Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem ponad 8279 takich demotywatorów

poczekalnia
Ograniczono prawo do kształcenia? – Brakuje nauczycieli przedmiotów zawodowych, coraz trudniej o ścisłowca po studiach pięcioletnich, gdzieniegdzie zaczyna się szukać nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej i specjalnej. Chcecie specjalistów, to zapłaćcie jak specjalistom, a sami się wykształcą i z ciekawym CV przybiegną. Gdyby wakacje były wartością, ludzie z pełnią kwalifikacji pukaliby dyrektorom w okna.Za 10 lat średnia wieku belfra będzie wynosić 55, tak jak obecnie ma się rzecz z pielęgniarkami. Wtedy szkoły prywatne zrozumieją co stanowi wartość szkoły i zaczną płacić godziwe pieniądze odpowiednio wykształconym i chętnym do pracy. A państwówki? Chyba prędzej zwiększą liczbę uczniów w klasie.
poczekalnia
50 lat temu jakiś koleś nauczył tutejszych gry w szachy, co położyłokres alkoholizmowi i hazardowi, które wcześniej były powszechne w wiosce –
 –  GDYBY TO BYŁY SIMSY ZABRAŁBYM KAI GODEK DRABINKE
archiwum
Były Prezes GIS: Mafia farmaceutyczna promuje nieprzebadany preparat i zwalcza inne metody leczenia. – Były szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego udzielił wywiadu Radiu wNet. Doktor Zbigniew Hałat przekazał podczas niego, że uważa, iż mafia farmaceutyczna promuje nieprzebadany preparat przy użyciu prymitywnej propagandy i aktywnie zwalcza inne metody leczenia, które można by zastosować, aby leczyć koronawirusa. "To bezwzględna mafia" - powiedział.
Źródło: Radio Wnet
Rządzą nami idioci – W lato hotele były otwarte, ludzie jeździli na wczasy, wakacje, wynajmowali pokoje, nie było problemu. Teraz byłam zmuszona jechać z mężem na zabieg 400 km od miejsca zamieszkania. Mąż musiał zostać na noc, mnie do szpitala nie wpuścili, chciałam wynająć pokój na jedną noc, żeby rano małżonka zabrać do domu. NIE BYŁO OPCJI! Spałam w samochodzie. Dziękuję, że tak o nas "dbacie"

A tak w swojej autobiografii pisze Jarosław Jakimowicz, który obecnie jest podejrzany o gwałt:

 –  Grupa Stonewall Jarosław Jakimowicz, prezenter i gwiazda Telewizji Polskiej, pisze w swojej autobiografii o tym, że "kupił" dwunastoletnią dziewczynkę z Tajlandii. Chodzi o wydaną w 2019 r. książkę "Życie jak film". "Tajki, które poznałem w Niemczech, też takie były. Pewnego razu któraś z nich mnie spytała, czy nie chciałbym takiej dziewczyny, jak one. - Jak to? - Oczywiście nie zrozumiałem. - Mamy znajomego, który może to załatwić, pogadaj z nim. (...)Ja oczywiście, będąc w tak młodym wieku, nie bardzo sobie mogłem to wszystko wyobrazić. Jednak pogadałem z tym człowiekiem. Byłem bardzo ciekaw. Okazało się, że mogę taką dziewczynę mieć za dwa tysiące marek. - Będzie twoja - powiedział. - No dobra! - Zdecydowałem, zupełnie nie zdając sobie sprawy, na co się piszę. (...)Po jakimś czasie jedna z koleżanek Tajek oznajmiła mi, że w mojej sprawie chyba już wszystko załatwione. Machnąłem już dawno ręką na te dwa tysiące marek, które w swoim odczuciu straciłem. A tu nagle znów ten facet - wraca ze spełnioną obietnicą. Dziewczyną! Pojechałem do mafijnego mieszkanka - takie miejsca zupełnie mnie nie przerażały, dobrze znałem ten klimat. Usiadłem, czekałem. Nagle drzwi się otworzyły, a obok sprawcy całego zamieszania stanęła dwunastoletnia dziewczynka. - Co to jest? - spytałem, nie mogąc wyjść ze zdumienia. - No jak to, twoja dziewczynka - Jugol radośnie przyklasnął, dumny z siebie. - Ale... - zacząłem się trochę jąkać. - Ona jest mała... trochę... jakby. - Spokojnie, urośnie ci! Wciąż miał na twarzy szeroki uśmiech i pewność, że wszystko jest w idealnym porządku. Zalała mnie lawina myśli: Jak wrócę z nią do domu? Do jakiej szkoły mam ją wysłać? W jaki sposób mam ją wychować?" Powtórzmy - cała "anegdota" pochodzi z autobiografii Jakimowicza. To nie plotki albo niepotwierdzone doniesienia. Dlaczego o tym piszemy? Bo mamy dość hipokryzji TVP, która od lat kłamie i manipuluje na temat społeczności LGBT+, kierując się rzekomo m.in. "dobrem polskich dzieci". Nie dalej niż w listopadzie TVP pisało o złych gejach "handlujących dziećmi", bo odkryło zjawisko surogacji. Równocześnie TVP robi gwiazdę z osoby, która otwarcie mówi o tym, że brała udział w handlu ludźmi. Wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby taką sytuację opisała osoba niezwiązana z "dobrą zmianą"?
