Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3534 takie demotywatory

Całkiem sama zostanę, kiedy ty umrzesz... –
archiwum

''Jesteśmy Wschodem, pachniemy Wschodem i Wschodem zostaniemy''

 –  NIE PASUJEMYTo były złudzenia. My po prostu nie pasujemy do Zachodu. Wydawało nam się naiwnie, że jak mamy Chopina to jesteśmy częścią wielkiego świata. Że jak Lem, Gombrowicz, Miłosz czy Tokarczuk tłumaczeni są na wiele języków, to My też znajdziemy wspólny język z Europą.Tymczasem, mimo marzeń sporej części Polaków, jesteśmy kulturowym WSCHODEM. Już nie tak dzikim jak kiedyś, ale Wschodem. Dlaczego w Polsce policja nie łapie złodziei? Bo musiałaby zamknąć cały rząd i połowę obywateli. Istnieje u nas to wschodnie PRZYZWOLENIE na złodziejstwo i cwaniactwo. Inaczej władza nie miałby takiego poparcia. Istnieje pogarda dla prawa. Inaczej nie łamano by tak chamsko konstytucji i nie robiono bezczelnych reasumpcji głosowańoraz innych przekrętów.Mamy PIĘKNE przepisy dotyczące wolności słowa i mediów, ale NIKT ich nie przestrzega. Według ustawy o Radiofonii i Telewizji dziennikarz telewizji publicznej jest zobowiązany do zachowania „rzetelności dziennikarskiej". Musi być obiektywny, dać się wypowiadać obu stronom sporu, nie może popierać ŻADNEJ partii politycznej. Musi? Nie może? Włączcie sobie wiadomą stację. Tam jawnie na naszych oczach codziennie łamana jest ta PIĘKNA ustawa, a tzw. dziennikarze, to funkcjonariusze propagandowi władzy.Naiwność Kukiza sięga zenitu, bo on jest przekonany, że jak wprowadzi przepisy antykorupcyjne (o co walczy) to wszystko już będzie cacy i politycy nie będą mogli kraść. Ależ wszyscy wiemy, że będą mogli, a kto wie czy nawet nie więcej, zasłaniając się dla jaj ustawą Kukiza. Znawcy prawa twierdzą, że Andrzej Duda złamał kilka razy prawo (np. ułaskawiając Kamińskiego, który nie był jeszcze skazany) i co? I nic. Adrian wygrał kolejne wybory mimo, że na koncie ma gruchotanie przepisów.Pamiętacie starą aferę z wieżowcami Kaczyńskiego w centrum Warszawy? Wykiwali biznesmena z Austrii na dwie duże bańki, ale prokuratura nie dopatrzyła się w tym żadnego przestępstwa. Gazeta Wyborcza dmuchała w żagle afery, myśląc naiwnie, że robienie prywatnych interesów w siedzibach partii (co jest zabronione, bo partie są dotowane przez państwo) wywoła oburzenie społeczne.Chuja tam! Nikt się nie oburzył, a najwyżej powstało kilka zabawnych memów o tym, że Kaczyński, to nie polityk tylko deweloper. Lud nawet się cieszył, że jakiś bogaty frajer z Austrii został przez Kaczkę zrobiony w bambuko. Lud nawet nie łączy tego z faktem, że takie sprawy mogą mieć wpływ na wiarygodność Polski jako partnera biznesowego. Skoro ludzie związani z władzą mogą każdego oskubać, to Polska PiS przypomina bardziej skorumpowaną Nigerię niż kraj europejski.I tak jest na każdym kroku. Setki przykładów. Przepisy, ustawy, zapisy dotyczące wolności mamy wspaniałe, ale ich deptanie wielu się podoba. Tak jak wielu podoba się bicie demonstrantów, dotowanie chuliganów przez ministra kultury, wyrzucanie dziennikarzy z podległych sobie mediów czy wywożenie głodnych dzieci syryjskich do lasu. Jesteśmy Wschodem, pachniemy Wschodem i Wschodem zostaniemy. Nawet jedząc amerykańskie hamburgery w zachodnich autach, ubrani w szwajcarskie zegarki.
