Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 155 takich demotywatorów

 –  11 czerwca 2022 Za darmo zburzę ruski obiekt budowlany - pomnik , dom , garaż Za darmo OPIS Nasza Firma drogoowa Via Sp. z o.o. z Poznania oferuje absolutnie za darmo usługę wyburzenia obiektu budowlanego w postaci np . pomnika , budynku , parku który jest związany z Federacją Rosyjską, przejawia jakikolwiek aspekt sympatii do tych zbydlęconych pachołków Putina. Ponosimy koszty związane z całą dokumentacją i projektami. Nasza Firma za zgodą zarządcy terenu uzyska pozwolenie na rozbiórkę , przeprowadzi rozbiórkę, wywiezie urobek autami zgodnymi z kartami bdo. i poniesie wszystkie koszty sprzętowe z paliwem włącznie itd.
 –  Wójt Bukowiny Tatrzańskiej nie ma opozycji. On i 100 % Rady Gminy pochodzi z nadania PiS. Nikt nie pyta, więc my pytamy w nowym Tygodniku Podhalańskim co sobie wybudował i jak to coś ma się do tatrzańskiego krajobrazu. Jakim cudem, ktoś wydał tu wuzetkę i pozwolenie na budowę
archiwum
Do tych co uważają że broni należy zakazać bo "broń zabija"... – Zabić można wszystkim, nawet gołymi rękami. Czy w takim razie powinno się ucinać wszystkim obywatelom ręce i przyszywać dopiero jeśli zdobędą na nie pozwolenie?
Bakterie nie mogą wejść do twojego ciała bez twojej jednoznacznej zgody –
I tak samo kobiety, jadące odebrać auto od mechanika –  MĘŻCZYŹNI, KTÓRZY CHCĄ SAMODZIELNIE WYBIERAĆ KOLORY POWINNI NAJPIERW OKAZAĆ PISEMNE POZWOLENIE OD ŻONY
Zużyto 250 metrów kwadratowych papieru, czyli dwa razy więcej niż powierzchnia domu –
 – Służba Bezpieczeństwa Ukrainy opublikowała 30-sekundową wymianę zdań między rosyjskim żołnierzem a jego kobietą. Nagranie rozpoczyna się niebiesko-żółtym napisem: "Przechwycone przez służbę bezpieczeństwa". Później słyszymy kobiecy głos: "Więc tak, zróbcie to tam". Zaraz okazuje się, czego dotyczy pozwolenie. - Tam są ukraińskie kobiety. Zgwałćcie je. Tak. Nie mów mi nic, zrozum - rzuca, wyraźnie się śmiejąc. W tym momencie pojawia się odpowiedź: "Aha".- Więc powinienem [je] zgwałcić i nic ci nie mówić? - upewnia się mężczyzna. - Tak, żebym nic nie wiedziała - przytakuje zaraz jego partnerka. Później słychać śmiech obojga. - Naprawdę mogę? - ponawia pytanie Rosjanin. - Tak, pozwalam ci - chichocze kobieta. - Tylko się zabezpiecz - nakazuje. Jedyną reakcją po drugiej stronie jest: "Ok"
0:32
 –
archiwum
 –
archiwum
Czy naprawdę trzeba robić tego typu programy? Co jest przyczyną braku mieszkań? – Pozwolenie ludziom na uczciwe zarabianie pieniędzy nie łupiąc ich krwawicy podatkami oraz pilnowanie by niska lub zerowa inflacja umożliwiła ludziom gromadzenie nadwyżek finansowych na zakup nieruchomości/ wkład własny do kredytu - wówczas każdy kto ma trochę oleju w głowie będzie mógł zakupić mieszkanie i je utrzymać. Jakieś bzdurne dopłaty do kredytów windują koszty ich spłaty, dopłaty do mieszkań skutkują spekulacją i wzrostem cen a budownictwo państwowe NIE DZIAŁA.
Źródło: gov
archiwum
Co działa a co nie działa w dostępności mieszkań? Czy wolny rynek ma sens czy państwo musi "pomagać" ? – Żaden program mieszkaniowy realizowany przez państwo nie pomaga. Rozwiązaniem jest pozwolenie ludziom na zakup nieruchomości na wolnym rynku (pierwotny/wtórny) i umożliwienie ludziom zaoszczędzenia chociażby na ten 20% wkład własny. Dopłaty do mieszkań spowodują wzrost ich cen. Dopłaty do kredytów uwiążą kagańcem ludzi, których nie stać na kredyt. Budownictwo realizowane przez państwo jest NIEEFEKTYWNE. Utrzymywanie niskiej inflacji musi być priorytetem, niska inflacja to niskie stopy procentowe i wzięcie kredytu z 20% wkładem własnym nie będzie stanowić kłopotu. Wolny rynek i konkurowanie rynku wtórnego z pierwotnym same ustabilizują ceny mieszkań. Do samoregulacji cen potrzebny jest tylko CZAS i brak interwencji rządowych w rynek.
Kobietą, która uderzyła torebką jednego z uczestników marszu była pochodząca z Polski Danuta Daniellson – Wiadomo, że jej matka była w czasie II wojny światowej uwięziona w niemieckim obozie koncentracyjnym Majdanek. Uderzonym mężczyzną miał być Seppo Seluska, który tego samego roku został skazany za zamordowanie homoseksualnego mężczyzny pochodzenia żydowskiego.To dopiero odwaga tej niesamowitej kobiety!
archiwum

