Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 53 takie demotywatory

 –
0:07
archiwum – powód
Wczoraj ludzie dostali zachętę do zamówienia sobie dodatkowej porcji sera do kurczaka z okazji... Nocy Kryształowej – Oj chyba w dziale marketingu KFC była noc długich noży
archiwum
Gdy dostaniesz kawałek pizzy z największym kawałkiem sera –
Trzeba było przyjąć komplement, a nie drążyć niepotrzebnie –  w pracy smakował mój sernik bez sera
 –  PRZZEPSNA KANAPKEPONCYLJUSZA1. kup chlebkrojony2. posmaruj jednąstronę masłem3. połóż plastersera4. pomidor pokrójw cienkie plastryi ułóż na serze
 –
Miłośnik sera –
0:07

Najlepsze podsumowanie fikołków, jakie wyczynia papież Franciszek

 –  Wywiad papieża dla „Corriere della Sera” jest dramatyczny. Dramatyczny zarówno z puntu widzenia intelektualnego jak i politycznego.Franciszek wprost mówi, że chce jechać do Moskwy, by spotkać się z Putinem, ale nie pojedzie do Kijowa, by spotkać się z jego ofiarami. „Na razie nie jadę do Kijowa – mówi.  – Czuję, że nie powinienem tam jechać. Najpierw muszę jechać do Moskwy, najpierw muszę spotkać się z Putinem - zaznacza i dodaje, że Putin tego spotkania nie chce. Papież za powód agresji uznaje - uwaga - być może „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”, ale wyraża nadzieję, że jego gniew, „jeśli został sprowokowany”, „to być może obecnie złagodniał”. Franciszek zapewnia też, że nie wiem, czy pomoc Ukraińcom, zaopatrywanie ich w broń jest słuszna. „Nie potrafię odpowiedzieć, jestem za daleko, na pytanie, czy słuszne jest zaopatrywanie Ukraińców w broń” - mówił.Źle, by nie powiedzieć bardzo źle, bo dowodząc kompletnego niezrozumienia rzeczywistości brzmią też słowa Franciszka na temat spotkania z Orbanem. - Orbán, kiedy go spotkałem, powiedział mi, że Rosjanie mają plan, że 9 maja wszystko się skończy. Mam nadzieję, że tak właśnie jest, więc zrozumielibyśmy również tempo eskalacji tych dni. Bo teraz to już nie tylko Donbas, to Krym, to Odessa, to zabiera Ukrainie port nad Morzem Czarnym. Jestem pesymistą, ale musimy wykonać każdy możliwy gest, aby zatrzymać wojnę” - mówił papież, jakby kompletnie nie rozumiejąc, że słowa Putina nie oznaczają, że chce on skończyć wojnę, a tyle, że chce jak najbardziej zniszczyć i jak najwięcej osiągnąć do 9 maja. Te zapowiedzi nie oznaczają końca wojny, a jedynie eskalację. I aż dziw, że papież opowiada takie rzeczy włoskim mediom. Jeśli szukać jakichś pozytywów tego wywiadu to będą nim słowa papieża o patriarsze Cyrylu. Na pytanie, czy patriarcha może być człowiekiem, który przekona Putina do otwarcia drzwi do spotkania z papieżem Papież pokręcił głową i odpowiedział „Rozmawiałem z Kirillem przez 40 minut przez zoom. Pierwsze dwadzieścia minut z kartą w ręku odczytał mi wszystkie uzasadnienia wojny. Posłuchałem i powiedziałem mu: nic z tego nie rozumiem. Bracie, nie jesteśmy duchownymi państwowymi, nie możemy używać języka polityki, ale języka Jezusa. Jesteśmy pasterzami tego samego świętego ludu Bożego” - mówił papież i dodawał, że „patriarcha nie może zmienić się w ministranta Putina”. Nie wiem, co jest gorsze w tym wywiadzie: naiwność, nieznajomość świata czy szczerość… Naprawdę nie wiem.
