Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 354 takie demotywatory

archiwum

Cisna-osada Galów,opierająca się kaczystanowi,a teraz otrzyma wóz strażacki kupiony z naszych podatków przez kaczystan

Cisna-osada Galów,opierająca się kaczystanowi,a teraz otrzyma wóz strażacki kupiony z naszych podatków przez kaczystan –

Kiedy wziąłeś się za prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej

Kiedy wziąłeś się za prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej –
0:12

Okazuje się, że z 16 pojazdów aż 10 trafi do miejsc, w których najwyższe poparcie w I turze wyborów otrzymał Rafał Trzaskowski Do gmin popierających Andrzeja Dudę dotrze tylko 6 nowych aut dla straży pożarnej

Do gmin popierających Andrzeja Dudę dotrze tylko 6 nowych aut dla straży pożarnej –  Bitwa o wozy 2020

Ministerstwo: Gminy, które w I turze wygrały wóz strażacki, w II turze będą miały okazję wygrać do niego silnik

Ministerstwo: Gminy, które w I turze wygrały wóz strażacki, w II turze będą miały okazję wygrać do niego silnik –

MSWiA wiedziało, jak zmobilizować wyborców. Rozdawanie wozów strażackich za frekwencję w wyborach przyniosło efekty

 –  Radosław Sikorski O12 godz. • GUprzejmie informuję Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, że wmojej wsi frekwencja wyniosła 100% już do południa. Proszę o pilny kontakt,może być tu na messenger, celem ustalenia daty dostarczenia wozustrażackiego. Mam nadzieję, że nie będzie dyskryminacji ze względu nasympatie mieszkańców dla kandydata opozycji. #wózdlaChobielina

Dobrze wie jakie ma zadania

Dobrze wie jakie ma zadania –
0:12

Ciemny lud to kupi?

Ciemny lud to kupi? –

Pracownik, który kontrolował stan trolejbusów w Gdyni postanowił pokazać w internecie wynik swojej kontroli Nie trwało długo, aby na facebookowej grupie pojawiła się na niego nagonka

Nie trwało długo, aby na facebookowej grupie pojawiła się na niego nagonka – Tak się dba o bezpieczeństwo w tym kraju. O bezpieczeństwo swoich posadek i tego, aby wiele rzeczy nie ujrzało światła dziennego Super cieknące zawieszenie w trolejbusie A dzisiaj trajtek na takich oponach, yy nocy OC przeszedł. Oby nie padało... Kierowca ii Nawiązując do wczorajszych doniesień... GKierowca m.facebook.com o TTGdynia ♦ ł Krzysztof r TTGdynia 23 godz. Facebook tor Android r • • • Koleżanki i koledzy, jeżeli byliście świadkiem, jak któryś kierowca kładł się pod wóz, robił zdjęcia częściom pojazdu, których wy nawet nie oglądacie podczas przeglądy wozu, dajcie znać, może być na priv. Trzeba znaleźć tą, łajzę, która nie wie, że do własnego gniazda się nie sra. Nie potrafi załatwić spraw wewnątrz zakładu, to jest jakiś upośledzonych. Jeśli macie jakieś info odnośnie tej mendy, dajcie znać.... Orangenrdil 4 0 al li. • *68% m._1 10:01 09:16 Czytelnik A dzisiaj trajtek na takich oponach, w nocy OC przeszedł. Oby nie padało... Kierowca

Państwo zachęca do wzięcia udziału w wyborach

Państwo zachęca do wzięcia udziału w wyborach –  W każdym województwie gmina do 20 tys. mieszkańców z największa frekwencją w pierwszej turze wyborów prezydenckich otrzyma wóz strażacki Bitwa o wozy 2020

Nie zamykaj małych dzieci, osób niepełnosprawnych i zwierząt w aucie! W upał temperatura wewnątrz pojazdu dochodzi do NAWET 50°C! Dzieci, zwierzęta lub osoby niepełnosprawne nie wydostaną się na zewnątrz, nie włączą sobie klimatyzacji i nie otworzą okna!

