Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 243 takie demotywatory

Niczym siostry w ostatniej scenie Seksmisji, rodzina Holendrów po 9 latach wyszła z piwnicy Holenderska policja znalazła siedem osób, które przez dziewięć lat żyły w zamknięciu na odizolowanej farmie czekając na "koniec świata"

Holenderska policja znalazła siedem osób, które przez dziewięć lat żyły w zamknięciu na odizolowanej farmie czekając na "koniec świata" – Był to 58 letni ojciec oraz jego sześcioro dzieci. Los matki jest nieznany. Szokującego odkrycia dokonano po tym, gdy jedno z dzieci uciekło i szukało pomocy w pobliskim barze. Właściciel lokalu powiadomił policję

Ta kobieta zaginęła w 1993 roku. Jej 3-letni syn twierdził, że jego ojciec ją zamordował, ale nikt mu nie uwierzył. 20 lat później podczas remontu domu rodzinnego syn odkopał szczątki matki w ogródku. Ojciec został oskarżony o morderstwo

Ta kobieta zaginęła w 1993 roku. Jej 3-letni syn twierdził, że jego ojciec ją zamordował, ale nikt mu nie uwierzył. 20 lat później podczas remontu domu rodzinnego syn odkopał szczątki matki w ogródku. Ojciec został oskarżony o morderstwo –

Przytulna kawalerka dla studenta, łatwy dojazd do centrum. Czynsz 1050 zł + opłaty 300-400 zależnie od zużycia

Przytulna kawalerka dla studenta, łatwy dojazd do centrum. Czynsz 1050 zł + opłaty 300-400 zależnie od zużycia –

Zamiast oddać rodziców do domu opieki, zamienił piwnicę w ich nowy dom

Zamiast oddać rodziców do domu opieki, zamienił piwnicę w ich nowy dom – Mieli szczęśliwe i piękne małżeństwo. Żyli niezależnie od swojego dorosłego syna, dopóki wiek nie dał o sobie znać. Oboje mają po 87 lat i problemy zdrowotne, które uniemożliwiają im samodzielne życie.Mają szczęście, że mają tak kochającego i troskliwego syna

Mały piwniczy zapasik wina

Mały piwniczy zapasik wina –

Dlaczego w winnicach jest sporo wina

Dlaczego w winnicachjest sporo wina – A w piwnicach nie ma piwa?

Bicz wykonany z dwóch prawdziwych ludzkich kręgosłupów odkrytych w piwnicy opuszczonego domu w Wyoming

Bicz wykonany z dwóch prawdziwych ludzkich kręgosłupów odkrytych w piwnicy opuszczonego domu w Wyoming –

Będąc dzieckiem śmiałem się z Ala Bundiego jako przegrywa, którym nigdy nie chciałbym się stać:

 –  Dziś mam ponad 30 lat i patrzę na to inaczej. Al Bundy, facet kolo50siątki, wciąż mial kondycję 30 latka, szczuply, sprawny. Mial super sexyżonę o wąskiej talii i wielkich naturalnych cyckach, która wciąż chcialaseksu. Mial dwójkę zdrowych i niebrzydkich dzieciaków. Mial od latdobrą pracę z której utrzymywal rodzinę. Mial wielki dom z piętrem,gigantyczną piwnicą i garażem. Mial grono kumpli którzy przychodzili doniego gdy tylko zaprosil na piwo. Do przeszkód w życiu podchodzil zdystansem i kąśliwym humorem. Nigdy nie plakal i nie zalamywal się.Ja pierdolę. Dziś przeczolgalbym się na jajach po tluczonym szkle, zSuwalk do Częstochowy, by mieć takie życie jak Al Bundy.Al, ty jebaniutki bohaterze.

Znaleźli 2 pudełka na lunch z 1951 r.