A ty jaką masz wymówkę? – W 1955 r. Emma Rowena Gatewood przeczytała w National Geographic artykuł o najtrudniejszym szlaku pieszym przez Appalachy (3489 km). W artykule pojawiła się informacja, że tylko pięć osób było w stanie przejść go w jednym sezonie i że, oczywiście, żadnej kobiecie nie udał się ten wyczyn. Emma miała wówczas 68 lat, była już matką jedenaściorga dzieci, babcią 23 i prababcią 30.Kobieta uznała, że warto podjąć wyzwanie. Poszła w trampkach i zabrała ze sobą tylko wojskowy koc, płaszcz przeciwdeszczowy, plastikowe zasłony prysznicowe, apteczkę pierwszej pomocy, jedną zmianę ubrania i mały zapas jedzenia. To wszystko. Nie miała mapy, kompasu, przewodnika, namiotu, śpiwora ani plecaka. Jej dieta składała się z suszonej wołowiny, sera i orzechów. Co nieco do jedzenia znajdowała w lesie.Schudła 15 kilogramów, ale przeszła całą trasę w 142 dni. Po 5 latach znowu przeszła tę trasę. A potem kolejny raz. W wieku 75 lat
 –
Francuska restauracja "Le Maison de la Poutine" musiała wydać specjalne oświadczenie, ponieważ jej klienci atakowali ją myśląc, że nazwa lokalu i jedno z ich dań - "poutine" zostały nazwane na cześć... Putina – Poutine to francusko - kanadyjska przekąska składająca się z frytek, charakterystycznego rodzaju sera i sosu pieczeniowego.„Drodzy klienci, dziś wieczorem zespół Jucep postanowił tymczasowo wycofać słowo P**tine ze swojego znaku towarowego, aby na swój sposób wyrazić głębokie zaniepokojenie sytuacją na Ukrainie” – napisała restauracja w usuniętym poście na FB
archiwum
Producent sera usunął usterkę za 12 zł. – W Grimsby, dużym mieście portowym w hrabstwie Lincolnshire w Anglii, wskazówki  XIV-wiecznego zegara kościelnego od dwunastu lat tkwiły na godzinie dwie minuty po dwunastej. Kosztorys naprawy przerósł wszelkie oczekiwania – pewien inżynier wycenił ją na ok. 300 000 tys. zł.Na szczęście dwaj mieszkańcy miasteczka – 47-letni producent serów Rick Haywood i 15-letni uczeń Jay Foley – zaintrygowani takim stanem rzeczy uznali, że nie zaszkodzi sprawdzić na własną rękę, co się tam dzieje.– Znaleźliśmy martwe gołębie zapychające łożyska; niektóre z tych łożysk były bardzo suche” – powiedział Haywood dziennikowi „The Sun”.– Posmarowaliśmy je smarem, popsikaliśmy WD-40 i  wskazówki ruszyły! – wyznał z entuzjazmem prawdziwego majsterkowicza Jay. Każda ze wskazówek działa na swoich własnych mechanizmach WD-40W Grimsby, dużym mieście portowym w hrabstwie Lincolnshire w Anglii, wskazówki  XIV-wiecznego zegara kościelnego od dwunastu lat tkwiły na godzinie dwie minuty po dwunastej. Kosztorys naprawy przerósł wszelkie oczekiwania – pewien inżynier wycenił ją na ok. 300 000 tys. zł.Na szczęście dwaj mieszkańcy miasteczka – 47-letni producent serów Rick Haywood i 15-letni uczeń Jay Foley – zaintrygowani takim stanem rzeczy uznali, że nie zaszkodzi sprawdzić na własną rękę, co się tam dzieje.–Znaleźliśmy martwe gołębie zapychające łożyska; niektóre z tych łożysk były bardzo suche” – powiedział Haywood dziennikowi „The Sun”.–Posmarowaliśmy je smarem, popsikaliśmy WD-40 i  wskazówki ruszyły! – wyznał z entuzjazmem prawdziwego majsterkowicza Jay. Każda ze wskazówek działa na swoich własnych mechanizmach
Najdroższą pizzą na świecie jest „Pizza Ludwika XIII”. Pizza, której przygotowanie trwa 72 godziny kosztuje 12 tysięcy dolarów, a wraz z zamówioną pizzą do domu przyjeżdżają kucharzi sommelier – Zaledwie 20-centymetrowa pizza stworzona przez Renato Viola składa się ze starannie wyselekcjonowanych i rzadkich składników - trzech rodzajów luksusowego kawioru, siedmiu odmian sera, krewetek i homara. Składnikom znajdującym się na pizzy nie ustępuje ciasto, z którego powstaje wyjątkowe danie. W jego skład wchodzi droga arabska mąka z domieszką różowej australijskiej soli morskiej Zaledwie 20-centymetrowa pizza stworzona przez Renato Viola składa się ze starannie wyselekcjonowanych i rzadkich składników - trzech rodzajów luksusowego kawioru, siedmiu odmian sera, krewetek i homara. Składnikom znajdującym się na pizzy nie ustępuje ciasto, z którego powstaje wyjątkowe danie. W jego skład wchodzi droga arabska mąka z domieszką różowej australijskiej soli morskiej.
