Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 47 takich demotywatorów

poczekalnia

Tylko w Azji możliwy jest wypadek w którym pasażerowie autobusu to jednocześnie ranni piesi

Tylko w Azji możliwy jest wypadek w którym pasażerowie autobusu to jednocześnie ranni piesi –

W USA robią szkolne masakry z bronią automatyczną w ręku jak cywilizowani ludzie, a w Europie nadal jak w średniowieczu...

W USA robią szkolne masakry z bronią automatyczną w ręku jak cywilizowani ludzie, a w Europie nadal jak w średniowieczu... –  Finlandia. Napastnik wtargnął z mieczem do szkoły w Kuopio. Jedna osoba nie żyje, są ranniJedna osoba nie żyje, a dziesięć zostało rannych w wyniku ataku, do którego doszło we wtorek w szkole w finlandzkim Kuopio. Napastnik miał wkroczyć do pomieszczeń szkolnych z mieczem. Mężczyzna został schwytany przez policję.

Giewont

Giewont – Boleśnie przekonaliśmy się do jakiej tragedii prowadzi stawianie metalowej konstrukcji przyciągającej pioruny na litej skale, na której nie ma możliwości uziemienia..
archiwum

2 grudnia 1805 miała miejsce jedna z najważniejszych bitew wojen napoleońskich i decydująca bitwa wojny z III koalicją antyfrancuską - pod Austerlitz, między armią francuską a połączonymi armiami, austriacką i rosyjską.

2 grudnia 1805 miała miejsce jedna z najważniejszych bitew wojen napoleońskich i decydująca bitwa wojny z III koalicją antyfrancuską - pod Austerlitz, między armią francuską a połączonymi armiami, austriacką i rosyjską. – Koalicja straciła około 16 tys. zabitych i rannych oraz 11,5 tys. wziętych do niewoli i 176 armat. Napoleon przy stracie około 9 tys. zabitych, rannych i wziętych do niewoli triumfował, a jego zwycięstwo historycy wojskowości określili jako drugie, po Kannach, arcydzieło taktyczne w historii wojen.Pobite armie zaczęły w panice uciekać z pola bitwy we wszystkich możliwych kierunkach. Większość sił rosyjskich wycofywała się w kierunku na Wiedeń przez pokryte lodem stawy. Pod ogniem francuskiej artylerii lód załamał się, pociągając pod wodę wiele ludzi i dział. Francuzi po bitwie założyli dwa wielkie szpitale, w obu opatrywano i leczono rannych zarówno swoich, jak i przeciwników. Naczelnym chirurg Wielkiej Armii Jean Larrey, powiedział "Na pobojowisku nie ma rang ani szarż, zwycięzców ani pokonanych, są tylko ciężko ranni ludzie."

Zagadka na dziś:

Zagadka na dziś: – W którym kraju ok. godz. 10 na Polach Elizejskich rozpoczęły się starcia z policją, która użyła przeciw demonstrantom armatek wodnych i gazu łzawiącego? W którym kraju demonstrujący chcą dostać się na centralny place de la Concorde, w pobliże pałacu prezydenckiego i parlamentu? W którym kraju, w wyniku manifestacji ruchu "żółtych kamizelek" od zeszłej soboty zginęły dwie osoby, a 620 demonstrantów i 136 funkcjonariuszy służb porządkowych zostało rannych? - pyta Jabłoński na FB.U nas za race był alert na pół świata. Co gorsze, alarmowali polskojęzyczni dziennikarze. Tam są ranni, zabici i nawet nikt się nie zająknie o faszystach, łamaniu Konstytucji, brutalności Policji? Wiesz co Europo? Nawet mi Cię nie żal
archiwum

Pięćdziesięciokilkuletnia kobieta nie żyje, a 227 osób jest rannych, w tym trzy znajdują się w stanie krytycznym - to bilans sobotnich protestów przeciwko wysokim cenom benzyny we Francji. Policja aresztowała 24 osoby.

