Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 3224 takie demotywatory

Japonia chce spuścić do morza radioaktywną wodę z Fukushimy

Japonia chce spuścić do morza radioaktywną wodę z Fukushimy – Rząd w Tokio nieoficjalnie podjął decyzję o uwolnieniu do morza wody, zawierającej substancje radioaktywne z elektrowni jądrowej Fukushima - poinformowały w piątek japońskie media.Menedżer zapewnia, że składowana woda zawiera już tylko radioaktywny tryt, który w małych ilościach nie stanowi zagrożenia. Jak podkreśla, woda została uzdatniona przy użyciu zaawansowanego systemu przetwarzania cieczy w celu usunięcia większości zanieczyszczeń innych niż stosunkowo mało toksyczny tryt i jest przechowywana w zbiornikach na terenie zakładu

Podróże w czasie są możliwe. Trzeba znać tylko odpowiednie zaklęcie:

 –  A ZNASZ ZAKLĘCIE NA PODRÓŻE W CZASIE?TAK, ALE MOŻNA PODRÓŻOWAĆ TYLKO W PRZYSZŁOŚĆ NA DZIEŃ CZY DWA W PRZÓDUŻYWAJ TYLKO W PIĄTEK WIECZOREM GOTÓW? TO IDZIE TAKNO TO CO, PO PIWERKU?

Fajnie jakby Iga Świątek wyszła za mąż za Krzysztofa Piątka

Fajnie jakby Iga Świątek wyszłaza mąż za Krzysztofa Piątka – I nazywałaby się wtedy Iga Świątek-Piątek
Źródło: onet.pl

Marcin Meller o pożegnaniach:

