Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 116 takich demotywatorów

archiwum

TVPis zapomniało już, że PO istnieje:)

TVPis zapomniało już, że PO istnieje:) – Jaki reżim, taka propaganda.
Źródło: TVP pis
archiwum – powód

Nasze pelne poparcie dla nieslusznie oskarzonych aktywistow!

Nasze pelne poparcie dla nieslusznie oskarzonych aktywistow! – Precz z przesladowaniami polskiego ruchu robotniczego!
Źródło: https://postep.org
archiwum

Trochę gówniany ten ich reżim

Trochę gówniany ten ich reżim –

Moja żona przestała się mieścić w swoje ulubione dżinsy i wprowadziła reżim dietetyczny dla wszystkich łącznie z kotem. Cichcem zaniosłem te dżinsy do krawcowej do poprawki. Będziemy się wszyscy krócej męczyć...

Moja żona przestała się mieścić w swoje ulubione dżinsy i wprowadziła reżim dietetyczny dla wszystkich łącznie z kotem. Cichcem zaniosłem te dżinsy do krawcowej do poprawki. Będziemy się wszyscy krócej męczyć... –
archiwum – powód

Pamięci ofiar ciamajdanu z 2016r, brutalnie i krwawo spacyfikowanego przez PiS-owski reżim :D

Pamięci ofiar ciamajdanu z 2016r, brutalnie i krwawo spacyfikowanego przez PiS-owski reżim :D –

Zbigniewa Hołdysa walka z reżimem

Zbigniewa Hołdysa walka z reżimem –
archiwum

reżimowe media podają, że doszło do znieważenia kawałka metalu, inni uważają, że cała sprawa ubrania pomnika w koszulkę ma silny przekaz

reżimowe media podają, że doszło do znieważenia kawałka metalu, inni uważają, że cała sprawa ubrania pomnika w koszulkę ma silny przekaz – KAŻDY REŻIM, KTÓRY ZMUSZAŁ LUDZI DO CZEGOKOLWIEK, UPADŁ, TEN TEŻ UPADNIE ...
archiwum

A może niech Europejczycy migrują do dzikich państw, tworzą partie i w ramach multi culti niech demokracja, liberalizm prawa człowieka wypierają dziki reżim prawa islamu, lub innego, regresywnego paskudztwa?

A może niech Europejczycy migrują do dzikich państw, tworzą partie i w ramach multi culti niech demokracja, liberalizm prawa człowieka wypierają dziki reżim prawa islamu, lub innego, regresywnego paskudztwa? – Ach, zapomniałem, że multi culti obowiązuje tylko pierwszy świat, gdzie przedstawiciele barbaryzmu mogą eksportować i implementować swoje antyludzkie doktryny. A może niech do Turcji pojadą ludzie cywilizowani i w ramach multikulturalizmu  wyprą erdoganowski shit i przywrócą kemalizm?
archiwum

Tajemnicza śmierć Gagarina. Rok wcześniej skrytykował Kreml

Tajemnicza śmierć Gagarina. Rok wcześniej skrytykował Kreml – To miał być rutynowy lot w samolocie MIG-15 koło Moskwy, ale skończył się śmiercią Gagarina. Z odtajnionych w 2013 roku dokumentów wynika, że świadkowie twierdzili, iż słyszeli podwójny huk. Raz, gdy samolot uderzał o ziemię, a wcześniej - gdy jakiś obiekt przekraczał barierę dźwięku. Do dziś nie wiadomo, skąd nadleciał ten drugi samolot, ani kto siedział za jego sterami.Pierwszy człowiek w kosmosie zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Na ile do tragedii przyczynił się fakt, że rok wcześniej publicznie skrytykował poczynania Kremla? Tego do dziś nie wiadomo, a wielu za śmierć Gagarina obwinia socjalistyczny reżim.
Źródło: Wp.tech
archiwum – powód

Nawet jeśli reżim próbuje zagłuszyć twoje wypowiedzi krzycz jak najgłośniej.

