Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 1000 takich demotywatorów

Już za kilka, kilkanaście dni, w każdym supermarkecie...

Już za kilka, kilkanaście dni, w każdym supermarkecie... –

Coś na poprawę humoru

Coś na poprawę humoru –
0:29
archiwum

Kiedy rodzice pytają, co chcę dostać pod choinkę

Kiedy rodzice pytają, co chcę dostać pod choinkę –
0:03
Źródło: giphy.com

Pewna matka napisała list, w którym skarży się na koleżankę, że ta odwiedziła ją pierwszy raz po porodzie i przyszła z pustymi rękami

Pewna matka napisała list, w którym skarży się na koleżankę, że ta odwiedziła ją pierwszy raz po porodzie i przyszła z pustymi rękami – "Nigdy nie byłam zachłanną osobą. Nie oceniam ludzi na podstawie tego, co posiadają i czym się ze mną dzielą. Są jednak jakieś zasady i granice bezczelności, a tym razem zostały przekroczone. Dla mnie to oczywiste, że jak odwiedzasz kogoś pierwszy raz w nowym mieszkaniu, to przynosisz jakiś gadżet do domu. A jak idziesz zobaczyć noworodka, to wręcza się pieluchy, ubranka czy zabawki. Jednak nie wszyscy potrafią się zachować.To moje pierwsze dziecko, więc sytuacja podwójnie szczególna. Tym bardziej, że w moim najbliższym otoczeniu więcej maluchów nie ma. Wszystkie moje koleżanki jeszcze z tym zwlekają. Na szczęście większość z nich stanęło na wysokości zadania. Wspierały mnie w czasie ciąży i po porodzie też widzę, że mogę na nie liczyć. Świadczą o tym choćby tak drobne gesty, jak upominki dla dzidziusia.Ostatnio zaprosiłam kilka przyjaciółek, żeby mogły wreszcie zobaczyć mojego synka. Chciałam to załatwić za jednym zamachem.Prawie każda z nich potrafiła się zachować, a tylko jedna przyszła z pustymi rękami. Niestety, takie przypadki człowiek najlepiej zapamiętuje i coś mi mówi, że jeszcze długo będę miała żal. Nie chodzi oczywiście o to, która ile pieniędzy wydała. Liczy się wyłącznie gest, a Karolinie ewidentnie go zabrakło. Przyszła do mnie jakby się wybierała na zwykłą kawę z kumpelami, a nie zobaczyć dziecko przyjaciółki.Ogólnie dostałam sporo fajnych i przydatnych rzeczy. Specjalną poduszkę do karmienia piersią, słodkie ubranka, zapas pieluch i elektroniczną nianię z kamerą. Nie zrzucały się na to, ale każda przyniosła coś od siebie. Oprócz tej jednej wspomnianej, która postanowiła zabrać tylko siebie. Dla mnie to straszny zgrzyt, bo miałam ją za bardziej ogarniętą. A tu się okazuje, że jednak nie.Podziękowałam za wszystkie prezenty, starając się unikać jej spojrzenia. Bo ona jeszcze bezczelnie na mnie patrzyła i nie widziała problemu.Mogła dać cokolwiek, bo przecież nie liczy się wartość, ale gest. Zamiast tego wybrała najgorsze rozwiązanie, którego długo jej nie zapomnę. Pozostałe koleżanki nie chciały tego przy mnie komentować, ale wiem, że też są oburzone. Ona mogła się jeszcze zreflektować i w tej sytuacji zaproponować kupno czegoś praktycznego, co mi się jeszcze przyda. Ale nie - siedziała u mnie bez obciachu i w tym temacie milczała jak grób. Nawet się znowu zapowiedziała. Na pewno bez upominku.Co ona sobie myślała idąc do mnie z pustymi rękami? Od razu zaczęłam się zastanawiać, czy jej czymś nie podpadłam. A może już ma żal do mojego synka, że z jego powodu nie będziemy się tak często widywać. Szczerze mówiąc - w tej sytuacji to raczej mała strata. Właśnie pokazała kim jest naprawdę i na co ją stać.Wspomniałam o tym mamie i też stwierdziła, że to bezczelna dziewucha. Wcale jej się nie dziwię.Postanowiłam poruszyć ten temat publicznie nawet nie po to, żeby się wyżalić. Chociaż zawiedziona jestem bardzo i wcale nie chodzi o jakiś konkretny prezent. Raczej gest. W głowie mi się nie mieści, że niektórzy ludzie są tak kiepsko wychowani. Dla mnie to elementarna zasada, że jak odwiedzasz kogoś w ważnym momencie życia (tym bardziej przyjaciółkę), to wypadałoby wręczyć chociaż symboliczną drobnostkę. A tu zupełnie nic.Jakoś straciłam zapał i ochotę, żeby utrzymywać dalej tę znajomość. Powiecie, że taka mała wpadka nie powinna przekreślać lat przyjaźni. Ale czy to rzeczywiście było coś takiego? Jakoś po tym nie potrafię jej nazwać swoją przyjaciółką. Okazała się jedną z wielu koleżanek, piątą wodą po kisielu. Choć nawet od dalszych znajomych dostałam upominki dla dziecka. Bezpośrednio lub przez mojego męża.I co ja mam z nią zrobić? Naprawdę, są jakieś granice bezczelności. Ona zachowała się po prostu beznadziejnie i nadal nie widzi problemu"

