Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 309 takich demotywatorów

Kiedy próbujesz ogarnąć logikę Konfederacji

 –  Biden Prezydentem!? Czy komunizmzapanuje w USA? W Ameryka Wybiera...KORWIN TV4.5Kviews • 11 hours agobubukukuNiech ktoś mi to teraz wytłumaczy, bo już kompletnie siępogubiłem w tej całej Konfabulacji...- mów. że jesteście ostatnim obrońcą katolickich wartości iprawicy w Polsce- mów, że Biden (zadeklarowany katolik, co w amerykańskiejpolityce rzadko się zdarza) to komunista i istne wcielenie Leninaw USA- mów. że jesteś ostatnim obrońcą nienarodzonego życia- na siłę popieraj wszędzie Trumpa, który popiera prawo doaborcji na życzenie i od początku bratał się tytko z PiSem wPolsce- mów. że jesteś największą opozycją do PiSu- mów. że PiS to komuchy i takie różne hasła- rób z nimi deale co 3 dni- krzycz w mediach cały miesiąc jeszcze głośniej od PiSowców,że organizatorów Strajku Kobiet powinno się wysłać na Sybir lubco najmniej za kraty.- organizuj tydzień później gównowiec na pace dostawczakaprzeciwko władzy na Nowogrodzkiej <xD)- wolny rynek, wolność i tak dalej- nie dopuszczaj do wystąpień z mikrofonem nikogo zprotestujących, których zapraszałeś na wszystkich Twitterach.facebookach. itd. {o co skarżyli się nawet sami zebrani przedtym dostawczakiem)- miej w swoich szeregach Winnickiego z MłodzieżyWszechpolskiej (xD)Resztę proszę dokończyć w komentarzach, bo gdybym miałsam napisać wszystkie absurdy Konfy to pisałbym to doranami*)
archiwum – powód

Proste i logiczne

 –  Cholera ludzie! Tak trudno zrozumieć nowe ograniczenia? To proste i logiczne. Np. strefa żółta. Nie wolno ćwiczyć na siłowni, bo to skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Dlatego zamiast ćwiczeń warto iść coś zjeść. Bo jeść w każdej knajpie można, na spokojnie i bez maseczki. No chyba, że ktoś chciałby zjeść na ulicy, to mu nie wolno, bo jedzenie na ulicy jest skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. W knajpie wolno, na ulicy nie. Proste i logiczne. Ale pamiętajmy, że i w knajpie robi się niebezpiecznie, lecz tylko po godz. 21:00. Wtedy wyłącznie na wynos. Byle NIE na ulicy. Za to na ulicy w zgromadzeniu (bez jedzenia!) może uczestniczyć max 25 osób. No chyba, że pójdą do kościoła, to wtedy ile dusza zapragnie, bo jak kościół duży to może być nawet 50 lub 100, trzeba se policzyć. W kościele na mszy 1 osoba na 4 m2. No chyba, że to nie jest msza tylko mecz. To wtedy nawet na stadionie, na powietrzu - ZERO. Absolutne zero, bo to skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. No chyba, że to nie jest mecz na stadionie, tylko przedstawienie w teatrze. To wtedy można przyjść, ale na 25% miejsc. Co innego dzieciaki z podstawówki. One to wszystkie mogą przychodzić, siedzieć w klasach i ganiać się po korytarzach na przerwach. Ile chcą, każdego dnia. No chyba, że to nie jest podstawówka, tylko liceum lub studia. Uuu, to wtedy się nie zaleca, bo to skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Kilkadziesiąt dzieci w klasie w podstawówce - tak. Kilkudziesięciu licealistów klasie w liceum - nie. Kilkudziesięciu studentów w auli na uczelni -nie. Proste i logiczne. No i jak wesele to tylko 20 osób, na dodatek bez wywijania do Zenka na parkiecie, bo to skrajnie nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Chyba, że wesele zrobicie sobie w Biedrze czy Lidlu, to wtedy można. Tam to można wszystko, włazi tyle ludu ile chce. Byle nie ćwiczyli w trakcie robienia zakupów. Więc bez przysiadów z arbuzami czy takich tam cwaniactw. Proste i logiczne. Czego nie rozumiesz?