Nawet jeśli reżim próbuje zagłuszyć twoje wypowiedzi krzycz jak najgłośniej. –

Przetrwałem straszliwą apokalipsę pierwszej niedzieli z zamkniętymi sklepami

Przetrwałem straszliwą apokalipsę pierwszej niedzieli z zamkniętymi sklepami – W moim przypadku kluczowa okazała się sobota rano. Ledwie kilka godzin wcześniej gruchnęła wiadomość, że sklepy mają być zamknięte w całą drugą niedzielę marca aż do poniedziałku. Kilkadziesiąt godzin skondensowanego piekła. Wstałem jak co rano, jak co rano się ubrałem i jak co sobotę ruszyłem do Lidla. Parking pod sklepem, zazwyczaj senny o tej porze, przypominał zaatakowany przez szerszenie ul.Tłoczące się wszędzie samochody wypełniały – niemałą przecież – przestrzeń do ostatniego miejsca. Ludzie przemykali pomiędzy nimi pośpiesznie, chcąc czym prędzej zrobić zapasy. Niektórzy omijali auta ostrożnie, ale inni – ci, którzy nie potrafili zachować zimnej krwi – nie mieli tyle szczęścia i ginęli pod kołami rozpędzonych do 20 kilometrów na godzinę samochodów. Widząc upiorne zagęszczenie, właściciele aut rezygnowali nawet z podjeżdżania pod same drzwi sklepu, nie tarasowali wejścia swoimi budzącymi zachwyt maszynami, tylko zatrzymywali się w najdalszych zakamarkach parkingu, w miejscach, z których wyrastały dwumetrowe chaszcze. Dalej za to stawali na trawnikach. Wybiegający ze sklepu ludzie, czekający na otwarcie od wczesnych godzin porannych, usiłowali wskrzesić w sobie choć wspomnienie człowieczeństwa na tym wybiegu ludzkich pragnień i ostrzegali, by nie wchodzić do środka, bo tam rozgrywa się dramat, który będzie śnił się nam po nocach. Nie chciałem wierzyć, ale oni nie cofali się nawet po wypadające z siatek ziemniaki. Uwierzyłem. Nikomu jednak nie przyszło nawet do głowy odejść, przeczekać, przyjść później. Przecież już wstali, już się ubrali, może nawet nagrzali samochód w ten chłodny poranek. Wszyscy wiedzieli, że to najpoważniejsza gra – gra, która toczy się o ich życie i życie ich bliskich. Zamknięty w potrzasku zbiorowy umysł, który będzie parł dopóki nie osiągnie swojego celu. Wszyscy wiedzieliśmy, że pisowski reżim nie zatrzyma się, więc i my nie mogliśmy się zatrzymać. Łudziliśmy się, że opór coś zmieni. Choć sytuacja wyglądała potwornie, ruszyłem i jakimś cudem udało mi się wejść do sklepu.Nawet będąc pomnym sytuacji na parkingu, tliła się we mnie nadzieja, że nie jest tak źle. Nie może być. Przecież jesteśmy ludźmi. LUDŹMI, DO DIABŁA. Ale ci od wypadających ziemniaków nie kłamali – w „moim” Lidlu rozgrywały się dantejskie sceny. Od wejścia uderzył mnie odór ciepłej krwi. W tym momencie utraciłem wszelką nadzieję. W myślach pożegnałem się z żoną i dziećmi, ale wiedziałem, że dla nich muszę podjąć tę, być może ostatnią w życiu, walkę. Tu nie szło o jakiegoś tam karpia czy Crocsy. Chciałem, żeby byli ze mnie dumni. Tylko jak długo przetrwają, gdy mnie zabraknie? Myśli zaczęły wędrować z złym kierunku, traciłem czas, więc czym prędzej ruszyłem po bułki. Próbowałem nie patrzeć na półki z herbatą i dżemem, pod którymi leżały zwłoki kilku kobiet w średnim wieku. Najwidoczniej walczyły o ostatnie opakowanie earl greya. „Jezu, to krew czy powidła śliwkowe?” – natychmiast odsunąłem od siebie makabryczną myśl, bo na horyzoncie pojawiło się stoisko z pieczywem. Są jeszcze nasze ulubione bułki gryczane! Tylko co tam robi ten facet? Chryste, gryzie rękę kobiety, która dokłada pieczywo! Błagam, niech mnie tylko nie zauważy, bym mógł zapakować kilka bułek i ruszyć dalej. Gdzie są torby papierowe?! Nie ma papierowych – są tylko foliówki. Czy to już ostateczna granica upodlenia? Przecież dopiero tu wszedłem. Oczami wyobraźni widzę wszystkie żółwie z Pacyfiku, które połkną tę foliówkę. Przepraszam, ale albo wy, albo ja i moja rodzina. Obyście trafiły w lepsze miejsce. Nie mam czasu na dłuższy rachunek sumienia. Ominąwszy ukradkiem żarłacza białego w ludzkiej skórze, przechodzę obok uderzającego miarowo w ścianę wózka elektrycznego prowadzonego wcześniej przez młodego chłopaka, który teraz zwisał przez kierownicę martwy, z porem w oku, i zdaję sobie sprawę z tego, że zbliżam się do stoiska z warzywami. Wokoło słychać krzyki ludzi, trzask łamanych kości i brzęk tłuczonych butelek, ale staram się nie zwracać uwagi na rozgrywające się wokoło dramaty. Uwaga, lecące jabłko. Niewiele brakowało. W końcu dotarłem do warzyw i owoców. Jakieś nogi wystające spod skrzynek z bananami trzęsą się w rytm zapewne ostatniego tchnienia właściciela kończyn. Może ulżę mu choć trochę – odciążam skrzynie i ładuję kiść bananów do koszyka. W międzyczasie strząsam dłoń, która chwyta mnie za nogę nie wiadomo skąd. Idę po awokado. Kurwa, znowu twarde. Jakiś dzieciak zaczyna szarpać mnie za rękaw. Oczy ma zapłakane, nie potrafi wydusić z siebie słowa, wskazuje tylko na coś palcem. Podnoszę wzrok i widzę całkiem młodą kobietę, która pyta drugą, czy ta nie mogłaby oddać jej mrożonego pstrąga, którego ma w koszyku, bo ojciec tej pierwszej „uciekł z jakąś bezdzietną lambadziarą, a czasy dla młodych matek są trudne, a synek by się ucieszył, bo tak lubi pstrąga”, na co ta z pstrągiem odpowiada, że nie bardzo, bo też lubi pstrąga, a poza tym była pierwsza, na co pytająca reaguje słowami: „To się pierdol, po co się obnosisz tak z tym pstrągiem?!”