Chytra madka alimenciara

 –  Dej. mam horom curlte8 godz OWitam.Dostaje przelewy od byłego Partnera, w tytuleprzelewu jest tylko imię dziecka. Czy mają byćone uznane na poczet zasadzonychalimentów? Czytałam, że jeżeli nie ma w tytule:alimenty na.....06/2019 to przelewy takie sątraktowane jako "prezenty". Prawda to ? n
archiwum

Do 13 roku życia wierzyłam w Świętego Mikołaja, bo moja rodzina nie miała pieniędzy, a mimo to moi rodzice co roku na Święta kupowali nam tonę prezentów Myślałam, że nie ma żadnych szans, by było ich na nie stać i jedynym logicznym wyjaśnieniem był właśnie Mikołaj

Myślałam, że nie ma żadnych szans, by było ich na nie stać i jedynym logicznym wyjaśnieniem był właśnie Mikołaj –

Synek szczery do bólu:

 –  Dzieci, dziś tatuś wyjeżdża w delegację do Poznania. Możecie poprosić mnie o prezenty z Poznania, ale jest jeden warunek. Tata jedzie do Poznania, kupi mi fajne ubrania. No, a Ty synku, o co poprosisz tatę? Zuch dziewczynka. Przywiozę Ci jakieś ładne ciuszki. Tata jedzie do Poznania i kupi mi Sudoku... Nie synku, tak się nie da. Mówiłem, poproś w formie wiersza. No, OK! Tata jedzie do Poznania, mama znów zdejmie ubrania, znowu przyjdzie sąsiad z bloku, Tata kupi mi Sudoku...

Co byście zrobili, gdyby wasze dziecko zorganizowało imprezę urodzinową, na którą nikt nie przyszedł? To nie zdarzyło się mojemu dziecku, a młodszemu bratu w jego 6 urodziny (miałem wtedy 17 lat).

To nie zdarzyło się mojemu dziecku,a młodszemu bratu w jego 6 urodziny (miałem wtedy 17 lat). – Moja mama wręczyła wszystkie zaproszenia i niektórzy rodzice odpowiedzieli na nie zapewniając, że ich dzieci przyjdą.Nadszedł dzień urodzin i nikt się nie zjawił. Moja mama była wściekła, a mój brat smutny. Mama była zajęta obdzwanianiem rodziców, ale ja miałem ich gdzieś, szczerze mówiąc chciałem tylko rozweselić mojego brata.Więc zadzwoniłem do moich przyjaciół i powiedziałem im: są urodziny mojego braciszka, wpadnijcie, jest mnóstwo żarciaW ciągu godziny wszyscy byli na miejscu i mieliśmy naprawdę dobrą zabawę, skakaliśmy w dmuchanym zamku, nauczyłem brata grać w FIFĘ, otworzył swoje prezenty - moi znajomi kupili mu coś po drodze. Zaśpiewaliśmy mu "Sto Lat", a on zaczął płakać i przytulił mnie, a na koniec zdmuchnęliśmy razem świeczki na jego torcie.Zapomniał o tych wszystkich ludziach, którzy nie przyszli, i zasnął jak małe dziecko
archiwum