Marcin Meller o pożegnaniach:

 –  DŁUGIE POŻEGNANIE       Dawno, dawno temu mój kumpel przeżywał srogi miłosny zawód. Tak się złożyło, że zbliżał się Sylwester, co oczywiście nie poprawiało mu nastroju. Wybraliśmy się więc razem na huczną imprezę do mojej przyjaciółki Pauliny. Było jeszcze grubo przed północą, kiedy przed zajmowaną przeze mnie kanapę zatoczył się ubrany w zimową kurtkę rozczarowany kochanek, mający już ewidentnie mocno w czubie  i z emfazą godną rzymskiego senatora ogłosił wszem i wobec:  - Marcin mój przyjacielu! Przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie!  - Kto cię wyrzuca? – zapytałem zdziwiony, bo mimo, że kumpel był zadziorem,  nie zauważyłem żadnej bijatyki.  - Paulina mnie wyrzuca mój przyjacielu, tak, gospodyni mnie wyrzuca! – potrząsnął dramatycznie głową.  - Ale za co?  - Za prawdę! Za to, że prawdę jej powiedziałem! – przyjaciel był coraz bardziej wzburzony.  - A jaką to prawdę jej powiedziałeś?  - Najprawdziwszą! Że wszystkie kobiety to kurwy mój przyjacielu! – wykrzyczał dramatycznie i w tym momencie zarejestrował siedzącą obok mnie dziewczynę. Natychmiast ukłonił się szarmancko i dodał – Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu!  - po czym ruszył chwiejnie w stronę drzwi wejściowych.  Wybiła północ, składaliśmy sobie tłumnie życzenia, kiedy nagle ktoś mnie  walnął w plecy z siłą Obelixa, że mało płuc nie wyplułem i zanim się obróciłem, usłyszałem znajomy głos i frazę:- Marcin mój przyjacielu, przyszedłem się pożegnać,  wyrzucają mnie! – kolega ewidentnie od blisko dwóch godzin krążył po imprezie, cały czas w kurtce, żegnając się z każdym i głosząc swą krzywdę męczennika za prawdę, przy czym zapomniał, że jak w „Dniu świstaka” już odbyliśmy tę rozmowę. Było to w sumie niesamowite, bo powtórzył słowo w słowo swoją diagnozę relacji męsko-damskich i dokładnie w tym samym momencie zauważył  stojącą obok mnie koleżankę, tyle że teraz miast się skłonić  podniósł  otwarte dłonie w przepraszającym geście i rzekł:  - Oczywiście z wyjątkiem ciebie Marysiu! – I ruszył w stronę drzwi wejściowych.   Poszedłem poprosić gospodynię o amnestię, impreza była piękna, irytacja nieco jej przeszła, chociaż wielce się zdziwiła, że delikwent nadal szaleje na kwadracie. Powiedziała, żeby kumpel przeprosił, a przynajmniej się zamknął, to nie będzie musiał wychodzić. Popędziłem przekazać mu dobre wieści zanim faktycznie wyjdzie nawalony na mróz, co mi się udało. Może Was zaskoczę, ale o ile wcześniej cierpiał, tak teraz się naprawdę potężnie wkurwił. Wygłosił płomienną mowę, w której jasno wyłożył, że nie ma za co przepraszać, bo to jego krzywdzą za głoszenie prawdy, milczeć również nie będzie, bowiem prawda i honor milsze są mu niż jakieś sylwestry, za prawdę i honor życie dać warto, wiedział o tym Skrzetuski, wiedział Leonidas, wiedzieli samuraje, więc tym bardziej warto wylecieć z imprezy, na której hołduje się hipokryzji, zakłamaniu i dulszczyźnie o obrażaniu przyjaciół nie wspominając. I zaczął żegnać się ze mną po raz trzeci.  Może Was zaskoczę, może na  Waszych twarzach odmalują się szok i niedowierzenie, może stracicie wiarę w boski porządek rzeczy, ale kiedy miksowałem się z sylwka po trzeciej nad ranem, kumpel nadal się żegnał. Potem się dowiedziałem, że zamykał imprezę dopijając z gospodynią resztki.  A dlaczego wspominam tę historię z zamierzchłej przeszłości? Bo pierwsza mi przyszła do głowy, kiedy zacząłem myśleć o pożegnaniu. Mimo, że łza się w oku kręci, smuteczek duszę przepełnia o miejsce walcząc z nostalgią, to pierwsze kurde co mi do miłującego wszelkie absurdy i surrealizmy łba przychodzi, to błazeńska akcja z imprezy.  Bo ja się żegnam kochani. To mój ostatni felieton w „Newsweeku” i sam nie wierzę w to co piszę. Bo to wiele pięknych lat było, wielkich wzruszeń i epickich gównoburz, za co z całego serca dziękuję Tomkowi Lisowi. Nie tylko za gościnę na łamach „Newsweeka” a wcześniej „Wprost”, ale przede wszystkim za to, że do pisania felietonów mnie namówił, a nawet zmusił. I okazało się, że polubiliśmy się z tym specyficznym gatunkiem twórczości.   I teraz w blisko pięćsetny piątek odkąd zacząłem pisać Wasze ulubione felki, powtórzę za klasykiem: „Dzień dobry. A na wypadek gdybyśmy się już potem nie widzieli – także dobry wieczór i dobranoc.”                                     The EndPS. Moje odejście z „Newsweeka” wynika z tego, że 16 listopada obejmę funkcję redaktora naczelnego Wirtualnej Polski.

