Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 62 takie demotywatory

Jedlicze: nietrzeźwy staruszek został zatrzymany, a później dostał wezwanie na komisariat i stawił się na nim... pijany – Najgorsze jest to, że przyjechał autem,a alkomat wskazał 2 promile alkoholu za moich czasów
 –
 –  Pijany kierowca Audi podjechał do patrolu "drogówki" żeby sprawdzić trzeźwość. Badanie alkomatem wykazało prawie 2,5 promila w wydychanym powietrzu
Bransoletka nazwana Lickalyzer jest w stanie w kilka sekund określić poziom alkoholu we krwi – Aby skorzystać z tego dość nietypowego alkomatu wystarczy zdjąć nakładkę ochronną i polizać znajdującą się pod nią powierzchnię. Pierwsze prototypy Lickalyzera rozpowszechniono podczas Solstice Festival w Finlandii. Lickalyzer został zatwierdzony przez Fińskie Centrum Badań Technicznych, organizację badawczą kontrolowaną przez Ministerstwo Gospodarki i Zatrudnienia Finlandii
Gdyby za bardzo świętowała –  prezent na dzień mamy alkomat
Jednocześnie jest i nie jest pijany,bo nie można go sprawdzić alkomatem –
 –  PREZENTY NA DZIEŃ MAMYAlkomat
Jak ładnie zaśpiewa, może jechać dalej –
Kiedy siedzisz sobie na przerwie wrobocie i widzisz nagle jak kierownikwchodzi na halę z alkomatem –
 –
0:17
 –  • 94% przypadków jazdy po alkoholu nie kończy się śmiercią!(dane za IDzD)• Segregacja toksykologiczna jest niezgodna z Konstytucją• Brak dowodów na skuteczność trzeźwości - osoby alko-ujemne również powodują śmiertelne wypadki!WOLNOŚĆKONTROLAPRZYMUSDziś przymusowe badanie alkomatem. Jutro certyfikat trzeźwościowy. Pojutrze zakazprzychodzenia do pracy na bani. Polaku - nie daj się zniewolić!
 –
0:20
Kontrola trzeźwości w Polsce –
0:22
W Fiatach Multiplanie będą instalowane alkomaty – Nikt tym nawet po pijaku nie chce jeździć
Ten dzieciak potrącił swoim rowerem samochód. Na Tajwanie, każdy wypadek drogowy wymaga testu alkomatem –

