Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 620 takich demotywatorów

Mowa Żulczyka w sądzie w sprawie o nazwanie prezydenta słowem na d...

 –  Dziś zakończyła się rozprawa w sprawie mojego rzekomego znieważenia prezydenta RP. Wyrok w tej sprawie zapadnie w poniedziałek. Bardzo dziękuję za reprezentowanie mnie mecenasowi Krzysztofowi Nowińskiemu, a Michał Rusinek za ekspertyzę i stawienie się w sądzie w charakterze świadka. Poniżej treść mojej mowy końcowej. Wysoki Sądzie,nie przyznaję się do winy, którą jest znieważenie urzędu prezydenta RP, natomiast sprawa, w której jestem oskarżony, ma parę wymiarów, o których warto dzisiaj wspomnieć. Duża część opinii publicznej uznaje dzisiejszą rozprawę za sąd nad intelektem prezydenta Dudy, oraz jego samodzielnością sprawowania władzy. Chciałbym w tym momencie odciąć się od tego typu opinii i deliberacji. Nie jest tajemnicą mój, bardzo delikatnie mówiąc, krytyczny stosunek do obecnej władzy w Polsce, natomiast rzeczywiste niebezpieczeństwa, które niesie ze sobą precedens mojego oskarżenia, wykraczają daleko poza osobę Andrzeja Dudy. Dla tej sprawy nie ma znaczenia, czy prezydent Duda jest mądry bardziej, lub mądry mniej.Znaczenie ma możliwość krytyki władzy, wyrażenia sprzeciwu. Co mamy zrobić, jeśli władza łamie nasze moralne standardy, jeśli przestaje się posługiwać kategorami zdrowego rozsądku, tak jak to ma miejsce w przypadku relacji polsko-amerykańskich na przestrzeni ostatniego roku? Jakie mamy możliwości działania, gdy władza zachowuje się źle, głupio, gdy władza kłamie? Czy władza może nas pouczać w jaki sposób ją krytykować? Z tego co widzę, sympatycy prezydenta Dudy, odnosząc się do mojej sprawy, krytykują mnie głównie z pozycji "dobrego wychowania". "Nie wypada", "nie można", "to poniżej wszelkich standardów", mówią popierający Dudą wyborcy, a nawet sam prezydent zapytany o moją osobę podczas jednego z wywiadów. Może nie wypada, może to poniżej standardów. Co jednak, kiedy sama idea "dobrego wychowania", "szacunku" staje się narzędziem do kneblowania opinii? I czy szeroko pojęte dobre maniery powinny być przedmiotem postępowania karnego?Jestem przekonany, że w Polsce władza gra przeciwko obywatelom znaczonymi kartami. Posłowie, ministrowie, dziennikarze sympatyzujących i dotowanych przez władzę mediów mogą mówić wszystko. Mają za sobą immunitety, ochronę, pieniądze spółek skarbu państwa. Mogą mówić o tym, że tam stało ZOMO, o lemingach i o moherowych beretach, mogą mówić, że osoby LGBT to nie ludzie, tak jak prezydent Duda, poseł Terlecki może nazwać kretynką kobietę, która grzecznie zadała mu pytanie w miejscu publicznym. Mogą mówić to wszystko, a za słowami idą czyny, wymierzone w obywateli, w konkretne grupy zawodowe, w konkretne osoby. Mogą kreować nową, postawioną na głowie rzeczywistość, w której nawet podstawowe akty prawne, na których uformowany jest ustrój państwa, nie mają żadnego znaczenia.Co może zrobić obywatel? Niewiele. Może iść na demonstrację, na której dostanie po oczach gazem, zostanie zawleczony do radiowozu, będzie otoczony przez godziny szpalerem policjantów, a policja w trybie pilnym wyśle oskarżenie do prokuratury. Może zostać zdyscyplinowany. Może na przykład zostać usunięty z pracy, jeśli pracuje w instytucji publicznej. Może stanąć przed sądem po prostu za to, co napisał w mediach społecznościowych.Być może władzy na rękę jest demokracja pozorancka, demokracja która ogranicza się do wrzucenia głosu do urny raz na cztery bądź pięć lat, podczas których bierny, zadowolony obywatel jest manipulowany za pomocą telewizji i mediów społecznościowych na to, aby oddać ten głos, który władzy jest potrzebny, gdy przyjdzie na to czas.Muszę tutaj podkreślić, że żadnym wypadku nie czuję się dysydentem, ofiarą systemu, osobą prześladowaną - byłoby to bardzo obraźliwe w stosunku do ludzi rzeczywiście prześladowanych przez władze swoich krajów, chociażby za naszą wschodnią granicą. Moją sprawę traktuję bardziej jako kłopot, trochę śmieszny, trochę straszny, ale na pewno istotny. Wierzę, że ta sprawa jest pewnym papierkiem lakmusowym, jednym z wielu drobnych testów, podczas którego sprawdzamy nasze możliwości obywatelskiego oporu. Stojąc przed sądem za słowa, które napisałem na Facebooku czuję się jak poddany, jak petent, jak członek ciemnego ludu, który władzę ma jedynie wielbić, bo do tego władza jest, aby być wielbioną. Nie, w demokratycznym społeczeństwie, którym zaczęliśmy się stawać jakiś czas temu, i którym wciąż się stajemy, to władza jest dla nas. Ma nas reprezentować i nam pomagać. A my mamy prawo - a nawet powinniśmy - reagować, gdy ta władza działa przeciwko naszym (i również swoim) interesom. Nawet kosztem bon-tonu, savoir vivru, ładnej polszczyzny i dobrego wychowania.
