Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 156 takich demotywatorów

W razie powodzi, wichury, burzy, wojny - NIE chowaj się do galerii handlowych. W naszej infrastrukturze to najmniej wytrzymałe budynki. Najlepiej chowaj się w starych PRL-owskich szpitalach, blokach, które są o niebo bardziej wytrzymałe niż markety – Na zdjęciu sufit w Biedronce który spadł na podłogę. Nie w wyniku wojny i ostrzału, ale w wyniku zwykłej ulewy i gradu WARZYWA
 –  imgflip.com
0:05
Co ciekawe, gałęzie te podobno splecione są ze sobą tak ciasno, że nawet podczas opadów deszczu woda nie jest w stanie się przez nie przedostać –
 – Fot. Aleksander Małachowski
 –
0:17
Hej, sąsiedzie, jesteś pewien, że nic u ciebie nie przecieka? –
W miejscu, gdzie doszło do tego, siedziało dwoje uczniów. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało, a sala, w której doszło do tego incydentu została wyłączona z użytkowania – Jak poinformowali portal "Spotted Lublin" uczniowie szkoły, nie był to pierwszy taki przypadek: w placówce już wcześniej miało się zdarzać, że tynk odpadał z sufitu.Dodatkowo jak przekazał informator dla TVN24, dyrektorka nie wykazywała zainteresowania stanem zdrowia ucznia. Twierdził, że miała "przejmować się zdjęciami, które krążyły w internecie".Dyrektorka szkoły, odnosząc się do zarzutów, twierdzi, że część uczniów robi to, aby uderzyć w dobre imię szkoły, przekazując nieprawidłowe informacje Literacka Nagrada NoPolacy witod majerdokonania poctyckicFot. Spotted Lublinl75

"Tamte" święta były dla mnie najpiękniejszymi, jakie miałam w życiu. Czekałam na nie długie miesiące. Dla nas, dzieci wychowanych w latach 80., czas płynął od wakacji do Świąt Bożego Narodzenia i od świąt do wakacji

"Tamte" święta były dla mnie najpiękniejszymi, jakie miałam w życiu. Czekałam na nie długie miesiące. Dla nas, dzieci wychowanych w latach 80., czas płynął od wakacji do Świąt Bożego Narodzenia i od świąt do wakacji – W Wigilię mama wstawała pierwsza. Zrywała kartkę z kalendarza, a potem spędzała czas w kuchni, do której wstęp był dla nas przez większość dnia zabroniony. Po śniadaniu trzeba było przecież się „przegłodzić”, żeby wigilijna kolacja lepiej smakowała. Zawsze czekaliśmy na pierwszą gwiazdkę, a za oknem wokół był puszysty śnieg – do kolan, czasem do pasa. Naprawdę nie pamiętam Świąt bez śniegu. Wierzyliśmy też, że zwierzęta o północy przemówią ludzkim głosem...Choinka była takim trochę chaosem wszystkiego. Jednak na pewno kolorowa. U mnie w domu była sztuczna. Pamiętam, że z przodu miała bombki, a z tyłu prawie wcale. Czubek był lekko wygięty, jakby przeszkadzał mu sufit. Bombki po prostu przepiękne: muchomorki i takie okrągłe, błyszczące, w których można było się przeglądać, no i też takie, które miały wgniecenia i szybko się tłukły. Mama zbierała je, kruszyła i chowała na ozdobienie nimi korony na zabawę choinkową. Królowały cukierki: szklaki, kukułki i raczki, a niekiedy czekoladopodobne, skrupulatnie liczone przez mamę. Mieliśmy na to swój mały patent: po zjedzeniu wkładaliśmy w papierek watę. Była ona wtedy doskonałą imitacją śniegu i wspaniale też zakrywała prześwity na choinkowych gałęziach.Mikołaj wyglądał zupełnie inaczej niż dziś. Jego stroju nie można było wypożyczyć, czy go kupić. Ja nie przypominam sobie, aby w naszych domach Mikołaj w ogóle miał czerwone ubranie, może tylko dodatek w tym kolorze. Przebierał się za niego tata lub wujek a dorośli byli bardzo kreatywni. Mikołaj zakładał często buty albo część ubrania któregoś z domowników, więc wraz z wiekiem domyślaliśmy się, że on wcale nie istnieje. Prezenty: najpiękniejsze, choć bardzo skromne - książka, jakieś mazaki czy kredki. Już wcześniej szukaliśmy ich w szafach i wersalkach. My nie dostawaliśmy podarunków na co dzień. Były więc wymarzone i wyczekiwane.Liczyliśmy nasze prezenty, ustawialiśmy w rządku, obok łóżka i patrzyliśmy na nie zaraz po przebudzeniu. Po Nowym Roku opowiadaliśmy sobie o nich w szkole.Tęsknię za magią tamtych lat. Za zapachem. Zapachem tych dwunastu potraw, robionych przez mamę i babcię. Zapachem pomarańczy. Nawet za tym zapachem pasty, którą mama czyściła podłogę w kuchni. Za zapachem gazety z programem, którą w wigilijny poranek z kiosku przynosił tato. Miała zielony napis, wkładkę, krzyżówkę i była bardzo gruba. Mam wrażenie, że nawet gazeta pachniała wtedy świętami..."Fragment z książki „Tamten smak oranżady. Z pamiętnika ‘78 rocznika” via Instagram Monika Marszał @monikama szalszeregowy oświetleniowyKOMPLET CHOINKOWYet@monikamarszal
 –
0:30
 –
Komendant Główny Policji Jarosław Szymczyk przywiózł do Polski granatnik. Nie poinformował o tym Straży Granicznej. Granatnik wybuchł w jego gabinecie. Poważnie ranny został ochroniarz, któremu sufit spadł na głowę – Komendant nie stracił stanowiska, nie poniósł ŻADNYCH konsekwencji zawodowych, politycznych ani karnych.Oto Polska właśnie źródło:Krzysztof Brejza
 –
Spokojnie, zaraz zabierzemy tego małego węża –
0:12
 –  clideo.com
0:13
 –  SCORPMoreSENTENScottieEXOMESUGIANSUBURSKOETSCHOLESStilesadnoAuntieSCOLEE-trottieSCOLEIRSCOLLEScottieMHUSERATIEMODESulbeSCOVITEStativeSCORPnineSCOLLE-someStatlieScoffieScottie
0:22
- Sąsiad wpadniesz do mnie?- Na jednej nodze już do Ciebie lecę! –  PUUR
20 lat później w "części IV: Nowa nadzieja" sufit jest nadal niepomalowany –  In Star Wars: Attack of the Clones(2002), Owen Lars tells his wife hewill paint the ceiling tomorrow. 22years later, in a New Hope, he stillhasn't painted it.
 –  SubsindSARGINGGSTS!Jalal07KAM
Sprawdziłem, mam równo –
 –