Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Szukaj



Znalazłem 819 takich demotywatorów

Jak wygląda Albicla, czyli polska odpowiedź Tomasza Sakiewicza na Facebooka:

 –  Rada Etyki Social Mediat3uS8p mmotenslidnlored  · Wczoraj ruszyła "polska odpowiedź na Facebooka" czyli serwis Albicla prowadzony przez Sakiewicza (prezesa ***owskiej Gazety Polskiej). Wykonanie portalu nie jest szczytem profesjonalizmu, ale czego można się spodziewać gdy serwis robią ci pewnie studenci uczelni Rydzyka.Kilka kwiatków:- Regulamin portalu to ctrl+c, ctrl+v regulaminu Facebooka, nawet hiperłącza zostały xD- Można pobrać całą bazę użytkowników, bo nie jest w żaden sposób chroniona (poszło zgłoszenie do UODO, ale prezez UODO jest z ***, tak że ten),- Jeśli chcecie pisać na wallu osobie "nieznajomej" to klikacie "PPM -> "zbadaj" na przycisk "opublikuj" (na swoim profilu). Następnie szukacie "input" w HTML, który wam się otworzy i zmieniacie "value" na id osoby na której profilu chcecie coś napisać.- Hasło użytkownika nie ma limitu znaków, ktoś jako hasło wkleił całą treść Pana Tadeusza xD- Połowa użytkowników to papieże xDDDDDDDDDDDD- Druga połowa to fake konta działaczy ***, Trumpa i innych znanych postaci- Ktoś stworzył konto o nazwie "login", po kliknięciu w jego profil zostajemy wylogowani xD- Ktoś inny nazwał się "delete_account", po kliknięciu w jego profil usuwamy swoje konto (i obecnie to chyba jedyna działająca metoda usuwania konta) xDD- Przez noc przewinęło się pełno treści pedofilskich, ale czego się spodziewać jeśli połowa użytkowników to papieże xD- Mało komu udaje się otrzymać maila aktywacyjnego, sam portal wywalił się po paru godzinach działalności- Inni nie mają z tym problemu, ktoś założył już 500 tysięcy multi kont (bo nawet po banie można się zarejestrować z tego samego emaila) xD- Da się założyć konto bez nazwy, bez emaila i bez hasła. Wystarczy w źródle strony z pól "input" usunąć atrybut "required"- Sakiewicz jest dumny z działalności portalu, bo oczywiście, że jest xD- Wszystko finansowane z publicznych pieniędzy xDDDDDDDDDDDDPic related.---Źródło: Reddit z własnymi poprawkami.
 –
Piątkowe wydanie kenijskiej gazety "Daily Nation" –
Czerwcowa okładka niemieckiej gazety Der Spiegel jest szeroko komentowana w ostatnich godzinach, jakby słusznie przepowiedziała to, co wydarzyło się w tę środę, kiedy tłum ludzi szturmem ruszył na Kapitol. – Na okładce widać Donalda Trumpa siedzącego w swoim gabinecie i trzymającego zapaloną zapałkę, natomiast w tle widać coś, co wygląda na zamieszki w płomieniach.Na okładce, datowanej na 6.6.2020 r., Można przeczytać: „Diabeł ognia. Prezydent podpala swój kraj”.
Chroni klientów przed medialną manipulacją –  PROSZĘ NIE CZYTAĆ GAZET

Po co dobrze rządzić?

