Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 293 takie demotywatory

Dyrektor Holoubek zorientował się któregoś dnia późnym wieczorem, że nie może pójść do domu, bo ktoś zamknął drzwi jego gabinetu od zewnątrz na klucz – Teatr już pusty, ale na szczęście w portierni zawsze jest ktoś na nocnym dyżurze Holoubek dzwoni na portiernię.- Mówi Holoubek…- Pana dyrektora Holoubka nie ma – informuje portier i odkłada słuchawkę.Holoubek dzwoni ponownie.- Tu mówi Holoubek…- Pana dyrektora Holoubka nie ma, będzie jutro. – Trzask odkładanej słuchawki.Holoubek dzwoni.- Tu Holoubek, ktoś mi przekręcił klucz…- Nie ma pana Holoubka! – Trzask.Holoubek dzwoni.- Proszę pana, ja nie dzwonię z miasta, ja dzwonię z mojego gabinetu dyrektora…Dyrektora nie ma. Jutro będzie. – Trzask.Kolejna próba.- Proszę pana – szybko mówi Holoubek. – Niech pan nie odkłada słuchawki, bardzo proszę nie odkładać. To ja, znaczy ten, co do pana dzwoni, to ja jestem dyrektor Holo…- Dyrektora Holoubka nie ma! – Trzask jakby energiczniejszy.  Holoubek duma tym razem dłuższą chwilę.Dzwoni, portier się zgłasza.- Czy to jest teatr? – pyta Holoubek.- Teatr.- Ja się połączyłem z portiernią?- Taaa.- Proszę pana, a pan jest sam czy ktoś jest jeszcze w teatrze. Bo może by pan poszedł i nie sprawdził, czy ktoś nie został na górze, mnie się zdaje, że widzę światło w oknie dyrektora…- Dyrektora nie ma, pan zadzwoni jutro. – Trzask słuchawki.Oczywiście tę noc Gustaw Holoubek spędził w gabinecie
 –
Gdy brak klucza - warto poznać alternatywny sposób –
To nie jest gigantyczny klucz – Po prostu tak małe są jaja kolibra
Źródło: CallieJacobsFoster/reddit
 –
Źródło: reddit.com
 –
0:11
Nie trzeba nosić ze sobą kluczy, wystarczy zostawić uchylone okno –
0:12
 –  OPOWIEM WAM JAK ZARABIAĆ PIENIĄDZE I OSIĄGNĄĆ SUKCES
 –
Teraz nikt tego nie wyłączy –
CWS-T1 nazywany był polskim Rolls-Roycem. Auto zostało skonstruowane przez  inżyniera, Tadeusza Tańskiego – Samochód miał cztery biegi, napęd na tylną oś, silnik o mocy45 KM, zużywał 18 litrów paliwa na 100 km i osiągał prędkość maksymalną 105 km/h.
archiwum
Werner T. Schaurte – Członek NSDAP, przyjaciel Hitlera oraz Hermanna Göringa. W 1917 r. przejął firmę produkującą śruby "Bauer & Schaurte" Aktywnie wspierał armie III Rzeszy. Natomiast Polakom sprzedawał wadliwe śruby oraz nakrętki. W 1936 wymyślił Innensechskantschlüssel Bauer & Schaurte (wewnętrzny klucz sześciokątny Bauera i Schaurtego) od czego powstała spolszczona nazwa "imbus". Podczas jednej z konferencji na pytanie o wadliwe elementy odpowiedział: "Polakom nie należy się i nigdy nie będzie się należał sprzęt wysokiej jakości, dlatego będę kontynuował sprzedawanie im odpadów i dopilnuje by nigdy na polskie ziemie nie trafiły dobre narzędzia i elementy budowlane". Po wojnie jego firma została "zdenazyfikowana" a on sam został dr. inż. e.h. Uniwersytetu Technicznego w Darmstadt oraz przewodniczącym Komisji Służby Przetrwania Grupy Nosorożców Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody i Zasobów Naturalnych. Słowa dotrzymał i do dziś w Polsce sprzedawane są zdecydowanie gorsze imbusy i inne narzędzia.