Nawet bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że stara się także o dotacje z Unii Europejskiej –  Centrum Niepodległości Roberta Bąkiewicza za 4,5 mln zł. Mamy wniosek o ogromną dotacjęNacjonaliści walczą o gigantyczne dotacje z rządowych funduszy. Wirtualna Polska dotarła do wniosku Roberta Bąkiewicza o dofinansowanie budowy Centrum Niepodległości w Warszawie. Siedziba ma kosztować 4,5 mln zł. Inicjatywę - jak chce Bąkiewicz - miałby sfinansować nadzorowany przez rząd Fundusz Patriotyczny. Komisja konkursowa Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej i Funduszu Patriotycznego pozytywnie zaopiniowała wniosek Bąkiewicza.
 –
Właścicielem hotelu i pomysłodawcą jest 33-letni Marian Erbach. Po niespełna 30 minutach znalazły się już pierwsze osoby. –
archiwum
 –
Kiedy nie możesz się rozstać ze starą obudową od komputera –

Dlaczego ludzie są takimi dupkami?

Dlaczego ludzie są takimi dupkami? – Kelnerka była młodą blondynką z małego miasteczka. Miała czarną bluzkę, czarną spódnicę i strach w oczach. Wystarczyło na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że jest to jej wakacyjna praca, że jest tu może drugi albo trzeci dzień i się bardzo stara.Włosy związała w koński ogonMój znajomy był blondynem, który pracował w dużej kancelarii, zarabiając tam przez miesiąc tyle ile ona będzie zarabiać przez rok. Miał białe błyszczące zęby, opaleniznę z Azji i dobry garnitur.Ten garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku.Kelnerka szła niosąc nasze zamówienie do stolikaprzy którym siedzieliśmy w kilkanaście osób. Postawiła przed nim carpaccio, mówiąc proszę oto gnocchi, a następnie kawałek dalej do mnie i zostawiła mi gnocchi z gorgonzolą. Mówiąc: a dla pana carpaccio.Uśmiechnąłem sięKelnerka pomyliła się dwa razy w trakcie jednego zamówienia. Raz myląc nazwy potraw. Dwa to ja zamawiałem carpaccio a blondyn gnocchi.Blondyn momentalnie się wku*wił.- Co to Jest? Carpaccio pani od gnocchi nie odróżnia? Jakim trzeba być tłukiem żeby nie widzieć, czym jedno się od drugiego różni? -wrzasnąłKelnerka zaczerwieniła się i powiedziała przepraszam- Wszystko już ok. - powiedziałem pojednawczo i podałem mu jego talerz.Kelnerka nadal czerwona odeszła od naszego stolika.- Ku"wa kogo oni tu zatrudniają? - sapnął blondyn. - Dostają dotację z PFRN - u czy jak??Koleś zachował się jak ch*j. Po części dlatego, że był chu*em.Ale im dłużej o tym myślałem tym bardziej dochodzę do wniosku, że to wyraz jego bezradności.Bezradności człowieka, który na nic nie ma wpływu i który w końcu mógł się na kimś wyżyć z czego skwapliwie skorzystał.Nie ma wpływu na to, że szef zjeb"e go jak burą sukę.Nie ma wpływu na to, że musi wchodzić w dupę klientom.Nie ma wpływu na to, że robotnicy wykańczającyjego gigantyczne mieszkanie - oczywiście na warszawskim Wilanowie, mają go w dupie i śmieją się z niego za jego plecami.Nie ma wpływu na to, że żyje na kredyt.Może właściwie tylko przy przypier**lić kelnerce. I to robi. Bo jak już napisałem jest chu*emAle to problem nas wszystkich. Nasz problem polega na tym, że w każdym momencie swojego życia jesteśmy zależni. A chcielibyśmy być