Znaleźli 2 pudełka na lunch z 1951 r. – Nowi mieszkańcy domu zabrali się za remont, który przeprowadzali stopniowo. Zaczęli od parteru, potem piętro, aż wreszcie nadeszła kolej na suterenę.Gdy odsłonili część sufitu, zobaczyli schowany tam zielony lunchbox (pudełko na drugie śniadanie)Paczki zawierały pliki zapakowanych oddzielnie 20-sto, 50-cio i 100-tu dolarowych banknotów.W piwnicy znalazł drugie pudełko, dwa razy cięższe od pierwszego! I tym razem były to banknotyCałkowita kwota wyniosła około 45 000 USDTo się nazywa mieć szczęście, kupić stary dom na kredyt, który sam spłaci hipotekę…
archiwum

Jego wina!

Jego wina! –

Ktoś zainteresowany?

Ktoś zainteresowany? –

Mały zimowy apel:

 –  NIE WYPOWIADAĆWOUNYKOTOMKoty nie są niebezpieczne,nie sa nosicielami żadnych choróbszkodliwych dla ludzi.Nie ma więc ich za co prześladować.Koty spełniaiabardzo pożyteczną rolęjeżeli chodzi o ochronę miasta przedgryzoniami myszami i szczurami/roznosicielami chorób/W przypadku wypowiedzenia woiny kotom,wyniszczenia ich, zostałaby naruszonarównowaga biologiczna.POZWOLCIE IM SCHRONIC SIEPRZED MROZEM ŚNIEGIEM!POMÓZCIE IM PRZETRWAC ZIME!ZOSTAWCIE CHOCIAŻ JEDNOOTWARTE OKIENKO W PIWNICY!

Wymarzona robota

 –  (MAMY DWIE POZYCJE DO OBSADZENIA. MOŻESZ SIEDZIEĆ W TYM CIEMNYM POKOJU I OBIERAĆ ZIEMNIAKI JEŚLI CHCESZ WIĘCEJ ZARABIAĆ... MOŻESZ PRACOWAĆ TU NA GÓRZE JAKO KONSJERŻ WIĘC ALBO BĘDĘ PRACOWAL CACKIEM SAM W TEJ NORZE ...ALBO W KLIMATYZOWANYM LOBBY, Z WYŻSZYMI ZAROBKAMI i LUDŹMI? MUSZĘ Z NIMI ROZMAWIAĆ,

Chłopiec cierpiący na autyzm był smutny, że zlikwidowano ostatnią w okolicy wypożyczalnię filmów, więc jego ojciec przerobił piwnicę na wzór wypożyczalni i umieścił w niej ulubione filmy syna

Chłopiec cierpiący na autyzm był smutny, że zlikwidowano ostatnią w okolicy wypożyczalnię filmów, więc jego ojciec przerobił piwnicę na wzór wypożyczalni i umieścił w niej ulubione filmy syna –  blockbuster
archiwum

Piwniczka Antoniego:

 –

Przytulna kawalerka w Warszawie: 1500 zł + opłaty

1500 zł + opłaty –

Rada na dziś:

 –  kwalifikacje. Nie zmusisz nikogo, żeby cię pokochał, ale możesz. zamknąć go w piwnicy, żeby rozwinął się u niego syndrom sztokholmski
archiwum – powód

Sylwester w eleganckim hotelu

Sylwester w eleganckim hotelu – San Escobar naprawdę istnieje, jest w mojej piwnicy.
Źródło: youtube.com

Ta kobieta od 22 lat trzyma ciało swojego syna w piwnicy. Codziennie otwiera trumnę i pielęgnuje je