poczekalnia
Michał Rachoń, były dziennikarz TVP na swoim kanale na YouTube odkrywa znaczenie słowa "moderacja" i to po angielsku –
0:27
archiwum
23 osoby zmarły po podaniu szczepionki na koronawirusa. – Sytuacja miała miejsce w Norwegii. Wiadomo, że wszystkie zmarłe osoby były w mocno podeszłym wieku (miały ponad 80 lat) i określane były jako "chorowite". - Nie ma pewności, czy zgony te można wiązać z tymi szczepieniami-powiedział dyrektor Norweskiej Agencji Medycznej Steinar Madsen. Tymczasem zgony po podaniu szczepionki Pfizer i BioNTech wystąpiły nie tylko w Norwegii, choć tu jest ich jak na razie najwięcej. 10 osób w mocno podeszłym wieku zmarło po szczepieniu w Niemczech, 4 w Szwajcarii.
Jeśli to pamiętasz, to miałeś fajne dzieciństwo. Tak wyglądało dorastanie w latach 80/90: – Tak było...Dorastałem w Polsce.Szliśmy do szkoły i z powrotem z przyjaciółmi. Nasza kolacja była o 19. Tak jak dobranocka... Muminki, Smerfy, Drużyna RR, Przygód kilka Wróbla Ćwirka, Krecik...NIGDY nie jedliśmy w restauracji. Obiady były zawsze w domu. Ziemniaki chowało się pod pierzynę aby były gorące. Klucz zawsze był pod wycieraczką. Nikt nikogo nie okradał. Ciuchy się nosiło jeden po drugim. Tak po prostu było. Święta się spędzało z rodziną i wtedy była sałatka warzywna.Zdejmowałem szkolne ubrania, jak tylko wróciłem do domu i zakładałem ubrania do zabawy. Musieliśmy odrobić lekcje, zanim pozwolili nam wyjść na zewnątrz. Obiad jedliśmy przy stole.Nasz telefon tarczowy stał na naszym ′′stoliku telefonicznym′′ w przedpokoju i miał przymocowany "sznurek", więc nie było takich rzeczy jak rozmowy prywatne.Telewizja miała tylko kilka kanałów. Właściwie to 3! Zawsze trzeba było zapytać o pozwolenie, przed zmianą kanału.Skakaliśmy w gumę i w kabel, bawiliśmy się w chowanego, gonitwę na ulicach czy grę w piłkę. Zimą wracając ze szkoły zjeżdżaliśmy z górek na tornistrachPobyt w domu był karą i jedyne, co wiedzieliśmy o ′′znudzeniu′′ to: ′′Lepiej znajdź sobie coś do roboty, zanim ja znajdę to dla Ciebie!"Jedliśmy to, co mama zrobiła na obiad albo...nic nie jedliśmy.Wszyscy byli mile widziani i nikt nie wyszedł z naszego domu głodny.Nie było wody butelkowej, piliśmy z kranu lub z węża ogrodowego na zewnątrz (i wszyscy zdrowi).Naszym ulubionym poczęstunkiem była kromka białego chleba z masłem i cukrem.Oglądaliśmy kreskówki w sobotnie poranki, jeździliśmy godzinami na rowerach, pływaliśmy w rzekach.Nie baliśmy się niczego. Graliśmy do zmroku... zachód słońca był naszym czasem powrotu do domu (a nasi rodzice zawsze wiedzieli, gdzie jesteśmy).Gdy ktoś się kłócił, za chwilę zapominał o co i znowu byliśmy przyjaciółmi - tydzień później, jeśli nie szybciej.
Pierwsze deski surfingowe były zrobione z drewna i ważyły 70 kg –
Policja ostatnio ma kiepską passę. Zatrzymane przez nich niemal 250 osób z październikowych protestów zostało oczyszczone z zarzutów. A teraz im wszystkim przysługuje odszkodowanie – "24 października 2020 r. policja zatrzymała 278 osób. Zatrzymania miały miejsce po protestach społecznych w Warszawie: „Międzynarodowy Marsz o Wolność”. Niemal 250 osobom zarzucono przestępstwa, m.in. czynnego udziału w zbiegowisku. Wylegitymowano 948 osób.Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia w Warszawie stwierdził niezasadność zatrzymania wszystkich uczestników, których zażalenia były rozpoznawane w dniu dzisiejszym w związku z zatrzymaniami z dnia 24 października Wszystkim osobom bezprawnie zatrzymanym przysługuje prawo do odszkodowania."
