Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 143 takie demotywatory

Więc jesteś już gotowa zostać coachemi przewodnikiem duchowym –
11 września 2001 roku pies przewodnik Rozel podczas ataku na WTC zaprowadził grupę ludzi wraz z jego niewidomym właścicielem z 78 piętra budynku w bezpieczne miejsce – Pies biegł nieustraszenie przez kurz i dym i zatrzymał się tylko raz aby polizać twarz kobiety, która wpadła w panikę
Kot nauczył się, jak kierować psa, pomagać mu omijać przeszkody na swojej drodze oraz chronić go na wspólnych spacerach –
San, szósta największa rzeka w kraju, wyschła całkowicie na wysokości mostu w miejscowości Rajskie –
 –

Przewodnik po idealnej temperaturze otoczenia dla danej czynności:

 –
archiwum
Przewodnik po typach pracowników – 1. LENIWIEC. Tryb jego funkcjonowania determinuje fakt, że w chuj mu się nie chce. Kiedy akurat nie jest u lekarza ani na urlopie, można go spotkać kryjącego się w zaroślach kantyny, palarni, sekretariatu albo ksero. Pomimo że jego dzień zdaje się upływać na robieniu kawusi i rozmówkach na fajce, ciągle jest zmęczony i poirytowany faktem, że czasem ktoś mu zada pytanie dotyczące jego obowiązków. Leniwiec przyparty do muru jest w stanie wykonać zadanie, ale w ramach rytuału zawsze dwa dni chodzi po firmie i pierdoli, jaki to jest przygnieciony robotą; potem przez cztery dni robi to, co można zrobić w 1,5 godziny, a na koniec bierze L4, żeby odchorować tę orkę2. JAGUAR. Typ imprezowy. Jeśli nie opowiada wszystkim, że ma kaca, to znaczy, że jeszcze jest zawiany po wczoraj. Zawsze ma w zanadrzu zajebistą historię o tym, kto się wczoraj porzygał. Zajmuje różnorodne siedliska, ale jego naturalne miejsce to palarnia, gdzie zbiera chętnych na browara po pracy. Wśród pozostałych pracowników budzi mieszankę entuzjazmu i strachu, ale potrafi trzymać ciśnienie pod stresem. W pracy często sprawia wrażenie przymulonego, ale gdy na horyzoncie pojawia się łania deadline’u, potrafi w dwa dni wyrobić 1800% normy. Nie odczuwa bólu3. SZOP. Mały złodziejaszek. Biuro traktuje jak sklep z darmowymi rzeczami. Zawsze zaczyna się niewinnie, od kilku długopisów, ale po jakimś czasie z biura zaczynają znikać ryzy papieru, małe meble, pozostawione bez opieki fotele obrotowe. Dotychczas sądzono, że jest typem samotnika, ale chętnie funkcjonuje w małych grupkach: jeden zeruje wkłady ze zszywacza, drugi w tym czasie drukuje sobie nowego Twardocha w pdf-ie. Od czasu kiedy został zatrudniony, dziwnym trafem konsumpcja mleka w firmie wzrosła czterokrotnie. Lubi koczowniczy tryb życia: często bierze kasę na delegacje i kilometrówki, ale po firmie krąży plotka, że wszędzie jeździ autostopem i śpi po kumplach4. DZIĘCIOŁ. Rzadko występuje w biurowym ekosystemie, ale jak już jest, to wszyscy o tym wiedzą. Typ służbisty. Jedyna osoba w całym biurze, która przeczytała wszystkie zasady BHP, normy ISO i zna procedury przeciwpożarowe. Regularnie wydaje charakterystyczne dźwięki, które przypominają zdanie: „Formalnie rzecz biorąc...”. Zawsze ma zaktualizowanego Adobe Readera. W środowisku korporacyjnym przeważnie pod ścisłą ochroną kierownictwa. Mimo że praca zaczyna się o 9, w biurze jest już od 7:30, żeby podlać juki na piętrze, wyregulować żaluzje i odinstalować pasjansa na wszystkich służbowych komputerach. Zawsze precyzyjny niczym pikujący myszołów. Ilekroć popełni błąd, składa natychmiastową rezygnację. W odpowiedzi zawsze słyszy, że literówka w mailu do klienta nie jest podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego5. ŻÓŁTODZIÓB. Stażysta, w firmie pracuje krótko, za to robi świetną kawę i potrafi po dotyku odróżnić ziarna Arabiki od Robusty oraz cukier brązowy od soli. Jako jedyny w całym biurze pamięta, że Agata z księgowości lubi