Pięćdziesięciokilkuletnia kobieta nie żyje, a 227 osób jest rannych, w tym trzy znajdują się w stanie krytycznym - to bilans sobotnich protestów przeciwko wysokim cenom benzyny we Francji. Policja aresztowała 24 osoby. – Gdzie jest Unia Europejska ?. Gdzie są wszystkie media ?.W TVN i innych polskojęzycznych mediach od tygodnia przeżywają odpalenie rac . Parlament europejski debatuje nad tym jak w Polsce rozwija się nacjonalizm i antysemityzm , jak to 250 tyś nazistów może iść z flagami własnego kraju, jak to można spalić flagę unii europejskiej . To według nich Polska jest problemem nie Francja , gdzie stan wyjątkowy trwa nieprzerwanie od 2015 r , gdzie są prześladowani chrześcijanie, gdzie prezydent Marcon ściska się z arabskimi homoseksualistami , gdzie powstały już na ulicach Paryża i innych miast kalifaty arabskie, gdzie imigrant z północnej Afryki ma więcej do powiedzenia niż rodowity Francuz , gdzie człowiek boi się iść na koncert czy inne wydarzenie masowe bo obawia się o swoje życie . Ot to tak właśnie działają lewackie elity polityczne...
Źródło: Internet

Dobrze, że mamy tylko takie problemy

Dobrze, że mamy tylko takie problemy –  Sylwester w Niemczech 1732 interwencje, ataki na kobiety, zamieszki, ranni policjanci i 57 zniszczonych wozów strażackich. Sylwester we Francji El : Zamieszki w muzułmańskich gettach, 11 funkcjonariuszy rannych, 510 osób aresztowanych, 1031 spalonych samochodów. Sylwester w Polsce®: Skandal, bo Despacito z playbacku.
archiwum

Wzięli ślub w hangarze tuż przed nadejściem Irmy. Pragnęli jak najszybciej iść nieść pomoc poszkodowanym

Wzięli ślub w hangarze tuż przed nadejściem Irmy. Pragnęli jak najszybciej iść nieść pomoc poszkodowanym – Lauren Durham i jej partner Michael Davis mieli pobrać się w połowie września na plaży wśród najbliższych. Uroczystość była dopięta na ostatni guzik. Lauren kupiła piękną suknię ślubną, Michael frak, był zamówiony tort, muzyka, zaproszeni goście potwierdzili swoją obecność. To miał być najpiękniejszy dzień w ich życiu, jednak z wielką łatwością z niego zrezygnowali, by móc nieść pomoc poszkodowanym przez huragan Irma. Para, która pracuje na co dzień w Lotnictwie Gwardii Narodowej (Air National Guard), miała świadomość zagrożenia, jakie niesie ze sobą żywioł. Wiedzieli, że wielu mieszkańców Florydy zostanie odciętych od świata, że będą ranni, zaginieni... Byli gotowi na wszystko! "Służba przede wszystkim" - stwierdzili, dlatego gdy ich znajomy zażartował, że mogliby wziąć ślub podczas huraganu, uznali to za świetny pomysł! Sakramentalne "tak" powiedzieli sobie w hangarze przy regale z łodziami ratunkowymi. Ślubu udzielił im ich przyjaciel. Zamiast eleganckich strojów były mundury, a zamiast tortu... Skittlesy! Koledzy po fachu znaleźli dla panny młodej nawet kwiaty! Chociaż było zgoła inaczej niż planowali, zgodnie twierdzą, że nie zamieniliby tego dnia na żaden inny. Oboje mają nadzieję, że rodzina zrozumie ich postępowanie. Ach, co to był za ślub!

Bohaterski marynarz wraz z żoną - funkcjonariuszką straży granicznej, nieprzerwanie przez 30 godzin pomagali po nawałnicy ratować ludzi

Bohaterski marynarz wraz z żoną - funkcjonariuszką straży granicznej, nieprzerwanie przez 30 godzin pomagali po nawałnicy ratować ludzi – "Było strasznie ciemno. Ciężko było ocenić co się tak naprawdę dzieje. Najpierw musieliśmy przeprowadzić rozpoznanie. Niestety okazało się, że wśród sąsiadów są ranni" - powiedział w rozmowie z TVN24 Grzegorz Stach. Małżeństwo najpierw pomogło kobiecie szukającej pomocy dla rannego męża, na którego spadła gałąź. W kolejnym gospodarstwie 28-letni marynarz wyciągnął dziewczynę, której nogi przywaliło drzewo. Młody mężczyzna pomagał również usuwać z dróg powalone drzewa. Pracował nieprzerwanie przez 30 godzin.Sąsiedzi poruszeni dobrym sercem marynarza zadzwonili do Marynarki Wojennej w Gdyni i ogromie pomocy, której udzielił im Grzegorz. Dowódca był pod wrażeniem relacji, którą usłyszał i postanowił napisał prośbę do prezydenta Andrzeja Dudy o uhonorowanie st. mar. Stacha Medalem za Ofiarność i Odwagę 30 godzin akcji ratunkowej tvn 24

