Momencik, trwa przetwarzanie danych   Ładowanie…

Z nami od: 16 maja 2011 o 11:02
Ostatnio: 1 stycznia 2021 o 23:47
Exp: 8480
Jest obserwowany przez: 359 osób
  • Demotywatorów na głównej: 6135 z 7258 (989 w archiwum)
  • Punktów za demoty: 2327223
  • Komentarzy: 111
  • Punktów za komentarze: 583
  • Obserwuje: 27 osób (pokaż demotywatory)
 
Wzruszająca historia porzuconej dziewczynki i jej "zbawiciela": – 22 lata temu Joe Campbell chciał skorzystać z budki telefonicznej w East London. W środku zobaczył reklamówkę, z której dobiegał cichy płacz. Tuż przed nim z tego samego telefonu skorzystała kobieta, która porzuciła swoje dziecko. Kobieta zadzwoniła do jednego z sierocińców prosząc, żeby zabrali dziecko, które urodziło się zaledwie kilka godzin wcześniej...Dzwoniąca kobieta, matka sześciorga dzieci, pozostawała w związku pełnym przemocy i agresji. Powiedziała, że nie chciała, by kolejne dziecko cierpiało i dlatego je porzuciła. Na szczęście małą Kiran znalazł Joe. Zawiadomił policję i zawiózł dziecko do szpitala. Na tym nie koniec...Kiran spędziła w sierocińcu kilka miesięcy zanim została adoptowana. Przez cały ten czas Joe przysyłał jej prezenty - chciał, by czuła się kochana. Próbował też ją adoptować, ale został odrzucony ze względu na swój stan cywilny - był kawalerem. Po tym, jak Kiran została adoptowana, sierociniec zabronił mężczyźnie prób kontaktowania się z dziewczynką ani nikt jej nigdy nie powiedział o tajemniczej osobie, która przysyłała jej prezenty.Mijały lata. Gdy Kiran skończyła 18 lat, rodzice wręczyli jej dokumenty adopcyjne. Chcieli, by znała prawdę. To z dokumentów dziewczyna dowiedziała się o tajemniczym mężczyźnie, który ją uratował i chciał adoptować. Niestety, nie znała nawet jego nazwiska, ale mimo to wpadła na świetny pomysł, jak go odnaleźć! Domyślacie się jaki?Obecnie 22-letnia Kiran opublikowała swoją historię na każdym możliwym portalu społecznościowym licząc na to, że w jakiś sposób jej wiadomość dotrze do jej "anioła stróża", jak zaczęła nazywać Joe. I udało się! Joe i Kiran poznali się i teraz często się odwiedzają. On wciąż traktuje ją jak swoją córkę, a ona zyskała wspaniałego przyjaciela, o którym mówi, że jest jej drugim ojcem
archiwum – powód
Tak, synku, przyzwyczajaj się do plastiku, jak dorośniesz, to co druga będzie taka –

Książki

Książki –  Książki nauczyły mnie wszystkiego oprócz tego jak zrozumieć ludzi, którzy ich nie czytają
 –
Koncepcja nowej Nokii 3310. Jak się podoba? –  NOKIA 3310
Właśnie dlatego mamy problem z demografią –
Naukowcy odkryli, że aby spalić jednego pączka trzebależeć na tapczanie przed telewizorem 6 godzin –
Grzegorz Brzęczyszczykiewicz - obywatel Polski. Z wykształcenia logopeda – Urodzony w Chrząszczyżewoszycach, powiat Łękołody, zmarły w Mszczonowieścicach, gmina Grzmiszczosławice, powiat Trzcinogrzechotnikowo. Za życia przyjaźnił się z niejakim Szczepanem Brzęczyszczewskim, z którym wspólnie mieszkał w Mszczonowieścicach. Służył w polskiej armii podczas II wojny światowej. Schwytany przez Niemców, jednak wkrótce wypuszczony, ponieważ nie potrafili oni w żaden sposób skatalogować go jako jeńca Historia o której się nie mówi

Filmy, które nieźle wam namącą w głowie: Znacie jeszcze jakieś podobne filmy?