Ta kobieta od 22 lat trzyma ciało swojego syna w piwnicy. Codziennie otwiera trumnę i pielęgnuje je – Gdy Joni zmarł w 1995 roku miał 22 lata. Był ukochanym synem Tsiuri. Kobieta czuła, że zawalił się cały jej świat. Nie mogła się z tym pogodzić… Wpadła wówczas na bardzo szalony pomysł. Postanowiła, że nie zakopie trumny ze swoim dzieckiem w ziemi. Przez 22 lata trzymała ją piwnicy. Jednak to jeszcze nie wszystko…Kobieta codziennie balsamowała ciało 22-latka. Twierdzi jednak, że pewnej nocy głos w jej śnie rozkazał jej, aby robiła to za pomocą wódki. Oczywiście, niezwłocznie zastosowała się do tego, co usłyszała. Przez pierwsze 10 lat co roku w urodziny syna całkowicie zmieniała mu także ubrania.Wraz z mijającymi latam zdrowie kobiety pogarszało się. Z każdym miesiącem jest jej trudniej "dbać" o mumię swojego syna. Kobieta chce jednak trzymać ciało 22-latka przy sobie tak długo, jak to tylko możliwe. Najbardziej znaczącym powodem był dla niej jej wnuk. Syn Joniego. Kobieta chciała, aby chłopiec zobaczył, jak wyglądał jego ojciec w jego wieku.Każdy przeżywa żałobę po ukochanej osobie na swój sposób. Musicie jednak przyznać, że ten jest naprawdę nietypowy…

Miał się tylko zająć kotem żony. Nie uwierzysz co mu się przytrafiło. Ponoć autentyczna historia opisana przez jednego z użytkowników na pewnym forum:

Miał się tylko zająć kotem żony. Nie uwierzysz co mu się przytrafiło. Ponoć autentyczna historia opisana przez jednego z użytkowników na pewnym forum: – „Posiadam. Wróć. Moja żona posiada kota, rasy kotka, rasy czarnej, rasy ze schroniska, rasy małe kocię. Guzik by mnie to obchodziło gdyby nie fakt, że jest małe, że chodzi to to bez przerwy za mną i trzeszczy – a to na ręce, a to żreć, a to trzeszczy dla samego trzeszczenia, zupełnie jak jej pani.Generalnie pogłaskać mogę, kopnąć jakąś rzecz, która leży na ziemi żeby kot za nią biegał też, niech chowa się zdrowo do czasu, aż raz zapomnę zamknąć terrarium i zajmie się nim mój wąż, reszta to nie mój problem. Ale do czasu.Staje się to moim problemem gdy moja współmałżonka udaje się w celach służbowych gdzieś tam na ileś tam. I spada na mnie karmienie, wyprowadzanie i sprzątanie po tym całym tałatajstwie. Jako ze to zawsze lekko olewam i robię wszystko w ostatni dzień przed powrotem małżonki nie nastręcza mi to wiele problemów.Kot jest od niedawna i od niedawna jest nowy zwyczaj – niezamykania łazienki, gdyż w niej znajduje się urządzenie zwane potocznie kuweta, do którego kot robi to samo co ja w toalecie, czyli wchodzi i może spokojnie pomyśleć. Mnie jednak uczono cale życie zamykać te cholerne drzwi do łazienki za sobą, więc stale żona mi trzeszczała, ze kot tam nie może wejść i „myśleć”. Ja jestem stary i się nie nauczę, poza tym mieszkam tu dłużej niż ten kot, sam dom stawiałem, moje drzwi, mój kibel, wyp***ć wiec. I postawiłem na swoim. Od jakiegoś czasu kot chodzi do toalety razem ze mną. Jak nie ma małżonki to musi zazwyczaj czyhać na mnie albo miauczeć coby przypomnieć, ze trzeba mu łazienkę otworzyć, bo jak jest żona to ona ma już w biosie zaprogramowane – ja wychodzę i zamykam, ona idzie i otwiera, żeby kot mógł wejść – taka technologia po prostu. Czasem kot skacze na klamkę, ale ma jeszcze zbyt małą wyporność i zwisa na niej bezradnie. Jednak jak moja żona będzie nadal go tak karmić- to w szybkim tempie będzie za każdym razem klamkę up***ł – a wtedy wiadomo – wąż.Dobrze wiec, uporządkuję: żona – delegacja, ja – praca. Wracam, wchodzę do domu, kot przy drzwiach do łazienki skwierczy, bo jak wychodziłem to zamknąłem za sobą. Ok, kotku mnie się tez chce. Idziemy razem – ja toaletka, okienko uchylam, papierosek (bo żona będzie za trzy dni – wiec spokojnie wywietrzę) kotek swoje, ja przez okienko spoglądam, jest cudnie. Kotek wskakuje na kaloryfer, na parapecik i patrzymy razem przez okno.No cudnie. Kot skończył dawno, ja teraz, pet do muszli, spuszczam wodę, a ten mały sk***l jak nie śmignie i sru za tym petem z tego parapetu i do kibla. Zakręciło nim dwa razy i kota nie ma. Nawet nie zdążył miauknąć. No ja p***ę. Nie, ni ch***ja to niemożliwe jest. Przecież nawet taki mały kot jest k***a za duży, żeby przejść tym syfonem. Ale słyszę tylko pizdut – oż k***a, no to nie mogło mi się zdawać – coś ciężkiego poszło w pion. K***a, wszyscy święci w trójcy jedyny Boże, ukazali mi się przed oczami. Kot k***a popłynął wprost w odmęty prawego dopływu królowej polskich rzek.Lecę k***a na dół do piwnicy, choć może powinienem od razu do schroniska, zanim wróci moja żona – nie ma wafla, znajdę jakiegoś małego czarnego z białą krawatka, nie było jej kilka dni, może się nie połapie. Ale ch***j, najpierw do piwnicy – zbiegam po schodach, słucham – coś drapie w rurze, pion, kawałek płaskiej rury – miauczy – jest, k***a, żyje i nie poleciał do sieci miejskiej. Nawet jak teraz zdechnie to ch***j, przynajmniej będę miął jego truchło i powiem, ze kojfnął z przyczyn naturalnych albo tylko lekko nienaturalnych, bo przecież mi baba nie uwierzy za ch***ja trefla, ze kot sam wpadł do kibla. Ale na razie drapie i żyje.Znalazłem taki wziernik, gdzie można zaglądnąć do tej rury i wołam. Kici, kici! Ni ch***ja, nie przyjdzie, wołam, wołam, a ten głąb zamiast przyjść do mnie to chce iść tam skąd przyszedł, czyli do góry w pion. Ja go wołam, a on do góry drapie. I udrapie, udrapie kilkanaście centymetrów i zjazd w dół. No powaliło i mnie, ze tu stoję i jego (kota) Tak przez pól godziny. Prosiłem, wołałem, błagałem, groziłem, wabiłem