Na lotnisku Modlin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 mln złotych. Panie Ministrze — kapitana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła można odpędzać. Lotniska nigdy nie zamyka się kapitanom, wyjątkiem jest sytuacja jeśli na pasie stoi inny, uszkodzony samolot.O lądowaniu lub nie decyduje tylko i wyłącznie kapitan. Pani poseł Kempa biegała po stacjach TV z rewelacją, że przyczyną katastrofy było niezabranie rosyjskiego nawigatora. Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani poseł. Ma się to tak, jakby chirurgowi tuż przed operacją przyprowadzono salową i powiedziano, że jeśli pan doktor nie podoła, to ona pomoże przy operacji.Katastrofę smoleńską mozolnie, przez głupotę, brak wiedzy, chciwość i cynizm, przygotowywała polityczna czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów premiera Jarosława Kaczyńskiego. W czasie publicznego wystąpienia minister obrony z PIS-u zapytany został przez oficerów-pilotów samolotu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symulatorach. Odpowiedź była następująca i niebywale skandaliczna: „Nie, bo to ruskie symulatory”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”. Nomen omen ten minister zginął w katastrofie smoleńskiej.Ćwiczenia na symulatorach są niebywale ważne, uratowały wiele istnień i nie do pomyślenia jest, aby z nich rezygnować. Cały świat lotniczy z nich korzysta. Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupoty i braku odpowiedzialności powala tu na ziemię. Mogę dać dziesiątki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświadczeniu. W mozolnych ćwiczeniach na symulatorze wielokrotnie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrutna rzeczywistość. Po 10-cio godzinnym locie, niewiele minut przed lądowaniem na moim lotnisku zrobiło się tragicznie. Mgła do samej ziemi, chmury, widzialność 50 m. Do zapasowego lotniska 800 km a paliwa resztki. Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lotniska ale widziałem śmierć w oczach i warunki ponad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemią miałem na dziesięciu metrach wysokości, błysnęła zielona lampa progu pasa i centralnej linii. Do portu samodzielnie bez pomocy „Follow me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona załoga po wielu godzinach treningu na symulatorze. Wracający z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i mój instruktor, wszedł przed lądowaniem do mojego kokpitu. Natychmiast został wyproszony. Nikt w takiej sytuacji nie może być w kabinie, w odróżnieniu od tego, co nasi politycy urządzili temu biednemu pilotowi pełniącemu funkcję kapitanaTU154. Żałość i rozpacz. Kiedy uderzycie się w piersi? Polityka PIS w imię idiotycznych i partykularnych fobii pozbawiła pilotów Specpułku ćwiczeń w symulatorze, obniżając bezpieczeństwo lotów w tym lotów z najważniejszymi osobami w Polsce. To był wstęp do katastrofy.Rok 2008. Prezydent Lech Kaczyński wraz z zaproszonymi gośćmi, prezydentami i premierami lecieli do Gruzji przez Azerbejdżan. Gruzja była w stanie wojny z Rosją. Dlatego Pan Prezydent akceptuje taką trasę. W trakcie lotu Pan Prezydent zmienia swoją decyzję i poleca kapitanowi zmianę trasy lotu wprost do Tbilisi. Kapitan odmawia, bo nie zezwalają na to przepisy, ponadto gdyby niezidentyfikowany obiekt pojawił się w strefie działań wojennych mógłby być zestrzelony przez Gruzinów lub Rosjan. Mielibyśmy przez głupotę niebywały skandal międzynarodowy i na sumieniu prezydentów i premierów. Kapitan został obrażony przez Pana Prezydenta, nazwany tchórzem. Po przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczyło polecić jednemu z licznych doradców-prawników zajrzeć do prawa lotniczego i naszego AIP. Wtedy kapitan zostałby przeproszony. Nie posądzam o samodzielny, nierozsądny pomysł samego Prezydenta. W samolocie był odcięty od światowych informacji, a newsy podały, że prezydenci Francji i Rosji lecą aktualnie z Moskwy do Tbilisi w asyście myśliwców. Pewnie jakiś usłużny poddał więc panu Prezydentowi przez telefon przednią myśl zmiany trasy lotu. Po tym zdarzeniu pozostało już w Specpułku niewielu doświadczonych pilotów, którzy chcieli latać z prezydentem. Kapitan nie może odmówić lotu, ale może, np. zachorować. To była kolejna cegła przyłożona do katastrofy.Na lot do Smoleńska w fotelu kapitańskim zasiadł więc pilot nieposiadający w pełni uprawnień kapitańskich jak stwierdziła komisja. Opowiem jak to jest w liniach lotniczych. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symulatorze przeciągnie się nawet o jeden dzień kapitan odmawia lotu. Kapitan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocławia i z powrotem, bo zapomniano wyposażyć kokpit w ręczną, wymaganą instrukcją, latarkę. Ten młody kapitan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymienie kabiny i ta latarka ratowałaby wszystko – odczyty przyrządów. Składam Jego Magnificencji Rektorowi Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu innych. Dziś latają oni jako kapitanowie w najlepszych liniach świata. Uważam, że gdyby tego młodego pilota Tu154 potraktowano jak w cywilizowanych społeczeństwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje oraz pozostawiono kokpit zamknięty, to po otrzymaniu standardowej informacji o pogodzie z wieży kontrolnej smoleńskiego lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i dodatkowej informacji o godz. 08.24 że „warunków do przyjęcia nie ma”, to kapitan po stwierdzeniu, że na wysokości 100m nie widzi ziemi i pasa, odleciałby ma lotnisko zapasowe lub postawił samolot w krąg. Zgodnie z instrukcją wykonywania lotów. I to jest cała wiedza. Jednak chciwość, zarozumialstwo i cynizm możnych polityków zwyciężyły.Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał ten przywilej kapitanowi Dowódca Wojsk Lotniczych – generał Błasik. Po prostu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe. Ja w takiej sytuacji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą kapitan otrzymuje wiadomość że “Pan Prezydent jeszcze nie podjął decyzji co robimy dalej”. To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan ma wiedzieć, co robić i on decyduje! To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan może wydawać polecenia. Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było kto dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości (intruzów) z kokpitu, samolot pędził do ziemi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk Lotniczych zamiast wrzasnąć w tym momencie „do góry!” nawet nie wyrzucił i nie uciszył intruzów – horror.Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na drugi krąg. Panie Ministrze, już byli tak nisko że zadziałała instalacja TAWS „Pull up, terrain ahead”. To paraliżująca informacja, każdy pilot natychmiast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi załoga? Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza barycznego, tym samym pozbawiając się wskazania wysokości progu pasa – czyste samobójstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu mu nie przeszkadzała! Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem radiolatarni. Po prostu na siłę chciał lądować. Naciski na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie jak przez kalkę w Mirosławcu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda.Jednak informacja od Prezydenta nie była ostatnim ani najmocniejszym ciosem dla kapitana. Najboleśniej ugodził go kolega-kapitan samolotu JAK40, który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna i zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B747 otrzymał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kapitan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły. Pasażerowie rejsu JAK40 winni wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia. Otóż kapitan Tu154 zapytał przez radio kolegę-kapitana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedział, cytuję: „Pizdowata, widać 200400 m, podstawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne. Życie Prezydenta i ponad 90 innych osób to nie rosyjska ruletka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszybciej”. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza i jest jego pupilem.Panie Ministrze, różnimy się, ja też mam swojego guru. Jest nim dr nauk technicznych, emerytowany pułkownik pilot doświadczalny Antoni Milkiewicz. Jako młody oficer-inżynier brał udział w komisji badającej katastrofy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowodnił winę producenta silników, narażając tym samym przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila. Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której wybitny udział mieli politycy karmiący nas kłamstwami. Pomaga im kler, a szczególnie episkopat.Od sześciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest znana. Nasza znakomicie wykształcona (pozazdrościć może nam wiele państw) komisja badania wypadków lotniczych ogłosiła wyniki. Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska komisja NTSB, to wynik byłby identyczny. Jedynie zdjęto by jakąkolwiek odpowiedzialność z pracowników wieży , tak jak zrobił to nasz sąd po katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci tak przed katastrofą jak i w locie do Azerbejdżanu. Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”. To jest rozpaczliwie chore. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo nam, wiernym świątynię a nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają światu, że Rosjanie dobijali pasażerów. Do dziś nie ma nagany kościoła ani sprostowania i przeprosin.Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan. Każdego 10-tego dnia miesiąca na czele z duchownym, z wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej, z flagami narodowymi o napisach niewybrednych i ubliżających Prezydentowi Państwa i Premierowi odbywają się partyjne wiece i modły o wolną Polskę. Żadnego biskupa to nie boli. Dzisiaj upominają nas i nazywają Targowiczanami. Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze katoliccy nawet nie wspominają. Był to prymas Wyszyński.Największym naszym wstydem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “profesorami”. Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze zaczynają od analizy wyszkolenia i przygotowania załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w pracy, w domu i lotu od samego przygotowania do startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał. Prof. Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie profesorze to nie Frankfurt lub Amsterdam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dziwi się Pan, że zwolniono go z Uniwersytetu Maryland, ja dziwię się, że Pana w ogóle przyjęto. Nie wspomnę już o parówkach i różnych puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Pull up”. Podpowiem natychmiast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza załoga? Gnała do ziemi nadal, wyłączając sygnalizację.Żal mi bardzo rodzin ofiar po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony polityków. Radziłbym, a szczególnie Pani poseł-mecenas, zapytać pana Prezydenta, pana Sasina, pana Łozińskiego i innych, którzy byli najbliższymi doradcami Prezydenta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane, nieczynne od dawna lotnisko wojskowe mając w pobliżu dwa międzynarodowe, cywilne, czynne i sprawne porty lotnicze! Jaki skończony dureń wsadził do jednego samolotu tyle ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie ubezpieczył ich. Czy to też wina Tuska?Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi wykonanie zadania. Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jure i de facto . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezydentów mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie miał armii z bronią nuklearną. Nie był wybitnym mężem stanu, tylko mężem wspaniałej Pierwszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony polityczne świata, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższych, ich chciwość i głupotę. Stąd dzisiaj ta żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka.Autor tekstu: Jerzy Grzędzielski — emerytowany kapitan linii lotniczych, pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy, instruktor samolotowy i szybowcowy, Inspektor Wyszkolenia Lotniczego Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych. Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin.
archiwum