Polska skarbówka nie odpuści nikomu

Polska skarbówka nie odpuści nikomu –
archiwum

Sezon komunijny uważam za otwarty

 –

List, który porusza bardzo aktualną kwestię I Komunii Świętej

List, który porusza bardzo aktualną kwestię I Komunii Świętej – Pani Emilia nie mogła uwierzyć, gdy otworzyła zaproszenie na przyjęcie komunijne córki swojej kuzynki. Wszystko przez jego treść - czytamy na portalu polubione.com"Nigdy nie rozumiałam tej histerii na punkcie pierwszej komunii. To znaczy – narzekania, jacy to rodzice i dzieci są zachłanni. Że chodzi tylko o kasę i prezenty. Byłam na kilku takich imprezach i jakoś wcale tego nie odczułam. No, ale punkt widzenia zależy od pozycji siedzenia. Czasy się zmieniają, ludzie są różni i zawsze może zdarzyć się jakaś czarna owca.W tym przypadku chodzi o moją kuzynkę, która nigdy jakoś przesadnie skromna nie była. Uwielbia pokazywać, co to ona ma. Ocenia wszystkich po pozorach i czuje się lepsza od innych. Do tej pory traktowałam ją, jako niewinną ciekawostkę przyrodniczą – jakoś bardzo często się nie widujemy, więc niech sobie będzie, jaka jest. Inni się z nią męczą na co dzień, a nie ja.Kiedy usłyszałam, że organizuje komunię dla swojej jedynej córeczki, to wiedziałam, że będzie grubo. Biała limuzyna albo dorożka, a przyjęcie w średniowiecznym zamku – to minimum. Kwartet smyczkowy pewnie też zaangażuje. Niewiele się pomyliłam.O ile samo przyjęcie nie będzie tak wystawne, jak sobie wyobrażałam, to wzrosły wymagania wobec gości. Na taką imprezę nie zaprasza się byle kogo i byle jak. Jakieś 2 tygodnie temu zapowiedziała się do mnie z córką, aby wręczyć mi zaproszenie. To wyglądało jak ślubne i ogólnie; ta komunia sporo będzie miała wspólnego z weselem. Zwłaszcza, jeśli chodzi o wydatki zaproszonych osób…Z ciekawości zajrzałam do Internetu, żeby zobaczyć, jak to powinno wyglądać. Normalne zaproszenie informuje jedynie o godzinie, adresie kościoła i miejscu, gdzie odbędzie się przyjęcie. Tutaj znalazło się coś jeszcze. Totalnie absurdalny wierszyk, którego może w całości nie zacytuję, ale wszystko sprowadza się mniej więcej do:Pan Jezus wypełni miłością moje serduszko, bądź ze mną w tej wyjątkowej chwili i przy okazji…; wypełnij moją skarbonkę. Coś w ten deseń. O serduszku i skarbonce naprawdę jest tu mowa.Szczerze? Parsknęłam śmiechem, jak to zobaczyłam. Musiałam się tłumaczyć, że to z radości. W końcu komunia to takie wspaniałe wydarzenie. W rzeczywistości śmiałam się z mojej nieszczęsnej kuzynki. Przecież to ona wymyśliła, a nie to niewinne dziecko. No może nie tak niewinne, bo przy takiej matce trudno wyrosnąć na kogoś do końca normalnego. Ale fakt jest taki, że matka w jej imieniu prosi o kasę.Nie rozumiem, po co wypisywać takie głupoty. Przecież każdy średnio rozgarnięty człowiek wie, że na komunię przychodzi się z prezentem albo kopertą. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby gdzieś drobnym druczkiem wypisano obowiązujące stawki: chrzestna – 2000 zł, ciocia – 1000 zł, piąta woda po kisielu – 200 zł.Teraz poważnie zastanawiam się nad tym, co zrobić. Widocznie prezentów rzeczowych nie chcą, więc dlatego proszą o gotówkę. Może zrobić im na złość?Żarty żartami, ale to naprawdę mną wstrząsnęło. Jak można być tak bezczelnym… Nigdy nie rozumiałam par młodych, które na zaproszeniach proszą o pieniądze. Ale OK, to inna sytuacja. Widzę jednak, że komunie naprawdę idą w kierunku wesel i obowiązują tu takie same zasady. Na to się nigdy nie zgodzę. To pokazywanie dziecku, że sakrament to bzdura, a liczy się tylko zysk.Co będzie dalej? Rodzice zaczną sprzedawać bilety wstępu na przyjęcie komunijne? Może komunie wyjazdowe – np. w jakimś egzotycznym kraju? Zespół na żywo i impreza do białego rana? To sprowadzanie sprawy do absurdu. Taka dziewczynka później myśli, że naprawdę poślubiła Jezusa.Nie mam ochoty spełniać tak bezczelnych żądań. Chyba pójdę tam z jakimś upominkiem rzeczowym. Zachłanności wypada się przeciwstawić. A co będą o mnie gadali, to już mnie nie rusza.Emilia”