Nie zamykaj małych dzieci, osób niepełnosprawnych i zwierząt w aucie! W upał temperatura wewnątrz pojazdu dochodzi do NAWET 50°C! Dzieci, zwierzęta lub osoby niepełnosprawne nie wydostaną się na zewnątrz, nie włączą sobie klimatyzacji i nie otworzą okna! – Ale jeśli jesteś egoistą, olewasz apele o rozsądek, masz gdzieś zdrowie i życie własnych bliskich, to może przynajmniej widmo rozbitej szyby w twoim ukochanym wozie sprawi, że zmądrzejesz i nikogo nie zostawisz w upalny dzień w środku? Prawo wyraźnie zezwala w takich przypadkach na wybicie szyby...W takim razie dbaj o szybę! Nie zamykaj w rozgrzanym aucie żywych istot!

O co chodzi z tekstem, który rapuje Andrzej Duda? Oto analiza utworu według strony PigOut, która wszystko wam wyjaśni:

 –  PigOut1 godz. · Andrzej Duda, "Ostry cień mgły" -> analiza utworu************************************"Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły"W pierwszej części zdania podmiot liryczny odnosi się do znanej w kręgach przedszkolnych maksymy -> "po nazwisku to po pysku", dając równocześnie do zrozumienia, że na osiedlu nikt nie pyta o imię, bo ono nie ma znaczenia, liczy się tylko tylko twój skill. Z dalszej części dowiadujemy się, że podmiot liryczny wśród swoich wrogów znany jest jako "cień mgły", gdyż niczym Batman wyłania się z ciemności, spuszcza szybki łomot, po czym rozpływa się jak mgła. Jest nieuchwytny, więc walka z nim nie ma końca -> "walczą" (czasownik niedokonany). Natomiast przymiotnik "ostry" pojawia się w tekście, gdyż podmiot liryczny jest "ostrym dzikiem", o czym przekonamy się w dalszej części utworu.************************************"To jest maj, nie pachnie Saska Kępa"Podmiot liryczny nawiązuje tu do kawałka Maryli Rodowicz "Małgośka" -> "To był maj, pachniała Saska Kępa", dając do zrozumienia, że jest maj, tymczasem Saska Kępa nie pachnie, a wszystko dlatego, bo niewdzięczny plebs rozmraża Marylkę tylko na Sylwestra, a przez resztę roku trzyma w stanie hibernacji. Podmiot liryczny hejtuje plebs i przy okazji spoileruje, że Marylka zostanie nominowana do czelendżu************************************"Może ktoś to gdzieś przewidział, ale wróżba raczej tępa"Podmiot Liryczny odnosi się do Wróżbity Macieja, który kilka lat temu przewidział, że w 2020 roku świat wywinie orła na skórce od banana. Podkreśla jednak, że Wróżbita Maciej w przeciwieństwie do podmiotu lirycznego nie jest ostrym dzikiem, więc jego wróżby równiez nie są ostre, a co za tym idzie -> "nie dziwota, że nikt nie dał faka na jego przepowiednie"************************************"Ostre niebo tu i teraz, ostra ziemia, ostry kurz"W tym akapicie podmiot liryczny udowadnia nam, że jest ostrym dzikiem i gdzie by się nie pojawił, czego by nie robił, zawsze jest ostro. Pierwsza część zdania odnosi się do jego relacji z kobietami -> "zagajam do ciebie i masz ostre niebo tu i teraz", nastomiast ciąg dalszy to przekaz dla wrogów -> "dojeżdzam cię i padasz na ostrą glebę, po czym wzbija się ostry kurz, bo mamy ostrą suszę".************************************"Wczoraj znika w nieostrości, jutro, dzisiaj, zaraz już"Z tego fragmentu dowiadujemy się, że podmiot liryczny w czasie kwarantanny totalnie pogubił się w kalendarzu i nie jest pewien, czy dziś wtorek, czy sobota. (*niech pierwszy rzuci kamieniem, kto tak nie ma)************************************"Ciepły wieczór, bez ciemności, trawa, spokój, my i wyMy i wy, my to oni, oni my"Podmiot liryczny daje do zrozumienia, że właśnie przyszedł piąteczek, poza tym jest wiosna, więc wieczorami jest jasno i ciepło ("bez ciemności"), czyli idealne warunki, żeby sobie przycupnąć z bongo ("trawa") i pochillować. Proponuje swoim wrogom zawieszenie broni na weekend - > "spokój", zapewniając, że jeśli oni nie będą kręcić dymów -> "wy", to on również da sobie siana -> "my". Podkreśla przy tym, że mimo iż dzielą ich różne sprawy, to jeśli chodzi o bongo i chillowanie, wszyscy jesteśmy tacy sami i wchodzimy w taką opcję, jak dzik w żołędzie -> "My i wy, my to oni, oni to my".************************************"Mocne ręce ratowników, wszyscy razem - chwała imWszyscy razem - chwała imMocne ręce ratowników, wszyscy razem - chwała im"Z tego fragmentu możemy wywnioskować, że weekend już się skończył i podmiot liryczny znowu dojeżdza swoich wrogów, jednak tym razem dojechał za mocno... na szczęście w ostatniej chwili pojawili się ratownicy i odratowali typów. "Chwała im" za to, bo inaczej odpowiadałbym z artykułu §158 (ciężki uszczerbek na zdrowiu)************************************Dalej mamy outro, z którego dowiadujemy się, że:1. Podmiot liryczny ziomkuje się z greckimi bogami-> "Bardzo dziękuje, Zeusowi, za to, że nominował mnie"2. Mimo iż podmiot liryczny jest ostrym dzikiem, jest również człowiekiem i jak każdy człowiek ma wady -> "Chciałem nominować Pectus, jeden z ulubionych zespołów moich i mojej żony"3. Marylka to nie gospodarka, żeby ją mrozić -> "Chciałem nominować, Panią Marylę Rodowicz"4. Nawet jeśli państwo jest z dykty, to z pomocą wysokiej klasy specjalistów może wyjść na prostą -> "Chciałem nominować Golec uOrkiestre, która przekonała wszystkich, że może być ściernisko ale zaraz będzie San Francisco. I, że można pociągnąć wóz pustaków choćby był bez kół"5. Chciał nominować Alicję Bachledę-Curuś, ale mylą mu się górole -> "Chciałem nominować Pana Sebastiana Karpiel-Bułeckę"6. Czekają nas nowe podatki -> I chciałem nominować Pana Premiera Mateusza Morawieckiego
archiwum