Tomasz Ćwiąkała postanowił nagrać ponad 23 minutowy film w całości po portugalsku w którym podsumowuje Paulo Souse – Wszystko po to by kibice,działacze i dziennikarze z Brazylii wiedzieli z kim mają do czynienia. Film stał się popularny w Brazylii, pojawiło się po nim mnóstwo komentarzy po portugalsku i chyba cel osiągnął - kibice Flamengo nie chcą Portugalczyka, choć ten i tak poprowadzi ich klub
Łukasz Mejza rozsyła pisma przedprocesowe do rodziców nieuleczalnie chorych dzieci, które chciał oszukać. I ten człowiek miał firmę marketingową i zajmował się PRem – Brak cenzuralnych słów, które mogłyby opisać tego gościa Łukasz Mejza gdy nikt nie patrzy	Łukasz Mejza gdy patrzą dziennikarze	Super terapia	Somdowe pismo wysyłam	pomożemy Wam wyzdrowieć	i wzywam do pszeestania publikowania
archiwum – powód
 –
Źródło: Facebook
archiwum
Wkrótce ta stacja, podobnie jak inne wolne media, zostanie zdelegalizowana. Wszystko dzięki Lex TVN, które właśnie PIS przegłosowało. Z tego miejsca pozostaje podziękować za wszystkie lata, gdy wasi dziennikarze z narażeniem życia ujawniali prawdę o PIS – Nadal nie widzicie, że PIS zabrało nam demokrację? Jeszcze 6 lat temu byliśmy w jednym szeregu z USA, Niemcami, Francją, Holandią, Belgią, Norwegią, Szwecją... to kiedyś byli nasi sojusznicy. Dziś relacje z każdym z tych krajów są zerwane przez PIS, my jesteśmy w szeregu z Węgrami i Koreą Północną. Jak USA nam dowali sankcje (SŁUSZNE!!!) to nigdy się nie pozbieramy. PIS zabiera nam wolne media. Na walkę jest już za późno, bo zbyt wiele ciemnoty w kraju. Już nigdy nie usłyszymy prawdy o dyktaturze PIS. Następnie zablokują internet, bo już robią do tego przymiarki (narodowy dostawca). No ale "bynamni na bombelki dajo, wyjdziem z lewacki jewropy i łopcokrajofcy ni majo do nos wstynpu". To mentalność większości narodu i powód przez który na walkę o demokrację jest za późno. Walczyć należało, gdy Kaczyński wygrażał, ze zrobi tu drugi Budapeszt, bo wiedzieliśmy, ze Węgry to w stu procentach totalitarny kraj, który niczym nie różni się od Korei Północnej.