28-letni Włoch Giancarlo Murisciano opublikował w Sylwestra na swoim profilu niezwykle wzruszające zdjęcie. Trzyma na nim swoją 87-letnią babcię Antonię. Kobieta cierpi na chorobę Alzheimera. Opis zdjęcia brzmiał następująco: – "Oto moja miłość. 31 grudnia nie jest najlepszym dniem w moim życiu, chociaż jest jego częścią. Kiedyś to Ty babciu trzymałaś mnie na kolanach… Dziś robię to samo dla Ciebie, bez wstydu i bez jakichkolwiek obaw.Przypominam wszystkim, że w życiu trzeba walczyć. Prosto jest tak napisać na Facebooku lub w innym miejscu, ale w życiu… nie jest tak łatwo. Słowa te muszą być obecne z nami zawsze. To jest moje jedyne życzenie na nadchodzący rok! Każdy powinien mieć obok siebie kogoś bliskiego, kto zapewni mu komfort i ochronę, kogoś, kto przyniesie mu szczęście."W wywiadzie dla Corriere della Sera przyznał, że wychował się w domu swoich dziadków i wiele im zawdzięcza. Nie mógł zatem postąpić inaczej
„Super Express” ujawnił, ile pieniędzy Kancelaria Sejmu wydała na zakup jedzenia. Okazuje się, że posłowie nie jedzą byle czego. – 1,5 mln ztotych poszło m.in. na: 15 kg antrykotu wołowego, 30 kg policzków )wołowych, pół tony kaczek, 90 kg sera pleśniowego typu camembert, Ćwierć tony mozzarelli, 16 kg parmezanu oraz 8 kg sera koziego. 30 kg dorsza atlantyckiego, 350 kg łososia czy 2 kg polędwicy z tuńczyka. Kto bogatemu zabroni na koszt podatnika?
Przechowuje je w kontrolowanych klimatycznie skarbcach tak długo, jak długo kredyt jest aktywny. Im bardziej ser się starzeje, tym bardziej zyskuje na wartości, podobnie jak oprocentowane konta. W magazynie można przechowywać 440 000 kręgów sera –
Ciekawe dlaczego w USA jest tylu otyłych, gdyby ktoś potrafił rozwiązać tę zagadkę –
Wszystkiego smacznegoz okazji dnia sernika! – To ciasto wykonane z sera znane było już w Starożytnej Grecji. Około 350 roku p.n.e deser plakous został po raz pierwszy wspomniany przez Archestratusa jako potrawa podawana wraz z suszonymi owocami i orzechami.Współczesny mu grecki komediopisarz Antyfanes przedstawił bogaty opis deseru plakous, który wyrabiało się z mąki pszennej i sera koziego jako głównych składników. Wraz z podbojem Grecji przez Cesarstwo Rzymskie, przepis na sernik poznali starożytni Rzymianie, nadając mu nazwę placenta.