21 najdziwniejszych absurdów świata (22 obrazki)

Z cyklu "Największe absurdy Unii Europejskiej"

Z cyklu "Największe absurdy Unii Europejskiej" –

18 najbardziej absurdalnych przepisów na świecie (19 obrazków)

Pewnie by się jeszcze wiele znalazło, ale tyle wystarczy, żeby się zastanowić nad tym co dzieje się obecnie w naszym kraju...

Pewnie by się jeszcze wiele znalazło, ale tyle wystarczy, żeby się zastanowić nad tym co dzieje się obecnie w naszym kraju... –  10 POLSKICH ABSURDÓW:1. Ludzie wierzą w Boga, którego nigdy nie widzieli, ale nie wierzą w wirusa potwierdzonego naukowo, na którego umierają konkretne osoby i z którego leczą konkretni lekarze.2. Krajem rządzi nieszczęśliwy, bezdzietny starszy pan - kawaler. I kawaler stał się autorytetem w kwestii budowania związków, wartości rodzinnych i posiadania dzieci. Ekspert od rozmnażania się na potęgę.3. Obywatele zamiast do wykwalifikowanego psychologa, terapeuty, seksuologa, psychiatry, chodzą z najcięższymi problemami do niewykwalifikowanego księdza i w konfesjonale mówią mu o sprawach seksualnych, nieudanych związkach, psychice, uzależnieniach, depresji, o stanie zdrowia.4. Faceci chodzący w różowych i czarnych sukienkach, mówią wiernym, że gender jest zagrożeniem dla ludzkości. Że facet powinien być facetem. Czyli o rodzinie i zacieraniu się płci mówi bezdzietny facet ubrany w różową kieckę, którego inni faceci całują w pierścionek na dłoni.5. Księża, którym zabrania się uprawiania seksu, zawierania małżeństw i posiadania dzieci, uczą narzeczonych o tym jak ten seks uprawiać, jak te dzieci wychowywać i jak tworzyć zdrowy związek. Od niedawna duchowni mają prawo pytać narzeczonych o stan zdrowia, o choroby weneryczne i inne kwestie zdrowotne. I ludzie chodzą do nich i słuchają tych życiowych rad i o tych chorobach mówią.6. Czcimy figurki, plastikowe i drewniane krzyże. Modlimy się do dewocjonaliów, na których przemysł sacrum zrobił gigantyczny biznes. Wsadzamy ludzi do więzień za obrazę przedmiotów, a niszczymy Boga, który jest Naturą. Ukatrupiliśmy własną matkę. Matkę Ziemię. Bóg jest w człowieku, w drzewie, zwierzęciu, w oceanie. Mordujemy to wszystko bez opamiętania.7. Patriotyzm i duma narodowa to największe wartości dla Polaków. I na tym polega ten patriotyzm, że Polak Polaka okrada na wszystkim, na czym się tylko da, byleby szybko zarobić. Politycy rozkradają majątek narodowy i grabią nasze kieszenie. Rodak rodaka nienawidzi, dlatego jesteśmy ciągle skonfliktowani najpierw ze sobą, później ze wszystkimi na świecie. Patriotyzm.8. Kochamy Polskę, mówimy tyle o polskiej gospodarce, że poprzednie rządy ją zabiły, ale zakupy najchętniej robimy w zagranicznych supermarketach, które najczęściej nie płacą w Polsce podatków i które niszczą planetę. Kupujemy w galeriach handlowych, gdzie polskich marek jest tyle co kot napłakał. Najbardziej jednak lubimy robić zakupy na AliExpress (żeby nie było, ja też!) bo tanio. Tak wspieramy polską gospodarkę.9. Marsze Równości nazywamy epatowaniem tęczą i orientacją. Politycy prawicy chcą ich zakazać. Jutro Boże Ciało i procesje. Nikogo nie dziwi fakt, że w całej Polsce ludzie przejdą ulicami i będą się modlili do obrazów korzystając z megafonów, niszcząc tony palm i kwiatów dla pozyskania liści i płatków kwiatowych i nie pytając niewierzących lub tych, którzy mają inne wyznania, czy im to przypadkiem nie przeszkadza? Tutaj nie ma epatowania.10. Unia Europejska uważana jest za złą, ale pieniądze z Unii są dobre. Weszliśmy do Unii, wydoiliśmy ile się da, wyremontowaliśmy sobie kraj, dworce, wybudowaliśmy stadiony. Doposażyliśmy gospodarstwa, pozakładaliśmy firmy, nakupiliśmy sprzętu za unijne pieniądze, a teraz chcemy kopnąć Unię w d., gdy trzeba się stosować do unijnych przepisów. Kiedy brakuje pieniędzy, znowu zwracamy się do Unii. Po czym za chwilę rządzący grzmią: „Unia nie będzie nam mówiła co mamy robić”. Po chwili znowu proszą Unię o pieniądze.Wariatkowo.O jakim absurdzie jeszcze zapomniałem? I który najbardziej Was boli?