. Patrzę z powrotem na dzieciaka. Oddaję mu awokado, ja i tak nie będę miał czasu czekać, aż dojrzeje. Przed oczami widzę obraz własnych dzieci. Muszę ruszać dalej.Czekała mnie trudna decyzja: wybrać krótszą, ale bardziej ryzykowną drogę pomiędzy warzywami a zamrażarkami, czy dłuższą, ale bezpieczniejszą drogę wzdłuż ściany z przyprawami? Wąska droga przez szlak warzywno-zamrażarniczy to doskonałe miejsce na zasadzkę. Droga Cynamonowa wzdłuż półki daje z kolei lepszą widoczność, ale tam tłum ludzi kotłuje się o ostatnią butelkę przyprawy do zup w płynie. Czas ucieka, podejmuj decyzję. Niech będzie Przewężenie Bakłażana. Ruszam ostrożnie, za pas zatykam pora niczym wielki wojownik swój miecz. Procentuje doświadczenie zebrane przy wózku elektrycznym chwilę wcześniej. Podchodzę, zbliżam się do przewężenia, ostrożnie wychylam się zza stoiska za papryką. SZAST! Przed oczami przelatuje mi podstarzały ochroniarz. Chyba próbował uspokoić sytuację na stoisku z produktami „deluxe”, gdzie właściciel terenowego volvo, którego minąłem na parkingu, ładował już trzeci wózek chałwy. Pozostawione przez wózek ślady krwi dały mi jasno do zrozumienia, że ten człowiek bardzo lubi chałwę. Odwróciłem szybko wzrok. Nie chciałbym lubić chałwy aż tak mocno. Na szczęście udało mi się przedostać na wędliny bez większych problemów. Tam szybko biorę opakowanie Żywieckiej i filetu z kurczaka i mknę na nabiał. „Po co ci glebogryzarka o 8 rano, człowieku?!” – myślę sobie na widok nieszczęśnika w średnim wieku omamionego „promocją z gazetki”. Po drodze chwytam duże opakowanie goudy. Jednak los się do mnie dzisiaj uśmiecha. Za wcześnie! Skup się, masz rodzinę, która na ciebie liczy. Ale fakt, już niedaleko. Przede mną najtrudniejsza część przeprawy: dział z alkoholem.Zdyszany docieram do Kanionu Wysokich i Niskich Oktanów. Gdybym nie znajdował się w Lidlu, to przysiągłbym, że jakimś cudem dotarłem na plan filmowy „Hooligans”. Ludzie pakują do wózków wszystko. Przy półce z winem dostrzegam sąsiadkę, która zazwyczaj gardzi winami poniżej pięciu dych za butelkę, ale teraz pakuje każdą ocalałą Kadarkę. Na podłodze szkło, okaleczeni ludzie wiją się z bólu. Ktoś próbował wyjechać z paletą Argusa na wózku widłowym, ale został zatrzymany i zjedzony na miejscu. Przeskakuję między ciałami i – na tyle, na ile to możliwe – ostrożnie zbliżam się do kas. Kątem oka dostrzegam jeszcze butelkę piwa rzemieślniczego. Czy to możliwe? Czy promień słońca naprawdę rozświetlił to mroczne miejsce? Udaje mi się, chwytam butelkę. Jestem już przy kasach. Jezu, jak dobrze, że nie działają, 6 złotych za pilsa – kto to widział? Zrównuje się ze mną mężczyzna, na oko w moim wieku. Patrzymy na siebie, potem na swoje zakupy. Gość uśmiecha się z politowaniem, ja jestem pod wrażeniem kilkudziesięciu opakowań mięsa mielonego, czterech zgrzewek niegazowanej wody Saguaro, worka ziemniaków, kartonu kasz, trzech litrów oleju rzepakowego, dziesięciu bochenków chleba i opakowania mentosa, które miał w swoim wózku. Mentosy! Chwytam jeszcze jakieś słodycze znajdujące się przy kasach i kieruję się do wyjścia. Koleś od wózka zaklinował się przy przejściu między kasami i desperacko próbuje się uwolnić. Zauważam biegnących w jego kierunku ludzi o wygłodniałych spojrzeniach. Nie czuję triumfu. Na wszelki wypadek chwytam leżący przy kasie egzemplarz nowej książki Okrasy i im go rzucam. Wybiegam na parking, a zza pasa wylatuje mi por, o którym zdążyłem dawno zapomnieć. Niewiele się tu zmieniło – może poza rosnącą liczbą ciał. Krzyczę do przebiegających obok ludzi, żeby nie wchodzili, ale oni nie słuchają. Teraz wszystko rozumiem. Biorę oddech świeżego powietrza i wracam do domu.Udało mi się wrócić do rodziny. Zabarykadowaliśmy się w mieszkaniu i resztę dnia spędziliśmy na wspominaniu lepszych czasów. W niedzielę nie wyszliśmy z domu, bo się baliśmy. Podobno po to właśnie wprowadzono nowe prawo – by ludzie mogli cieszyć się wspólnie spędzonym czasem. Jestem pewien – chciałbym być – że prawodawcy nie przewidzieli jednak rozmiaru skutków ubocznych swoich własnych działań. Zasunęliśmy rolety w mieszkaniu, żeby nie widzieć kłębów dymu. Z radia dowiedzieliśmy się o zamieszkach, o policji, która używa ostrej amunicji wobec demonstrantów i szabrowników. Niektórzy nie zdążyli zrobić zakupów i usiłowali plądrować sklepy. Wiele osób umarło z głodu. Odgłosy wystrzałów i syren zagłuszaliśmy radiem. Modliliśmy się o to, by nikt nie zapukał do naszych drzwi.Niepokój rośnie. Nikt nie wie, co będzie dalej. Pierdol się, pisowski reżimie