 –
Urzędnicy miejscy zażądali zwrotu - ale tylko 400 tys. 1,6 mln pozostało w kieszeni księdza – Luksusowy dom, hiszpańskie marmury i sportowy jaguar w garażu - tak żyje ksiądz Eugeniusz S. Na działce pozyskanej od miasta zbudował kościół z datków wiernych, gromadząc jednocześnie pokaźny prywatny majątek. Nie wiadomo, ile zebrał pieniędzy i jak wyglądały jego rozliczenia finansowe. Jak ustalili dziennikarze TVN, ksiądz Eugeniusz S. miał pomagać w praniu pieniędzy znanemu oszustowi Bogusławowi Bagsikowi. Choć śledztwo zostało wszczęte osiem lat temu, do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów.Rzecznik gdańskiej kurii zapytany, ile wynoszą średnie zarobki proboszcza, odpowiedział, że "proboszczowie utrzymują się z datków wiernych"
Kelnerka dostała napiwek.Pracodawca ją zwolnił – Kelnerka jednego wieczora dostała napiwek w wysokości kilku miesięcznych pensji. Radość nie trwała długo. Okazało się, że już żadnego wynagrodzenia nie dostanie, bo została zwolniona. Poszło o podział pieniędzy.Przyznała, że jednego wieczora goście zostawili jej i koleżance napiwek w wysokości 4400 dolarów. To tak, jakby w Polsce otrzymać blisko 18 tys. zł. To kilka miesięcznych pensji.Napiwek był od "jednego stolika", przy którym przez cały wieczór siedziało ponad 40 osób (każda dała po około 100 dolarów).Gdy właściciel restauracji dowiedział się o tak dużym napiwku, nakazał kelnerce całą kwotę dać do wspólnej puli dla wszystkich kelnerów do podziału. Jak podkreśla dziewczyna nigdy wcześniej nie było takiej zasady.Dziennikarze dotarli do jednego z mężczyzn, którzy tego dnia byli w hojnej grupie zabawowej. Przyznał, że chciał dać napiwek tylko tym kelnerkom, które obsługiwały jego stolik, a nie innym. Gdy usłyszał zalecenie właściciela restauracji o podziale pieniędzy, zażądał zwrotu gotówki i dał ją kelnerce poza restauracją Kelnerka jednego wieczora dostała napiwek w wysokości kilku miesięcznych pensji. Radość nie trwała długo. Okazało się, że już żadnego wynagrodzenia nie dostanie, bo została zwolniona. Poszło o podział pieniędzy.Przyznała, że jednego wieczora goście zostawili jej i koleżance napiwek w wysokości 4400 dolarów. To tak, jakby w Polsce otrzymać blisko 18 tys. zł. To kilka miesięcznych pensji.Napiwek był od "jednego stolika", przy którym przez cały wieczór siedziało ponad 40 osób (każda dała po około 100 dolarów).Gdy właściciel restauracji dowiedział się o tak dużym napiwku, nakazał kelnerce całą kwotę dać do wspólnej puli dla wszystkich kelnerów do podziału. Jak podkreśla dziewczyna nigdy wcześniej nie było takiej zasady.Dziennikarze dotarli do jednego z mężczyzn, którzy tego dnia byli w hojnej grupie zabawowej. Przyznał, że chciał dać napiwek tylko tym kelnerkom, które obsługiwały jego stolik, a nie innym. Gdy usłyszał zalecenie właściciela restauracji o podziale pieniędzy, zażądał zwrotu gotówki i dał ją kelnerce poza restauracją.
Próbka moralności chrześcijańskiej w praktyce. W Olsztynie 37-letnia zakonnica spowodowała kolizję. Miała w organizmie ponad dwa promile alkoholu. Prowadząc fiata nie ustąpiła pierwszeństwa, doszło do zderzenia z innym autem – Zakonnica uciekła z miejsca kolizji, po czym wróciła ze starszą koleżanką. Obie próbowały oszukać policję – koleżanka twierdziła, że to ona kierowała fiatem. Gdy jednak policjanci poinformowali ją, że może stracić prawo jazdy, kobieta przyznała, że za kierownicą siedziała młodsza zakonnica. Sprawczyni straciła prawo jazdy, a za przestępstwo odpowie przed sądem.Olsztyńscy dziennikarze chcieli dowiedzieć się, jakie kościelne konsekwencje grożą zakonnicy, jednak nie powiodły się podjęte przez nich próby telefonicznego kontaktu z rzecznikiem Archidiecezji Warmińskiej. Wysłali więc maila w tej sprawie. Odpowiedzi na razie nie ma DWA PROMILE ALKOHOLUPijana zakonnica spowodowała kolizje w Olsztynie