Po co dobrze rządzić? –  PO CO DOBRZE RZĄDZIĆ,SKORO MOŻNA KUPIĆ GAZETY,KTÓRE NAPISZĄ, ŻE DOBRZE RZĄDZIMY?PeninMan-ThurFri-Sadfb/Anonimowylnternauta
W odpowiedzi na ostatnie wydarzenia, coraz większą popularność zdobywają tego typu wlepki na samochód –  nie tankuję na orlenie
archiwum
 –
archiwum
Taki smuteczek – Orlen kupił Polskapress
Bardzo głośno było swojego czasu na temat podboju chińskiego rynku przez polski zespół "Bayer Full" – Lider grupy - Sławomir Świerzyński, opowiadał o 67 milionach sprzedanych płyt (w Polsce sprzedali ich dla porównania ok. 17 milionów), koncertach z nadania rządu czy spotkaniach z ambasadorem.Te dokonania na rynku orientalnym brzmiały bardzo imponująco i miały stanowić o uniwersalności muzyki disco polo oraz twórczości "kultowego zespołu'. Wszystko fajnie, do momentu gdy muzyczne podboje Świerzyńskiego, traktowanego rzekomo przez Chińczyków jak "dziecko cesarza" okazały się po prostu... kłamstwem.Zespół co prawda wydał płytę ze swoimi największymi przebojami w języku chińskim, jednak ukazała się ona jedynie na rynku Polskim. Bardzo prawdopodobne, że nikt w Chinach o zespole nie słyszał. Do dziś nie wiadomo do końca co zawiodło lub co przeszkodziło zespołowi w ekspansji na wschodni rynek. Wiadomo natomiast, że liczby i wydarzenia, które Świerzyński podał w 2013 roku w wywiadzie dla gazety "Polska. The Times", były nie tyle co naciągane, co od początku do końca fałszywe
archiwum
– Mój mąż zupełnie się mną nie interesuje jako kobietą! – Spróbuj włożyć jakąś seksowną czarną bieliznę! – Już tak zrobiłam! – I nie pomogło? – Uniósł głowę znad gazety i spytał: Kto umarł?! –
Oszust został oszukany przez seniorkę – Tym razem złodziej został oszukany przez ofiarę. 15-letni złodziej próbował wyłudzić metodą na wnuczka 17 tys. zł. Seniorka zamiast pieniędzy włożyła do koperty pocięte gazety i zgłosiła sprawę na policję. Już nawet staruszkom nie można ufać...
- Koncern paliwowy bierze się za gazety, - poczta zajmuje się wyborami i sprzedażą zniczy, - policja wycina konfetti, - magazynierzy tworzą serwisy informacyjne, - żołnierze liczą łóżka w szpitalach – A ja się głupi martwię, czy karton po mleku wrzucić do papieru czy sztucznych
archiwum
Warto zauważyć, że słowa "Nie ma wolności bez solidarności" są zarazem autorstwa św. Jana Pawła II, jak i pierwszym sloganem Gazety Wyborczej. Bo wtedy solidarni byli wszyscy. –
Naród ma się kłócić o sprawynieistotne a oni robią biznes –  Cytuję z Twittera: Ryszard Swetru@swetru_rMateusz Morawiecki zapowiedział kilka zmian w tak zwanej ,,Piątce dla zwierząt".Dozwolony będzie ubój rytualny w przypadku drobiu. Cóż za przypadek, że dobrym przyjacielem PiS jest Andrzej Goździkowski prezes Cedrobu, firmy zajmującej się masową produkcją drobiu. Cóż za przypadek, że zakaz nie obejmie akurat tej gałęzi, gdzie Cedrob zainwestował 100 mln zł w budowę nowych chłodni.Cóż za przypadek, że Cedrob razem ze spółkami skarbu państwa jest fundatorem wielu proPiSowskich wydarzeń, np. gal Gazety Polskiej.Cóż za q**a przypadek.
archiwum
Tak horrendalna bzdura jest w nas:Zbroja z gazety, kieł bez pyska,Że łeb się sam pochyla niskoPrzed nakazami, których nie zna – Jacek Kaczmarski
Uczeń szkoły średniej w Hongkongu zamknięty i otoczony przez ponad 20 gliniarzy za publiczne czytanie antyrządowej gazety wydanej przez aresztowanego dysydenta –