niezależni.Dawniej jeśli kiedyś zabrakło ci wody w studni to kopałeś nową. Przeciekał dach? Wchodziłeś na dach i go naprawiałeś, bo inaczej ciekło ci na głowę. Było ci zimno w dupę? Tkałaś sobie na drutach ciepły sweter. Kiedyś mieliśmy poczucie sprawstwa. Tego, ze każdy nasz problem da się łatwo rozwiązać.Jak chciałeś mieć żonę i pochodziłeś z określonej klasy i społecznej i miałeś jakieś tam pieniądze z góry było wiadomo jak to będzie wyglądać. Jego rodzice jechali do twoich rodziców, (ewentualnie twoi do jej), umawiali się ile krów, ile świń, ile ziemi oraz ile ubrań i pierzyn, a później był ślub. Po ślubie była noc poślubna, a później wywieszało się zakrwawione prześcieradło na płocie i wszystko było jasne.Przed długie lata kobieta szukając faceta czuła się jak w wiejskim sklepie gdzie były tylko gumofilce i grabie. Ale miała nad tym poczucie kontroli, sprawstwa. Wiedziała, że jeśli spełni pewne warunki to na pewno będzie miała męża. Lepszego, gorszego ale będzie miała.Teraz czuje się jak w hipermarkecie. Jest cały regał gumofilców, cały regał grabi i problem jak odróżnić, czym jedne różnią się od drugich.Nie dość że nie wie jak wybrać właściwe, to jeszcze boi się, że jeśli będzie się zastanawiać za długo to za chwilę wszystko inne laski rozdrapią i zostanie z niczym.Chwyta więc na oślep, przymierza, szamoce się, zdejmuje, wyrzuca gdzieś parę komuś na głowę i przepycha się biodrami o jak najlepszeBo teraz czujemy że nie mamy na nic wpływu. A chcielibyśmy być niezależni. Chcielibyśmy się zachowywać cały czas według zasady płacę i wymagam.Jeśli zepsuje nam się samochód nie możemy go naprawić. Jest to za trudne. Musimy zadzwonić do warsztatu, umówić się na wizytę, wezmą od nas dużo pieniędzy a i tak nas wypie*dolą (my wypierdolimy ich, kiedy przyjdą do nas).Nie ma wody w kranie? Możesz co najwyżej zadzwonić do wodociągów i się pokłócić. Chceszkupić mieszkanie? Musisz wziąć na nie kredyt, którego nie rozumiesz i spłacać je według zasad, których nie rozumiesz.Nie masz wpływu na to czy ktoś ci zarysuje samochód na parkingu w centrum handlowym, kiedy poszłaś/poszedłeś kupić tam rzeczy, które nie są nam do niczego potrzebne aby zrobić wrażenie na tych osobach, które nie są nam do niczego potrzebne.Nie mamy wpływu na pracę. Możemy przełożyć papiery z prawej strony biurka na lewą. Z lewej na prawą. Zjeść na nich śniadanie. Wyrzucić je do kosza. Podrapać się po dupie.Aby zacząć cieszyć się życiem - musisz to zrozumieć. Na większość rzeczy po prostu nie masz wpływu. A skoro nie masz to po co nimi się przejmować?Kelnerka po prostu pomyliła dania. Nie stało się nic więcej Kelnerka była młodą blondynką z małego miasteczka. Miała czarną bluzkę, czarną spódnicę i strach w oczach. Wystarczyło na nią spojrzeć, żeby wiedzieć, że jest to jej wakacyjna praca, że jest tu może drugi albo trzeci dzień i się bardzo stara.Włosy związała w koński ogon.Mój znajomy był blondynem, który pracował w dużej kancelarii, zarabiając tam przez miesiąc tyle ile ona będzie zarabiać przez rok. Miał białe błyszczące zęby, opaleniznę z Azji i dobry garnitur.Ten garnitur kosztował tyle ile ona miała zarabiać w pół roku.Kelnerka szła niosąc nasze zamówienie do stolikaprzy którym siedzieliśmy w kilkanaście osób. Postawiła przed nim carpaccio, mówiąc proszę oto gnocchi, a następnie kawałek dalej do mnie i zostawiła mi gnocchi z gorgonzolą. Mówiąc: a dla pana carpaccio.Uśmiechnąłem się.Kelnerka pomyliła się dwa razy w trakcie jednego zamówienia. Raz myląc nazwy potraw. Dwa to ja zamawiałem carpaccio a blondyn gnocchi.Blondyn momentalnie się wku*wił.