Administracja sklepu postanowiła zadbać o wygodę starszej kobiety, żeby nie musiała stać podczas lektury, i zbudowano dla niej kanapę z palet – Sława czytelniczki wyszła daleko poza Internet. Zainteresowali się nią dziennikarze prasowi i telewizyjni. Udzielając wywiadów, Anastazja opowiedziała historię swojego życia.Kiedy postanowiono kanapę z palet, początkowo nie korzystała z niej. Nie miała pojęcia, że zbudowano ją z myślą o niej. Nic nie wiedziała też o swojej popularności. Zawstydzona powiedziała, że jest wiele innych rzeczy, na które powinno się zwrócić uwagę
Łódź jako jedyne polskie miasto w rankingu „Best of the World 2022” National Geographic – Każdego roku magazyn wyróżnia 25 miejsc na świecie, w 5 kategoriach: natura, przygoda, zrównoważony rozwój, kultura oraz rodzina. Nadchodzący rok zdominowały turystyczne atrakcje w duchu slow life, natury i rodzinnych wypadów. Jednak Łódź zachwyciła ekspertów jako jedno z najciekawiej rozwijających się miast pod względem zrównoważonego rozwoju.Ranking tworzy międzynarodowy zespół redakcyjny National Geographic Traveler. Lokalni dziennikarze zgłaszają swoje typy miejsc w poszczególnych krajach, spośród których redakcja w USA wybiera ich zdaniem najbardziej atrakcyjne miejsca w poszczególnych kategoriach
archiwum – powód
"Kiedy Lou Bega grał koncert dla straży granicznej, 38-latka w ciąży zmarła na granicy, zamarzła na śmierć. Pi**rz się, UE. Pi**rze ciebie i twoje »wartości«" – "Las Ketchup zatrudniono, by wsparły służby, które więżą uchodźców na granicy. To nie żart. To makabryczna banalizacja zła. Skrajna prawica nie ma się czego bać. Kiedy się pojawi, obiad będzie na stole, świece zapalone, a w tle poleci »Asereje«""Polski nadawca publiczny organizuje Bordervision, by świętować to, że nie przyjmuje uchodźców. W tle śmigłowiec, wejścia na żywo z granicy, występują Captain Jack, Las Ketchup i wokalistka Ace of Base. Niedorzeczne""Cokolwiek myśleć o wyborcach PiS ze wschodniej Polski i służbach mundurowych - OZN-owska »Konwencja w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania« dotyczy także ich. Nie zasłużyli na to"
Grievance Studies, czyli największy troll artykułów naukowych – W 2017 trójka naukowców: dr James Lindsay - matematyk i publicysta, dr Peter Boghossian - filozof z Portland State Univesity oraz Helen Pluckrose zajmująca się średniowiecznymi tekstami religijnymi na temat kobiet postanowili ujawnić słabość recenzji naukowych w czasopismach humanistycznych. Napisali oni 21 wyssanych z palca artykułów oraz przesłali do recenzji czasopism naukowych z obszarów socjologii, kulturoznawstwa i nauk krytycznych. Artykuły były pisane pod tezy feministyczne oraz lewicowe, w jednym z nich na podstawie zachowań właścicieli psów w parkach starali się udowodnić kulturę przyzwolenia na gwałt oraz patriarchalną opresyjność. Kolejny opublikowany artykuł był przepisanym fragmentem z książki pewnego austriackiego malarza, gdzie zamieniono tezy socjalistyczno-narodowe na feministyczne oraz queerowe. Trzeci z opublikowanych artykułów traktował o bodyshamingu, a dokładnie proponował "fat bodybuilding", czyli kulturystykę opierającą się na prezentowaniu pulchnych ciał na zawodach, w kontraście do tradycyjnej kulturystyki umięśnionych osób. Projekt w założeniach miał trwać rok, jednak artykuł o psach zdobył tak dużą popularność, że dziennikarze próbowali przeprowadzić wywiady z jego autorką. Gdy nie przyniosło to rezultatu zaczęto podejrzewać, że artykuł może być mistyfikacją, zaczęły się usilne próby weryfikacji tożsamości autorki więc autorzy projektu zdecydowali się go przerwać. Opublikowali na YouTube film opisujący przebieg projektu co wywołało ogromny skandal, o sprawie zaczęły pisać światowe media (ukazał się nawet artykuł w "Science"). Z 21 napisanych artykułów 4 z nich zostały opublikowane, 3 przyjęte do publikacji a 7 pozostawało w procesie recenzji.Na zdjęciu autorzy projektu dowiadujący się o publikacji jednego z ich artykułów