zawsze o 11:00 opierdolić rogalika z masą truflową, a następnie przez pół godziny przeglądać w kibelku memy na Make Life Harder. Dbając o równowagę w ekosystemie, regularnie przepuszcza wszystkich w kolejce do Pana Kanapki. Jako jedyny w firmie potrafi wyczyścić historię przeglądarki i nie mieć kaca po firmowym śledziku. Jak po stażu nie wyjdzie mu w zawodzie, zawsze może liczyć na karierę baristy w segafredo 1. LENIWIEC. Tryb jego funkcjonowania determinuje fakt, że w chuj mu się nie chce. Kiedy akurat nie jest u lekarza ani na urlopie, można go spotkać kryjącego się w zaroślach kantyny, palarni, sekretariatu albo ksero. Pomimo że jego dzień zdaje się upływać na robieniu kawusi i rozmówkach na fajce, ciągle jest zmęczony i poirytowany faktem, że czasem ktoś mu zada pytanie dotyczące jego obowiązków. Leniwiec przyparty do muru jest w stanie wykonać zadanie, ale w ramach rytuału zawsze dwa dni chodzi po firmie i pierdoli, jaki to jest przygnieciony robotą; potem przez cztery dni robi to, co można zrobić w 1,5 godziny, a na koniec bierze L4, żeby odchorować tę orkę2. JAGUAR. Typ imprezowy. Jeśli nie opowiada wszystkim, że ma kaca, to znaczy, że jeszcze jest zawiany po wczoraj. Zawsze ma w zanadrzu zajebistą historię o tym, kto się wczoraj porzygał. Zajmuje różnorodne siedliska, ale jego naturalne miejsce to palarnia, gdzie zbiera chętnych na browara po pracy. Wśród pozostałych pracowników budzi mieszankę entuzjazmu i strachu, ale potrafi trzymać ciśnienie pod stresem. W pracy często sprawia wrażenie przymulonego, ale gdy na horyzoncie pojawia się łania deadline’u, potrafi w dwa dni wyrobić 1800% normy. Nie odczuwa bólu3. SZOP. Mały złodziejaszek. Biuro traktuje jak sklep z darmowymi rzeczami. Zawsze zaczyna się niewinnie, od kilku długopisów, ale po jakimś czasie z biura zaczynają znikać ryzy papieru, małe meble, pozostawione bez opieki fotele obrotowe. Dotychczas sądzono, że jest typem samotnika, ale chętnie funkcjonuje w małych grupkach: jeden zeruje wkłady ze zszywacza, drugi w tym czasie drukuje sobie nowego Twardocha w pdf-ie. Od czasu kiedy został zatrudniony, dziwnym trafem konsumpcja mleka w firmie wzrosła czterokrotnie. Lubi koczowniczy tryb życia: często bierze kasę na delegacje i kilometrówki, ale po firmie krąży plotka, że wszędzie jeździ autostopem i śpi po kumplach4. DZIĘCIOŁ. Rzadko występuje w biurowym ekosystemie, ale jak już jest, to wszyscy o tym wiedzą. Typ służbisty. Jedyna osoba w całym biurze, która przeczytała wszystkie zasady BHP, normy ISO i zna procedury przeciwpożarowe. Regularnie wydaje charakterystyczne dźwięki, które przypominają zdanie: „Formalnie rzecz biorąc...”. Zawsze ma zaktualizowanego Adobe Readera. W środowisku korporacyjnym przeważnie pod ścisłą ochroną kierownictwa. Mimo że praca zaczyna się o 9, w biurze jest już od 7:30, żeby podlać juki na piętrze, wyregulować żaluzje i odinstalować pasjansa na wszystkich służbowych komputerach. Zawsze precyzyjny niczym pikujący myszołów. Ilekroć popełni błąd, składa natychmiastową rezygnację. W odpowiedzi zawsze słyszy, że literówka w mailu do klienta nie jest podstawą do zwolnienia dyscyplinarnego5. ŻÓŁTODZIÓB. Stażysta, w firmie pracuje krótko, za to robi świetną kawę i potrafi po dotyku odróżnić ziarna Arabiki od Robusty oraz cukier brązowy od soli. Jako jedyny w całym biurze pamięta, że Agata z księgowości lubi zawsze o 11:00 opierdolić rogalika z masą truflową, a następnie przez pół godziny przeglądać w kibelku memy na Make Life Harder. Dbając o równowagę w ekosystemie, regularnie przepuszcza wszystkich w kolejce do Pana Kanapki. Jako jedyny w firmie potrafi wyczyścić historię przeglądarki i nie mieć kaca po firmowym śledziku. Jak po stażu nie wyjdzie mu w zawodzie, zawsze może liczyć na karierę baristy w segafredo