Niesamowita historia polskiego siłacza, który powiedział "Nein" Hitlerowi

 –  Gdynia, wrzesień 1939 roku. Niemiecki oficer spacerował po salipolowego szpitala, na której leżeli Polacy ranni po nieudanejobronie Kępy Oksywskiej. Nagle zauważył znajomą twarz. To byłten sam olbrzym, który kilka lat wcześniej na krążowniku"Königsberg" znokautował Hansa, niezwyciężonego ulubieńcahitlerowskiej załogi okrętu.Niemiec chwycił za broń. Chciał sprawdzić, czy nadal jest takitwardy.- Otwórz pysk! - krzyknął do marynarza.Po czym wsadził mu lufę do ust.- A teraz gryź ty polska Świnio! - dodał.Polak spojrzał na niego i zacisnął zęby. Chwilę później splunąłmu w twarz kawałkiem odgryzionego metalu z lufy.To jedna z wielu anegdot o najsilniejszym człowieku na świecie -Stanisławie Radwanie, znanym również jako "Staszek - ŻelaznaSzczęka" oraz "King of Iron and Steel".Stanisław Radwan przyszedł na świat w Krakowie w 1908 roku.Od najmłodszych lat imponował siłą. Wśród kolegów napodwórku Radwan nie miał sobie równych. Rządził również namacie, gdy trafił do sekcji zapaśniczej Wisły Kraków.Na świecie zrobiło się o nim głośno jednak dopiero po wstąpieniuna ochotnika do polskiej marynarki wojennej. Służył m.in. natorpedowcu ORP "Podhalanin", kanonierce ORP "KomendantPiłsudski" oraz niszczycielu ORP "Grom". W międzyczasie robiłpokazy siły dla kolegów - rwał łańcuchy, przegryzał żelazne prętyczy łamał podkowy jak zapałki - oraz podróżował po świecie imierzył się z lokalnymi osiłkami.Radwan był często prowokowany do bójki. Ci, którzy wyzywali gona pojedynek, później żałowali. Mieli być też tacy, co siępoddawali po zwykłym uścisku dłoni Polaka.W 1935 roku, przed meczem bokserskim Wisła - Makkabi,"Staszek - Żelazna Szczęka" dał specjalny pokaz. Dochód z niegoprzekazał na odbudowę stadionu krakowskiego klubuzniszczonego przez wichurę. Zyskał za to dozgonny szacunekkibiców.W 1937, gdy Radwan stawał się coraz popularniejszy, jegolegendarną moc postanowił przetestować amerykański siłaczpolskiego pochodzenia, Stefan Ursus-Piątkowski, zwany również"Królem Żelaza". Panowie podczas rywalizacji bez najmniejszychproblemów rwali łańcuchy, zginali gwoździe, przegryzali monety irozwalali ciężkimi młotami głazy leżące na ich klatkachpiersiowych.Pojedynek zakończył się, gdy "Staszek - Żelazna Szczęka" złapałw zęby orczyk i nie pozwolił ruszyć zaprzężonym koniom. Ursus-Piątkowski był pod takim wrażeniem, że się poddał i oddał pasmistrzowski Polakowi.Dwa lata później życie Radwana poważnie się skomplikowało.We wrześniu 1939 roku, kilka dni po wybuchu drugiej wojnyświatowej, Radwan został ranny podczas obrony