archiwum
Jaki jest koszt leczenia pacjentów covidowych? – Dziennikarze niemieckiej telewizji NTV sprawdzili ile kosztuje hospitalizacja osób chorujących na COVID-19. Bazując na danych niemieckich kas chorych za okres od marca 2020 do maja 2021 podają, że średni koszt opieki nad jednym pacjentem covidowym to 10,5 tys. euro, czyli blisko 50 tysięcy złotych.Koszty bardzo mocno zależą jednak od tego, jak ciężki jest dany przypadek. Pacjenci nie wymagający terapii tlenowej kosztują średnio 5,8 tys. euro. Ale jeśli konieczne jest wspomaganie oddychania, średni koszt wzrastał już do 34 tys. euro. W skrajnych przypadkach, wymagających inwazyjnego, mechanicznego wspomagania oddychania, koszty sięgają nawet 77 tys. euro czyli ok. 360 tysięcy złotych.Przestawione liczby nie zawierają też kosztów późniejszej rehabilitacji – koniecznej u wielu osób z ciężkim przebiegiem, czy też cierpiących na tak zwany długi covid
archiwum
Od września 2008 ksiądz znów uczył w szkole, mimo trwającego śledztwa. Został odsunięty dopiero w lutym 2009, kiedy prokuratura postawiła mu zarzuty. – Według mec. Michała Skwarzyńskiego, pełnomocnika kard. Dziwisza, hierarcha nie wiedział o molestowaniu. W tę niewiedzę powątpiewa ks. prof. Andrzej Kobyliński. Jego zdaniem, skoro kuria przeniosła księdza, to uznała, że oskarżenia pod jego adresem są prawdopodobne.Dociekliwi dziennikarze próbują zbadać dalsze losy pedofila, który wciąż pozostaje księdzem. Co robi Kościół? Usiłuje to utrudnić. Archidiecezja krakowska – dziś pod wodzą abpa Jędraszewskiego – nie ma ochoty, by udzielać informacji. Były współpracownik Jędraszewskiego opowiada: „ [Arcybiskup] pilnował, by mediom niekatolickim, w których widział zagrożenie, albo w ogóle nie odpisywać, albo odpisywać tak, by nic z tej korespondencji nie wynikało. Wobec niektórych dziennikarzy stosował zasadę «przeczekać, znajdą inny temat i zapomną»”.
 –  Magazyn Press @PressRedakcja Obok zaleceń, by wyposażyć się w kamizelkę odblaskową jest w instrukcji punkt o zakładaniu przez dziennikarzy kasku oraz unikania noszenia łańcuszków, gdyż „w przypadku zaatakowania mogą posłużyć do duszenia" press. pl "Załóż kask czy ochraniacze". Przed Marszem Niepodległości policja ostrzega dziennikarzy
archiwum
Polska to ciekawy kraj.... – Wysyłaliśmy fotoreporterów i dziennikarzy do Iraku, Afganistanu, Syrii, na Haiti, krajów byłej Jugosławii itd., a nie możemy relacjonować wydarzeń z polskiej granicy!
Źródło: www.perfekcyjnykadr.pl
archiwum
Stwierdzając że sprawę śmierci Pani Izy "wyciąga się", gdyż zmarła ona pod koniec września. W rzeczywistości dopiero 29 października sprawa ujrzała światło dzienne, i wtedy trafiła do mediów – Udostępniajcie gdzie się da. Niech wygra prawda. Polaków nie można okłamywać bezkarnie. Cóż, kolejny raz okazuje się, że kłamstwo ma krótkie nogi. Dodam tylko, że Pani Korzekwa-Kaliszuk była również... prezenterką TVP
Takie autorytety możemy zobaczyć w konserwatywnych mediach. Aborcja też im się zdarza, ale wtedy "sytuacja jest wyjątkowa" –
Miliony, hektary, wille, pałace. Podliczono nieruchomości Daniela Obajtka i jego najbliższych – 35 milionów złotych w samych nieruchomościach, w tym blisko 30 hektarów ziemi, dwa hotele, jeden pałac, jeden apartament, sześć domów, dwa mieszkania i osiem domków letniskowych. Dziennikarze Wirtualnej Polski przeanalizowali ponad 100 ksiąg wieczystych, żeby podsumować cały majątek, jaki zgromadził Daniel Obajtek wraz z najbliższymi