- Co to Jest? Carpaccio pani od gnocchi nie odróżnia? Jakim trzeba być tłukiem żeby nie widzieć, czym jedno się od drugiego różni? -wrzasnął.Kelnerka zaczerwieniła się i powiedziała przepraszam.- Wszystko już ok. - powiedziałem pojednawczo i podałem mu jego talerz.Kelnerka nadal czerwona odeszła od naszego stolika.- Ku"wa kogo oni tu zatrudniają? - sapnął blondyn. - Dostają dotację z PFRN - u czy jak??Koleś zachował się jak ch*j. Po części dlatego, że był chu*em.Ale im dłużej o tym myślałem tym bardziej dochodzę do wniosku, że to wyraz jego bezradności.Bezradności człowieka, który na nic nie ma wpływu i który w końcu mógł się na kimś wyżyć z czego skwapliwie skorzystał.Nie ma wpływu na to, że szef jeb"e go jak burą sukę.Nie ma wpływu na to, że musi wchodzić w dupę klientom.Nie ma wpływu na to, że robotnicy wykańczającyjego gigantyczne mieszkanie - oczywiście na warszawskim Wilanowie, mają go w dupie i śmieją się z niego za jego plecami.Nie ma wpływu na to, że żyje na kredyt.Może właściwie tylko przy piedolić kelnerce. I to robi. Bo jak już napisałem jest chu*em.Ale to problem nas wszystkich. Nasz problem polega na tym, że w każdym momencie swojego życia jesteśmy zależni. A chcielibyśmy być niezależni.Dawniej jeśli kiedyś zabrakło ci wody w studni to kopałeś nową. Przeciekał dach? Wchodziłeś na dach i go naprawiałeś, bo inaczej ciekło ci na głowę. Było ci zimno w dupę? Tkałaś sobie nadrutach ciepły sweter. Kiedyś mieliśmy poczucie sprawstwa. Tego, ze każdy nasz problem da się łatwo rozwiązać.Jak chciałeś mieć żonę i pochodziłeś z określonej klasy i społecznej i miałeś jakieś tam pieniądze z góry było wiadomo jak to będzie wyglądać. Jego rodzice jechali do twoich rodziców, (ewentualnie twoi do jej), umawiali się ile krów, ile świń, ile ziemi oraz ile ubrań i pierzyn, a później był ślub. Po ślubie była noc poślubna, a później wywieszało się zakrwawione prześcieradło na płocie i wszystko było jasne.Przed długie lata kobieta szukając faceta czuła się jak w wiejskim sklepie gdzie były tylko gumofilce i grabie. Ale miała nad tym poczucie kontroli, sprawstwa. Wiedziała, że jeśli spełni pewne warunki to na pewno będzie miała męża. Lepszego, gorszego ale będzie miała.Teraz czuje się jak w hipermarkecie. Jest cały regał gumofilców, cały regał grabi i problem jak odróżnić, czym jedne różnią się od drugich.Nie dość że nie wie jak wybrać właściwe, to jeszczeboi się, że jeśli będzie się zastanawiać za długo to za chwilę wszystko inne laski rozdrapią i zostaniez niczym. Chwyta więc na oślep, przymierza, szamoce się, zdejmuje, wyrzuca gdzieś parę komuś na głowę i przepycha się biodrami o jak najlepsze.Bo teraz czujemy że nie mamy na nic wpływu. A chcielibyśmy być