Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 520 takich demotywatorów

Te drobne rzeczy potrafią nas nieźle wkurzyć (17 obrazków)

Źródło: brightside.me
 –
0:14
archiwum – powód

Dorastałem w Polsce

Dorastałem w Polsce – Szliśmy do szkoły i z powrotem z przyjaciółmi. Nasza kolacja była o 19. Tak jak dobranocka. Muminki, Smerfy, Drużyna RR, Przygód kilka Wróbla Ćwirka, Krecik. Raczej nie jadaliśmy w restauracjach.Obiady były zawsze w domu. Ziemniaki chowało się pod pierzynę aby były gorące. Klucz zawsze był pod wycieraczką. Nikt nikogo nie okradał. Ciuchy się nosiło jeden po drugim. Tak po prostu było. Święta się spędzało z rodziną i wtedy była sałatka warzywna.Zdejmowałem szkolne ubrania, jak tylko wróciłem do domu i zakładałem ubrania do zabawy. Musieliśmy odrobić lekcje, zanim pozwolili nam wyjść na zewnątrz. Obiad jedliśmy przy stole. Nasz telefon tarczowy stał na naszym ′′stoliku telefonicznym′′ w przedpokoju i miał przymocowany "sznurek", więc nie było takich rzeczy jak rozmowy prywatne.Telewizja miała tylko kilka kanałów. Właściwie to 3! Zawsze trzeba było zapytać o pozwolenie, przed zmianą kanału. Skakaliśmy w gumę i w kabel, bawiliśmy się w chowanego, gonitwę na ulicach czy grę w piłkę.Zimą wracając ze szkoły zjeżdżaliśmy z górek na tornistrach. Pobyt w domu był karą i jedyne, co wiedzieliśmy o ′′znudzeniu′′ to: ′′Lepiej znajdź sobie coś do roboty, zanim ja znajdę to dla Ciebie!"Jedliśmy to, co mama zrobiła na obiad albo...nic nie jedliśmy. Wszyscy byli mile widziani i nikt nie wyszedł z naszego domu głodny.Nie było wody butelkowej, piliśmy z kranu lub z węża ogrodowego na zewnątrz (i wszyscy zdrowi). Naszym ulubionym poczęstunkiem była kromka białego chleba z masłem i cukrem.Oglądaliśmy kreskówki w sobotnie poranki, jeździliśmy godzinami na rowerach, pływaliśmy w rzekach. Nie baliśmy się niczego. Graliśmy do zmroku... zachód słońca był naszym czasem powrotu do domu (a nasi rodzice zawsze wiedzieli, gdzie jesteśmy).Gdy ktoś się kłócił, za chwilę zapominał o co i znowu byliśmy przyjaciółmi - tydzień później, jeśli nie szybciej.Wszystkie ciotki, wujki, dziadkowie, babcie i najlepsi przyjaciele naszych rodziców byli "przedłużeniem" naszych rodziców, a my nie chcieliśmy, żeby powiedzieli naszym rodzicom, jeśli źle się zachowywaliśmy.Graliśmy w 2 ognie, w podchody i w siatkę na trzepaku. To były stare dobre czasy. Tak wiele dzieci dzisiaj nigdy nie dowie się, jak to jest być prawdziwym dzieckiem.Kochałem moje dzieciństwo. Słowo, przepraszam, dziękuję, proszę ( i "dzień dobry") było używane przez nas na co dzień, bo to było normalne, bo tak nas wychowali rodzice.A szacunek do starszych i do drugiego człowieka był wyssany z mlekiem matki. Oglądaliśmy bajki które uczyły, jak być dobrym człowiekiem, jak kochać ludzi, jak pomagać słabszym. Dobre czasy!
archiwum
Pies umarł po tym jak próbował przegryźć kabel zasilający ogrodzenie pod wysokim napięciem na którym umierał jego właściciel. Zdarzenie miało miejsce w Indiach –
archiwum
Tylko tak –
Proste rozwiązanie upierdliwego problemu –
 –
archiwum
Audiofilski kabel USB za jedyne 11 tys złotych – czyżby dawał okrąglejsze zera i prostsze jedynki?
A więc to tak wygląda wyciek danych –
0:15
Jest tylko jedno pocieszenie - urzędniczka, która dokonała tej prowokacji, wkrótce pożegnała się ze swoim stanowiskiem –  Afera w Bartoszycach: Dwie kobietyprzyjechały samochodem, w którymnie świeciły dwie żarówki (od jednejodłączono kabel, druga byłaprzepalona – red.) do warsztatusamochodowego, którego właścicielzamknął już kasę. W warsztaciezostał jednak pracownik, któryzgodził się pomóc kobietom. Na jegonieszczęście urzędniczkiprzygotowały się do ataku i nie miałyzapasowej. Dlatego pracownikwkręcił jedną z prywatnych żarówekleżących w warsztacie, po czym napytanie o cenę, odparł że nie trzebapłacić. Panie nalegały więc mechanikzgodził się przyjąć 10 zł. W związkuz faktem, że kasa była już zamknięta,nie wydał paragonu. Urzędniczkitylko na to czekały – wlepiłyprzedsiębiorcy 500 zł.Lekcja ze sprawy z Bartoszyc brzmi: Za przysługę zawsze wystawiaj paragonŹródło: Shutterstock.com, Fot Minerva Studio