archiwum – powód
 –
0:35

Krótki przewodnik po lekturach z okazji trwających matur (40 obrazków)

Źródło: FB Sekcja Gimnastyczna
Chyba to będzie:  "Przewodnik Policyjnego Stworzenia Asystującego" –  policja przewodnik psa
Wielki szacunek dla tego pana – „Tato, pomożesz? Kto, jak nie Ty?” zapytała Weronika czytając post na Facebooku. Tata, Pan Nadkomisarz Artur Chorąży zorganizował transport i poświęcił swój prywatny czas, by uratować 29 psów, które wolontariusze dowieźli na granice z Ukrainą. Pan Artur kilka lat w policji spędził jako przewodnik psa, więc miłość do zwierząt ma w sercu. To nie była łatwa misja, ale pieski są już bezpieczne. Łapcie twardziela złapanego podczas małej drzemki. Gość z prawdziwymi wartościami. Zmęczony, ale podejrzewam, że bardzo szczęśliwy.Ogromną role odegrali również wolontariusze, którzy przygotowali karmę i pojechali także na granice. Teraz opiekują się pieskami i szukają im domu
archiwum
Hollywoodzki aktor John Krasinski, znany między innymi z serialu The Office ma polskie korzenie. Urodził się i mieszka w USA, ale otwarcie przyznaje się do swojego pochodzenia – W 2012 roku John zabrał swojego ojca w podróż do Polski w poszukiwaniu śladów przodków. Poszukiwanie zaprowadziło go do kilku miejscowości w województwie Kujawsko-Pomorskim. W miasteczku Bytoń, niedaleko Włocławka, odnalazł świadectwo urodzin swojego pradziadka z 1876 roku, w pobliskiej wsi Stefanowo natomiast miejsce urodzin swojej prababki. Inna pobliska miejscowość - Świerczynek to miejscowość, w której urodził się jego pra-pra-pradziadek.Na zdjęciu Ronald Krasinski (ojciec), ksiądz Pałucki (przewodnik) i John Krasinski ze świadectwem urodzin jego pradziadka
Mały, ale przewodnik –
Jadalne bilety z konopi w berlińskim metrze – Berliński przewodnik oferuje swoim pasażerom jadalne wejściówki do metra z dodatkiem oleju konopnego. Nietypowe bilety są dla chętnych, którzy chcą ukoić stres.Przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej w Berlinie wprowadziło bilety, które mogą pomóc pasażerom odpocząć od stresu związanego z Bożym Narodzeniem i COVID-19. Przewoźnik oferuje klientom możliwość zakupu biletów jednodniowych nasączonych olejem konopnym, który, jak obiecuje, będzie miał „uspokajający efekt” po ich zjedzeniu.Co zawierają konopne bilety?Materiał użyty do produkcji biletów wykonany jest z jadalnego papieru nasączonego „nie więcej niż trzema kroplami” oleju konopnego, który, jak informuje przewoźnik, został uzyskany z nasion rośliny konopi. W przeciwieństwie do kwiatów nie zawiera on substancji odurzających, takich jak THC.W rezultacie, jak twierdzi operator, olej na biletach — ważnych przez 24 godziny — jest „całkowicie nieszkodliwy dla zdrowia” i „całkowicie legalny”. Berliński przewodnik oferuje swoim pasażerom jadalne wejściówki do metra z dodatkiem oleju konopnego. Nietypowe bilety są dla chętnych, którzy chcą ukoić stres.Przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej w Berlinie wprowadziło bilety, które mogą pomóc pasażerom odpocząć od stresu związanego z Bożym Narodzeniem i COVID-19. Przewoźnik oferuje klientom możliwość zakupu biletów jednodniowych nasączonych olejem konopnym, który, jak obiecuje, będzie miał „uspokajający efekt” po ich zjedzeniu.Co zawierają konopne bilety?Materiał użyty do produkcji biletów wykonany jest z jadalnego papieru nasączonego „nie więcej niż trzema kroplami” oleju konopnego, który, jak informuje przewoźnik, został uzyskany z nasion rośliny konopi. W przeciwieństwie do kwiatów nie zawiera on substancji odurzających, takich jak THC.W rezultacie, jak twierdzi operator, olej na biletach — ważnych przez 24 godziny — jest „całkowicie nieszkodliwy dla zdrowia” i „całkowicie legalny”.