 –  DŁUGIE POŻEGNANIE       Dawno, dawno temu mój kumpel przeżywał srogi miłosny zawód. Tak się złożyło, że zbliżał się Sylwester, co oczywiście nie poprawiało mu nastroju. Wybraliśmy się więc razem na huczną imprezę do mojej przyjaciółki Pauliny. Było jeszcze grubo przed północą, kiedy przed zajmowaną przeze mnie kanapę zatoczył się ubrany w zimową kurtkę rozczarowany kochanek, mający już ewidentnie mocno w czubie  i z emfazą godną rzymskiego senatora ogłosił wszem i wobec:  - Marcin mój przyjacielu! Przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie!  - Kto cię wyrzuca? – zapytałem zdziwiony, bo mimo, że kumpel był zadziorem,  nie zauważyłem żadnej bijatyki.  - Paulina mnie wyrzuca mój przyjacielu, tak, gospodyni mnie wyrzuca! – potrząsnął dramatycznie głową.  - Ale za co?  - Za prawdę! Za to, że prawdę jej powiedziałem! – przyjaciel był coraz bardziej wzburzony.  - A jaką to prawdę jej powiedziałeś?  - Najprawdziwszą! Że wszystkie kobiety to kurwy mój przyjacielu! – wykrzyczał dramatycznie i w tym momencie zarejestrował siedzącą obok mnie dziewczynę. Natychmiast ukłonił się szarmancko i dodał – Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu!  - po czym ruszył chwiejnie w stronę drzwi wejściowych.  Wybiła północ, składaliśmy sobie tłumnie życzenia, kiedy nagle ktoś mnie  walnął w plecy z siłą Obelixa, że mało płuc nie wyplułem i zanim się obróciłem, usłyszałem znajomy głos i frazę:- Marcin mój przyjacielu, przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie! – kolega ewidentnie od blisko dwóch godzin krążył po imprezie, cały czas w kurtce, żegnając się z każdym i głosząc swą krzywdę męczennika za prawdę, przy czym zapomniał, że jak w „Dniu świstaka” już odbyliśmy tę rozmowę. Było to w sumie niesamowite, bo powtórzył słowo w słowo swoją diagnozę relacji męsko-damskich i dokładnie w tym samym momencie zauważył  stojącą obok mnie koleżankę, tyle że teraz miast się skłonić  podniósł  otwarte dłonie w przepraszającym geście i rzekł:  - Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu! – I ruszył w stronę drzwi wejściowych.   Poszedłem poprosić gospodynię o amnestię, impreza była piękna, irytacja nieco jej przeszła, chociaż wielce się zdziwiła, że delikwent nadal szaleje na kwadracie. Powiedziała, żeby kumpel przeprosił, a przynajmniej się zamknął, to nie będzie musiał wychodzić. Popędziłem przekazać mu dobre wieści zanim faktycznie wyjdzie nawalony na mróz, co mi się udało. Może Was zaskoczę, ale o ile wcześniej cierpiał, tak teraz się naprawdę potężnie wkurwił. Wygłosił płomienną mowę, w której jasno wyłożył, że nie ma za co przepraszać, bo to jego krzywdzą za głoszenie prawdy, milczeć również nie będzie, bowiem prawda i honor milsze są mu niż jakieś sylwestry, za prawdę i honor życie dać warto, wiedział o tym Skrzetuski, wiedział Leonidas, wiedzieli samuraje, więc tym bardziej warto wylecieć z imprezy, na której hołduje się hipokryzji, zakłamaniu i dulszczyźnie o obrażaniu przyjaciół nie wspominając. I zaczął żegnać się ze mną po raz trzeci.  Może Was zaskoczę, może na  Waszych twarzach odmalują się szok i niedowierzenie, może stracicie wiarę w boski porządek rzeczy, ale kiedy miksowałem się z sylwka po trzeciej nad ranem, kumpel nadal się żegnał. Potem się dowiedziałem, że zamykał imprezę dopijając z gospodynią resztki.  A dlaczego wspominam tę historię z zamierzchłej przeszłości? Bo pierwsza mi przyszła do głowy, kiedy zacząłem myśleć o pożegnaniu. Mimo, że łza się w oku kręci, smuteczek duszę przepełnia o miejsce walcząc z nostalgią, to pierwsze kurde co mi do miłującego wszelkie absurdy i surrealizmy łba przychodzi, to błazeńska akcja z imprezy.  Bo ja się żegnam kochani. To mój ostatni felieton w „Newsweeku” i sam nie wierzę w to co piszę. Bo to wiele pięknych lat było, wielkich wzruszeń i epickich gównoburz, za co z całego serca dziękuję Tomkowi Lisowi. Nie tylko za gościnę na łamach „Newsweeka” a wcześniej „Wprost”, ale przede wszystkim za to, że do pisania felietonów mnie namówił, a nawet zmusił. I okazało się, że polubiliśmy się z tym specyficznym gatunkiem twórczości.   I teraz w blisko pięćsetny piątek odkąd zacząłem pisać Wasze ulubione felki, powtórzę za klasykiem: „Dzień dobry. A na wypadek gdybyśmy się już potem nie widzieli – także dobry wieczór i dobranoc.”                                     The EndPS. Moje odejście z „Newsweeka” wynika z tego, że 16 listopada obejmę funkcję redaktora naczelnego Wirtualnej Polski.
archiwum

Jak wyciągać lekcje?

 –  Paris Platynov48 min O...piątek, jak piątek to impreza i trochę procentów.pamiętam jak najebany stary wrócił do domu i wypłaciłmi listwę aż grała mi muzyka w głowie i kręciłempiruety po pokoju, wtedy jako młody chłopak nie wielewiedziałem o życiu,a perspektywy mojego światakończyły się gdzieś na końcu osiedla.. minęło sporolat, była dyskoteka szkolna ... podobała mi się takaJustyna z dużymi cyckami, no więc podbijam, łapie jąza rękę i ogień w tango, po niezłym początku pytamnie - " skąd znasz takie kroki, świetne piruety", a jado niej " stary mnie nauczył "%3Dprzekuwaj ból w solidną lekcje, łzy dzieciństwawyżłobiły koryto dla rzeki sukcesu, siła nosaJOE MONSTER

Z powodu podejrzenia zakażenia - nic nie zmieniamy

 –  PARAFIA PW. ŚW. WAWRZYŃCA NAKŁO NAD NOTECIA PILNE!!! Piątek, 02 Października 2020 r. Od dnia 02.10 aż do odwołania (11.10 br. ?), ze względu na podejrzenie zakażenia u jednego z Parafian, Msze Święte będą sprawowane: - w niedziele bez zmian, - w soboty wieczorem — bez zmian