"Rozpacz Tuska po porażce Austrii"

"Rozpacz Tuska po porażce Austrii" –
archiwum

KOBIETA

KOBIETA – "Jest więc odtąd na wieki i grzeszna, i święta,Zdradliwa i wierna, i dobra i zła,I rozkosz i rozpacz, i uśmiech i łza…I anioł i demon, i upiór i cud,I szczyt nad chmurami, i przepaść bez dna.Początek i koniec – kobieta – to ja."J. Tuwim, 1934

Ta rozpacz w oczach

Ta rozpacz w oczach –
0:09
archiwum

.. .. .

.. .. . – Kiedy tęsknota jest tak silna,że serce nie chce już bić...Stań spokojnie pod wiatri wykrzycz tą rozpacz całemu światu.

Bo czasami lepiej zamilczeć, niż wywołać wojnę przy stole

Bo czasami lepiej zamilczeć, niż wywołać wojnę przy stole –  Wodzirej na stypie21 grudnia o 19:35W jednym ze swoich skeczy, Kabaret Hrabi naucza, aby czynnośćużywania wykałaczki, nazywać wykałaniem. jak nazwa wskazujenajlepszym ku temu miejscem jest toaletaDlaczego zatem wykałamy wszędzie, publicznie, bez wstydu? Dlaczegopokazujemy wszem i wobec stan naszego mentalnego uzębienia i zprzestrzeni międzyzębowych wykałamy resztki gnijących myśli?Zakładamy, że tak można. Najlepiej przy wigilijnym stole, wykałać to,czego nie możemy przetrawić.W zeszłym roku, ten barszczyk jakoś lepiej smakował. A teraz, przez tepaszteciki (mrożone chyba) żołądek w rozpacz wpada.lleż o pogodzie można gadać. Zwłaszcza, że śnieg nie pada, a jak jużsypnie to przecież nie zdążą odśnieżyć i do domu nie wrócimySkoro nie o pogodzie, to może sport. Ładnie ten nasz Żyła skacze, alewciąż drugi, a Kamil jeszcze dalej w tabeli. To już nie ta liga co MałyszAni o pogodzie, ani o sporcie nawet. Ale za to gdy szwagier, kuzyn, wuj idziadek po kieliszku nie odmówią sobie, impreza nabierze tempa.Zacznie się od banału, w postaci za małych skarpetek otrzymanych wprezencie, przez partyjne uszczypliwości, do płonącej choinkiI takie to nasze świętowanie. Dawno temu przestałem dostrzegać magięświąt. Za to sztuczkę, ze znikającymi z portfela pieniędzmi, opanowałemdo perfekcji. Dorysowuje uśmiech od ucha do ucha. Wcinam trzeciąporcję pierogów przez rozciągnięty żołądek i przybierzam do Betlejem zpasterzami, żeby potem to wszystko, gdzieś w samotności wykałać.Niech Wam święta lekkie będa!Najlepszego!41SO#święta #bożenarodzenie #skoki #żyła #stoch #wigilia #betlejem #pogoda#śnieg #barszcz #choinka #hrabi #wykałać23.12Nie ruszaj! To na swieta!!!26.12No jedz!!y Bo sie zepsuijel!