Prezydent Brazylii daje armii wolną rękę w walce z przestępczością w Rio de Janeiro

Prezydent Brazylii daje armii wolną rękę w walce z przestępczością w Rio de Janeiro – Michel Temer zareagował tak na „eskalację przemocy”, do jakiej doszło w czasie karnawału w Rio de Janeiro. Po zakończeniu imprezy, która przyciągnęła setki tysięcy gości z całego świata, ogłosił, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo miasta przejmie wojsko. Taka sytuacja nie miała miejsca od 1985 roku, gdy wcześniej przez 20 lat trwał reżim wojskowy. Nie od dziś wiadomo, że w fawelach znajduje się wiele gangów, jednak w ostatnim czasie niebezpieczeństwo przeniosło się na całe miasto, przestępczość gwałtownie wzrosła, a napady na turystów to codzienność."Rząd udzieli twardych i stanowczych odpowiedzi, podejmując wszelkie niezbędne kroki w celu wyeliminowania przestępczości zorganizowanej."
archiwum – powód

Prawicowy reżim z każdym dniem działa coraz bardziej brutalnie

Prawicowy reżim z każdym dniem działa coraz bardziej brutalnie – Najpierw spisali 'autorytet moralny' za czynną napaść na funkcjonariusza na służbie, potem nie pozwolili oskarżyć policjantów o wyjątkową brutalność podczas zatrzymania nagrywając interwencję, założyli kajdanki i nie pozwolili pójść samotnie do toalety jak Barbarze B. A teraz jeszcze nie pozwalają przewidzieć którego sędziego wylosuje do rozprawy bezduszny automat.
archiwum – powód

Nasze pieniądze Antoś bez umiaru wydawał na środki zagłady.Wydatki w czasie, gdy on był Ministrem Wojny, bardzo wzrosły. Same koszty jego niby ''armii'', tzw. Obrony Terytorialnej, przekroczyły już miliard złotych.Armii, która do niczego się nie nadaje...