żarciem i ni ch***ja, uparł się i nic tylko rura do góry z powrotem do kibla. Za daleko, żeby włożyć rękę, grabie czy cokolwiek. Jedyna metoda – fight fire with fire – ogień zwalczaj ogniem.Zatkałem tę rurę przy wzierniku deszczułkami, których używam na podpałkę do kominka, żeby kot nie popłynął już nigdzie dalej i z buta na górę do kibla – geberit i woda w dół – bombs gone. I bieg do piwnicy. Po drodze słyszę jak się przewala po rurach – podziałało. Wbiegam do piwnicy i k***a koniec świata. Nie ma moich deszczułek – no może z jedna, cala prowizoryczna tama poszła w ch***j i kota tez nie słychać już. K***a, gdzie ta rura teraz idzie – coś mi zaświtało, że kanalizacją w ulicy, dom od ulicy ze 30 metrów – może nie wszystko stracone i gdzieś się zwierzak zatrzymał po drodze.Biegnę na ulicę, jest studzienka – mam nadzieje, że to od mojego domu. Ni cholery jej nie podniosę. Ciężka jak szlag i nie ma za co chwycić. Powrót do domu i pogrzebacz od kominka, tym może uda się to podważyć. Ni cholery – najpierw ugiąłem, potem złamałem żelastwo. Myśl! Auto stoi na ulicy – mam pas do holowania, może uda się to szarpnąć. Hak, pas, wsteczny – poszło, aż zakurzyło. Po jaka cholerę takie te wieka robią ciężkie. Smród jak cholera, ale złażę tam – ciemno jak w d***e, rura jest, wygląda, że idzie od mojego domu. Latarka. K***a, mam w aucie, ch***jową, ale może starczy. Włażę po raz drugi- smród mnie już nie zabije – przywykłem po chwili. Zaglądam i jest, oczyska mu się tylko święcą. I znów ta sama bajka. Kici, kici, kici, a ten mały skurczybyk spierdziela w druga stronę. No ja p***ę. Szlag mnie trafi. Długo tu nie wysiedzę, jest zimno, śmierdzi, a na dodatek ktoś mi zwali te pokrywę na łeb i moje problemy się skończą jak nic. Nie chcesz po dobroci, tobędzie po złości.Do domu, po brezent. Wyłożyłem dno studzienki, tak by mi nie wpadł głębiej. Zużyłem wszystkie taśmy samoprzylepne, plastry, żeby nie wpadł do głównej nitki kanalizacyjnej. Zaglądam co chwile do rury, ale słyszę tylko miauczenie i nic nie widzę. Poszedł gdzieś w p***u. Jeszcze tylko trójkąt, żeby nikt się w tę otwartą studzienkę nie w***ł, bo na ulicy ciemno. Sąsiad, k***a, ciekawski, widziałem żłoba jak patrzył przez okno, jak próbowałem pogrzebaczem podnieść wieko. Nie przyszedł pomóc, a teraz ch***j złamany stoi i się dopytuje. Co mam mu k***a powiedzieć? Ze przepycham kotem kanalizacje? Idźżesz w ch***j, pacanie. Powiedziałem mu w końcu, żeby poszedł do domu i pozatykał sobie tez wszystkie otwory, bo na początku osiedla była awaria i wszystkie ścieki się wracają i wybijają w domach – a ten baran się przestraszył, poleciał i przed swoim domem siłuje się z pokrywa. Niech ma za swoje.Wracając do kota – bo menda tam siedzi i nie chce wyjść. Mam wszystko gotowe, wiec do domu, jedna wanna, druga wanna, koreczek i napuszczam wodę. Papierosik i czekam pod studzienka, bo nuż mu się zmieni i wyjdzie dobrowolnie. K***a, drugi sąsiad przyszedł – po pięciu minutach następny odmyka wieko, teoria samospełniającej się przepowiedni działa – ludzie to są barany. Idę do domu, obie wanny pełne, ognia – spuszczam wodę z wanien i dokładam dwa spusty z dwóch spłuczek z domu. Nie ma ch***ja, to go musi wygonić albo utopić.Lecę na ulice, woda wali na brezent aż huczy, a tego s***a dalej nie wylało z kąpielą. K***a mać, urwało się wszystko w p***u i popłynęło, bo ileż to utrzyma tej wody. Brezent, taśmy, plastry, sznurki – w ch***j – jak się to gdzieś przytka, to będę miał p***e. Znowu do domu po drugi pogrzebacz, bo trzeba zamknąć ten p***y dekiel. Wchodzę – a ten s***l kot tarza się w sypialni po łóżku. No ja p***ę! Jak on k***a wyszedł, którędy? Ano k***a wziernikiem w piwnicy – zostawiłem otwarty. Ja k***a stoję i marznę a ten gnojek tarza się w mojej pościeli. Z***ę! Przerobię na pasztet! I jeszcze z radości włazi na mnie. K***a mać. Przynajmniej kuleje.Straty: z***e łazienki, w obu przelała się woda z wanien, z***a piwnica, bo zostawiłem otwarty wziernik i duża część wody poleciała na piwnicę. Pościel w sypialni do wyrzucenia, brezent z reklamą firmy – poszedł w ch***j, latarka – w ch***j, pogrzebacz w ch***j. Afera na ulicy jak ch***j