Waży już 185 kilogramów. Je coraz więcej, bo chce być najcięższą na świecie

Waży już 185 kilogramów. Je coraz więcej, bo chce być najcięższą na świecie – Różne są kanony piękna. Najważniejsze jednak żeby to kobieta dobrze czuła się sama ze sobą. Tak jest w przypadku tej kobiety.Gdy zaczęła tyć, o dziwo, nie wpadła w rozpacz. Teraz jest aspirującą modelką, kocha swoje ciało i ma jeden cel. Chce zostać najcięższą kobietą na świecie.Obecnie waży 185 kg i cały czas tyje. Nic dziwnego, w ciągu trzech lat przytyła… 130 kg! I jest dumna z każdego przybranego kilograma.W ten sposób 26-latka wpadła na bardzo oryginalny pomysł. Będzie jeść dopóki nie zostanie najcięższą kobietą na świecie. Chce by jej nazwisko znalazło się w księdze Rekordów Guinnessa.Chcę przytyć jeszcze bardziej. Pobić rekordy. Zostawić po sobie coś historycznego. Mój przyrost masy ciała, utrata masy ciała i stagnacja wagi są poza moją kontrolą."Teraz otyłe kobiety mogą śmiało mówić, że starają się o rekord Guinnessa..."
archiwum

Bała się, że nie pokocha synka tak jak starszej córki. Napisała do nich pełen emocji list

Bała się, że nie pokocha synka tak jak starszej córki. Napisała do nich pełen emocji list – "Droga Isobel i Magnus,    Teraz wszyscy jesteście już dorośli, ale wciąż pamiętam dni, w których się urodziliście, jakby to było wczoraj. W typowo dramatyczny sposób, Isobel, zrobiłaś piekielne wejście.    Wody odeszły mi o 3 nad ranem (dlaczego to się nigdy nie zdarzyło w przyzwoitej godzinie?), a cały poród trwał jakieś 16 godzin. Wpadłaś w rozpacz, a ja miałam wrażenie, że biorę udział w jakimś serialu o lekarzach.    Popędzili z nami korytarzem prosto do jakiejś sali, światła migały w oszałamiającej prędkości nade mną. Powiedziano mi, że mają siedem minut, aby cię wydostać i wszystko, co wtedy myślałam, kręciło się wokół myśli: „Wiem, że jeszcze się nie poznałyśmy, ale nie chcę Cię stracić”.    Byłaś jednak twarda, tak samo jak później przez całe Twoje dzieciństwo. Po kilku godzinach spędzonych na OIOM-ie dla bobasów, w końcu znalazłaś się na mojej klatce piersiowej.    Mieliśmy rezerwację na planowane cesarskie cięcie i gdy siedziałam w poczekalni, płakałam. Opłakiwałam myśl o utracie więzi, jaką miałam z twoją siostrą. Milion pytań krąży po mojej głowie: „Jak znaleźć wystarczająco dużo miejsca w moim sercu dla was obojga? Jak zapewnić ci zarówno miłość, jak i uwagę, której potrzebujesz? Czy pokocham Cię tak samo mocno?”    Urodziłeś się i… Byłeś doskonały!    Kiedy pierwszy raz zaczerpnąłeś powietrza, wstrzymałam oddech. Byłeś doskonały. Wręczyli mi Ciebie i byłeś trochę zdziwiony, że nie jesteś już w przyjemnym i ciepłym domu, ale ja czekałam na poród i na to, jak przebiegnie. Moje płuca w końcu wypełniły się powietrzem i odetchnęłam z ulgą, że ty też jesteś bezpieczny.    Byłeś schowany w kocu, który był o wiele za duży, a Twoja trzyletnia siostra nalegała, żebyśmy postawili Cię obok jej fotelika, żeby mogła trzymać Twoją rękę przez całą drogę do domu.    Kiedy położyliśmy Cię do łóżka w czasie pierwszej nocy w domu, Twoja siostra przyniosła swoje małe krzesło obok Twojej gondoli i po prostu usiadła tam, jak pies stróżujący, chroniący swój najbardziej cenny dobytek.    W tej jednej chwili, gdy patrzyłam na was oboje, uświadomiłam sobie, że nie chodzi o to, aby znaleźć miejsce w moim sercu dla Was obojga. Odkryłam, że zdolność do miłości rośnie i że serce nie ma żadnych ograniczeń"
archiwum – powód