archiwum
Zastanawiające jest tylko, czy PR-owiec ma szybszy internet od "zakablowanych" kompanów –
Jeśli to pamiętasz, to miałeś fajne dzieciństwo. Tak wyglądało dorastanie w latach 80/90: – Tak było...Dorastałem w Polsce.Szliśmy do szkoły i z powrotem z przyjaciółmi. Nasza kolacja była o 19. Tak jak dobranocka... Muminki, Smerfy, Drużyna RR, Przygód kilka Wróbla Ćwirka, Krecik...NIGDY nie jedliśmy w restauracji. Obiady były zawsze w domu. Ziemniaki chowało się pod pierzynę aby były gorące. Klucz zawsze był pod wycieraczką. Nikt nikogo nie okradał. Ciuchy się nosiło jeden po drugim. Tak po prostu było. Święta się spędzało z rodziną i wtedy była sałatka warzywna.Zdejmowałem szkolne ubrania, jak tylko wróciłem do domu i zakładałem ubrania do zabawy. Musieliśmy odrobić lekcje, zanim pozwolili nam wyjść na zewnątrz. Obiad jedliśmy przy stole.Nasz telefon tarczowy stał na naszym ′′stoliku telefonicznym′′ w przedpokoju i miał przymocowany "sznurek", więc nie było takich rzeczy jak rozmowy prywatne.Telewizja miała tylko kilka kanałów. Właściwie to 3! Zawsze trzeba było zapytać o pozwolenie, przed zmianą kanału.Skakaliśmy w gumę i w kabel, bawiliśmy się w chowanego, gonitwę na ulicach czy grę w piłkę. Zimą wracając ze szkoły zjeżdżaliśmy z górek na tornistrachPobyt w domu był karą i jedyne, co wiedzieliśmy o ′′znudzeniu′′ to: ′′Lepiej znajdź sobie coś do roboty, zanim ja znajdę to dla Ciebie!"Jedliśmy to, co mama zrobiła na obiad albo...nic nie jedliśmy.Wszyscy byli mile widziani i nikt nie wyszedł z naszego domu głodny.Nie było wody butelkowej, piliśmy z kranu lub z węża ogrodowego na zewnątrz (i wszyscy zdrowi).Naszym ulubionym poczęstunkiem była kromka białego chleba z masłem i cukrem.Oglądaliśmy kreskówki w sobotnie poranki, jeździliśmy godzinami na rowerach, pływaliśmy w rzekach.Nie baliśmy się niczego. Graliśmy do zmroku... zachód słońca był naszym czasem powrotu do domu (a nasi rodzice zawsze wiedzieli, gdzie jesteśmy).Gdy ktoś się kłócił, za chwilę zapominał o co i znowu byliśmy przyjaciółmi - tydzień później, jeśli nie szybciej.
archiwum – powód
Xbox One – i ten jego k***a kabel...
Tymczasem na skrzyżowaniu w Kaliszu –
archiwum
Szef do pracownika. – "Tu gdzie zaznaczyłem, może być kabel, nie przewierć go". Ok, szefie, będę uważał. Godzinę później pracownik dzwoni do szefa: "szefie, mamy problem, przewierciłem kabel". Szef: "Jaki kabel?". "No ten co go szef zaznaczył, żeby go nie przewiercić". Czy to nie typowe?
Podczas jednego z wywiadów ze Stephenem Hawkingiem, jeden z operatorów kamery wyrywając kabel z gniazdka spowodował uruchomienie jednego z alarmów – Hawking udał, że jego system podtrzymywania życia zepsuł się. Ekipa filmowa była przerażona, że Stephen lada moment umrze. Okazało się, że alarm dobiega z jednego z biur, a Stephen chichocze pod nosem
No dobra, pomyślałem, że to już najwyższa pora wstawić kultowy prodiż – Jak wiemy, demoty bez prodiża i kabla od prodiża stają się nudne i smutne. Kabel bowiem, wielu użytkownikom przypomina wspaniałe dzieciństwo. Sam prodiż nie jest tak spektakularny ale nie jedena osoba sparzyła rękę wywracając go do góry dnem celem wydobycia wspaniałego biszkopta czy babki, czy ciemnego ciasta, którego nazwy nie napiszę, bo nie wolno.Prodiż i kabel do prodiża są swoistą legendą na demotach ale ostatnio, przez wszystko co się wyprawia nikt już nie wstawia tego fenomenalnego urządzenia z jeszcze bardziej fenomenalnym kablem zasilającym. Pomyślałem więc, że już czas obudzić legendę. Oto prodiż. Piękny i wspaniały
Ten koleś nie jest zbyt bystry –
Kiedy telefony były na uwięzi, ludzie byli wolni –
Nowy iPhone jest sprzedawany bez ładowarki, żeby chronić środowisko – Kabel, który klient otrzymuje w komplecie nie pasuje do żadnej poprzednie ładowarki od iPhone'a, więc szczęśliwy klient musi KUPIĆ nową
0:28