Źródło: ksiązka "Schrauben-Vademecum. Eine Veröffentlichung von Bauer & Schaurte Karcher GmbH."
Wreszcie jakiś system i klucz ściągania zawodników w polskiej piłce! Zagłębie Lubin stawia na piłkarzy, których nazwiska związane są ze skokami narciarskimi! – Do zespołu Miedziowych ostatnio dołączyli:- Martin Doležal (Michal Doležal, czeski skoczek narciarski, trener reprezentacji Polski),- Miroslav Stoch (Kamil Stoch, polski skoczek narciarski, zawodnik klubu KS Eve-nement Zakopane, reprezentant Polski),- Tomáš Zajíc (Timi Zajc, słoweński skoczek narciarski, reprezentant klubu SSK Ljubno BTC).Na potencjalnej liście transferowej Zagłębia znajdują się natomiast:- Dennis Geiger, który od 2009 roku jest zawodnikiem TSG 1899 Hoffenheim (Karl Geiger, niemiecki skoczek narciarski, reprezentant klubu SC 1906 Oberstdorf),- Yu Kobayashi, japoński piłkarz grający w Kawasaki Frontale (Ryōyū Kobayashi, japoński skoczek narciarski).Brawa za determinacje i wyjątkowy klucz

Dorastałem w Polsce

Dorastałem w Polsce – Szliśmy do szkoły i z powrotem z przyjaciółmi. Nasza kolacja była o 19. Tak jak dobranocka... Muminki, Smerfy, Drużyna RR, Przygód kilka Wróbla Ćwirka, Krecik...NIGDY nie jedliśmy w restauracji. Obiady były zawsze w domu. Ziemniaki chowało się pod pierzynę aby były gorące. Klucz zawsze był pod wycieraczką. Nikt nikogo nie okradał. Ciuchy się nosiło jeden po drugim. Tak po prostu było. Święta się spędzało z rodziną i wtedy była sałatka warzywna.Zdejmowałem szkolne ubrania, jak tylko wróciłem do domu i zakładałem ubrania do zabawy. Musieliśmy odrobić lekcje, zanim pozwolili nam wyjść na zewnątrz. Obiad jedliśmy przy stole.Nasz telefon tarczowy stał na naszym ′′stoliku telefonicznym′′ w przedpokoju i miał przymocowany ""sznurek"", więc nie było takich rzeczy jak rozmowy prywatne.Telewizja miała tylko kilka kanałów. Właściwie to 3! Zawsze trzeba było zapytać o pozwolenie, przed zmianą kanału.Skakaliśmy w gumę i w kabel, bawiliśmy się w chowanego, gonitwę na ulicach czy grę w piłkę. Zimą wracając ze szkoły zjeżdżaliśmy z górek na tornistrachPobyt w domu był karą i jedyne, co wiedzieliśmy o ′′znudzeniu′′ to: ′′Lepiej znajdź sobie coś do roboty, zanim ja znajdę to dla Ciebie!""Jedliśmy to, co mama zrobiła na obiad albo...nic nie jedliśmy.Wszyscy byli mile widziani i nikt nie wyszedł z naszego domu głodny.Nie było wody butelkowej, piliśmy z kranu lub z węża ogrodowego na zewnątrz (i wszyscy zdrowi).Naszym ulubionym poczęstunkiem była kromka białego chleba z masłem i cukrem.Oglądaliśmy kreskówki w sobotnie poranki, jeździliśmy godzinami na rowerach, pływaliśmy w rzekach.Nie baliśmy się niczego. Graliśmy do zmroku... zachód słońca był naszym czasem powrotu do domu (a nasi rodzice zawsze wiedzieli, gdzie jesteśmy).Gdy ktoś się kłócił, za chwilę zapominał o co i znowu byliśmy przyjaciółmi - tydzień później, jeśli nie szybciej.Wszystkie ciotki, wujki, dziadkowie, babcie i najlepsi przyjaciele naszych rodziców byli ""przedłużeniem"" naszych rodziców, a my nie chcieliśmy, żeby