Monika Miller wini za śmierć ojca jego konkubinę

Monika Miller wini za śmierć ojca jego konkubinę – W sierpniu syn Leszka Millera popełnił samobójstwo i do tej pory nie cichną emocje z tym związane. Jego córka regularnie atakuje konkubinę zmarłego za pomocą mediów społecznościowych. Pochwaliła się też zrobieniem sobie tatuażu z datą urodzenia i śmierci ojca.Rozumiem ból i rozpacz, ale czy to już nie jest lekkie przegięcie żeby pisać publicznie takie rzeczy?
archiwum

Piekło

Piekło – " Rodzaje mąk, które widziałam:pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia;trzecie - nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikałduszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalonygniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociażjest ciemność; widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych iswoje; szósta męka jest ustawiczne, towarzystwo szatana; siódma męka - jest strasznarozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa"

Norwegowie w rozpaczy. Śmierć biegaczki poruszyła kraj

Norwegowie w rozpaczy. Śmierć biegaczki poruszyła kraj – "Odeszła najserdeczniejsza osoba na świecie" - pożegnała koleżankę Marit Bjorgen. Tragiczna śmierć utytułowanej biegaczki Vibeke Skofterud poruszyła całą Norwegię.Poruszenie Norwegów nie może dziwić, jako że w tym kraju biegi narciarskie są religią, a ci, którzy odnoszą w nich sukcesy - narodowymi bohaterami.Na podium Pucharu Świata stawała 12-krotnie, ale nigdy na najwyższym stopniu. Z góry zawsze patrzyła na nią jedna z gigantek - najpierw Bente Skari, Katerina Neumannova, potem Virpi Kuitunen, wreszcie Marit Bjoergen i Justyna KowalczykWypadek w ciemną nocW sobotę wieczorem wybrała się na koncert, potem była sportsmenka jeździła jeszcze na skuterze wodnymW niedzielę około godziny 12 ciało Skofterud i jej skuter odnaleziono na niewielkiej Wyspie Świętej Heleny

U nas wielka rozpacz, a tymczasem Panama przegrała z Anglią 1:6, a na trybunach zapanowała euforia

U nas wielka rozpacz, a tymczasem Panama przegrała z Anglią 1:6, a na trybunach zapanowała euforia – To była pierwsza w historii bramka strzelona przez reprezentację Panamy w Mistrzostwach Świata
0:16
archiwum

Obaj moi futrzani przyjaciele bardzo się o zmartwili gdy zobaczyli mnie w wannie. Kot ciągle miauczał, a pies rozpaczliwie skomlał co chwilę

Obaj moi futrzani przyjaciele bardzo się o zmartwili gdy zobaczyli mnie w wannie. Kot ciągle miauczał, a pies rozpaczliwie skomlał co chwilę –

Wspaniały gest Polaków wobec studentki z Indii. Gdy dziewczyna wystosowała rozpaczliwy apel o pomoc w znalezieniu bagażu, w którym miała wszystkie dokumenty, internauci natychmiast wzięli się do roboty

Wspaniały gest Polaków wobec studentki z Indii. Gdy dziewczyna wystosowała rozpaczliwy apel o pomoc w znalezieniu bagażu, w którym miała wszystkie dokumenty, internauci natychmiast wzięli się do roboty – Studentka zgubiła m. in. dokumenty tożsamości i kartę płatniczą. Dzięki ludzkiej empatii w ciągu doby rozpacz dziewczyny zmieniła się w uśmiech. Kierowca autobusu z zajezdni przy ul. Klementowskiej zabezpieczył bagaż, a dziewczyna odebrała zgubę w komplecie. Studentka opublikowała podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w poszukiwania. Powiedziała, że "Warszawiacy są super". Brawo, Polacy! Tak się buduje dobry wizerunek kraju za granicą.