Epidemia sprawiła, że końcowy efekt naszego państwa opiekuńczego zobaczymy znacznie szybciej...

Epidemia sprawiła, że końcowy efekt naszego państwa opiekuńczego zobaczymy znacznie szybciej... –

Jak czytam tego typu posty to szlag mnie trafia, w jakim ja ku*wa kraju żyję...

 –  Dariusz Misiuna28 marca o 21:28 · DŁUGI TYDZIEŃ W PIEKLE CZYLI W POLSCEPiątek: Rano przywożę matkę z warszawskiego szpitala-widmo na ul. Banacha, gdzie miała „prosty zabieg” bronchoskopii w związku z komplikacjami choroby nowotworowej. W szpitalu wybuchła epidemia, lekarze jednak nie używali maseczek. Dowiaduję się za to, że pomimo jej zerowej odporności kazano jej długo czekać w Izbie Przyjęć oraz przechodzić przez salę z brudną pościelą. Po powrocie do domu dostaje wysokiej gorączki. Myślimy, że to może być reakcja organizmu po zabiegu, choć wzbudza to w nas niepokój.Sobota: Matka rano ma 40 stopni. Dochodzi uporczywy kaszel. Próbuję dodzwonić się do przychodni, nikt nie odbiera. Pojawia się we mnie myśl, że należałoby sprawdzić, czy nie zarażono jej koronawirusem. Wydzwaniam też do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej, również bez skutku. Telefoniczny konsultant Narodowego Funduszu Zdrowia twierdzi, że należy uderzać do WSE lub do szpitala zakaźnego. Dzwonię więc na Wolską, nikt nie odbiera. Próbujemy zbić temperaturę paracetamolem. Obniża się o kilka stopni by po kilku godzinach rosnąć do 40. Kaszel się nasila.Niedziela: Matka rano ma 40,5 stopni. Dzwonimy na pogotowie. Dowiadujemy się byśmy „nie blokowali linii”, ponieważ „jak ktoś ma białaczkę i chłoniaka, to nie jest powód dla wzywania pogotowia, zajmujemy się tylko koronawirusem”. Przychodnia milczy. Instytut Hematologii, w którym przechodziła chemioterapię, również milczy. Lekarz kontaktowy z Banacha jako jedyny odbiera telefon. Mówi, że bardzo mu przykro, ale system jest niewydolny i dopóki u matki nie wykluczą koronawirusa, nie przyjmą jej do Instytutu Hematologii. Sugeruje jak najszybsze wezwanie karetki do zakaźnego, ponieważ przejazd samochodem wiąże się z dłuższą ścieżką oczekiwania, której może nie przeżyć. Ponieważ na Wolskiej ani Wołoskiej nikt nie odbiera, piszę mail do Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej. Matka kaszle i ledwie łapie oddech.Poniedziałek: Matka niknie w oczach. Raz jeszcze dzwonię na pogotowie i mówię o dusznościach. Bardzo niechętnie, ale przyjmują zlecenie. Przyjeżdża wóz pancerny. Ratownicy ubrani w potrójne mundury najpierw rozmawiają ze mną przez megafon, potem opieprzają za to, że mój 95-letni ojciec i zatrudniona opiekunka nie noszą maseczek, w końcu zaś po bardzo niemiłej rozmowie zabierają matkę do szpitala na Szaserów, gdzie robią jej test na koronawirusa. Po