KępyOksywskiej i trafił do obozu jenieckiego w Bergen-Bielsen. Tampodjął jedną próbę ucieczki, rozwalając ceglany mur gołymirękami. Długo wolnością się jednak nie nacieszył.Po ponownym osadzeniu w obozie Radwan znalazł się w kręguzainteresowań samego Adolfa Hitlera. Lider Niemców przyjechałosobiście, aby namówić Polaka na prywatny występ dlanazistowskich żołnierzy. Ku jego zdziwieniu, usłyszał odpowiedźnegatywną.- Pan zabija moich braci w Polsce i prosi mnie o występ? Nein -miał wypalić siłacz.Niektórzy twierdzą, że to właśnie wtedy Radwan odgryzł kawałeklufy pistoletu jednego z niemieckich oficerów, a zszokowanyHitler rozkazał swoim podwładnym, aby darowali mu życie izaczęli wydawać dodatkowe porcje jedzenia. Nie wiadomo, którawersja jest prawdziwa.Po wyzwoleniu obozu w Bergen-Bielsen Radwan wyjechał doStanów Zjednoczonych. Do swojego cyrku przygarnął go polskizapaśnik o światowej sławie, Stanisław Cyganiewicz. Zaoceanem "Staszek - Żelazna Szczęka" zmienił przydomek na"King of Iron and Steel" i przez pięć lat jeździł po obu Amerykachi pokazywał swoją niesamowitą moc.W międzyczasie wyszło na jaw, jakim cudem Radwan potrafiłprzegryzać zębami łańcuchy, gwoździe czy monety. Okazało się,że Polak urodził się z pewną anomalią genetyczną - miał dwarzędy bielutkich i zdrowych zębów. W sumie aż 64.Radwan po zakończeniu przygody z cyrkiem zaczął walczyć zapieniądze. Przez dwadzieścia lat nie przegrał ani razu.Siłacz przez jakiś moment swojego życia próbował robić karieręw Hollywood, ale miał pecha do agentów, którzy wykorzystywalijego łatwowierność i okradali z pieniędzy.Podejrzewa się, że to właśnie przez nieuczciwe podejściejednego z menedżerów nigdy nie doszło do nakręcenia filmu oRadwanie. A takie plany były. Miał nosić tytuł "Atomowyczłowiek". A w główną rolę miał wcielić się sam siłacz.Z czasem "King of Iron and Steel" zaczął mieć dość mrocznegoświata showbiznesu. Za zarobione pieniądze kupił dom i osiedliłsię w Cleveland. Tam prowadził spokojne życie. Należał do wieluorganizacji polonijnych.Na życie zarabiał jako ochroniarz lokalnych polityków. Pracowałrównież w wydawnictwie Cuyahoga County, był inspektoremUrzędu Miar i Wag oraz instruktorem sportowym lokalnej policji.W 1990 roku znów zrobiło się o nim głośno. Gdy północno-wschodnie stany USA nawiedziła ogromna śnieżyca, Radwanrękami wytaszczył swój samochód z zaspy. Polak miał wtedy 82lata.Stanisław Radwan zmarł w Cleveland w 1998 roku w wieku90 lat. Po jego śmierci kongresmen Dennis Kucinich - długoletniprzyjaciel Radwana wygłosił w amerykańskim Kongresieprzemówienie na cześć polskiego siłacza.
archiwum

