Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 31000 takich demotywatorów

archiwum – powód
A Ty? Znasz cenę chleba? Jak to nie znasz? Hańba! –
Odnaleziono ciało Gabby Petito, 22-letniej zaginionej blogerki i podróżniczki – Jak podaje archiwumzbrodni.pl - popołudniu 19 września 2021 roku, w Parku Narodowym Grand Teton w stanie Wyoming znaleziono ciało młodej kobiety, które odpowiada opisowi zaginionej Gabby Petito. Informacji udzielił agent FBI Charles Jones podczas konferencji prasowej, która odbyła się wczoraj o godzinie 16. Szczątki znaleziono na obszarze kempingu Spread Creek znajdującego się na wschodniej granicy Parku Narodowego Grand Teton, powiedział Jones, dodając, że kemping pozostaje na chwilę obecną zamknięty. Jones powiedział, że każdy, kto przebywał na terenie kempingu między 27 a 30 sierpnia, jest proszony o skontaktowanie się z FBI.Gabrielle „Gabby” Petito wybrała się w ekscytującą podróż po Stanach Zjednoczonych ze swoim narzeczonym Brianem Laundrie. Para stworzyła nawet swoją stronę internetową i konto na YouTube, gdzie na bieżąco dokumentowali przebieg podróży.Rodzice Gabby początkowo milczenie ze strony dziecka tłumaczyli sobie słabym zasięgiem lub problemami z WiFi. Z czasem jednak ich niepokój przybrał na sile i 11 września 2021 roku zgłosili zaginięcie Gabby na policję. Policja potraktowała to zgłoszenie poważnie i niedługo później ustalili, że narzeczony Gabrielli od niemal 2 tygodni jest już w ich domu na Florydzie…Mężczyzna wrócił do domu 30 sierpnia. Sam. Nie odezwał się do rodziców swojej narzeczonej, nie odbiera od nich telefonu, a natychmiast po powrocie zatrudnił adwokata. Brian odmawia współpracy z policją i nie odpowiada na żadne pytania.Kilka dni temu, amerykańska policja opublikowała nagranie z interwencji, do której doszło 12 sierpnia w okolicach Moab, Utah. Wyraźnie widać, że między parą doszło do kłótni, ale mimo że zdawali się nosić ślady fizycznej walki, oboje tłumaczyli, że są w sobie zakochani i zaręczeni. W raporcie jednego z policjantów możemy przeczytać: „nie chcieli, by którekolwiek z nich zostało oskarżone o przestępstwo.”
poczekalnia
„Antykoncepcja niszczy człowieka” - głosi slajd z lekcji biologii. Ten fałsz jest propagowany - jak wynika z punktu pierwszego - z powodów religijnych. – Religia posługuje się nieprawdą, by wzbudzić w młodych ludziach strach i poczucie winy. W ten sposób chce ich pchnąć w objęcia niemoralnego Kościoła, którego praktyki mają działać kojąco na wiernych. Polskie szkoły umożliwiają religii prowadzenie tych szkodliwych działań, a często nawet ją w tym wspierają.

Historia psa, który z łzami w oczach pokonał dystans 200 km, by odnaleźć swoich właścicieli

Historia psa, który z łzami w oczach pokonał dystans 200 km, by odnaleźć swoich właścicieli – Historia Maru, bulmastiffki z rosyjskiej hodowli jest poruszająca, tym bardziej że od tego pięknego, spokojnego psa wprost bije smutek i zwątpienie.Maru miała cztery miesiące, kiedy została kupiona przez parę z Krasnojarska i przez 6 miesięcy żyła życiem każdego szczęśliwego szczeniaka. Ganiała za piłką, chodziła na spacery, gryzła kapcie swoich właścicieli. Po tym czasie jednak jej rodzina doszła do wniosku, że jednak nie mogą pozwolić sobie na psa i tłumacząc się alergią na sierść, postanowiła ją oddać.Skontaktowali się z Allą Morozovą, właścicielką hodowli, w której Maru przyszła na świat i poprosili ją, by przyjęła psiaka z powrotem do siebie."Umówiłam się z nimi, że Maru wraz z opiekunem pojedzie pociągiem z powrotem do Nowosybirska. W ten sposób miała wrócić do mojej hodowli" – relacjonuje Alla. Jak wyjaśniła przed sprzedaniem małej Maru podpisała z jej nowymi właścicielami umowę, która nakazała im kontakt, w razie, gdyby z jakiegoś