półtoragodzinnym oczekiwaniu na powrotny transport medyczny, wraca do domu. Temperatura rośnie do 41 stopni, a mnie gotuje się krew i pęka serce.Wtorek: Czekamy na wyniki testu, które obiecano nam przedstawić w ciągu jednego lub dwóch dni. W międzyczasie dodzwaniam się do lekarza rodzinnego i proszę o jakąkolwiek pomoc, ponieważ matka tak koszmarnie się czuje, że może nie doczekać wyników badań. Słyszę, że nie może narażać swojego zdrowia oraz innych pacjentów, a poza tym to, wbrew temu co mówią w telewizji, nie jest zobowiązana do całodobowego dyżuru pod telefonem, tylko pracuje do 14. W radiu słyszę głos kogoś z rządu o wielkich sukcesach w walce z epidemią oraz o tym, że warto być cierpliwym, ponieważ „cierpliwość to dobro”. Jestem zły, jestem wściekły, jestem wkurwiony. Patrzę na zegar, jak klik, klik, minuta po minucie ucieka życie, nie dzwoni nikt z wynikami testu. Nie mam już serca rozmawiać ze „służbą” zdrowia. Telefon chwyta Samuela. Dzwoni od instytucji do instytucji, od lekarza do lekarza. Słyszymy dziesiątki pustych słów o procedurach, niemocy, wyższej konieczności. Zapisujemy kolejne numery telefoniczne. Nie sposób dociec, gdzie można otrzymać wyniki testu.Środa: Nad ranem dzwoni pani z WSE. Trzy dni od zgłoszenia. Prosi o nasze dane i mówi, że zostaniemy objęci kwarantanną. Pytam, czy mogą nam dostarczyć jakąś pomoc? Słyszę, że oni nie są od tego. Dziękuję pięknie za rozmowę. Kolejne telefony. Kolejne puste słowa. Zbywanie, ignorowanie, zabawa w gorący kartofel. Opiekunka rodziców ucieka na Ukrainę. Matka już niemal kona.Czwartek: Ostatecznie udaje się nam dodzwonić na Oddział Dermatologii szpitala na Szaserów przerobiony na punkt badań zakaźnych. Słyszymy, że matka nie ma wirusa. Możemy więc działać dalej. Tylko że nikt nie odbiera telefonów. A matka niknie. W końcu dodzwaniamy się do Instytutu Hematologii. Jeśli otrzymamy potwierdzenie na piśmie, że matka nie ma wirusa, przyjmą ją do siebie… w poniedziałek. Czy was do reszty porąbało, przecież moja matka może nie dożyć poniedziałku? Nasze argumenty zostają wysłuchane. Po dość trudnej rozmowie ze szpitalem na Szaserów i tekstach o procedurach, wyższej konieczności i niemocy, okazuje się, że jednak można wydrukować dany dokument i ktoś może go podpisać. W szpitalu nie ma skanera, więc jedziemy i odbieramy go sami.Piątek: Matka na w pół przytomna trafia do Instytutu Hematologii. Muszę zawieźć ją sam, gdyż karetka mogłaby ją zawieźć tylko do najbliższego szpitala. W drodze, co kilka minut, spoglądam na nią, czy jeszcze oddycha. Przetaczają jej krew. Podłączają pod aparat tlenowy. Trzymają na pustym oddziale. Robią kolejny test na obecność wirusa.
archiwum

Jak zwykle w Polsce, maseczek nie ma, bo brakuje pieniędzy.