Eksplozja przed kościołem w Egipcie. Są zabici i ranni

Eksplozja przed kościołem w Egipcie. Są zabici i ranni – Co na to Kardynał Jorge Mario Bergoglio?Owszem Koptowie to nie Katolicy ale jednak Chrześcijanie...Jak rozumiem, to nie wina islamu tylko bomby....

Europa dwóch prędkości... Empatia i jej brak

Empatia i jej brak – Zdjęcie zrobione po ataku w Londynie w pobliżu parlamentu

1 lutego 1944 roku żołnierze AK przeprowadzili udany zamach na Franza Kutscherę – kata Warszawy

1 lutego 1944 roku żołnierze AK przeprowadzili udany zamachna Franza Kutscherę – kata Warszawy – Uczestniczyło w niej 12 osób: Bronisław Pietraszewicz "Lot" - dowódca akcji, Stanisław Huskowski "Ali", Zdzisław Poradzki "Kruszynka", Michał Issajewicz "Miś", Marian Senger "Cichy", Henryk Humięcki "Olbrzym", Zbigniew Gęsicki "Juno", Bronisław Hellwig "Bruno", Kazimierz Sott "Sokół", Maria Stypułkowska-Chojecka "Kama", Elżbieta Dziębowska "Dewajtis", Anna Szarzyńska-Rewska "Hanka"W wyniku akcji na Kutscherę śmierć poniosło czterech jej uczestników. Gęsicki "Juno" i Sott "Sokół", otoczeni przez Niemców na Moście Kierbedzia, w czasie odprowadzania samochodu do garażu, skoczyli do Wisły, ginąc w jej nurtach. Ciężko ranni Pietraszewicz "Lot" i Senger "Cichy" zmarli kilka dni po zamachu
archiwum

"Pobity przez policję", "Zamieszki - są ranni"

"Pobity przez policję", "Zamieszki - są ranni" – Jak media przedstawiłyby tę sytuację gdyby ten filmik nie wyciekł do sieci?
archiwum

Mężczyzna jadący autobusem z Mexico City zastrzelił czterech przestępców, którzy chcieli okraść pasażerów.Złodzieje po wejściu do autobusu kazali pasażerom oddać wszystkie wartościowe przedmioty. Po tym jak zebrali portfele i telefony komórkowe,

Mężczyzna jadący autobusem z Mexico City zastrzelił czterech przestępców, którzy chcieli okraść pasażerów.Złodzieje po wejściu do autobusu kazali pasażerom oddać wszystkie wartościowe przedmioty. Po tym jak zebrali portfele i telefony komórkowe, – złodzieje zamierzali wysiąść z pojazdu w pobliżu miasta Toluca. Wtedy jednak jeden z pasażerów wstał, wyciągnął pistolet i zaczął do nich strzelać.Przywódca bandy zginął na miejscu, trzech pozostałych złodziei zostało postrzelonych. Ranni przestępcy próbowali uciec, ale mężczyzna pobiegł za nimi i dobijał ich na drodze.Po wszystkim wrócił do pojazdu, oddał pasażerom skradzione im rzeczy, a następnie oddalił się.Mężczyzna jest obecnie poszukiwany przez policję. Wielu Meksykanów chwali go jednak w mediach społecznościowych. Żaden z pasażerów autobusu nie chciał też opisać strzelającego policjantom - wszyscy przekonywali, iż było ciemno, więc nie mogli zobaczyć rysów jego twarzy.
Źródło: 161119682-Meksyk-Pasazer-autobusu-zastrzelil-zlodziei.htm
archiwum

Jak głupim trzeba być by im wierzyć?

Jak głupim trzeba być by im wierzyć? – To już nawet nie zabawne, to smutne...
Źródło: facebook, Ryszard Swetru
archiwum

"Szokująca prawda wyszła na jaw. Tysiące rosyjskich żołnierzy zginęło na Ukrainie" Choć Kreml idzie w zaparte i zaprzecza, że rosyjscy żołnierze walczą na wschodniej Ukrainie, to prawda jest całkiem inna. Właśnie kolejny dowód na kłamstwa Moskwy

"Szokująca prawda wyszła na jaw. Tysiące rosyjskich żołnierzy zginęło na Ukrainie" Choć Kreml idzie w zaparte i zaprzecza, że rosyjscy żołnierze walczą na wschodniej Ukrainie, to prawda jest całkiem inna. Właśnie kolejny dowód na kłamstwa Moskwy – światło dzienne. Okazało się, że do tej pory Rosja straciła w trwającym konflikcie około dwóch tysięcy swoich  żołnierzy, a pond trzy tysiące w wyniku odniesionych ran zostało inwalidami. Informacje o martwych i rannych żołnierzach podał przypadkowo rosyjski portal gospodarczy „Деловая Жизнь”. Serwis, który skupia się na ogół na finansach, opublikował tekst dotyczący zwiększenia wynagrodzenia dla wojskowych w 2015 roku. Niby nic, ale znalazła się w nim również informacja o szczegółowej liczbie zgonów rosyjskich żołnierzy, a także dane dotyczące rannych. I choć został szybko usunięty, to fakty w nim zawarte zdążyły zamieścić ukraińskie media.Okazało się, że rodziny zabitych żołnierzy otrzymywały po trzy miliony rubli rekompensaty, a ranni po półtora miliona. Od 1 lutego 2015 roku rekompensaty pieniężne zostały wypłacone ponad dwóm tysiącom rodzin poległych żołnierzy oraz ponad trzem tysiącom wojskowym, którzy odnieśli ciężkie rany i uznani zostali za inwalidów.

