Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 90 takich demotywatorów

 –  Egzorcyści przywiązali ją do łóżka, namaszczali krocze i okaleczali krzyżem. Tortury w piwnicach kościołów Konrad Oprzędek Irena twierdzi, że w kościele przywiązywano ją do łóżek, ławek i kaloryfera. Gdy wołała: "Boli!", słyszała od swojego głównego egzorcysty ks. Michała, że przemawia przez nią demon. Pomagali mu inni duchowni. Wykręcali jej ręce i się na niej kładli. Wtedy wyczuwała ich wzwody. Nie mogąc ruszyć się przez wiele godzin, sikała w ubranie.
Nic dziwnego, że umiejętności i talent były potrzebne do stworzenia tej instalacji w piwnicy –
 –  DROGA K*RWO Z POD 5-TKIJAK JUŻ OPIERDALASZ SEBIE BIG MILKA POD PIWNICĄ TO SPRZĄTAJ PO SOBIE LUB POŁYKAJ
Jeśli winnica jest na wino,to czy piwnica jest na piwo? –
 –  Piwnica to nie psi wychodek! Proszę sprzątać gów.o z piwnicy po swoim pupilu
 –
 –
 –
Kiedy przybyli Rosjanie, zabili wszystkich mężczyzn poniżej 50 roku życia. On sam ma 53 lata. Dali mu 20 minut na pochowanie kolegów –
Chore na raka dzieci ukrywają się w piwnicach szpitala dziecięcego w Kijowie –
+18
Ten demotywator może zawierać treści nieodpowienie dla niepełnoletnich.
Zobacz
 –
 –
Najstarsza restauracja w Europie to "Piwnica Świdnicka" we Wrocławiu, która została założona w 1275 roku. Gościła takich klientów jak Chopin czy Goethe –
Mikołaj przychodzi w różnych postaciach – Kiedy byłem dzieckiem, wszystkie dzieciaki spały w piwnicy w Wigilię, aby zapewnić miejsce dla Mikołaja, by mógł zostawić prezenty. Tej nocy było dużo hałasu na zewnątrz, ale nie mogliśmy nic zobaczyć, ponieważ był śnieg zasłaniający okna. Moja mama zeszła na dół i kazała nam tu jeszcze zostaćWkrótce usłyszeliśmy syreny i zobaczyliśmy policyjne światła odbijające się w śniegu. Było dużo zamieszania, którego nie mogliśmy zobaczyć. Wtedy mój tata zszedł do nas na dół z całkiem prawdziwym Świętym Mikołajem.Powiedział nam, że jego sanie rozbiły się w śniegu i że uprzejmi policjanci pomagali mu je naprawić, a on w tym czasie odwiedzał dzieci w sąsiedztwie. Wyciągnął prezent dla każdego z nas i usiadł z moją rodziną. Otworzyliśmy je i zaśpiewaliśmy kilka świątecznych piosenek. Kiedy na zewnątrz wszystko się uspokoiło, wrócił do dostarczania zabawek innym dzieciakom.Lata później dowiedziałem się, że przed naszym domem miała miejsce duża walka gangów i że kilka osób zginęło tuż obok. Starszy mężczyzna z naszego kościoła mieszkał w pobliżu drogi i wiedząc, że moi rodzice mieli niewątpliwie przestraszone dzieci w domu, włożył swój strój Mikołaja i przyszedł.Mikołaj był bohaterem dla mnie jako dziecka, ale ten człowiek jest bohaterem dla mnie teraz
Była grana w radiu już jakieś3 miliony razy –
Typowa piwniczka w każdym słowiańskim kraju –
Jak uporządkować wężyki –
Kiedy wydaje ci się, że najgorsze co cię spotkało, to pół metra wody w piwnicy –
0:27
 –  -Mamo, proszę, opowiedz o Powstaniu...- Oj, Pawełku... Ja miałam wtedy 10 lat. Niewiele pamiętam. W lipcu byliśmy z rodzeństwem u dziadków w Woli Prażmowskiej, ale Irena strasznie płakała, więc wujek zawiózł nas do domu. Do mamy. Do Warszawy... To było 31 lipca 1944 r. Najpierw słychać było pojedyncze strzały, a potem... Potem była już tylko piwnica. My i inne kobiety z dziećmi, ze 30 osób, staruszki, jeden mężczyzna (żona mu »poszła w tango« i wyjechała w Lubelskie, zostawiając samego z pociechami). I mniej więcej 20-letni chłopak. Taki nie do końca rozgarnięty. Jego od razu Niemiec zastrzelił, bo się zdenerwował, że ten nic nie rozumie. Niemiec chciał zobaczyć jego ausweis. Niemiec strzelił, chłopak upadł. Krew ciekła mu z uszu i z nosa. Wciąż miał otwarte oczy.Wyprowadzili nas na podwórze. Niemcy i własowcy. Albo to może Ukraińcy byli? Nie wiem, Pawełku. To było na Konduktorskiej, gdzie mieszkaliśmy przed wojną. Pokazywałam ci kiedyś. Właściwie to na to podwórko sami wyszliśmy, kiedy Niemcy wrzucili do piwnicy gaz, który strasznie dusił. Bardzo krzyczeli... Zrywali z nas biżuterię, kopali. Zapędzili do drugiej piwnicy. Dom dalej. Siedzieliśmy tam całą noc. Wycie psów pamiętam i uderzenia naderwanej blachy o dach. Wszystko w aż bolącej ciszy. Rano kazali wychodzić, bo inaczej wrzucą granaty. Straszna ulewa, my w błocie, a oni wymierzyli w nas takie długie karabiny. Staruszki płakały, klękały, wyciągały ku niebu ręce: »Nie zabijajcie nas, kochani panowie!«. Jak oni się śmiali... Tacy młodzi chłopcy...Popędzili nas okopami na Piaseczyńską. Do opuszczonych garaży. Przed powstaniem, z innymi dziećmi, nosiliśmy jedzenie małemu Żydowi, który się w nich ukrywał. Ustawili nas nad garażowym kanałem i taki gruby Niemiec założył taśmę do wielkiego karabinu, który stał na ziemi… Złapaliśmy się za ręce... I wtedy, Pawełku, z daleka krzyk: »Halt! Halt! Nicht schießen!«. To był ten dobry Niemiec, o którym tyle razy ci opowiadałam, który przybiegł z rozkazem, żeby nie rozstrzeliwać Polaków. Cały zziajany, mokry, w takim ciężkim, rozpiętym płaszczu. Dlaczego dobry? Jak to? Przecież nie musiał biec!”...
archiwum – powód
 –