powodu nie chcieli się nią już dłużej opiekować. Psiak miał jednak inne plany. Maru nie chciała porzucać swojej rodziny, przy pierwszej lepszej okazji uciekła z pociągu.Właściciele odstawili Maru na pociąg, więcej nic ich już nie obchodziło. Mieli problem z głowy. Pod opieką pracownicy Alli, Maru wyruszyła koleją do Nowosybirska. Kiedy pociąg zatrzymał się na maleńkiej stacji niedaleko Achinska, uciekła od opiekunki. Kopnęła łapą drzwi i „wyskoczyła jak kula armatnia” w noc. Udało jej się uciec z pociągu, opiekunka wołała za nią, ale Maru nie wróciła. Jak stwierdziła Morozowa, pies miał atak paniki, właściciele zniknęli mu z oczu i chciał do nich wrócić. Problem był jeden – pociąg zdążył ujechać ponad 200 kilometrów!Rozpoczęły się poszukiwania bulmastiffki. Alla Morozova chciała w nie zaangażować byłych właścicieli psiaka, ale odmówili. – Oddali psa i przestał ich obchodzić – stwierdziła właścicielka hodowli. Jak powiedziała, wcale nie zależało im na losach Maru, która błądziła nocą po rosyjskich lasach. To już nie był ich problem. Morozova uruchomiła wszystkie swoje kontakty, by znaleźć zgubę. Rozdawała ulotki, powiadomiła media. Szczęśliwie zwierzę znalazło się zaledwie dwa i pół dnia później w przemysłowej dzielnicy Krasnojarska – gdzie Maru mieszkała ze swoimi właścicielami.Właścicielka hodowli powiedziała, że ​​to „szczęście”, że podczas tej podróży Maru nie zaatakował żaden niedźwiedź ani wilk. Przypuszczała, że Maru musiała wędrować z powrotem wzdłuż torów, aż do rodzinnego miasta. Na stacji, gdzie ją porzucono, nikt jednak nie czekał. Gdy ją znaleziono, Maru była niesamowicie zmęczona. Miała poranione, zdarte łapy i pyszczek. Wolontariusze, którzy ją odnaleźli powiedzieli, że w jej oczach szkliły się łzy. Aktualnie Maru znajduje się w swojej dawnej hodowli w Nowosybirsku. Tam otrzymała właściwą pomoc medyczną, a Alla Morozova robi wszystko, aby pomóc wrócić jej do normalnego życia."Gdy będzie na to gotowa, zacznę szukać jej nowego domu. Nigdy więcej nie pozwolę jej nikomu skrzywdzić" – zapowiada.
poczekalnia
„Szacunek” to jak nic nie powiedzieć – Panie Premierze! Oni są warci każdych pieniędzy!
poczekalnia
A nie, jak tak to spoko...Wykolejeńcu w habicie –
Gdybym chciała siedzieć w ciszy zakłócanej jedynie dźwiękami klawiszy laptopa, zostałabym w domu. Masz prawo przebywać w takich miejscachtak samo, jak ja. To nie biuro –
poczekalnia
Oto Aszera, "królowa Nieba" i małżonka Jahwe, co poświadczają znaleziska archeologiczne i wzmanki w samej Biblii – "... składać ofiary kadzielne królowej nieba, składać na jej cześć ofiary płynne, podobnie jak to czyniliśmy my, nasi przodkowie, nasi królowie oraz nasi przywódcy w miastach judzkich i na ulicach Jerozolimy..."Jr 44, 17
poczekalnia
Nastały czasy że jak się kogoś zabije to wystarczy powiedzieć sorry to była pomyłka i zamknąć sprawę. –
poczekalnia
.. Pawle M. to nawet ja - antyklerykałka, której ojciec Ziemba zawsze wydawał się pełnym pychy celebrytą i niewiele więcej (choć kościelna pozycja nadawała mu charyzmy i mądrości - ludzie zachwycali się jego intelektem), otóż ja antyklerykałka wymiękłam. – Od lat widzę jak Kościół ogłupia ludzi, jaki jest pazerny i niemoralny, ale takiej przemocy, takiego okrucieństwa i tak bezwstydnej obojętności ze strony przełożonych to bym nie wymyśliła. Pora poddać tę instytucję ścisłej kontroli. Tylko kto to zrobi skoro władza jest zdemoralizowana podobnie?                                                               Magdalena Środa
Źródło: facebook.com
poczekalnia
Nie ma czegoś takiego – jak darmowy lunch
Źródło: gazeta.pl
poczekalnia
Czym różnił by się nasz świat od świata bez Boga? – ... I jakbyś żył gdyby nie było czegoś takiego jak życie po śmierci? Pytania dla wierzących.