Przypominam niewygodną prawdę...

Przypominam niewygodną prawdę... –
archiwum

Rozbrojona Polska

Rozbrojona Polska –
Źródło: własny
Przyjąć uchodźców z Ukrainy? Owszem, ale tylko za opłatą - usłyszała aktorka Ewelina Szostkowa, gdy zadzwoniła do diecezjalnego ośrodka Emaus pod Białobrzegami, proponując, że dowiezie uchodźców – Ksiądz tłumaczył, że ośrodek czeka na pozwolenie i środki od wojewody. A więc tak czy owak, ktoś za pobyt uchodźców musi zapłacić, np. wojewoda. Co ciekawe, pozwolenie nie jest potrzebne, gdy przyjezdni sami zapłacą. Wówczas ośrodek na nic nie czeka i od zaraz udostępnia zakwaterowanie.Na swojej stronie internetowej Emaus deklaruje: „Oprócz formacji serca w ośrodku musi być również pielęgnowana idea, o której mówił Sługa Boży Jan Paweł II, czyli nowa wyobraźnia miłosierdzia”. Ale wyobraźnia ekonomiczna i hipokryzja pozostają te same, co zawsze JAK POMAGAĆ, BY ZARABIAĆOśrodek diecezjalny przyjmieuchodźców za opłatą
archiwum
Kiedy Eleanora Roosevelt dowiedziała się o tym, zrezygnowała z członkostwa w ich organizacji i wraz z prezydentem Rooseveltem i zorganizowała dla Anderson występ w Memoriale Lincolna, transmitowany na cały kraj. Śpiewała ze "łzami w oczach", gdy pojawiło się ponad 75 000 ludzi –
 – Wystarczy trochę znajomości, dużo pieniędzy i w naszym kraju robisz co chcesz. Możesz nawet wybudować zamek na obszarze Natura 2000 Przesympatyczna Renatka @tyl ko_prawda_ Sąd w uchylił decyzję Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, który w sierpniu 2021 roku unieważnił pozwolenie na budowę zamku w Stobnicy. Inwestycja może być kontynuowana Wszyscy po drodze, od niezawisłych Sędziów do Zielonych dostali walizki pieniędzy pod stołem od "inwestora"

Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię

Do biura rzeczy znalezionych zadzwonił chłopiec, mówiąc, że zgubił mamusię – Chłopcu z domu dziecka niemal co noc śnił się taki sam sen.Co noc w snach szukał swojej mamy, gdy wreszcie ją znajdował, budził się. Jedynym jego pocieszeniem było zdjęcie obcej kobiety, które znalazł na podwórku. Wtedy jeszcze nie wiedział, że ich losy kiedyś się skrzyżują.Halo, czy to Biuro Rzeczy Znalezionych? – zapytał dziecięcy głos.– Tak, skarbie. Zgubiłeś coś?– Zgubiłem mamę. Jest może u was?– A możesz ją opisać?– Jest piękna i dobra. I bardzo kocha koty.– No właśnie wczoraj znaleźliśmy jedną mamę, może to twoja. Skąd dzwonisz?– Z domu dziecka nr 3.– Dobrze, wysyłamy mamę. Czekaj.Weszła do jego pokoju, najpiękniejsza i najlepsza, tuląc do piersi prawdziwego, żywego kota.– Mama! – krzyknął maluch i rzucił się do niej. Objął ją z taką siłą, że aż zbielały mu paluszki. – Mamusiu! Moja mamusiu!!!Chłopca obudził jego własny krzykRano dyrektorka domu dziecka jak zwykle zaglądała do każdego pokoju, żeby przywitać się z wychowankami i pogłaskać każdego malucha po głowie. Na podłodze, przy łóżku chłopca, zauważyła zdjęcie, które mały w nocy upuścił.– Skąd masz to zdjęcie? – zapytała.– Znalazłem na podwórku. To jest moja mama – uśmiechnął się chłopiec. – Jest bardzo piękna i dobra i kocha koty.Dyrektorka poznała tę dziewczynę. Po raz pierwszy przyszła do domu dziecka w zeszłym roku wraz z innymi wolontariuszami. Pewnie wtedy zgubiła zdjęcie. Od tamtej pory dziewczyna chodzi od jednego urzędnika do drugiego, próbując zdobyć pozwolenie na adopcję dziecka. Ale, zdaniem lokalnych biurokratów, nie ma na to szans, ponieważ nie ma męża.– Cóż, skoro to twoja mama, to wszystko zmienia – powiedziała dyrektorka. Po powrocie do swojego gabinetu, pani dyrektor usiadła i czekała.Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu weszła dziewczyna ze zdjęcia– Proszę – powiedziała dziewczyna, kładąc na biurku grubą teczkę. – Wszystkie dokumenty, opinie, zaświadczenia.– Dziękuję. Muszę jeszcze zadać ci kilka pytań. Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?– Nie mam zamiaru ich oglądać. Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje. Przecież prawdziwi rodzice nie wybierają sobie dziecka… Nie wiedzą, jakie się urodzi – ładne czy nieładne, zdrowe czy chore… Kochają je takie, jakie jest. Ja też chcę być taką prawdziwą mamą.– Po raz pierwszy mam taki przypadek – uśmiechnęła się dyrektorka. – Zaraz przyprowadzę pani syna. Ma 5 lat, jego matka zrzekła się go zaraz po urodzeniu. Jest pani gotowa?– Tak, jestemMały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.– Mama! Mamusiu!Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.– Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.– Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.– Zabieram syna od razu – stanowczo oznajmiła dziewczyna.– Dobrze – machnęła ręką dyrektorka.Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi.wyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:– Mamo… A lubisz koty…?– Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.Pani dyrektor spoglądała przez okno potem usiadła i wykonała jeden telefon.„Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… Proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.”Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was Chłopcu z domu dziecka niemal co noc śnił się taki sam sen.Co noc w snach szukał swojej mamy, gdy wreszcie ją znajdował, budził się. Jedynym jego pocieszeniem było zdjęcie obcej kobiety, które znalazł na podwórku. Wtedy jeszcze nie wiedział, że ich losy kiedyś się skrzyżują.Halo, czy to Biuro Rzeczy Znalezionych? – zapytał dziecięcy głos.– Tak, skarbie. Zgubiłeś coś?– Zgubiłem mamę. Jest może u was?– A możesz ją opisać?– Jest piękna i dobra. I bardzo kocha koty.