Logika postaci w niektórych filmach: – Wybierz się do lasu...Zgub się w tym lesie...Nie posiadaj ze sobą kompasu, mapy czy telefonu...Nie obserwuj zachowanie ptaków...O! Jakiś strumyk wody płynie, więc napijmy się wody i nadal idźmy w nieznanym kierunku, bo przecież w szkole nie uczyli, że osady ludzkie były budowanie przez wieki tam, gdzie był dostęp do wody! Załam się!
Pamiętaj, by odłożyć szklankę –  Jeden z moich przyjaciół, psychologów, podczas wykładu na temat zarządzania stresem przeszedł się po sali. Gdy podniósł szklankę z wodą, wszyscy pomyśleli że zaraz zada pytanie "czy szklanka jest w połowie pusta czy pełna". Zamiast tego, z uśmiechem na ustach, zapytał "ile waży ta szklanka?". Odpowiedzi były bardzo różne, od 200 g do 0,5 kg. Gdy skończyli odpowiedział: Nie jest istotne ile waży ta szklanka. Zależy ile czasu będę ją trzymał. Jeśli potrzymam ją minutę to nie problem. Gdy potrzymam ją godzinę, będzie mnie boleć ręka. Gdy potrzymam ją cały dzień, moja ręka straci czucie i będzie sparaliżowana.
Rodzina pewnego staruszkapo jego śmierci dokonałaniespodziewanego odkrycia – Podczas porządków w jego domu, znaleźli 25 karabinów i strzelb. Były pochowane np. pod łóżkiem, za lodówką czy za drzwiami. Najstarszy z nich pochodzi z 1894 roku
Ubrałem się tak, jakbym naprawdę wychodził do pracy, a one tradycyjnie próbowały mnie przekonać, żebym został w domu. Odegrałem dramatyczne show, że niby mnie przekonały i dałem im wygrać, były przeszczęśliwe przez kilka następnych godzin –
poczekalnia
Były dyrektor Teatru Polskiego, a obecnie poseł KO, Krzysztof Mieszkowski domaga się likwidacji kary za obrazę uczuć religijnych. – Uczucia religijne są bardzo specyficznym zjawiskiem - podobnie jak drink Bonda - wstrząśnięte Maryją w tęczowej aureoli, ale niezmieszane pedofilią wśród księży
Nawet jeśli w przyszłości okaże się, że maseczki nie były zbyt pomocne, albo że jednak były elementem konspiracji, nawet jeśli okaże się, że byłem jednym z tych naiwnych baranów, wciąż będę spać dobrze, bo wiem, że moim motywem była miłość i troska o najbliższychi sąsiadów –
Morsowanie zakończyło się dla niego śmiercią. Tragedia w kujawsko-pomorskim – Mężczyzna "morsował" na jeziorze w Urszulewie koło Rypina, gdy postanowił przepłynąć pod lodem pomiędzy przeręblami, które były od siebie oddalone o ok. 4 metry. Z wody już nie wypłynął. Został wyciągnięty przez strażaków po 2 godzinach
Ocalmy od zapomnienia – W czasie drugiej wojny światowej symbole Polski były bezwzględnie usuwane, w wielu miejscach zakazany był też język polski. Ten niewielki Orzeł jako jedyny w całym mieście przetrwał wojnę schowany na rynnie Katedry. Mieszkańcy dyskretnie oddawali mu cześć. Dziś niestety mało kto o tym pamięta. Symbol ten znajduje się w centrum Bydgoszczy, miasta, w którym spędziłem całe życie i o którym chciałbym Wam opowiedzieć. Ocalmy od zapomnienia
Źródło: Wyborcza.pl
Wiecie dlaczego nie ma sanek w sklepach? – Jedno to brak śniegu w ostatnich latach, jednak drugi powód to markety i hipermarkety.Koszt produkcji sanek nie jest niski, jednak sieci wymusiły na producentach, aby ceny za ich produkty były śmiesznie niskie, ponadto po sezonie wymuszały na nich odbiór i magazynowanie sanek przez cały rok, lub sprzedaż za symboliczne złotówki. Jednocześnie zwykłym sklepom nie opłacało się sprzedawać sanek za 150-200zł, bo przecież w "w markecie są za 59zł".Wiem o kilku producentach, którzy z tego powodu wycofali się z produkcji. Obecnie nikt nie ma sanek, a jeśli ktoś produkuje, to jest za mało na rynku, a cena w detalu sięga astronomicznych sum - nawet 400zł za sanki.Tak działa magia dużych sieci i ich wspaniałych cen - fajnie, bo chwilowo jest tanio, ale w perspektywie czasu, niszczy to rynek, a płaci za to ostatnie ogniwo...