Nasze pieniądze Antoś bez umiaru wydawał na środki zagłady.Wydatki w czasie, gdy on był Ministrem Wojny, bardzo wzrosły. Same koszty jego niby ''armii'', tzw. Obrony Terytorialnej, przekroczyły już miliard złotych.Armii, która do niczego się nie nadaje... – Wydajemy procentowo w stosunku do naszego PKB najwięcej na zbrojenia wśród krajów NATO w Europie. W 2008 roku byliśmy na 22 miejscu na świecie pod względem wydatków na zbrojenia. Teraz po Macierewiczu, pewnie podskoczyliśmy na jakieś 12 miejsce. Przy naszej gospodarce i poziomie PKB to jest miejsce charakterystyczne nie dla cywilizowanego państwa, ale dla jakiś dyktatur wojskowych!Reżim to jest tam, gdzie w przeliczeniu na milion mieszkańców jest najwięcej generałów! A Polska do takich krajów należy. Nasze wojsko ma ich aż 119 - jeden generał przypada u nas na 838 żołnierzy...Gdyby oddać te 2,5% PKB jaki wydajemy na wojsko, robiąc na wschodzie Europy za amerykańską szczekaczkę  do szczucia Rosji i przekazać te środki służbie zdrowia to dopiero załapalibyśmy się na dolną granicę wydatków jakie na zdrowie ponoszą rozwinięte społeczeństwa.           Ale PIS wie lepiej ''Armaty zamiast masła!"
archiwum – powód

13 grudnia 1981 roku reżim Jaruzelskiego wydał wojnę polskiemu narodowi dążącemu do wolności i demokracji. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obecna totalna opozycja tę walkę kontynuuje - uważa wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński.

13 grudnia 1981 roku reżim Jaruzelskiego wydał wojnę polskiemu narodowi dążącemu do wolności i demokracji. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obecna totalna opozycja tę walkę kontynuuje - uważa wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński. – Czy jest na Sali lekarz?
archiwum – powód

Jaki reżim, taki ubelisk

Jaki reżim, taki ubelisk –

Nie możemy przyjmować uchodźców, ponieważ zgodnie z opinią niektórych (w tym UE) na temat stanu prawa w Polsce nie jesteśmy bezpiecznym krajem

Nie możemy przyjmować uchodźców, ponieważ zgodnie z opinią niektórych (w tym UE) na temat stanu prawa w Polsce nie jesteśmy bezpiecznym krajem – Zgodnie z konwencją status uchodźcy można uzyskać w kraju bezpiecznym, w którym prawa człowieka podlegają zasadniczej ochronie. Zdaniem niektórych aktualnie sprawowany reżim w Polsce łamie prawa człowieka, a w tak ksenofobicznym, faszystowskim i zacofanym kraju taki "uchodźca" na pewno nie może czuć się bezpiecznie
archiwum

Wzgórza Golan. Powód wielu nieszczęść.

Wzgórza Golan.Powód wielu nieszczęść. – Jest to terytorium zagrabione Syrii i okupowane przez Izrael przez kilka dekad, do którego słusznie rości sobie prawo Syria.Izrael przy udziale najemników (ISIS) dąży do pełnego zagrabienia tych ziemi, przy wsparciu przemysłu zbrojeniowego USA i poparciu (antykurdowskiej) Turcji. Żydzi są bardziej zdeterminowani, ponieważ kilka lat temu wykryto ogromne złoża ropy naftowej...To jest właśnie realna oś zła, upatrująca w Syrii "reżim", wypaczając prawdziwy obraz w mediach głównego ścieku. To są fakty...
Źródło: aljazeera.com
archiwum

To była prawdziwa Ukraina

To była prawdziwa Ukraina – Nie dzisiejsza junta Kijowska i reżim Świnioszenki
archiwum

Jaka jest różnica między PO a PIS? Polska rok 1950. Spotyka się dwóch Polaków i jeden mówi: ale teraz to jest źle, reżim, rabują, mordują, domiary, podatki, ustawiają procesy pokazowe. A drugi mówi: nie marudź za Hitlera było gorzej...

Polska rok 1950. Spotyka się dwóch Polaków i jeden mówi:ale teraz to jest źle, reżim, rabują, mordują, domiary, podatki, ustawiają procesy pokazowe.A drugi mówi: nie marudź za Hitlera było gorzej... –