Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 213 takich demotywatorów

Mało brakowało –
0:10
Kiedy od godziny tkwię w korku i dwóch idiotów przede mną lekko się stuknęło, robią dramę i dzwonią na policję –
0:03
archiwum
Normalny dzień w Brazylii –
0:44
Mam duży samochód, więc jadę jak chcę –
0:46
Jak poznałem waszą matkę - wersja tirowa –
0:11
Kiedy zagadujesz do rowerzystek –
0:35
Oto pani Martyna Jurkiewicz-Tomsia. Zasłynęła z tego, że 10 lat temu jako 22-letnia dziennikarka Gazety Wrocławskiej napisała słynny tekst o libacji na skwerku we Wrocławiu. Dzisiaj zdradza kulisy tamtego artykułu: – "Typowy lokalny dziennikarz na swoim dyżurze obdzwania wszystkie służby (policja, straż pożarna, pogotowie) by dowiedzieć się, czy coś się dzieje na mieście. To praktyka stosowana na długo przed internetem. Tyle tylko, że nie każda interwencja lub stłuczka trafiała potem do gazety czy wiadomości radiowych.Przez wspomniany wcześnie prikaz, trzeba było dodawać newsy, nawet jak nic konkretnego się nie wydarzyło. Dziennikarka wykręciła numer na policję. Taki był zapis rozmowy z poirytowanym (nadmiarem telefonów z "żebraniem") o newsy dyżurnym.– Panie dyżurny, czy coś się dzieje? – zapytała dziennikarka.– Nie – odparł policjant.– A może jednak, cokolwiek?– NIE, NIE, NIE.– To jaką mieliście ostatnią interwencję?I wtedy, dyżurny opowiedział zdesperowanej dziennikarce o libacji-widmo. – Wiem, że ta depesza, to zaprzeczenie wszystkiego co ma związek z dziennikarstwem. No ale nie miałam innego wyjścia. Musiałam coś wrzucić w sieć, a nic innego nie miałam! Atmosfera w pracy nie była przyjemna, więc popełniłam swoje słynne dzieło – wspomina "SE" pani Martyna.Niedługo po tym zakończyła swoją przygodę z dziennikarstwem. Sama zrezygnowała. Chciała działać w PR, potem startowała na sołtysa, ale nie zgarnęła stołka. Obecnie jest szczęśliwą mamą i przewodniczącą koła gospodyń wiejskich. Na artykuł reaguje z uśmiechem."
- Janusz, machaj! – To prosta, lecz nie skuteczna technika ostrzegania pociągu, która nie sprawdza się w codziennym życiu
Źródło: YouTube
archiwum
A na rondo wjeżdżam tak – Hamowanie klaksonem nie zawsze pomaga
Źródło: YouTube
Gdy dwóch bogaczy spotka się na parkingu –
Jaki ojciec, taki syn –
0:28
 –  Moje małe szczęście na Krecie. Kacperek rozrabiaka te imię wszyscy na całym terenie hotelu znali. W skrócie: * wyrządzone straty - dwa zbite talerze i popielniczka * rzuty w dal przedmiotami -butem w autokarze dwa siedzenia dalej cel trafiony w głowę -rzut Kawałkiem czymś do jedzenia na promie z 1 poziomu na dół ( nikt nie wszedł na górę z pretensjami więc chyba pudlo z: ) -rzut talerzem w restauracji bo już nie chciało się jeść (efekt stluczka szklana) *trzy razy załatwiona potrzeba fizjologiczna w basenie niestety ta grubsza, naszczescie obyło się bez ludzi w nim a pozostali którzy byli po za nie widzieli bądź udali że tego nie widzą •t To tak w skrócie o moim Kacperku i tygodniowym pobycie na Krecie.
archiwum
Takiego chamstwa... – dawno nie widziałem.
Ucieczka z miejsca wypadku –
0:31
archiwum
Taka tam portowa stłuczka –
 –
"Zostaliśmy zmuszeni do 48-godzinnej kwarantanny. Puste ulice, zamknięta stacja benzynowa, a tym dwóm kolesiom udało się doprowadzić do wypadku" –
Taka tam zwykła stłuczka –
0:31
Jechał do pracy, ale teraz pojedziepuścić totolotka –
0:09
Gdy wyjeżdżasz na autostradę, a wiesz, że wielu ludzi nadal nie ma zimówek –