"Ludzie pchają prezenty do koszyków licząc, że miłość najbliższych zdobędą prezentami. Czasu, którego nie mamy dla drugiej osoby, nie da się odkupić żadnym materialnym prezentem"

"Ludzie pchają prezenty do koszyków licząc, że miłość najbliższych zdobędą prezentami. Czasu, którego nie mamy dla drugiej osoby, nie da się odkupić żadnym materialnym prezentem" –
archiwum

Mieszkanka jednego z małych miast w Warmińsko-Mazurskim została obciążona podatkiem za bukiet kwiatów i karty podarunkowe do sklepów z artykułami dla dzieci.

Mieszkanka jednego z małych miast w Warmińsko-Mazurskim została obciążona podatkiem za bukiet kwiatów i karty podarunkowe do sklepów z artykułami dla dzieci. – Dostała te prezenty od burmistrza miasteczka z okazji urodzenia dziecka. Karty prezentowe byty na kwotę 1500 zł, doliczamy do tego kwiaty i wychodzi nam podatek na 200 zł. Prezenty przyjęła w styczniu, o podatku dowiedziała się na dniach, jak skarbówka zaczęła jej o to truć dupę. Świeżo upieczona matka teraz mówi że gdyby wiedziała że będzie taki cyrk, to by nie brała tych prezentów. Lokalne władze utrzymują że poinformowały kobietę o konieczności zapłacenia podatku przy wręczaniu prezentów i mają na to odpis. Kobieta z kolei utrzymuje że była przekonana że tylko kwituje odbiór kart podarunkowych

Kiedy w czasie Gwiazdki jesteś już tym "starszym i dojrzałym" bratem

Kiedy w czasie Gwiazdki jesteś już tym "starszym i dojrzałym" bratem –
archiwum

Dzień Mężczyzn? Macie przecież dzień chłopaka, o którym pamiętamy, kupujemy wam prezenty, składamy życzenia i jeszcze wam mało. Dzień Chłopaka? Macie przecież dzień mężczyzn, o którym pamiętamy, kupujemy wam prezenty, składamy życzenia i jeszcze wam mało.

Dzień Chłopaka? Macie przecież dzień mężczyzn, o którym pamiętamy, kupujemy wam prezenty, składamy życzenia i jeszcze wam mało. –
archiwum

Drogie Panie, w Dzień Mężczyzny faceci też liczą na prezenty

Drogie Panie, w Dzień Mężczyznyfaceci też liczą na prezenty –
archiwum – powód

Prezenty dla bogatych burżujów Ciemne kobiet pasą szczury i pasożyty.

Ciemne kobiet pasą szczury i pasożyty. – kobieta zawsze ma serce dla burżuja,  burżuj nigdy.
archiwum

Walentynki ...

Walentynki ... – Nie pozdrawiam żadnej kobiety na walentynki. Jesteście zimne i wredne, nic i nikt wam nie dogodzi, nawet na prezenty w walentynki nie odpowiadacie. "Ksieżniczki" zdemoralizowane...
archiwum

Czy walentynki to tak naprawdę drugie święto kobiet?

Czy walentynki to tak naprawdę drugie święto kobiet? – Te święto najbardziej lubią kobiety, najbardziej jego oczekują i to głównie kobiety dostają podczas tego święta prezenty.
Źródło: walentynki
archiwum

Boże urodziny

Boże urodziny – Jeszcze świąteczny filmik
Źródło: Czarna Ekipa