Z cyklu: absurdy PRL-u

 –

Zbiór demotywatorów z ostatniego miesiąca, czyli do jakich absurdów prowadzi Black Lives Matter i wszechobecna poprawność polityczna (52 obrazki)

archiwum

Pomarańczowa alternatywa - na pohybel komunie

Pomarańczowa alternatywa - na pohybel komunie – Ruch, który postanowił walczyć z "komuną" żartem, satyrą. Obnażając absurdy życia w PRL, wyśpiewując przewrotne hasła, stawiali opór do jedynej słusznej partii i ich decydentów.

Wyjechałem z Polski dwa lata temu, bo miałem dość. Miałem co jeść, miałem w co się ubrać, ale brakowało mi choć grama szacunku mojego państwa do mnie samego

Wyjechałem z Polski dwa lata temu, bo miałem dość. Miałem co jeść, miałem w co się ubrać, ale brakowało mi choć grama szacunku mojego państwa do mnie samego – O ironio, jedyny urząd, który okazał mi się przyjaznym, nowoczesnym, szybkim, miłym i uprzejmym, był urzędem paszportowym. Może to taka zachęta dla tych ludzi, którzy jeszcze zastanawiają się nad emigracją?Dlaczego nie wrócę?Mieszkałem w Polsce wiele lat, w dużym mieście, gdzie udało mi się studiować na państwowej uczelni. Nigdy nie oczekiwałem wiele od kraju. Do pracy poszedłem już w trakcie studiów i za swoje studia uczciwie płaciłem (częściowo płatne). Studia, w kontekście znajomych, wspominam jako dobry, ciekawy czas wielu historii i masy ludzi. Mimo to żałuję, że nie wyjechałem wcześniej. Moje studia, jako nauka rzeczy przydatnych, to czas stracony. Konfrontacja z prehistorycznym urzędniczym molochem, który obdarza pokornych studentów swoimi łaskami, nie była wysiłkiem koniecznym w moim życiu. Ponieważ jestem człowiekiem wielkiej cierpliwości, ze spokojem znosiłem kapryśnych starców tracących kontakt z rzeczywistością, formalne absurdy, prywatne animozje, polityczne uczelniane romanse. Nie, nie jestem studentem, który bruździ na uczelnię, bo studiował 10 lat po 5 kierunków na raz. Przebrnąłem płynnie i za pierwszym razem. Straciłem masę czasu na kontakty z profesorami - urzędnikami, którzy głównie uczyli mnie tego, jak mało jestem wart.Po tym kilkuletnim doświadczeniu, za które dodatkowo sowicie zapłaciłem swoją pracą, przyszedł czas na plany dorosłego człowieka. Pomyślałem... może mieszkanie, bo dobrze byłoby się ustatkować. Jako inżynier pracujący w informatyce, nie mogłem nigdy narzekać na brak ofert pracy. Ogólnie zadowolony z mojej pensji, odwiedziłem jeden z banków, by sprawdzić, jaka przyszłość czeka mnie w mojej ojczyźnie. Dowiedziałem się, że ze względu na przestępstwo urodzenia się w złym kraju, czeka mnie oddawanie połowy mojej pensji, do czasów emerytury, za małe mieszkanie w dużym mieście. Oczywiście musiałbym utrzymać swój zarobek na podobnym poziomie przez następnych 30-40 lat, przy założeniu, że nie będą nękały mnie jakiekolwiek choroby lub zdarzenia losowe. Pieniędzy wystarczyłoby na 30-40 m2. Reszta to najpewniej jedzenie i rachunki, utrzymanie ewentualnej