Żołnierze GROM-u stoczyli trzygodzinną bitwę z czterokrotnie liczniejszymi siłami talibów w prowincji Ghazni w Afganistanie. Zabili 20 napastników, a 14 ranili. Lekko ranni zostali dwaj Polacy

Żołnierze GROM-u stoczyli trzygodzinną bitwę z czterokrotnie liczniejszymi siłami talibów w prowincji Ghazni w Afganistanie. Zabili 20 napastników, a 14 ranili. Lekko ranni zostali dwaj Polacy – GROM - najlepsza jednostka na świecie!

Cześć jej pamięci! Oto historia sanitariuszki z Powstania Warszawskiego, którą katowało UB i uratował Niemiec

Cześć jej pamięci! Oto historia sanitariuszki z Powstania Warszawskiego, którą katowało UB i uratował Niemiec –  Wanda – sanitariuszka Powstania Warszawskiego. Uszanował ją wróg, okaleczyli kaci z UBSanitariuszki Powstania Warszawskiego – bohaterskie dziewczyny, powstało o nich wiele piosenek i filmów. Napisano na ich temat wiele opowiadań nakręcono filmy. Oto jedno z opowiadań, zasłyszanych osobiście, o tych co się kulom nie kłaniały.SpotkanieW uroczym domku pod Bydgoszczą, gdzie wynajmowała skromny pokój, w upalny, sierpień dzień, pod koniec lat 60 tych XX wieku ,przywitała mnie na wózku inwalidzkim pani, z widoczną szramą na prawym policzku i wesołych, pełnych życia, niebieskich oczach. Uściskała mnie wówczas mocno na powitanie. A przy smacznym, drożdżowym placku mojej babci, opowiedziała tę niesamowitą historię swego życia, którą teraz opowiem.Wojna i konspiracyjna walkaWanda, tak miała na imię bohaterka tej opowieści, przyjaciółka mojej babci, była córką przedwojennego plutonowego zawodowego, który był podkomendnym mego dziadka – rotmistrza kawalerii. Byli oni przyjaciółmi, razem walczyli pod Krojantami i Bzurą, razem bronili Warszawy, później uczestniczyli w tworzeniu struktur AK. Walczyli w Powstaniu Warszawskim, później w partyzantce antykomunistycznego podziemia.Gdy wybuchło Powstanie Warszawskie, Wanda miała prawie 15 lat. W jej rodzinnym domu panował patriotyczny nastrój. W czasie okupacji należała, jak wiele jej rówieśniczek, do harcerstwa podziemnego, tam przeszła kurs sanitarny. Była piękną, czarnowłosą, wysoką dziewczyną, o niebieskich oczach. Koledzy z plutonu AK podkochiwali się w tej wrażliwej i pięknej dziewczynie.Wybuch Powstania Warszawskiego, 1 sierpnia 1944 r., zastaje ją w punkcie koncentracji swego oddziału na Starym Mieście w Warszawie. Dostaje ona przydział do punktu sanitarnego.W punkcie sanitarnym, jak opowiadała, operacje i zabiegi odbywały się 24 godziny na dobę. „Wszystko robiliśmy bez środków znieczulających, na żywca, więc pacjenci strasznie krzyczeli. Widziałam jak ludzie umierali, cierpieli z powodu urwanej ręki, nie mogli złapać tchu, ranni w płuca”. – tak wspominała te chwile ze łzami w oczach.Dokładnie pamiętała, jak wynikało z jej opowiadania, zajęcie Starego Miasta przez Niemców. W tym czasie, zajmowała się ciężko rannymi w punkcie sanitarnym, który mieścił się w piwnicy zbombardowanego dużego domu. Wokół, walki trwały cały czas. W czasie doprowadzenia kolejnych rannych żołnierzy AK do punktu sanitarnego, zobaczyła ciężko rannego młodego SS – mana, który prosił ją o pomoc – czując zbliżającą się niechybnie śmierć. Pomogła rannemu Niemcowi zabierając go na powstańczy