Jak zwykle w Polsce, maseczek nie ma, bo brakuje pieniędzy. – W książce pt. "Jaja kobyły" (pisownia oryginalna), Jerzy Urban wspomina, że gdy był rzecznikiem rządu, wszelkie luksusy były ściśle reglamentowane. Jeżeli podejmowano np. zagranicznych dziennikarzy alkoholem, wyliczano kieliszek na osobę, a taki poczęstunek musiał być zatwierdzony przez odpowiedzialnego zwierzchnika, i rzadko udawało się wynegocjować szczyt luksusu jakim był koniak (co oznaczało de facto winiak z Bułgarii). Z innych źródeł wiadomo, że administracja publiczna, używała głównie samochodów produkcji krajowej- Dużych Fiatów i Polonezów, rzadziej włoskich Fiatów kupowanych tanio dzięki umowom licencyjnym. Nic też się nie mogło zmarnować- jeżeli np. wóz rządowy został skasowany, trafiał do FSO gdzie odzyskiwano z niego sprawne części.Czy podobnie oszczędnie wydaje się na reprezentację pieniądze dzisiaj? Raczej wątpię, skoro administracja ma więcej limuzyn niż jest karetek, a urzędników jest 8 razy więcej niż było w PRLu, mimo braku centralnego planowania.
archiwum

WÓZ POGRZYBOWY

WÓZ POGRZYBOWY – KAŻDY CHCIAŁBY WSKOCZYĆ NA TRIPA, ALEALE WIELU MOŻE TEGO SROMOTNIKOWO ŻAŁOWAĆ

Historia Kena Milesa

Historia Kena Milesa – W 1966 kiedy wygrywał 24-godzinny wyścig Le Mans, menedżer zespołu Forda przez radio kazał mu zwolnić, i pozwolić się dogonić przez kolegów z zespołu. Chodziło o to, by do prasy trafiło zdjęcie trzech Fordów wygrywających wyścig.Miles zwolnił i dał się dogonić kolegom z zespołu. Przekroczył linię mety jako pierwszy, ale zwycięzcą został Bruce McLaren, którego auto dobę wcześniej startowało z pozycji dalszej o 20 jardów. Uznano więc, że wóz Kena do mety pokonał kilkanaście jardów mniej niż samochód Bruce'a, a Miles przegrał wyścig.Dwa miesiące później, Ken Miles zginął testując nową wersję wyścigowego Forda. Zgodzono się, że do wypadku doszło nie z winy kierowcy, lecz przez awarię samochodu, z którego jednak zostało tak niewiele, że nie udało się nawet ustalić, która część zawiodła

Strażacy apelują o pomoc, zostali okradzeni

Strażacy apelują o pomoc,zostali okradzeni – Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej Łódź-Wiskitno apelują o pomoc w schwytaniu sprawców kradzieży. Złodzieje włamali się do wozu strażackiego i ukradli z niego sprzęt o wartości ponad 70 tys. złotych.Wóz strażacki, który OSP otrzymała zaledwie pół roku temuZ wozu zniknęły m.in. sprzęt hydrauliczny, węże, pilarki do drewna, pilarka do stali i betonu, zestaw oświetleniowy i młot. Złodziejom nie udało się na szczęście wejść do kabiny samochodu. Tymczasem strażacy zbierają na nowy sprzęt za pośrednictwem platformy crowdfundingowej. Potrzebują około 80 tysięcy złotych, na tę chwilę wpłacono około 8 tysięcy

Sroka australijska słysząc nieustanne syreny wozów strażackich nauczyła się imitować jej dźwięk

Sroka australijska słysząc nieustanne syreny wozów strażackich nauczyła się imitować jej dźwięk –
0:22

Zdobycie Dyneburga (Daugavpils)

Zdobycie Dyneburga (Daugavpils) – W listopadzie 1577 roku w trakcie wojny z Moskwą o Inflanty, dowódca polskich oddziałów Wilhelm Plater wykorzystał sprytny fortel, by zdobyć twierdzę w Dyneburgu (obecnie Daugavpils).Widząc, że załodze zamku liczącej 300 osób doskwiera głód, pod przykrywką szlachetnego rycerskiego gestu podarował im wóz strawy i beczułkę gorzałki. W nocy, kiedy Moskale byli pijani do tego stopnia, że nie potrafili utrzymać broni, Plater swobodnie i bez większych przeszkód zajął zamek.Rysunek przedstawia plan Dyneburga z okresu nieco późniejszego - z 1655 roku