 –  Trudno jest zrozumieć nienawiść. Szczególnie tę, którą wykreowało kłamstwo i manipulacja. Szczególnie tę, której ofiarami padają niewinni. Przepraszamy za naiwność - wydawało nam się, że napompowana przez media akcja odsyłania książek Noblistce nie znajdzie żadnego odzewu. Ile można powtarzać, że Olga Tokarczuk nie porównała Polski do Białorusi w wywiadzie dla „Corriere delia Sera"? Przecież prostodusznie, ale szczerze uważaliśmy, że żyjemy w kraju ludzi myślących. Owszem, nie jesteśmy aż tak naiwni, by nie widzieć dramatycznego podziału społecznego, pogłębiającego się na skutek diabolicznego przyzwolenia na agresję wobec drugiego człowieka, podziału dożywianego nieudolnie maskowaną obietnicą bezkarności. Widzimy i przeraża nas mało subtelna próba ekshumacji skompromitowanej idei Prawdziwego Polaka. Mimo to przypuszczaliśmy, że ufundowana na kłamstwie prowokacyjna akcja internetowych trolli nie znajdzie posłuchu.Tymczasem trzydziestu jeden Prawdziwych Polaków postanowiło odpowiedzieć na apel. Nie jest to liczba zatrważająca, jeśli porówna się ją do milionów sprzedanych w Polsce egzemplarzy książek Olgi Tokarczuk. Zatrważające jest coś innego. Nienawiść znalazła ujście w okrutnej przemocy wobec słów, myśli i wolności drugiego człowieka. W pogańskim rytuale unicestwienia książek - zbrukania idei, której ludzkość zawdzięcza tak wiele. Nieprzypadkowo jednym z najczarniejszych dni w historii początku państwowej polityki nazistowskiej był 10 maja 1933 roku. kiedy studenci największych niemieckich uczelni, inspirowani i wspierani przez wielu partyjnych notabli i profesorów palili na ogromnych stosach tysiące książek autorów znienawidzonych przez dyktaturę. Przerażający realizm symboliczny niszczenia pamięci zbiorowej i dewastacji podstawowych wartości wolnych społeczeństw, ten chory obrzęd nienawiści, był ostatnim krokiem przed masową eksterminacją milionów ludzi. Mamy dla was złą wiadomość - za takie czyny idzie się do piekła.Wstydźcie się.Jeśli myślicie, że nadsyłając anonimowo książki pozostajecie anonimowi - mylicie się. Jeśli myślicie, że zniszczenie tych książek uniemożliwi przeprowadzenie aukcji charytatywnej - mylicie się jeszcze bardziej Zgodnie z obietnicą: książki - przede wszystkim właśnie te okaleczone - trafią na licytację. Dochód z niej przeznaczymy dla organizacji wspierających społeczność LGBT+. Idea niesienia pomocy osobom prześladowanym przez ludzi do was podobnych {i system, którego jesteście podporą) poprzez sprzedaż symboli czystego zła doczeka się jeszcze szerszego omówienia na naszych stronach.A wy się wstydźcie.Na koniec kilka słów do tysięcy tych, którzy zareagowali na naszą inicjatywę przychylnie. Dziękujemy - w imieniu swoim i naszej fundatorki - za wszystkie słowa wsparcia i Waszą dobrą energię. O działaniach, które podejmiemy, będziemy oczywiście informować. Prosimy jednak o cierpliwość, gdyż przygotowania potrwają dłuższą chwilę. Do czasu ogłoszenia aukcji, jej zasad i beneficjentów nie odpowiemy również na żadne pytania. Ani na te zadawane w komentarzach czy nadsyłane mailem, ani stawiane przez media. Przepraszamy, ale mamy dużo innych zadań -pozytywnych, kolorowych i bardzo ważnych. W najbliższych tygodniach zaroi się na tej stronie od informacji o pięknych wydarzeniach, które są inspirowane przez inne emocje niż nienawiść. Niech to o nich przede wszystkim będzie głośno.
Chcesz trochę sera na krakersa? –
0:08