"COVIT-19"? Zdjęcie strony internetowej szkoły – W placówce edukacyjnej im. Henryka Sienkiewicza w Mniszowie nie wiedzą, jak napisać poprawnie nazwę najpopularniejszej na świecie choroby.Mama była wyraźnie zadziwiona faktem, że szkoła, do której uczęszcza jej dziecko, nie wie, jak poprawnie napisać nazwę najpopularniejszej choroby na świecie - COVID-19. Na witrynie internetowej placówki widnieje bowiem kilka razy nazwa choroby, jednak z końcówką "T".Literówki się zdarzają, ale wpadka w tym obszarze, popełniona tak wiele razy, to... po prostu wstyd. Czujemy się w obowiązku poinformować, że choroba, która dotyka cały świat, wywoływana przez koronawirusa, nazywa się COVID-19 W placówce edukacyjnej im. Henryka Sienkiewicza w Mniszowie nie wiedzą, jak napisać poprawnie nazwę najpopularniejszej na świecie choroby.Mama była wyraźnie zadziwiona faktem, że szkoła, do której uczęszcza jej dziecko, nie wie, jak poprawnie napisać nazwę najpopularniejszej choroby na świecie - COVID-19. Na witrynie internetowej placówki widnieje bowiem kilka razy nazwa choroby, jednak z końcówką "T".Literówki się zdarzają, ale wpadka w tym obszarze, popełniona tak wiele razy, to... po prostu wstyd. Czujemy się w obowiązku poinformować, że choroba, która dotyka cały świat, wywoływana przez koronawirusa, nazywa się COVID-19
 –
poczekalnia
Kiedy umierasz, nie wiesz o tym. Tylko innym jest ciężko. – Tak samo jest, jak jesteś debilem.
poczekalnia
Religia, jak wiadomo, buduje moralność. Na przykład tak: włoski ksiądz kupował narkotyki w Holandii. Były mu potrzebne jako dodatek do orgii erotycznych, które organizował. – Na narkotyki wydawał pieniądze oficjalnie zbierane wśród parafian na cele charytatywne.
poczekalnia
Gdy pomyślę, jak ubierać się musi kobieta w islamie… – …a nie, przepraszam, to zakonnice
Kiedy Thomas Tuchel podpisał kontrakt z PSG w 2018, przeprowadził się do pięknego domu. On i jego żona zatrudnili wtedy gospodynię pochodzenia filipińskiego, aby zajęła się domem – Kobieta bardzo dużo pracowała, zawsze była profesjonalna i dostępna dla rodziny na każde zawołanie. Z czasem nawiązała się między nimi więź i pewnego dnia Thomas dowiedział się, że gosposia zbiera pieniądze na ciężką operację serca dla jednego ze swoich dzieci.Nie zadając nawet najmniejszego pytania, Tuchel postanowił w pełni sfinansować operację. Wszystko przebiegło pomyślnie, ale to nie wszystko...Gdy trener czuł, że może stracić prace w Paryżu, zapytał swoją gospodynię, jakie jest jej największe marzenie. Kobieta odpowiedziała, że marzy o tym, by pewnego dnia móc wrócić na Filipiny i zbudować tam dom, w którym zamieszka na stałe z najbliższą rodziną.Po tym jak Niemiec został zwolniony przez PSG i dołączył do Chelsea, nie zapomniał o swojej gospodyni i kupił jej luksusową willę na Filipinach.Takie gęsty przywracają wiarę w ludzi. Ogromny szacunek dla Thomasa Tuchela!
 –
Już za kilka miesięcy będzie można dostać L4 z powodu wypalenia zawodowego – Wypalenie zawodowe wkrótce umożliwi uzyskanie L4. Na razie wciąż nie jest to możliwe, ale już od przyszłego roku lekarze będą mogli wystawiać zwolnienie, diagnozując właśnie wypalenie. Należy się przy tym spodziewać, że L4 z tego tytułu będzie traktowane tak samo jak każde inne zwolnienie lekarskie potwierdzające niezdolność do pracy. Warto mieć jednak świadomość, że ma to również i swoje złe strony. Mowa o możliwej kontroli ZUS. Nie zmienia to jednak faktu, że wypalenie zawodowe wreszcie umożliwi wzięcie L4 - co jest dobrą wiadomością dla wielu pracowników zmagających się z zespołem tych objawów. Niestety – jest to za to gorsza wiadomość dla ich pracodawców, chociaż należy podkreślić, że pracownik zmagający się z wypaleniem najczęściej i tak nie jest wydajny zawodowo (lub jest wydajny znacznie mniej niż wcześniej)