Aztecy bardzo szanowali tę rasę i uważali ją za wyjątkową, ponieważ według nich była darem od boga Xolotla. Co więcej, zwierzęta te często składano w ofierze, a następnie chowano wraz z ich właścicielami. Wierzono, że pies będzie przewodnikiem dla duszy zmarłego podróżującego do zaświatów –
archiwum
Bez płci, "Marii", "Jana" i "Bożego Narodzenia", czyli nowy projekt przewodnika po słownictwie Unii Europejskiej – W Brukseli zaprezentowano, będący jeszcze w trakcie opracowywania, wewnętrzny przewodnik Komisji Europejskiej dotyczący "komunikacji inkluzywnej" autorstwa europejskiej komisarz ds. równości Heleny Dalli.Jedną z porad jest unikanie w rozmowie sformułowań sugerujących płeć innych osób. Ma to na celu wyrażenie szacunku dla osób interpłciowych lub queer. Do słów uznanych za obraźliwe zostaje dodane określenie "homoseksualista". Korekcie poddano "Boże Narodzenie" zmieniając je na "okres świąteczny". Jednak prawdziwą wisienką na lingwistycznym torcie jest odradzanie nadawania dzieciom imion "religijnych" takich jak "Maria" i "Jan", a w zamian użycie imion "Malika" i "Juliusz".Po wielu krytycznych głosach autorka poinformowała, że przewodnik zostanie skorygowany.
archiwum
Ksiądz Paweł F. miał dwie twarze. Z jednej strony - ceniony przewodnik pielgrzymek, autor wykładów o duchowości, komentator Ewangelii. Z drugiej strony - prowadził „terapię” w formie spowiedzi, która przerodziła się w molestowanie. Sprawę bada prokuratura – „W grupie pielgrzymkowej GACIE najwięcej jest kobiet”, pisze Marcin Wójcik w swoim reportażu. „Nie każdy może tak po prostu dołączyć i pójść na pielgrzymkę. Musi się zgodzić ksiądz Paweł. Liczy się wiek, płeć i stan. Iwona: – Zaproponowałam moją koleżankę. A on: «Ładna? Masz zdjęcie?». Innej koleżanki nie przyjął, dostałam ochrzan: «Ty jesteś popie#dolona?! Chcesz tu ściągnąć rozwódkę w nowym związku?!». Jemu nie przeszkadzało to, że jest rozwódką, tylko że jest w nowym związku, czyli jest dopiero co zajęta, niedostępna. Myślę, że pielgrzymka była dla niego castingiem”.
archiwum – powód
Zatrzymał się tylko po to, by dać buziaka kobiecie, która miała atak paniki –
Roselle - pies przewodnik, który uratował kilkadziesiąt osób z World Trade Center – Roselle to pies przewodnik dla niewidomych. 11.września 2001 roku w Nowym Yorku, Roselle spała pod biurkiem swego Pana, Michaela Hingsona na 78 piętrze północnej wieży NYC World Trade Center, kiedy 15 pięter nad nimi uderzył pierwszy samolot. W wieżowcu wybuchła panika, a Roselle obudzona hałasem... przystąpiła do swojej misji. Pokierowała Michaela do klatki schodowej B pomimo dymu i paniki dookoła. Przez kolejną godzinę prowadziła w dymie i gęstym kurzu uniemożliwiającym widzenie, 30  osób zgromadzonych w klatce w dół wieży. Przez 1463 schodki  pracowała jako PIES PRZEWODNIK. Jedynym stopem na trasie było spotkanie ze strażakami, którzy wchodzili w górę aby ratować ludzi. Roselle podobno zaczęła ich lizać na powitanie. Kiedy grupa z psem dotarła na parter zawaliła się Wieża 2. Pies pomimo paniki ludzi,, spokojnie przeprowadził całą grupę do pobliskiej stacji metra, gdzie wszyscy schronili się czekając na pomoc. PRAWDZIWY BOHATER!
archiwum
Sen o Warszawie – czyli przewodnik po stolicy
Źródło: Yt