powiedzieli naszym rodzicom, jeśli źle się zachowywaliśmy. Graliśmy w 2 ognie, w podchody i w siatkę na trzepaku.To były stare dobre czasy. Tak wiele dzieci dzisiaj nigdy nie dowie się, jak to jest być prawdziwym dzieckiem. Kochałem moje dzieciństwo. Słowo, przepraszam, dziękuję, proszę ( i ""dzień dobry"") było używane przez nas na co dzień, bo to było normalne, bo tak nas wychowali rodzice.A szacunek do starszych i do drugiego człowieka był wyssany z mlekiem matki. Oglądaliśmy bajki które uczyły, jak być dobrym człowiekiem, jak kochać ludzi, jak pomagać słabszym.Dobre czasy! Szliśmy do szkoły i z powrotem z przyjaciółmi. Nasza kolacja była o 19. Tak jak dobranocka... Muminki, Smerfy, Drużyna RR, Przygód kilka Wróbla Ćwirka, Krecik...NIGDY nie jedliśmy w restauracji. Obiady były zawsze w domu. Ziemniaki chowało się pod pierzynę aby były gorące. Klucz zawsze był pod wycieraczką. Nikt nikogo nie okradał. Ciuchy się nosiło jeden po drugim. Tak po prostu było. Święta się spędzało z rodziną i wtedy była sałatka warzywna.
Twarda lekcja wychowania. O tym jak dziadek w jeden dzień wychował dwoje wnucząt – Pamiętam, jak nasza mama zostawiła mnie i mojego brata na wsi u dziadków. Babci wtedy nie było bo wyjechała do sanatorium. Mieliśmy osiem lat. Poszliśmy spać, rozmawiając, wygłupiając się. Dziadek mówi: - Teraz spać. Jutro wstanę wcześnie. Śniadanie o dziewiątej. Wygłupialiśmy się nadal. Zasnęliśmy koło północy. Dziadek budzi nas o 8.30: „Wstawać." Śniadanie o dziewiątej. - Tak, dziadku... I śpimy dalej. Wstajemy o 11. Kuchnia z jedzeniem jest zamknięta. Klucze u dziadka w kieszeni. Babcia pięć razy podgrzałaby nam śniadanie. - Dziadku, a co ze śniadaniem? - Śniadanie o dziewiątej. Zdziwiliśmy się, myślimy, dobrze i nie przejęliśmy się tym. - Dziadku, idziemy nad strumyk. - Idźcie. Obiad za godzinę. Poszliśmy. Wracamy o wpół do drugiej. Kuchnia zamknięta na klucz. „Dziadku?" - Kolacja o siódmej. Po kąpieli w strumieniu chcesz jeść, aż żołądek się ściska. Poza tym nie jedliśmy nawet śniadania. Za stodołą wykopano piwnicę. Były dwa trzylitrowe słoiki smalcu. Rzuciliśmy się na niego i jedliśmy palcami... 7:00. Siedzimy już przy stole. Dziadek nakłada do misek kaszę gryczaną. Zaczynamy jeść. Brat odpycha miskę: - Dziadku, nie lubię takiej. Babcia daje ze skwarkami. Dziadek po cichu bierze miskę: - Śniadanie o dziewiątej. - Nie, dziadku, nie sprzątaj. Zjem. Następnego ranka o dziewiątej usiedliśmy przy stole. Oto jak nas wychował. W dzień. Bez krzyków, kar czy bicia...
Kiedy astronauta na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej potrzebował klucza nasadowego z grzechotką, agencja kosmicznazleciła zaprojektowanie takiego klucza, a następnie przesłała mu plik pocztą elektroniczną. Następnie, drukarka 3D na pokładzie ISS zbudowała narzędzie w ciągu czterech godzin. Był to pierwszy przypadek zaprojektowania przedmiotu na Ziemi i zbudowania go w kosmosie –
 –
 –
0:06
archiwum
Mogła was ominąć ważna informacja –
Tak to jest jak zdalnie skończysz szkołę branżową –