przyszłej rodziny. Jeśli chodzi o moje przyszłe dzieci... musiałyby nauczyć się minimalizmu i radości z ciasnoty w małych przestrzeniach. O posiadaniu ich normalnej ilości, jak w czasach naszych rodziców, 2-4, nie mogło być mowy, ze względu na rozmiary mieszkania i wydatki. Ta wizja mnie nie satysfakcjonowała. W końcu jeśli siedziałem parę lat na studiach, byłoby miło stworzyć coś więcej niż cygańską komunę na kredytach.Jeśli chodzi o pracodawców, to też niestety nie ułatwiają oni sprawy. Ze względu na to, że każdy próbuje oszukać własny kraj, który łapami różnych urzędników zabiera to, co zostawił kredyt, nikt nie pracuje na pełnej umowie o pracę. Moja niezwykle wysoka informatyczna pensja była finansową manufakturą umów dziełowo-pracowych po to, by jak najwięcej oszukać system emerytalno-podatkowy. A tak na marginesie: nawet uczciwie i w pełni go opłacając, to co dostałbym w obfitości, będzie głównie gestem Kozakiewicza mojej drogiej ojczyzny. Jeśli nie ukradną lub znacjonalizują, to pewnie zgubią, jak to się ostatnio przydarzyło 3 mln moich rodaków. Nie było dla mnie nadziei jako spokojnego obywatela. Mój bank, kraj, uczelnia, urzędy dały mi prosty wybór: musiałem stanąć w szranki odwiecznej wojny polsko-polskiej. Zaradni kontra frajerzy.Po studiach w końcu dotarło do mnie, że moje relacje z ojczyzną może opisać jedynie wulgarny język pijanej bramy. Jako człowiek raczej spokojny, nie lubię wchodzić oknem, kiedy wyrzucają mnie drzwiami. Z lekkim smutkiem pożegnałem kolegów i pojechałem ku zachodzącemu słońcu do miejsca, gdzie jest zagranica, a wszystko smakuje lepiej. Jak się z czasem okazało, do lepszego smaku szybko się przyzwyczaiłem. Jedyne zaskoczenie to to, że nie czuję się lepszym człowiekiem. Jestem natomiast bardzo szczęśliwy z faktu, że nie czuję się gorszy. Niebo, piwo i samochody są prawie takie same, ale jako rezydent jestem tutaj lepszy niż obywatel w swojej Polsce.Jeżdżę do kraju, gdy muszę i tylko do rodziny. Wiem, że nie pracuję tylko dla siebie, bo być może kiedyś będę musiał pomóc tym, co tam zostali. Moja mama za to, że mnie wychowała, dostała wyrok od państwa: dogorywanie do jak najszybszej śmierci za pieniądze śmiecie. Co to za ojczyzna, przed którą muszę ratować swoją mamę? Dzieci, rodziców i kraju się nie wybiera, ale można wybrać czy być szczęśliwym.Siedzę sobie tutaj na zielonej trawie i nikt nie pluje mi w twarz. To miło, ciekawe czy dlatego, że tutaj tak wypada, czy musieli ludzi zmusić do tego jakimś prawem? W Polsce na pewno zaradni by je obeszli i dostałbym w mordę bez podatku. Do widzenia mój kraju, mam nadzieję, że wkrótce już cię nie będzie, takim jak teraz. Wole cię pamiętać z historii poprzednich pokoleń. Dobrze jest być Polakiem i będę nim razem z innymi Polakami już zawsze. III Rzeczpospolita jest dla mnie tworem, który okupuje ludzi i ziemię, z której wyrosłem, i krzywdzi, tak jak mnie skrzywdziła
archiwum