niezależni. Chcielibyśmy się zachowywać cały czas według zasady płacę i wymagam.Jeśli zepsuje nam się samochód nie możemy go naprawić. Jest to za trudne. Musimy zadzwonić do warsztatu, umówić się na wizytę, wezmą od nas dużo pieniędzy a i tak nas wypie*dolą (my wypicdolimy ich, kiedy przyjdą do nas).Nie ma wody w kranie? Możesz co najwyżej zadzwonić do wodociągów i się pokłócić. Chceszkupić mieszkanie? Musisz wziąć na nie kredyt, którego nie rozumiesz i spłacać je według zasad, których nie rozumiesz.Nie masz wpływu na to czy ktoś ci zarysuje samochód na parkingu w centrum handlowym, kiedy poszłaś/poszedłeś kupić tam rzeczy, które nie są nam do niczego potrzebne aby zrobić wrażenie na tych osobach, które nie są nam do niczego potrzebne.Nie mamy wpływu na pracę. Możemy przełożyć papiery z prawej strony biurka na lewą. Z lewej na prawą. Zjeść na nich śniadanie. Wyrzucić je do kosza. Podrapać się po dupie.Aby zacząć cieszyć się życiem - musisz to zrozumieć. Na większość rzeczy po prostu nie masz wpływu. A skoro nie masz to po co nimi się przejmować?Kelnerka po prostu pomyliła dania. Nie stało się nic więcej.
 –
 –
archiwum
Na TikToku stara się przedstawić siebie w sposób atrakcyjny dla młodzieży. Przyznaje, że chodzi mu o wciągnięcie młodych w krąg religii. – Religia jest towarem, który coraz trudniej się sprzedaje, a więc jej akwizytorzy muszą wykazywać się inwencją i zaangażowaniem.
archiwum – powód
kurde – kurde stara
archiwum
.. nie można też doradzać wiernym, by dla zachowania swojej godności rozstali się z Kościołem. – Dlaczego nie można? Tego o. Wiśniewski nie wyjaśnia. Być może uważa, że Kościół nie jest do cna zdemoralizowany, ale nie przedstawia argumentów na poparcie swojego sprzeciwu. Stara się natomiast moralnie zdyskredytować krytyków Kościoła, przypisując im złe intencje.Odpowiadam o. Wiśniewskiemu: fakty są niezależne od intencji. Krytycy Kościoła nie mieliby amunicji, gdyby Kościół im jej obficie nie dostarczał. Według zakonnika, „znalazła się” okazja, by „dowalić Kościołowi”. Nie znalazła się – to Kościół ją stworzył i nadal tworzy.                                                                    Jerzy Bokłażec
archiwum
Gdy 1 września 1939 roku Trzecia Rzesza napadła na Polskę, biskup  wydał odezwę, w której zagrzewał do walki niemieckich żołnierzy i wychwalał Führera. Najwyraźniej uważał, że Bóg stoi po stronie nazistów. – Kiedyś już o tym pisałem i wówczas padło pytanie: „Kiedy będą tego uczyć w szkole, żeby każdy Polak o tym wiedział i nie dał się nabrać na wybieloną historię i propagandę Kościoła katolickiego?”Obawiam się, że nieprędko. Raczej nie w czasach, gdy nieopiłowany z przywilejów katolicyzm trzyma w żelaznym uścisku szkolną edukację w Polsce. Popularna katolicka narracja wiąże hitleryzm z ateizmem, a Kościół przedstawia wyłącznie w roli ofiary. Trzeba by się przyznać do fałszu, a ideologia religijna – sama w sobie oparta na przekonaniach niezgodnych z rzeczywistością – stara się tego unikać.                                                                     Jerzy Bokłażec