W piątek w kumulacji Euro Jackpot jest 140 milionów. Jest to 2 razy więcej niż Sasin przepi*rdolił na wybory które się nie odbyły

W piątek w kumulacji Euro Jackpot jest 140 milionów. Jest to 2 razy więcej niż Sasin przepi*rdolił na wybory które się nie odbyły –
archiwum

JAK NIE NOSIĆ MASECZK

JAK NIE NOSIĆ MASECZK – POLACY W MASECZKACH
archiwum

PREPPERSI

PREPPERSI – Czyli przygotowani na wszystko

W piątek był ochroniarzem. Miał wykształcenie, więc złożył CV na stanowisko w banku. W poniedziałek cieszył się nową pracą

W piątek był ochroniarzem. Miał wykształcenie, więc złożył CV na stanowisko w banku. W poniedziałek cieszył się nową pracą –

W kościele też można z humorem

W kościele też można z humorem –  AUTENTYCZNE OGŁOSZENIA PARAFIALNE:1. Cała wspólnota dziękuje chórowi mło-dzieżowemu, który na okres wakacji zaprze-stał swojej działalności.2. Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszęwszystkie panie składać jajka w przedsion-ku.3. Pan Kowalski został wybrany na urządkustosza naszego kościoła i zaakceptował tenwybór. Nie mogliśmy znaleźć nikogo lepsze-rodzaju ubrania. Možna je oglądać w każdypiątek po południu.10. W niedzielę nasza grupa teatralna za-prezentuje "Hamleta". Jesteśmy zaproszenido udziału w tej tragedii.11. Spotkanie grupy terapeutycznej poma-gającej wzmocnić poczucie własnej wartościw środę wieczorem. Prosimy używać iylnychdrzwi.12. We wtorek cotygodniowa katecheza,tym razem na temat: "Jezus chodzi po wodzie".go.4. W niedzielę ksiądz rektor przewodni-czył swej pożegnalnej mszy. Chór odśpiewał Temat katechezy w przyszłym tygodniu: "WKlaskajmy wszyscy w dłonie.5. Z tablicy ogłoszeń: Dzisiejszy temat: Czywiesz jak jest w piekle? Przyjdź i posłuchajnaszego organisty.6. Po południu, w północnym i południo-wym końcu kościoła odbędą się chrzty. Dziecibędą chrzczone z obu stron.7. W ezwartek o 16.00 Wspólne lody. Paniedające mleko prosimy przyjść wcześniej.8. W środę spotkanie żeńskiego kręgu li-terackiego. Pani Kowalska zaśpiewa Połóżmnie do lóżeczka razem z wikarym.9. W podziemiu panie zrzuciły wszelkiegoposzukiwaniu Jezusa".13. W każdą środę spotykają się młodemamy. Na te panie, które pragną do nich do-łączyć, czekamy w zakrystii w czwartki wie-czorem.Radio 3CR 855 AMŚrody 2.00 - 6.00Radio Win - 88.9 FMCzwartki 15.00 18.00

Kiedy wracasz do domu w piątek po pracy

Kiedy wracasz do domu w piątek po pracy –
0:14
archiwum

Depresja

Depresja – Czyli nieproszony gość

Ta historia zawiedzionego uczucia podbija internet. Trzeba koniecznie dotrwać do końca