 –  Paweł Lęcki9tuoSlapon gosmomredogzd.  · Żyjemy w kilkunastu Polskach. Jest Polska Onetu, Interii, Wirtualna, Polsatu, TVNu, Rzeczypospolitej, wPolityce, DoRzeczy, niezależnej pl, Prawego pl, Wprost, Dziennika Gazety Prawnej, Newsweeka, TVP Info, Radia Maryja, Polityki, Gazety Wyborczej. Gdyby ktoś czytał tylko jeden z tytułów, żyłby w jednej z możliwych Polsk. Czytając dwa, już przenosi się do dwóch. Niektóre Polski mają części wspólne, inne całkowicie różnią się od siebie. Podają różne wiadomości lub zupełnie inaczej komentują te same. Mają swoje języki i sposoby nawiązywania relacji z czytelnikami. Od bardziej subtelny po turbomegaskandale. Jeśli ktoś uważa, że czytanie każdej z Polsk przynosi całościowy obraz jednej Polski, to grzeszy naiwnością. To nadal Polska, która bardziej przypomina rozbity witraż, złożony z fragmentów, okruchów i tak zwanych prawd, co do których niektórzy są przekonani tak bardzo, że w ogóle nie widzą innych. Etatowi komentatorzy rzeczywistości opowiadają świat, a robią to w każdej Polsce nieustannie tak samo. Można w zasadzie przewidzieć, co powiedzą i jak. Nieustannie ci sami politycy analizują prawie 40 milionowy kraj. Monopol kilkudziesięciu twarzy stanowi przedstawicielstwo twarzy Polaka, który nie może być do końca pewien, w której Polsce akurat przyszło mu żyć. Być może dlatego tak bardzo trudno o porozumienie, gdyż źródeł wiadomości jest wiele, ale niewiele płynie z tego wniosków. Natłok informacji nie daje poczucia bezpieczeństwa, a przede wszystkim bardzo łatwo stracić z oczu naprawdę ważne sprawy. W świecie newsów gubi się człowiek, choć wszystkie z pozoru dotyczą ludzi.
Ufaj mediom, a daleko zajdziesz – Artykuł z polskiej gazety z ostatniego dnia sierpnia 1939 roku
Oto pani Martyna Jurkiewicz-Tomsia. Zasłynęła z tego, że 10 lat temu jako 22-letnia dziennikarka Gazety Wrocławskiej napisała słynny tekst o libacji na skwerku we Wrocławiu. Dzisiaj zdradza kulisy tamtego artykułu: – "Typowy lokalny dziennikarz na swoim dyżurze obdzwania wszystkie służby (policja, straż pożarna, pogotowie) by dowiedzieć się, czy coś się dzieje na mieście. To praktyka stosowana na długo przed internetem. Tyle tylko, że nie każda interwencja lub stłuczka trafiała potem do gazety czy wiadomości radiowych.Przez wspomniany wcześnie prikaz, trzeba było dodawać newsy, nawet jak nic konkretnego się nie wydarzyło. Dziennikarka wykręciła numer na policję. Taki był zapis rozmowy z poirytowanym (nadmiarem telefonów z "żebraniem") o newsy dyżurnym.– Panie dyżurny, czy coś się dzieje? – zapytała dziennikarka.– Nie – odparł policjant.– A może jednak, cokolwiek?– NIE, NIE, NIE.– To jaką mieliście ostatnią interwencję?I wtedy, dyżurny opowiedział zdesperowanej dziennikarce o libacji-widmo. – Wiem, że ta depesza, to zaprzeczenie wszystkiego co ma związek z dziennikarstwem. No ale nie miałam innego wyjścia. Musiałam coś wrzucić w sieć, a nic innego nie miałam! Atmosfera w pracy nie była przyjemna, więc popełniłam swoje słynne dzieło – wspomina "SE" pani Martyna.Niedługo po tym zakończyła swoją przygodę z dziennikarstwem. Sama zrezygnowała. Chciała działać w PR, potem startowała na sołtysa, ale nie zgarnęła stołka. Obecnie jest szczęśliwą mamą i przewodniczącą koła gospodyń wiejskich. Na artykuł reaguje z uśmiechem."