Znacie jeszcze jakieś podobne filmy? –
Oto jedna z Miss Universe oficjalnie i na co dzień. Która wersja bardziej się wam podoba? –
 –  Patrz w lusterka! BOR jest wszedzie! seicento fiat
Teraz w III klasie wszyscy marzą o iPhonie. Ja marzyłem o tym –
"Pisząc ten post nie chcę nikogo obrazić. Nie chcę być macho, rasistą, ani też antyfeministą. To zwykły post napisany z odrobiną humoru.Mieszkam w Polsce już prawie dwa lata. Czas spędzony tutaj jest dla mnie niesamowitym doświadczeniem. i powiem wam, ż – Są najpiękniejszymi i najbardziej zmysłowymi kobietami jakie kiedykolwiek widziałem.Są naprawdę mądre i inteligentne – zła wiadomość dla mężczyzn, obawiam się, że przewyższają cię rozumem.Znają przynajmniej jeden język obcy, którym płynnie się porozumiewają – zaleta dla obcokrajowców.Są nieco zaborcze (niektóre z nich przesadzają z tą zaborczością), w związku nie pozwolą ci dojść do słowa.Znają sekret wiecznej młodości – wyglądają jak dwudziestolatki, a mogą mieć dużo więcej.Mają piękne oczy, którymi potrafią zahipnotyzować nawet najbardziej zatwardziałego mężczyznę.Są blisko związane ze swoimi rodzinami – jeśli mieszkają w innym mieście, odwiedzają swoich bliskich wiele razy w roku.Są różne – wysokie, niskie, blondynki, rude, brunetki, o niebieskich, zielonych czy szarych oczach etc.Są dumne ze swojej historii, kultury, języka i kraju.Są otwarte na nowych ludzi i nowe rzeczy.Kochają tańczyć – zaleta dla wszystkich Latynosów.Potrafią gotować – no może nie wszystkie, ale zawsze można zamówić pizzę.Ubierają się i malują jak modelki.Wszystkie Polki są niesamowicie seksowne!!!!!!! (z całym szacunkiem)
archiwum
Karmnik dla ptaków – Wersja rosyjska
 –
Pierwsza komunia, rok 1995 – A wy jak wspominacie swój hajs z komunii?
Źródło: włącz głos
Ta dziewczyna - Jessica - w wyniku ataków padaczkowych w 2010 roku straciła pamięć. Nie rozpoznawała swojej matki, nie rozpoznawała też swojego chłopaka - Richa – Chłopak był dla niej kimś obcym, jego dotyk budził w niej strach, czuła się niepewnie zawsze, kiedy zostawiano go samego z nią. Wkrótce więc postanowiła zerwać z nim. Mężczyzna się nie poddał, pomału, małymi kroczkami zdobywał jej zaufanie i od nowa budował ich więź. Aż w końcu na nowo ją w sobie rozkochał.Takie historie nie świadczą o przeznaczeniu, ale o determinacji i sile miłości
 –  1936

Prawdziwa przyjaźń ma niesamowitą moc. Ta historia o tym świadczy:

Prawdziwa przyjaźń ma niesamowitą moc. Ta historia o tym świadczy: – "Co sobotę mój dziadek i ja chodziliśmy do domu spokojnej starości odwiedzać jego znajomych. Mamie to się nie podobało - uważała, że tracę czas i powinnam spędzać więcej czasu z rówieśnikami, ale dziadek był dla mnie ważniejszy. Zawsze powtarzał, że odwiedzając chorych, daje im się życie... Nigdy nie zapomnę tego zdania! W domu opieki przebywało wiele osób, ale najbardziej pamiętam Johna Kucharza, Elisę Babcię, Simona Piosenkarza i Viktora Milczka. Każdy z przyjaciół dziadka miał swój przydomek oddający jakąś najbardziej charakterystyczną cechę. John uwielbiał gotować, Elisa była naprawdę kochaną i wspaniałą babcią, Simon mógł spędzić cały dzień śpiewając, a Viktor tylko się przysłuchiwał i uśmiechał. Atmosfera w ośrodku była bardzo przyjemna i wyraźnie było widać radość na twarzach pacjentów, gdy ich odwiedzaliśmy... Kiedy odwiedzasz chorych, dajesz im życie." Minęło dużo czasu i mój dziadek bardzo się rozchorował. W sobotę nie wiedziałam, co robić, bo dziadek nie mógł towarzyszyć mi w spacerze do ośrodka, ale przypomniałam sobie jego słowa - NIGDY NIE POZWÓL, BY COKOLWIEK PRZESZKODZIŁO CI W ZROBIENIU WAŻNEJ RZECZY. Raz dwa ubrałam się i pobiegłam do domu opieki. Zaraz zapytali mnie o dziadka, powiedziałam im, że jest w szpitalu. To był bardzo smutny moment. A gdy wróciłam do domu okazało się, że dzwonili ze szpitala - stan dziadka pogorszył się. Lekarze dawali mu tydzień życia... Usiadłam na brzegu łóżka dziadka i w pewien sposób zaczęłam się już z nim żegnać. Nawet oddychanie sprawiało mu problem. Moja matka nie mogła przestać płakać... Tego samego popołudnia do pokoju dziadka wnieśli mnóstwo kwiatów i pielęgniarka poinformowała, że przyszli goście. Moja matka zrobiła zdziwioną minę, ale zanim zdążyła się obrócić już wiedziałam, kto wejdzie do środka: John Kucharz, Elisa Babcia, Simon Piosenkarz i Victor Milczek.""To gdzie ta impreza? - To było ich pierwsze pytanie i dziadek, choć z trudem, uśmiechnął się. Jego przyjaciele dostali specjalne pozwolenie na wyjście tylko po to, by odwiedzić dziadka. John upiekł ciasteczka, Simon zaczął grać na gitarze i wszyscy razem śpiewaliśmy. Elisa Babcia przyprowadziła swoje dwie wnuczki, Anne i Joyce, a Victor usiadł sobie w ciszy tuż przy dziadku ściskając go za rękę. Byliśmy razem prawie cztery godziny i nawet nie wiem, kiedy minął czas wizyt. Minął jeden dzień, potem kolejny, a dziadek zaczął powracać do zdrowia. Minęły dwa tygodnie, potem trzy i dziadek zaczął chodzić. Zaczął też samodzielnie jeść i chodzić do łazienki. Lekarze nie mogli w to uwierzyć. Lekarze uznali, że to cud, że dziadek przeżył, a potem... wypisali go do domu. Ja za to świetnie wiedziałam, jak do tego doszło. To przyjaciele uzdrowili dziadka. To oczywiste, bo... Kiedy odwiedzasz chorego, dajesz mu życie."
- Wiesz, że niektórzy święto miłości w lutym obchodzą?- To z czego oni wianki robią?- Kij wianki, gdzie oni kwiatu paproci szukają. Tak się na śniegu miziają?- Tyłek zmarznięty i gorączka gotowa! –