– No właśnie wczoraj znaleźliśmy jedną mamę, może to twoja. Skąd dzwonisz?– Z domu dziecka nr 3.– Dobrze, wysyłamy mamę. Czekaj.Weszła do jego pokoju, najpiękniejsza i najlepsza, tuląc do piersi prawdziwego, żywego kota.– Mama! – krzyknął maluch i rzucił się do niej. Objął ją z taką siłą, że aż zbielały mu paluszki. – Mamusiu! Moja mamusiu!!!Chłopca obudził jego własny krzykRano dyrektorka domu dziecka jak zwykle zaglądała do każdego pokoju, żeby przywitać się z wychowankami i pogłaskać każdego malucha po głowie. Na podłodze, przy łóżku chłopca, zauważyła zdjęcie, które mały w nocy upuścił.– Skąd masz to zdjęcie? – zapytała.– Znalazłem na podwórku. To jest moja mama – uśmiechnął się chłopiec. – Jest bardzo piękna i dobra i kocha koty.Dyrektorka poznała tę dziewczynę. Po raz pierwszy przyszła do domu dziecka w zeszłym roku wraz z innymi wolontariuszami. Pewnie wtedy zgubiła zdjęcie. Od tamtej pory dziewczyna chodzi od jednego urzędnika do drugiego, próbując zdobyć pozwolenie na adopcję dziecka. Ale, zdaniem lokalnych biurokratów, nie ma na to szans, ponieważ nie ma męża.– Cóż, skoro to twoja mama, to wszystko zmienia – powiedziała dyrektorka. Po powrocie do swojego gabinetu, pani dyrektor usiadła i czekała. Po jakimś czasie rozległo się pukanie do drzwi i do gabinetu weszła dziewczyna ze zdjęcia.– Proszę – powiedziała dziewczyna, kładąc na biurku grubą teczkę. – Wszystkie dokumenty, opinie, zaświadczenia.– Dziękuję. Muszę jeszcze zadać ci kilka pytań. Kiedy chcesz zobaczyć dzieci?– Nie mam zamiaru ich oglądać. Wezmę każde dziecko, jakie mi pani zaproponuje. Przecież prawdziwi rodzice nie wybierają sobie dziecka… Nie wiedzą, jakie się urodzi – ładne czy nieładne, zdrowe czy chore… Kochają je takie, jakie jest. Ja też chcę być taką prawdziwą mamą.– Po raz pierwszy mam taki przypadek – uśmiechnęła się dyrektorka. – Zaraz przyprowadzę pani syna. Ma 5 lat, jego matka zrzekła się go zaraz po urodzeniu. Jest pani gotowa?– Tak, jestemMały chłopiec rzucił się do niej z całych sił.– Mama! Mamusiu!Dziewczyna głaskała go po malutkich pleckach, przytulała, szeptała słowa, których nikt poza nimi nie mógł usłyszeć.– Kiedy mogę zabrać syna? – zapytała.– Z reguły rodzice i dzieci stopniowo przyzwyczajają się do siebie, najpierw są odwiedziny w domu dziecka, potem rodzice zabierają dziecko na weekendy, a potem na zawsze, jeśli wszystko jest w porządku.– Zabieram syna od razu – stanowczo oznajmiła dziewczyna.– Dobrze – machnęła ręką dyrektorka.Chłopiec był szczęśliwy. Trzymał mamę za rękę, bojąc się, że znowu ją zgubi.Kwyszli już z domu dziecka na słoneczną ulicę, chłopiec zdecydował się zadać najważniejsze pytanie:– Mamo… A lubisz koty…?– Uwielbiam! W domu czekają na nas dwa! – roześmiała się dziewczyna, czule ściskając rączkę malucha.Pani dyrektor spoglądała przez okno potem usiadła i wykonała jeden telefon.„Halo, Kancelaria Aniołów? Proszę przyjąć zamówienie. Imię klientki wysłałam mailem, żebyście nie pomylili. Najwyższa kategoria: podarowała dziecku szczęście… Proszę o standardową wysyłkę – moc sukcesów, miłości, radości itp. I dodatkowo: mężczyznę wyślijcie, niezamężna jest. Tak, wiem, że macie deficyt, ale to wyjątkowy przypadek. Owszem, finanse też się przydadzą, chłopiec musi się dobrze odżywiać… Już wszystko poszło? Dziękuję.”Być może nie wierzycie w anioły, ale anioły wierzą w was
 –
archiwum
Mam rozwiązanie ws. kontrowersji związanych z organizacją gali MMA pod patronatem Słowika. – Gala z jego udziałem. 5zł za pozwolenie naplucia mu w gębę, 20 zł za danie mu po mordzie, 50 zł za możliwość skopania gnoja. Ludzie, którzy mogą udokumentować fakt bycia skrzywdzonym przez tę kreaturę, mają cały pakiet za darmo, a za opłatą 10 zł mogą się wspomóc kijem, sztachetą czy innym tępym narzędziem. Tylko nie używać metalowych narzędzi i założyć gnojowi jakiś hełm na głowę, żeby dożył końca gali.