Kościół wciąż instrumentalizuje własne mity, interpretując je tak, jak w danej chwili jest mu wygodnie. Abp Józef Kupny nie stara się obalić krytyki Kościoła, lecz potępia sam fakt, że do krytyki dochodzi - i podpiera to religijnym uzasadnieniem – Istota jego wywodu: siedźcie cicho jak Maryja. Przekaz religijny ujawnia swą rzeczywistą rolę: nie jest źródłem moralności, lecz poręczną i elastyczną ideologią, narzędziem podporządkowywania sobie wiernych. A Kościół po raz kolejny odsłania własną demoralizację
archiwum
A ludziom już odbija i sobie nie wiadomo co wyobrażają, chodzi o to by zastąpić starą nadpisaną ustawę komunistyczna nową dostosowana do czasów współczesnych. Wzrost posiadania może nastąpić  wyniku bardziej uczciwych zasad a nie łatwiejszego dostępu –
Alabama – Pewien mieszkaniec Alabamy myślał, że ma wszystko: piękny dom, o który dbał i kochającą żonę. Miał jeszcze jedno, o czym nie wiedział: sekretnego lokatora.Lokatora na krzywy ryj (zdjęcie u góry) do domu wprowadzała żona właściciela. Intruz płacił kobiecie czynsz w naturze. Ona za to donosiła mu jedzenie i butelki, w które oddawał mocz (tzw. nerkowa Fanta). Pewnego dnia kobieta, która prócz mężczyzn uwielbia także metamfetaminę, wymyśliła, że powie mężowi, że ktoś włamał się do ich domu.Jako że każdy w Alabamie ma przy sobie cały arsenał, szybko wywiązała się strzelanina. Na szczęście żaden z mężczyzn nie zginął, a obaj zostali jedynie ranni.Teraz policja stara się ustalić, czy to był sprytny plan kobiety, by pozbyć się jednego z ukochanych, czy po prostu przyćpała tak bardzo, że zapomniała, że w domu trzyma innego chłopa i gdy usłyszała jakieś głosy, naprawdę się przestraszyła Pewien mieszkaniec Alabamy myślał, że ma wszystko: piękny dom, o który dbał i kochającą żonę. Miał jeszcze jedno, o czym nie wiedział: sekretnego lokatora.Lokatora na krzywy ryj (zdjęcie u góry) do domu wprowadzała żona właściciela. Intruz płacił kobiecie czynsz w naturze. Ona za to donosiła mu jedzenie i butelki, w które oddawał mocz (tzw. nerkowa Fanta). Pewnego dnia kobieta, która prócz mężczyzn uwielbia także metamfetaminę, wymyśliła, że powie mężowi, że ktoś włamał się do ich domu.Jako że każdy w Alabamie ma przy sobie cały arsenał, szybko wywiązała się strzelanina. Na szczęście żaden z mężczyzn nie zginął, a oboje zostali jedynie ranni.Teraz policja stara się ustalić, czy to był sprytny plan kobiety, by pozbyć się jednego z ukochanych, czy po prostu przyćpała tak bardzo, że zapomniała, że w domu trzyma innego chłopa i gdy usłyszała jakieś głosy, naprawdę się przestraszyła
Statystycznie udowodniono, że na każdą nieszczęśliwą starą pannę przypada jeden szczęśliwy stary kawaler –
35-letnia Amerykanka Allyson Felix ma za sobą 6 złotych oraz 3 srebrne medale igrzysk olimpijskich. Trzy lata temu zdecydowała się jednak na założenie rodziny i urodzenie dziecka – Firma "Nike" uznała to wówczas za problem i zaproponowała o 70% mniejszy kontrakt sponsorski. Najwyraźniej pomyślano, że Allyson już jako Mama nie będzie atrakcyjna marketingowo, a także nie będzie w stanie w pełni skoncentrować się na sporcie. Amerykanka stała się "niepotrzebna" i "za stara".Felix w 32. tygodniu ciąży dowiedziała się, że życie jej dziecka jest zagrożone. Lekarze dokonali cesarskiego cięcia, ratując jej córkę, a "eksperci" skreślili jej szansę na powrót do zawodowstwa. Kobieta wróciła jednak do treningów i... założyła własną, niewielką firmę sportową, rezygnując z umowy z Nike.W 2019 roku, już po urodzeniu córki, zdobyła dwa medale na mistrzostwach świata. Również na igrzyskach w Tokio będzie chciała udowodnić, że wciąż jest silna. Na pohybel niedowiarkom