Smutne, ale prawdziwe

Smutne, ale prawdziwe –  Joanna SzczepkowskaWczoraj o 10:25 ·Przeczytajcie mimo Sylwestra. Piszę bo F jest po to,żeby się dzielić dobrymi i złymi, obrazkami w kraju.Wyszłam wczoraj wieczorem z domu po kapsułki dozmywarki. Po drodze zobaczyłam człowieka na murkuze zwieszoną głową . Zapytałam czy źle się czuje, onpodniósł głowę, a ja zobaczyłam to co się nazywaśmierć w czach. Biały jak kreda. Trochę zaniedbany.Zapytał ledwo mówiąc, czy mam zapałki. Niewyczulam alkoholu. Ne miał też twarzy pijaka tylkobardzo zapadniętą. Powiedział , że bardzo go boligłowa z tyłu. Zapytałam, czy coś pił. Tak, ale kilkagodzin temu. Zapytałam czy wezwać pogotowie, bo onnaprawdę strasznie wyglądał. Prosił, żeby nie.Poszłam do sklepu a wracając zobaczyłam, jak ontrzymając się ogrodzeń próbuje iść , ale nie ma siły.Zobaczyłam wtedy jego chudość i przyszło mi dogłowy, że to jest człowiek głodny, i zapytałam kiedyjadł. Tydzień temu. Wszystko jasne, stąd ból głowy.Poprosiłam żeby zaczekał i kupiłam mu parówki ,bułkęi wodę ale on nie miał siły jeść. Zapytał czy mogę goodprowadzić na przystanek. Mogłam, ale on był zdolnyzrobić tylko kilka kroków. Wreszcie zgodził się, żebymwezwała pogotowie. Dzwonię. Kobieta pyta czy on pił.Mówię, że trochę ale wycieńczenie nie na tym polega,a on moim zdaniem za chwile odejdzie na tamtenswiat. Kobieta powiedziała żebym go dała do telefonu.On trochę bełkocze z tego wyczerpania ale to nie jestalkoholowe. Kobieta mówi mi, ze nie przyjadą bo onjest pijany , żebym zadzwoniła po straż miejską.Dzwonię a w tym czasie to widzi ktoś z sąsiedztwa,przynosi herbatę i polar, potem dochodzi jego żona iwszyscy widzimy że ten człowiek jest na granicy życia.Z wielkim trudem sadzamy go na ławce. Straż miejskapyta przez telefon - on jest bezdomny? Pytam amężczyzna mówi tak, ale mieszka u kolegi, podajeadres. Straż miejska mówi- proszę pani to oni wiedzągdzie iść, proszę sobie dać spokój. Mówię że człowiekchyba umiera, mówią że przyjadą. Czekamy. Pytamtego mężczyznę czy ma jakaś pracę, żeby się ożywił.Był glazurnikiem, ale dalej ciężko mu mówić bo makłopoty z oddychaniem. To naprawdę bardzo źlewygląda a straż nie przyjeżdża i nie przyjeżdża.Sąsiedzi też jużŻ muszą iść a on coraz ciężej i szybciejoddycha. Nagle jedzie policja. Pewna, że to zamiaststraży zatrzymuję ich, że to tutaj, ale oni nie znająsprawy. Wychodzą z samochodu i po pierwszychoględzinach mówią do swoich aparatów, że maja tuwycieńczonego człowieka . Pytają go o dane, oncichutko wszystko mówi. Każą mu dmuchać walkomat- on dmucha a oni mówią - pił ,ale za małożeby wezwać straż miejską, za dużo żeby wezwaćpogotowie. Ale ja wezwałam straż miejską! Niewzywała pani bo pytaliśmy o takie zgłoszenie.Pokazuję telefon z dowodem. Oni zdziwieni dzwoniątam znowu. Tak ale już wiemy ze nie przyjadą. Takzdecydowali. Czyli bez powiadomienia mniezdecydowali o czekaniu na zimnej ulicy, człowiekaktóry nie ma sił i mnie, przechodnia który chce pomóc.Mogłabym całą noc czekać . Więc co? Mężczyznaosuwa się z ławki. Więc policjanci wzywają pogotowiejednak. Pomaga kolejny łyk herbaty który mu trzebapodać jak mleko niemowlęciu. Policjanci w tym czasiemają dużo innych zgłoszeń więc pytają czy mogępopilnować. Oczywiście. Karetka przyjeżdża podwudziestu minutach. Wysiada trzech mężczyzn zczego jeden taki chamski wódz. Patrzy jak naśmiecia.- On się nie nadaje do szpitala. -Jak to nie, onumiera. -Ale do szpitala się nie nadaje. – chce pan doszpitala? - pyta wódz o bardzo złych oczach. Nie-szepcze mężczyzna nie bardzo już przytomnie. -Nowidzi pani , nie chce, a ja nie będę go porywał.- Ale onmusi dostać kroplówki!- Ale on nie chce. I nie będziemi tu pani świeciła łezkami.- Ale on umrze na tej ławcenie widzicie tego? - To może pani jeszcze będzienagrywać? -Będę. - No to ja pani wytoczę sprawę-zwraca się do policjantów. Pani chce mnie nagrywać ,proszę panią pouczyć. - Policjant mnie prosi, żebympodeszła do okna samochodu.- Panowie mówię -przecież on umrze na tej ławce, jeżeli go zostawimy.Policjant o bardzo inteligentnej twarzy mówi mi tak: jateż mam rodzinę , nie będę tu tkwił. Wszystko zostałozrobione ,my jako policja wezwaliśmy odpowiedniesłużby, a służby oceniły, że on się nie kwalifikuje doszpitala. Niech pani idzie do domu. W desperacji biorękomórkę i fotografuję numery tej pomocy ratunkowej. -Dobrze mówi wódz -bierzemy go, żeby ta pani miałaczyste sumienie ale w szpitalu go nie przyjmą i każąwyjść na ulicę. - Ale on nie ma siły iść. Biorą go podpachy, on ledwo idzie ale chętnie, podaję mu tojedzenie które kupiłam i termos z herbatą od sąsiada.Czy mogę też pojechać?- Może pani iść za karetką-odpowiada bardzo elegancko wódz. Zanim mnieodepchną wchodzę na stopień karetki- niech się pantrzyma.- Dziękuję pani za wszystko – wyszeptał tenczłowiek, którego dalszych losów nie znam i niepoznam. Gdyby miał na sobie piękny płaszcz, byłdyrygentem wycieńczonym pracą i stresem bezjedzenia na adrenalinie twórczej, to bym byłaspokojna. Ale u nas śmieci wyrzuca się na ulicę.Przepraszam innych być może empatycznychpracowników służb, ale to z czym miałam do czynieniana każdym szczeblu nie mieści się w przeciętniecywilizowanej głowie. Zaraz będę pisać cospogodnego, ale na razie sobie życzę w Nowym Roku,żebym nie odpuściła tej sprawy.%3DEDYCZNERENAULTTraficAWI:6327W īAUTO SERWISWWSTANSONSO 609 709OWNICTWOPANSTH
Przyjechał po niego pijany kolega –
Kiedy wyruszasz podbić Stalingrad,ale musisz jechać przez Polskę –
Niespodziewanie facet przed dmuchnięciem w alkomat wyciągnął z bagażnika główkę czosnku i zjadł ją, licząc, że to coś pomoże. Na nic się to zdało, alkomat pokazał ponad 2 promile. Mężczyźnie grozi do 2 lat więzienia –
To dopiero fantazja i... brak rozumu jednocześnie! – W Kościanie mężczyzna przybył na komisariat, aby sprawdzić poziom alkoholu w swoim organizmie - wynik pokazał 2,6 promila. Po usłyszeniu tej informacji od policjantów, facet po prostu wsiadł w swoje auto i chciał odjechać z policyjnego parkingu... Na szczęście funkcjonariusze to zauważyli i zatrzymali go.