Absurdy kwarantanny

Absurdy kwarantanny – Dzisiaj jak prawie co dzień udałem się na szybkie zakupy gdzie po chwili zostałem grzecznie wyproszony ze sklepu, Pani obsługująca grzecznie mi wyjaśniła że od 10 do 12 obsługują tylko seniorów 65+ ku mojemu wielkiemu zdziwieniu. Ja się pytam gdzie tu sens i logika skoro ludzie powyżej 60+ są najbardziej zagrożeni zarażeniem, bo ich system odpornościowy już nie działa tak jak u młodego. Mimo wielkiego szacunku jaki posiadam do ludzi starszych to właśnie Oni są największym zagrożeniem dla siebie i dla nas. Mieszkam na przeciwko dużego Polskiego sklepu sieciowego i ludzie powyżej 60 roku życia ustawiali się w kolejce sięgającej aż po sąsiedni parking. Nasze apele #zostanwdomu nie są brane na poważnie przez takie osoby a szkoda .
Źródło: C:\Users\Krzysiek\Desktop\Programy
archiwum

Jak popieprzone są podatki w Polsce widać na przykładzie pączków

Jak popieprzone są podatki w Polsce widać na przykładzie pączków – Jeżeli pączek jest dietetyczny, to jest pieczywem i podlega pod 5% VAT, chyba że, może zostać spożyty po 14 dniach, wtedy VAT wynosi 23%.Jeżeli pączek jest tradycyjny, to jest ciastkiem i podlega pod 8% VAT, chyba że, może zostać spożyty po 14 dniach, wtedy VAT znowu wynosi 23%. Te absurdy mają zniknąć dopiero od 1 kwietnia 2020 r.
archiwum

Wybierając się na wakacje, warto poznać prawo, które w teorii wciąż obowiązuje w danym kraju, ale chyba nikt nie wlepia mandatów za noszenie lodów w tylnej kieszeni spodni?

Wybierając się na wakacje, warto poznać prawo, które w teorii wciąż obowiązuje w danym kraju, ale chyba nikt nie wlepia  mandatów za noszenie lodów w tylnej kieszeni spodni? – Absurdalne przepisy np. w USA w stanie Iowa wąsaty mężczyzna nie może całować kobiety na ulicy, a w Minnesocie są kary dla kobiet przebranych za świętego Mikołaja ?

Kolejny rok za pasem, czego tu można życzyć? Może tego, aby nadchodzący Nowy Rok naprawdę był niesamowity - niosący zmiany, na które też musimy sobie zapracować

Może tego, aby nadchodzący Nowy Rok naprawdę był niesamowity - niosący zmiany, na które też musimy sobie zapracować – Chcemy coś osiągnąć, a tak często się poddajemy. Potem miesiące zmieniają się w lata i tak to życie mija, więc zróbmy coś z tym wreszcie! Nie polegając na tym, że samo się magicznie zrobi, lecz my sami to zrobimy.Na wiele rzeczy się nie ma wpływu, więc zdrowia i szczęścia nigdy w nadmiarze, a reszta zależy od nas i tego dążenia i wiary we własne możliwości Wam życzy załoga Demotywatorów. Obyśmy kolejny rok spędzili tu razem, dalej wyśmiewając absurdy codzienności

Z cyklu absurdy polskiej skarbówki Jeśli podatnik chce odwołać się od decyzji urzędnika skarbowo-celnego, może to zrobić, ale to odwołanie będzie zatwierdzał ten sam człowiek, który je wszczął

Jeśli podatnik chce odwołać się od decyzji urzędnika skarbowo-celnego, może to zrobić, ale to odwołanie będzie zatwierdzał ten sam człowiek,który je wszczął –
archiwum – powód

W końcu podatników stać na wszelkie absurdy w tym kraju

W końcu podatników stać na wszelkie absurdy w tym kraju –
archiwum

Wokół sami kryminaliści...

Wokół sami kryminaliści... –
Źródło: Kodeks Wykroczeń Art. 89
archiwum

Milion złotych Tyle kosztować będzie utrzymanie szkoły do której nikt nie chodzi

Tyle kosztować będzie utrzymanie szkoły do której nikt nie chodzi –
archiwum

Wyobraź sobie zakaz ruchu z powodu zatoki przystankowej dla autobusów z przeciwka...

Wyobraź sobie zakaz ruchu z powodu zatoki przystankowej dla autobusów z przeciwka... – ...tak, to możliwe. Na drodze dla rowerów Wiązowna-Duchnów.