Ta historia zawiedzionego uczucia podbija internet. Trzeba koniecznie dotrwać do końca – Tldr: czułem podświadomie, że dziewczyna mi się puszcza i okazało się, że miałem rację, bo udało mi się ją przyłapaćMiało być jak w bajce i dałbym sobie rękę uciąć, że ta bajka się ziści. No i jak to klasyk mówi – i bym, kurwa, nie miał ręki. No ale od początku.Fajny, otwarty, szczery (lol) i pełen zrozumienia związek od 7 lat, który miał się zakończyć ślubem. 2 lata temu oświadczyny, termin na lipiec tego roku, ale koronawirus nie wybiera, a my nie chcieliśmy odjebywać z imprezą w takich czasach, więc wszystko było przełożone na przyszły rok z jednoczesnym trzymaniem kciuków, by świat się do tego momentu uspokoił.Widziałem, że dziewczyna jest od jakichś dwóch miesięcy nieobecna myślami, lekko zdystansowana i odsunięta ode mnie i wspólnego życia. Byłem przekonany, że to kumulacja różnych stresów – przełożenie ślubu i wesela plus korona mocno zawirowała jej branżę i musiała zmieniać robotę.Starałem się być wspierający, troskliwy, otwarty. W czymś pomóc? Nie ma problemu. Coś zrobić za nią? No pewnie. Pomóc jej siostrze w przeprowadzce? No jasne, że pomogę, przewiozę. Zmęczona, by zrobić coś do jedzenia? Spoko, praca, siłownia, wyjebany z butów, ale z przyjemnością stałem przy garach i robiłem tę szamę.Pewnego dnia oglądaliśmy Netflixa i w międzyczasie różowy przysnął. Obok nas, na kanapie leżały nasze telefony. I jej ekran się zaświecił i zobaczyłem powiadomienie wiadomości na whatsappie: „Następnym razem poproszę pończochy” i podpisane – Jacek.To imię słyszałem ostatnimi czasy wielokrotnie. Kolega z jej nowej pracy, który wdrażał ją w obowiązki i pilotował jej pierwszy projekt. No i chyba ziomek za bardzo sobie wziął do serca to wdrożenie i opiekę.Po chwili kolejna wiadomość – „Piątek aktualny?”A w piątek właśnie miałem jechać do domu rodzinnego na weekend. Proponowałem jej wspólny wyjazd, ale wymigała się stwierdzeniem, że ma dużo do ogarnięcia, jeszcze wszystkiego nie kuma dobrze w swojej pracy i weekend poświęci na nadrabianie zaległości, jakieś szkolenia na YT itd. Szkolenia, kurwa. Chyba z opierdalania gały na boku.Miałem tylko nadzieję, że jest tak głupia, że umówiła się z nim w naszym mieszkaniu. Po pracy w piątek podjechałem do domu, zmieniłem ciuchy, spakowałem walizkę i pożegnałem się. Myślałem, że się zbełtam, gdy ją całowałem, no ale musiałem udawać, że wszystko gra, żeby się nie zorientowała, że coś może być nie tak.Odjechałem autem, pojeździłem po mieście godzinę i wróciłem, parkując w innym, bardziej ustronnym miejscu z widokiem na okna mieszkania. Przyszedł wieczór, były wciąż zapalone, a więc znak, że ta dzida jednak zarządziła schadzkę u nas. Po jakimś czasie widziałem już, że nie jest sama na chacie.Za wchodzenie do mieszkania powinienem dostać order ninjy, bo tak cichy i ostrożny nigdy nie byłem. Jestem w przedpokoju, a z salonu słyszę jej i jego śmiech. Chwila ciszy i nagle moja mówi z lekkim westchnięciem i jakby przeciągle:- Jacek…- Tak? – odpowiada jejJa tymczasem brew w górę, bo typa na oczy nigdy nie widziałem, ale głos skądś kojarzę. Nie czekam na nic i wpadam do salonu, a tam ona i Jacek… Sasin, który przejebał siedemdziesiąt milionów zł na nielegalne wybory, które się nie odbyły i nie poniósł z tego powodu żadnych konsekwencji.

Furgonetka anty-LGBT jeździ z eskortą policji

Furgonetka anty-LGBT jeździ z eskortą policji – W piątek na krakowskich ulicach pojawiła się furgonetka anty-LGBT Fundacji Pro-Prawo do życia, z której głośników emitowano homofobiczne hasła, m.in. o dzieciach będących ofiarami homoseksualnych pedofilów. Furgonetka jeździła po mieście dziewięć godzin eskortowana przez policyjne radiowozy. W sprawie interweniował już senator Bogdan Klich, który zwrócił się do prezydenta i wiceprezydenta miasta o podjęcie działań. Zostało ono przekazane do wydziału zarządzania kryzysowego. Tymczasem wiceprezydent Krakowa, Andrzej Kulig tłumaczy, że choć uważa treści na furgonetce za haniebne, to "mieszczą się one w pojęciu wolności wypowiedzi"

Ech życie...