punkt sanitarny.Nie pokłoniła się śmierci. Niemcy darowali jej życie. Zakatowali ją oprawcy z UBW pewnym momencie usłyszała, jak wspominała, niemieckie głosy. Pierwsze, o co zapytali Wandę Niemcy wchodząc do punktu sanitarnego, to „czy leżą tu jacyś Niemcy”. Wówczas odezwał się ranny SS-man. Niemcy odpowiedzieli, żeby nie strzelać i że bardzo dobrze się nim opiekowaliśmy. „Wtedy uzbrojony po zęby SS-man – na szyi miał naboje, granaty w ręku – podszedł do mnie, chwycił w ramię i powiedział, żeby się nie bała, bo ze względu na to, że opiekowałyśmy się jego rodakami, nie wrzuci do środka granatów” – wspomina sanitariuszka.W ten sposób uratowała życie swoje jak i 15 rannych żołnierzy AK. Dostają się oni do niewoli. Przeżyli wojnę.W 1950 r. zostaje aresztowana jako cytat: „ element wywrotowy i klasowo obcy” Wówczas, po ukończeniu matury, pracowała przed aresztowaniem w magistracie jednego z miast na tzw. terenach wyzwolonych.W katowniach UB, zamknięta w piwnicy pełnej lodowatej wody sięgającej do pasa, była bita kilka razy dziennie. Oprawcy wyrywają jej paznokcie i wbijają bagnet w policzek, domagając się informacji o żołnierzach AK, walczących na barykadach Warszawy. Wanda milczy przypłacając zdrowiem. Traci na chwilę wzrok. Oprawcy wyłamują jej nogę, bijąc kołkiem po kolanie przez 4 godziny bez przerwy. W ranę wdaje się gangrena. Noga zostaje amputowana.Zeszpeconą kalekę oprawcy komunistyczni spod znaku UB wypuszczają na wolność, wsadzają do pociągu i każą jechać do…..Niemiec.Sponiewierana fizycznie, upodlona psychicznie, trafia do wrogiego sobie kraju. Tam zaopiekowali się nią polscy żołnierze, służący w Amerykańskiej Armii. Niestety odniesione rany i załamanie psychiczne doprowadza do bardzo poważnych komplikacji wewnętrznych. Dni Wandy są, według lekarzy, już policzone. Przed śmiercią, opowiada swoją historię dziennikarzowi wojskowemu, ten publikuje jej fotografie i wspomnienia w prasie.Wróg ratuje jej życieDo szpitala, gdzie przebywa Wanda, zgłasza się znany chirurg Niemiec. Zabiera Wandę do swojej prywatnej kliniki i poddaje intensywnemu leczeniu. Tam, okazuje się, że ten lekarz spłaca swój dług gdyż to on, jak się okazało, był tym uratowanym SS – manem w 1944 r. w Warszawie przez Wandę.Podleczona w latach 60 tych XX wieku, wraca do Polski, do swojej ojczyzny. Władze komunistyczne odmawiają jej renty. Pozostaje bez środków do życia. Śpi w piwnicach, wyjada resztki ze śmietników. Pomaga je środowisko byłych żołnierzy AK dając żywność i schronienie. „Nie chciała być ciężarem” – jak mówiła, plącząc. „Dla Polski walczyłam, w Polsce umrę” i powoli umierała, a życie w niej się ledwo tliło.Środowisko byłych żołnierzy AK, w Stanach Zjednoczonych, finansuje jej wyjazd na stałe do USA. Tam jest leczona, otrzymuje rentę, ufundowaną przez byłych żołnierzy AK. Zdrowieje.O Polsce nie zapomina, odwiedzając rodzinne strony i stąd moje spotkanie z ta niesamowitą bohaterką.ZakończenieWanda sanitariuszka, Powstaniec Warszawski, bohaterka i żołnierz AK, umiera w latach 80-tych XX wieku, w otoczeniu swoich kolegów z czasów Powstania Warszawskiego, na obcej ziemi w USA. Tam jest jej skromny grób i napis na nim „Wanda, sanitariuszka Powstania Warszawskiego”.