Pewna staruszka przebywająca w domu opieki napisała list, który został otwarty po jej śmierci

Pewna staruszka przebywająca w domu opieki napisała list, który został otwarty po jej śmierci – "Co widzicie patrząc na mnie, moje drogie pielęgniarki?Niech zgadnę… Uciążliwą, wredną staruchę, nierozumną, z dziwnymi nawykami i obojętnym spojrzeniem. Staruszkę, która upuszcza jedzenie i rzadko się odzywa. Bardzo was to wtedy denerwuje, szepczecie między sobą, ale tak, żebym usłyszała: „Mogłaby się trochę postarać.”Sądzicie, że nic do mnie nie dociera. Ciągle przecież coś gubię i nawet nie jestem pewna co to dokładnie było. Macie nade mną władzę. Możecie robić ze mną, co chcecie. Uważacie, że moim jedynym zajęciem są długie kąpiele albo bawienie się jedzeniem.Prawda, że tak mnie widzicie? W takim razie najwyższy czas, byście zobaczyły coś innego. Bo to wcale nie jestem ja. Powiem Wam, kim jestem.Jestem dziesięcioletnią dziewczynką z kochającymi rodzicami i rodzeństwem.Rozmarzoną szesnastolatką czekającą na wielką miłość.” „Zakochaną dwudziestolatką, która już za niedługo przysięgnie dozgonną wierność i wytrwa w niej do końca życia.Mając dwadzieścia pięć lat jestem już matką. Wychowuję moje dzieci najlepiej, jak potrafię i dbam, by miały bezpieczny i kochający dom.Teraz mam już trzydzieści lat, a moje dzieci zaczynają dorastać. Coraz bardziej się uniezależniają od rodziców.Mam czterdzieści lat, moje dzieci właśnie się wyprowadzają. To trudny czas, ale mąż jest przy mnie i to jest dla mnie dużym pocieszeniem.Gdy mam pięćdziesiąt lat pojawiają się wnuki. Wraz z mężem uwielbiamy się nimi zajmować.Mój mąż umiera. Jestem załamana. Był moją jedyną miłością. Gdy zwracam się ku przyszłości nie widzę już nic. Moje dzieci żyją swoim życiem, a ja żyję wspomnieniami.Jestem już stara. Ta starość jest straszna. Mam pochyloną postawę, nie widać we mnie już żadnego wdzięku i gracji. Brak mi sił. Żyję, ale jakbym nie żyła.”Mam dobre i złe wspomnienia. Codziennie na nowo przeżywam tamte dni. Myślę o latach, które zbyt szybko minęły…Każdego dnia staram się pogodzić z tym, że przeszłość już nie wróci. To nie jest łatwe wiedzieć, że nie czeka Cię już nic.Gdybyście chociaż Wy mogły otworzyć oczy i zobaczyć we mnie człowieka, zobaczyć mnie naprawdę..."Z pewnością nie jeden starszy człowiek czuje podobnie. Jest wciąż sobą, ze swoimi przeżyciami, doświadczeniami, spełnionymi planami i niezrealizowanymi marzeniami. Jest tym samym człowiekiem, który kiedyś biegał po kałużach, chodził do szkoły, zakochał się, rodził dzieci, rozpieszczał wnuki…Mimo, że teraz jest stary wciąż jest człowiekiem i liczy na zrozumienie i czyjąś cierpliwą obecność.Moja babcia takiego zrozumienia nie otrzymała