 –  Kiedyś: Wychodzicie w każdy piątek,wszyscy są pijani i weseliTeraz: Ten nie może, bo go żona niepuściła, tamta nie może, bo w ciąży, kolejnyma na 6 do pracy, inna łyka tabletki nadepresję i nie może pić

Piątek, piąteczek, piątunio

Piątek, piąteczek, piątunio –  Z JEDNEJ STRONY GŁUPIO	PRZYCHODZIC W BEZ FLASZKI	Z DRUGIEJ STRONY, JAK MASZ	FLASZKĘ TO PO CHUJ IŚC W GOŚCI
Źródło: Www.z życia wzięte.Pl. Com
archiwum

POLACY NA SZLAKU

POLACY NA SZLAKU –

W piątek popsuła mi się karta bankomatowa. W banku powiedzieli, że wyrobienie nowej zajmie kilka dni.

W piątek popsuła mi się karta bankomatowa.W banku powiedzieli, że wyrobienie nowej zajmie kilka dni. – Całe szczęście, że miałem trochę gotówki.Gdybym nie miał gotówki - umarłbym z głodu.Karta pada - zdychasz z głodu.Smartfon pada- już nie kupisz nawet jedzenia.Bank odmówi założenia konta-nie masz nawet gdzie przelać pensji i zdychasz.Bank blokuje twoje środki na koncie- oh! pomyłka systemu! bardzo przepraszamy, naprawimy to za kilka dni- umierasz z głodu.Bardzo dziękuję wszystkim, którzy dążą do "bezgotówkowego społeczeństwa".A tak przy okazji, koronawirus na plastiku utrzymuje się dłużej niż na banknocie więc dziękuję też za rozprzestrzenianie pandemii.

Jak mąż uniknął awantury za nocny powrót z baru

Jak mąż uniknął awantury za nocny powrót z baru – "W pewien piątek musiałem zostać po godzinach w pracy, a po wyjściu z niej tak się złożyło, że poszedłem z kolegami na piwo, by zmyć ten niemiły posmak ciężkiej i sumiennej pracy tuż przed samym weekendem. Uprzedziłem żonę, że zatrzymali mnie w robocie, ale o wyjściu do baru już nie. Ta oczywiście dzwoniła kilka razy, ale telefon zostawiłem w kurtce...""Dochodziła 23. Wracając do domu wstąpiłem po drodze do sklepu i dopiero tam sprawdziłem telefon i zobaczyłem kilka nieodebranych połączeń. Uznałem, że dzwonić teraz i pytać, czy zrobić przy okazji zakupy, nie jest najlepszym pomysłem. Szybko kupiłem więc kilka drobiazgów i poszedłem do żony spodziewając się niemiłego powitania"."Otworzyłem drzwi. Żona stała zła. Trudno jej się dziwić - małżonek gdzieś przepadł, a jak w końcu się odnalazł, to podchmielony. Więc zamiast "cześć" od progu usłyszałem:- Gdzieś ty był? Od ósmej dzwonie, a ty nie odbierasz! Nie mogłeś uprzedzić, że gdzieś idziecie? Cały wieczór siedzę i czekam. Sto rzeczy jest do kupienia, ale do diabła z zakupami. Mogło ci się coś stać!Dalej nastąpił długi, ale nieco zasłużony wywód o dzwonieniu do szpitali i kostnic.- Będziemy się kłócić? - zapytałem.- Tak, będziemy!- W takim razie poczekaj chwilę... proszę.Poszedłem do kuchni, wyjąłem z torby kilka butelek dobrego piwa, wsypałem orzechy na miseczkę, pokroiłem ser... Wszystko zaniosłem do pokoju, gdzie nakryłem stół, usiadłem na sofie i zaprosiłem żonę do środka. Ta weszła, spojrzała na zastawiony stół, na piwo pięknie pieniące się w kielichu...- No drań! Jak mamy się teraz kłócić? Trzeba jakiś film obejrzeć. Włącz coś fajnego.Z żoną pokłóciliśmy się dopiero następnego dnia, bo przypadkiem zrzuciłem jej szczoteczkę do zębów do miski kota